Może odebrać ci życie, ale bez niego też wkrótce czeka cię śmierć.
Świat stoi u progu zagłady. Ludzie swoimi działaniami doprowadzili to tego, że na planecie obumarła niemal cała roślinność i wyginęły zwierzęta. Powietrze jest tak zanieczyszczone, że nie da się swobodnie oddychać. A najgorsze dopiero ma nadejść... Zawartość procentowa tlenu w powietrzu drastycznie się obniża. Naukowcy znajdują rozwiązanie, kontrowersyjne i ryzykowne, ale dające szansę na przetrwanie. Nie każdy jednak może poddać się innowacyjnej procedurze.
Nina samotnie wychowuje synka. Wciąż wspomina zmarłego przed dwoma laty męża. Bartek był członkiem zespołu badawczego, który opracował procedurę będącą ostatnią deską ratunku dla przetrwania ludzkości. Jako wdowa po naukowcu Nina wraz z synem mogą w pierwszej kolejności przystąpić do programu medycznego.
Nina staje przed trudnym wyborem, przystąpienie do programu medycznego wiąże się z dużym ryzykiem, ale bez niego także niedługo czeka ich śmierć. Jest też ktoś, kto za wszelką cenę pragnie nie dopuścić do ich udziału w projekcie. W głowie Niny rodzi się pytanie: a co jeśli to nie złe warunki ani procedura medyczna są dla nich największym niebezpieczeństwem...?
Prekursorka thrillera medycznego na polskim rynku. Jest autorką świetnie przyjętych thrillerów psychologicznych, w których po mistrzowsku łączy kryminalne intrygi z wiedzą medyczną. Od 2022 roku pisze także powieści obyczajowe.
Pochodzi z Podkarpacia i jest absolwentką biotechnologii. Mieszka w Londynie, gdzie tuż po studiach podjęła pracę naukową i zajmowała się nanotechnologią. Obecnie szczęśliwa żona i mama, która wieczorami daje upust swojej wyobraźni.
Za oknem słońce i lekko odczuwalne ciepełko, długi weekend i majówka, a ja mam w głowie świat za kilkanaście/kilkadziesiąt lat, który stworzyła Klaudia Muniak. I choć opisane wydarzenia powstały w wyobraźni autorki, wcale nie oznacza, że ten scenariusz nas ominie.
„Zgliszcza” kupiły mnie już na początku: okładką, opisem, a później było tylko lepiej. Nie wiem, co jest ze mną nie tak, że zamiast happy endów (które też lubię!), romansów, świecącego słoneczka i latających motylków, wolę zaczytywać się w brutalnych morderstwach lub historiach doprowadzających świat do totalnej zagłady. Najwyraźniej mętlik w głowie, z którym się urodziłam jest niewystarczający i lubię go sobie pogłębiać czarnymi scenariuszami, które podświadomie mnie przerażają.
Świadomość społeczeństwa dotycząca ocieplenia klimatu i wszelkich zagrożeń z tym związanych cały czas rośnie. Zastanawiam się tylko, czy nie rośnie za wolno w stosunku do postępujących zmian i czy przypadkiem nie jest już za późno – zupełnie jak w „Zgliszczach”?
Książka Klaudii Muniak to nie tylko thriller, który w moim odczuciu mógłby być nieco dłuższy i bardziej rozbudowany kryminalnym wątkiem. To przede wszystkim książka mająca na celu uświadomienie nam, czytelnikom, jak okrutnie może wyglądać świat oparty tylko i wyłącznie na oczekiwaniu: na lekarstwo, na ratunek, i w końcu na śmierć. To jedna z najbardziej realistycznych fikcji, jakie było mi dane przeczytać i ten moment fabuły wzbija książkę znacznie wyżej w mojej osobistej ocenie. Zmusza do refleksji czy nam się to podoba czy nie, zapada w pamięć i pozostanie w niej na długo.
Życzę sobie, jako czytelniczce więcej takich książek. Bardzo polecam!
Jeżeli miałabym w tym miesiącu przeczytać tylko jedną książkę. Na pewno wybrałabym „Zgliszcza”! 😚
Książka, w której ogromną role odkrywa katastrofa klimatyczna, która czeka nas już za niedługo.
Po raz kolejny Klaudia Muniak zagrała na moich emocjach i po raz kolejny pokochałam jej książkę.
Tym razem poza wciągająca fabułą, czytelnik doświadcza świat, w którym zawartość tlenu w powietrzu drastycznie maleje, ludność na ulicach nosi maseczki.
