Doskonała lektura dla zakochanych, kochających i tych, którzy wciąż szukają.
Czy miłość to uczucie tylko dla głupców? A może to uczucie tylko dla odważnych? Pod piórem najwybitniejszych pisarzy dylematy te zyskują dodatkowe, nieoczywiste znaczenia.
Temat miłości brały na warsztat najbardziej błyskotliwe i niepokorne talenty literackie. Od XIX-wiecznych klasyków: Antoniego Czechowa czy Hansa Christiana Andersena, przez XX-wiecznych mistrzów: Jamesa Joyce'a i Trumana Capote'a, aż po przenikliwych obserwatorów codzienności XXI wieku: Margaret Atwood czy Etgara Kereta. Nobliści, klasycy literatury, pisarze warci odkrycia lub ponownej lektury opisują miłość w jej nieskończonych odcieniach. Walczącą do granic poświęcenia. Uległą, czułą i ufną. Odrzuconą, nieszczerą i potraktowaną jako interesowna. Krótką jak błahostka. Zmieniającą tory życia. Godną najwyższego podziwu lub tylko wzruszenia ramionami. Miłość spadającą jak grom z jasnego nieba albo przeciwnie – rodzącą się powoli, mającą za fundament spokojną i wypróbowaną przyjaźń.
Długo zastanawiałam się w jaki sposób ocenić zbiór, który gromadzi w sobie tyle różnych głosów. Częściej opowiadania w nim zawarte były mi obojętne, a jedynie nieliczne mnie zaangażowały i zaciekawiły, ale już przez wzgląd na same nazwiska autorów warto dać im szansę. W końcu znajdziemy tutaj Szekspira, Andersena, Czechowa, Bunina, Joyce'a, Lowry'a, Lispector, Dagermana, Capote'a, Mishimy, Atwood czy Kereta. Zananych twórców tworzących od XIX wieku do dzisiaj. Każdy z nich ma unikatowy sposób opisywania uczuć i każdy z tych sposobów wart jest dania szansy. Zbiory tego typu to świetna okazja do sprawdzenia, którzy autorzy swoją prozą mogą do nas trafić, a po których sięgać niekoniecznie powinniśmy. Dlatego tak cenię antologie z tak różnymi głosami. I dlatego sugeruję sięgnąć po tak ciekawy tytuł. Bo Wielka Litera się postarała. Co prawda ktoś uznał, że przypisy nie są konieczne (dlaczego?!), a przekładów nie jestem pewna (Sochańska na pewni słabo tłumaczy Andersena, a Barańczaka Szekspir traci ducha), ale to drobne potknięcia w bardzo estetycznie wydanej antologii. Trzymam kciuki, by Wielka Litera zrobiła całą serię zbiorów „Mistrzowie opowieści" i po każdy z ochotą będę sięgać. Wam sugeruję zrobić to samo!
Zbiory opowiadań nigdy nie były moim pierwszym czytelniczym wyborem, ale wobec zestawienia nazwiska Andersena i Atwood na jednej okładce nie mogłam przejść obojętnie. Z jakim efektem? Całkiem szczerze – jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona.
Zaskakujący jest już sam dobór autorów – w zestawieniu znaleźć można dzieła klasyków literatury, ale również mniej popularnych pisarzy. Co ważne – opowiadania są różnorodne, ale nie odbiegają od siebie poziomem – byłabym w stanie wskazać najlepsze (w moim odczuciu), ale nie trafiłam na żadne, które określiłabym mianem słabego. Oczywiście z powodu różnego ujęcia tematu każdy może mieć innych faworytów, jednak pod względem literackim cały zbiór reprezentuje wysoki poziom.
"Mistrzowie opowieści. O miłości" to zbiór, który poprzez dobór tekstów, traktuje temat miłości bardzo szeroko. Poczynając od znanej chyba wszystkim baśni o Królowej śniegu poprzez miłość romantyczną, uczucie popychające w szaleństwo i zbrodnię, czy relację przynoszącą zawód i niespełnione nadzieje. Każda z opowieści różni się diametralnie stylem, językiem oraz samym podejściem do tematu miłości.
O ile wątki romansowe w literaturze najczęściej mnie drażnią, o tyle czytanie o miłości w wykonaniu mistrzów słowa było naprawdę przyjemnym doznaniem. Świetny dobór tekstów, różnorodność opowiadań – od klasycznych po niebanalne – pozwoliły mi wydostać się z czytelniczego zastoju. Jeżeli szukacie lekkiej i zaskakującej lektury, może "Mistrzowie opowieści" spełnią również Wasze oczekiwania.
2.5 Ciężko ocenić zbiór opowiadań. Były one bardzo różne i nierówne jeśli chodzi o poziom i tematykę. Wspólną cechą łączącą większość z nich był brak tej tytułowej "miłości" w moim odczuciu. Spodziewałam się ciepła, radości, uśmiechu, a większość z nich dawała dość przykre spojrzenie na miłość. Nie spełniła moich oczekiwań. przynajmniej jest pięknie wydana
Ugh, okropne. Albo nic nie wiem o miłości. Dziwny dobór opowiadań jak na jeden zbiór. Być może w sąsiedztwie innych, podobnych, każde z tych opowiadań miałoby większy sens. Jedna gwiazdka za "Zmarłych" Joyce'a, a druga za "Wypalanie kotów z kurzu" Atwood - sentyment do jej podkręconych wizji pre- i post-apo.
Opowiadania w środku są zupełnie czymś innym niż się spodziewałam. Jeśli ktoś liczy na historie pełne radości, miłości w najsłodszym wydaniu to niestety się zawiedzie. Mimo wszystko każdy na pewno znajdzie w tomiku coś dla siebie.
Książkę oceniam ze względu na zawartą w niej historyczną wiedzę. Język, realia XIX w., wiedza przekazana w prosty sposób, oparta na doświadczeniu. Książka krzewi patriotyzm i ogólną zaradność życiową.
The only love story in this book is by Hans Christian Andersen, but other stories touch on the subject or contain this word... as such the book might be disappointing. As a series of stories depicting shades of love it is interesting. Each story had my attention. My favourite ones were the Snow Queen and A Joke by by Anton Chekhov.
to bardzo nierówny zbiór, większość opowiadań mi się nie podobała lub nie wywarła żadnych emocji. na dłużej zapadnie mi w pamięć powrót do historii o Królowej Śniegu oraz opowiadania Czechowa i Bunina. raczej szkoda czasu.
Czechow i Mishima najlepsi, do tego kilka średnich opowiadań, a niektóre autorstwa znanych nazwisk sprawiają wrażenie jakiś odpadów wydawniczych. Średniawa.
Niestety nie było to coś dobrego. Co prawda niektóre opowiadania były przyjemne ale nie było to coś czego ja oczekiwałam. I nie za bardzo to wszystko kojarzyło mi się z miłością ale no cóż, jakoś przez nie przebrnęłam. W każdym bądź razie się zawiodłam.