Globalne ocieplenie doszło do momentu, w którym nie da się go powstrzymać. My w naszym świecie jeszcze możemy to zrobić. Na początku jednak musimy zacząć od siebie.
Główna bohaterka to moja dobra kumpela. Naprawdę! Miałam wrażenie; że zwraca się do mnie ze swoimi wszystkimi rozterkami. No i zapomniałabym o najważniejszym! Ma uroczego synka!❤️
Proszę przeczytajcie! Taki świat czeka jak nie nas, to nasze dzieci, lub wnuki. Jeszcze nie jest za późno, żeby to zatrzymać.
Dbacie o dobro naszej planety? Macie świadomość czym jest chociażby globalne ocieplenie, dziura ozonowa i czym one nam grożą? Zdajecie sobie sprawę z tego jakie jeszcze niebezpieczeństwa czyhają na naszą planetę, ale i na nas samych? Kto i co jest ich przyczyną? • Słowa „Ludzie ludziom zgotowali ten los” zostały napisane w odniesieniu do obozów koncentracyjnych i tego co się tam działo. Niemniej jednak są one w dalszym ciągu bardzo aktualne i nabierają znaczenia na wielu płaszczyznach. Jak chociażby w związku z naszą planetą. Przecież na to wszystko co się dzieje z Ziemią (np.: globalne ocieplenie, topnienia lodowców, anomalie pogodowe, wyginięcie wielu gatunków roślin oraz zwierząt, czy nawet coraz to częstsze przypadki raka i wielu innych chorób u ludzi) mamy wpływ tylko i wyłącznie my… ludzie. Do takich samych wniosków doszła autorka Klaudia Muniak i zainspirowało ją to do napisania swojej najnowszej książki „Zgliszcza”. • • Obrazy postapokaliptyczne i ogromne przesłanie - tak w skrócie można opisać „Zgliszcza”.
Człowiek zniszczył Ziemię. Zwierzęta wyginęły, roślinność obumarła, powietrze nie nadaje się do swobodnego oddychania, ludzie są na skraju przetrwania. W warunkach takich przyszło samotnie wychowywać Ninie swojego syna, po tym jak jej mąż - biolog mający uchronić ludzkość przed zagładą - zmarł. Kobiecie przychodzi się zmierzyć nie tylko z trudnymi warunkami, ale i z wieloma decyzjami, które będą mieć wpływ na życie jej oraz dziecka.
Muszę przyznać, że autorka bardzo mnie zaskoczyła tym tytułem, ponieważ w takiej odsłonie jeszcze jej nie znaliśmy. Po thrillerach psychologicznych z wątkami medycznymi w tle przychodzi do nas z ekothrillerem, któremu bardzo blisko do fantastyki. Jednak jak się bliżej temu przyjrzeć i zastanowić to może obrazy te faktycznie są naszą przyszłością? Oczywiście autorka nie zatraciła swojego znaku rozpoznawczego i do fabuły wplotła wątki, na których bardzo dobrze się zna. Przeczytamy tutaj o badaniach laboratoryjnych, biologicznych, testowani lekarstw i specyfików mających uratować ludzkość. Jednak początkowo miała niewielki problem, aby wgryźć się z fabułę i wskoczyć na właściwe tory. Te wszystkie obrazy iście z filmów o apokalipsie Ziemi jakoś nie pasowały mi do autorki. Na szczęście strona za stroną, wraz z rozwojem akcji sytuacja dość mocno się zmieniła i książkę zaczęło mi się czytać nie tylko znacznie lepiej, ale i szybciej. Tylko nie liczcie na to, że akcja nabierze jakiegoś zawrotnego tempa. Raczej jest spokojnie, ale nie to jest tutaj najważniejsze. Liczy się to, że autorka porusza tutaj wiele ważnych kwestii, na które nikt z nas nie powinien być obojętny. Fabuła bardzo mną wstrząsnęła, spowodowała ogromny niepokój i chyba jeszcze bardziej dała mi do myślenia. Tak naprawdę „Zgliszcza” można traktować jako swoistą przepowiednię, jeżeli nasze zachowanie względem planety się nie zmieni.
Książka jest czymś naprawdę „świeżym” i dawno nie czytałam tak wiarygodnego opisu zagłady naszego gatunku oraz Ziemi. Chciałabym, aby tak naprawdę każdy sięgnął po tę książkę, a po jej lekturze zastanowił się co zrobił dla naszej planety. Chciałabym, aby każdy przemyślał sobie, czy chciałby żyć w warunkach jakich przyszło wychowywać Ninie swojego syna. Czy życzy sobie takiej przyszłości dla siebie, swoich dzieci, wnuków, prawnuków… „Zgliszcza” z całą pewnością zmuszają do refleksji, chociaż zapewne wiele osób powie „Eeeee to jakieś bajeczki!”. Niemniej jednak polecam Wam tę książkę i mam nadzieję, że w waszych sercach poruszy trybik odpowiedzialny za pomoc planecie.
„Punkt, za którym nie będzie już powrotu, jest blisko. Człowieku, zawróć, póki jeszcze możesz.”
W jednej z opublikowanych już recenzji zobaczyłam stwierdzenie, że „Zgliszcza” to książka ku przestrodze, a nie dla rozrywki. Niestety muszę się z tym zgodzić. Co rusz przeskakujemy od sytuacji pełnych napięcia do rozmyślań o aktualnym stanie planety. W pewnej chwili czułam się, jakby ktoś wziął podręcznik i próbował go przerobić na thriller, z czego wyszła po prostu średniej jakości lektura.
Wydaje mi się, że opisów świata przedstawionego jest za dużo. Bohaterka nie potrafi nawet spokojnie spojrzeć przez okno bez tłumaczenia czytelnikowi, dlaczego słońce świeci aż tak mocno. Każdy pretekst jest dobry, żeby przypomnieć nam, że to nadciągający świat przyszłości, w której natura przegrała. Problem w tym, że na tym się kończy. Bohaterowie nie mają żadnego celu i zwyczajnie kręcą się w kółko.
Synek głównej bohaterki jest kukiełką, która ma wzbudzić w czytelniku więcej emocji, jego supermoc to błyskawiczne zasypianie na życzenie. Rajmund to zmarnowany potencjał, powinniśmy się zastanawiać, czy jest dobry czy zły, a nie mamy czego analizować, kiedy ta postać jest do bólu bierna i wyłącznie milczy. Nina wypada w tym wszystkim najlepiej, dobrze się sprawdza jako dzielna, pełna miłości samotna matka.
Książkę czytało mi się szybko i na początku faktycznie zrobiła na mnie wrażenie. Szczególnie wstrząsające były momenty, w których nasze aktualne wydarzenia łączyły się z teraźniejszością bohaterów, np. to zdanie, że maseczki zaczęliśmy nosić w 2020 i wciąż się ich nie pozbyliśmy, po prostu zmieniły się na takie o dużym filtrze antysmogowym. Szkoda, że ciąg dalszy okazał się nijaki.
Więcej akcji, mniej teorii, więcej niedopowiedzeń, niech czytelnik sam poczuje, jak nieprzyjazne stało się życie na Ziemi, mniej rozwiązań w stylu deus ex machina – po takich zmianach byłabym skłonna podwyższyć ocenę. Polecam czytelnikom, którzy zwykle nie sięgają po historie z gatunków postapo albo thrillerów, to może być dla nich miła odmiana, doświadczenie czegoś nowego.
Duży zawód. Liczyłam na dobre polskie post-apo, opis sugerował coś na wzór „Drogi”. Niestety pierwsza połowa to łopatologiczne przedstawienie post-industrialnego świata, a druga nudny nieudany thriller zajmujący spokojnie 170 stron, podczas którego akcja staje w miejscu. Żeby nadrobić stracone miejsce, autorka streszcza to, co moim zdaniem powinno stanowić fabułę książki w epilogu (nastąpił skip time). Zachowanie głównego antagonisty pozostaje niespójne i nielogiczne mimo rozłożenia go na czynniki pierwsze w głowie głównej bohaterki w tym podsumowaniu.
Nie wiem skąd taka niska ocena tej książki na GR, ale mi się bardzo podobała. Świetna fabuła, zupełnie inna niż wszystkie. Bohaterowie troszkę irytujący, ale z tego co wywnioskowałam taki miał być zamysł. Według mnie za dużo przemyśleń Niny, czasem miala vibe osoby znerwicowanej. Daje dużo do myślenia, a takie książki właśnie lubię najbardziej. 3,5⭐️
czytam i patrzę na otaczający mnie świat, do czego dążymy, za czym ciągle biegniemy, czy jest to warte takiego poświęcenia. książka Klaudii Muniak pokazuje co nas może czekać jeżeli dalej będziemy tylko brać z naszej planety. zacznijmy o nią dbać jak o siebie, to nasze jedyne miejsce na świecie do życia.
Ta książka to było coś. Daje do myślenia. Na samą myśl, że kiedyś może nas i naszą planetę spotkać coś takiego jest przerażające. Nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji, ale można się tego spodziewać... Książka otwiera oczy na zagadnienie klimatyczne i myślę, że każdy z nas powinien ją przeczytać.