Oto Annika. Dziewczyna z dobrego domu. Zwyczajnie, bez ekstrawagancji ubrana i uczesana. Dobrze ułożona, grzeczna. Można by wręcz powiedzieć: nudna. Dotychczas chowana pod kloszem, właśnie robi pierwszą szaloną rzecz w życiu. Zamiast jechać na wybrane i opłacone przez ojca studia prawnicze w Bostonie, zmierza do Miami, by tam uczyć się mechaniki i tuningu. Bo mała Annika od lalek wolała zabawę w warsztacie dziadka, a duża Annika kocha samochody.
Zebrawszy się na odwagę i podążywszy za głosem serca, dziewczyna przebywa niesamowitą drogę. Pierwszy krok, który stawia na betonowej ścieżce prowadzącej do akademika w samym sercu Florydy, to początek jej wielkiej przemiany. Z grzecznej i nudnawej córeczki tatusia w kobietę, która ani grzeczna, ani nudna już nie będzie. A jej życie... Życie Anniki stanie się fascynującą przygodą, która z każdym zakrętem będzie przyspieszać bardziej i bardziej.
Historia, którą w nowej książce opowiada mistrzyni erotycznego thrillera Alicja Skirgajłło, pędzi przed siebie niczym stuningowany mustang z silnikiem V8!
Główna bohaterka to dziewczyna, która żyje pod kloszem, a jej ojciec nie rozumie jej zainteresowań i wysyła ją na studia prawnicze. Ta zaczyna jednak kierunek związany z mechaniką i budową maszyn, przez lata oszukując tatę. Na szczęście może liczyć na ukochanych dziadków i przyjaciółkę, którą pozna na uczelni.😊 Pozna tam też chłopaka- swoją pierwszą (z wielu) miłość, który będzie miał na nią ogromny wpływ, nie tylko ten dobry. Związek z Mattem będzie bardzo burzliwy, zwłaszcza że chłopak coś ukrywa... Co to będzie, dowiemy się dosyć późno, więc nie będę Wam spojlerować, ale zdradzę, że ta miłość raczej nie przetrwa.😏
Cała książka to próba opisania przygód tytułowej Anniki, jej przemiany z grzecznej dziewczynki w wytatuowaną, szaloną i pewną siebie młodą kobietę. O ile potencjał był duży, to jednak wykonanie totalnie mi nie podeszło. Nie wiem od czego zacząć, naprawdę.😬
Ciężko polubić książkę, jeśli nie polubiło się głównej postaci. Annika w moich oczach była najpierw naiwna, później do przesady pewna siebie, aby zaraz znów zachowywać się jak mała, skrzywdzona dziewczynka. Jej wybory i zachowanie przypominało kolejkę górską, zresztą miałam takie odczucia przy wszystkich bohaterach.
Te wszystkie tatuaże i kolczyki- spoko, serio, ale trochę zostało to podniesione do jakiejś niewyobrażalnej rangi. Jakby to była rzecz niespotykana, a reakcje ludzi na jej wygląd może mogły takie być, ale z 40 lat temu, w dodatku w Polsce, a nie dzisiaj w Stanach. 🤔 Co do męskich bohaterów, polubiłam chyba tylko Collina i chwilami Brada, do reszty nie umiem się odnieść, bo podobnie jak Annika, byli zbyt chaotycznie zbudowani, działali bez logiki i sensu. Żeby nie zdradzać zbyt wiele z fabuły, która (powtórzę) miała potencjał, skupię się na wykonaniu całego pomysłu.
Już od pierwszych stron pojawiał się błąd za błędem i absurd za absurdem. Powtórzeń i literówek dało się uniknąć i najczęściej przymykam na nie oko, ale tutaj była to taka ilość, że czytało się to po prostu źle. Jeśli chodzi o absurdy, to mam na myśli takie bardziej fabularne, jak np. zachowanie bohaterów jakąś godzinę po przekłuciu sutka. 😉 Nie chodzi nawet o zalecenia piercera itp., bo wiadomo- niektórzy mają je w poważaniu, ale po prostu to, co autorka opisała, nie byłoby fizycznie możliwe, bo Annika mdlałaby z bólu. 😇 Kolejna sprawa to sceny zbliżeń, które były czasem po prostu śmieszne, czasem niesmaczne, zazwyczaj nierealne, a najczęściej żenujące. Naprawdę rzadko używam tak mocnych słów, ale tym razem nie mogę inaczej. 😏 Ponadto niektóre teksty, które pojawiały się w dialogach były nienaturalne, chociaż to też za mało powiedziane. Były zbyt wulgarne i nie wyobrażam sobie, żeby można było w podobny sposób rozmawiać z ojcem, babcią, partnerem czy przyjaciółką. Są różni ludzie, ale nie uwierzę, że ktokolwiek tak robi. 🤷🏼♀️ Chyba najbardziej przeszkadzające mi aspekty wymieniłam, przejdźmy więc do plusów tej książki, bo kilka ich było. 😊 Jak już dwukrotnie wspomniałam, sam pomysł na fabułę mi się podobał. Motyw dorastania, usamodzielniania i poznawania siebie bardzo lubię i trochę mi go brakuje w powieściach, więc liczyłam, że w "Annice" będzie ciekawie poprowadzony. Nie można też zarzucić książce, że była nudna. Wręcz przeciwnie- akcja szybko się tu rozwijała i wprowadzani byli nowi bohaterowie, urozmaicający poszczególne wątki. Lubię też nieoczywiste postaci kobiece- plus za jej pasję, wszystkie te motoryzacyjne elementy były interesujące i chętnie poczytałabym coś w tym stylu. Kolejna sprawa- plot twisty- nie było szans domyślić się, co się wydarzy dalej, z kim bohaterka będzie, czy jakie fakty jeszcze wyjdą na jaw. To się autorce udało. 😊 I na koniec najlepsze, bo to właśnie zakończenie najbardziej mi się podobało. Możecie tu liczyć na wątek mafijny, a więc to, w czym Alicja Skirgajłło jest naprawdę dobra. Moja ogólna ocena to 5/10. Nie będzie to moja ulubiona lektura, ale też się nie zrażam i zaraz zabieram za czwarty tom "Romansu mafijnego". 😊
Dajecie drugie szanse autorom, w momencie gdy ich pierwsza książka nie przypadła Wam do gustu? Ja przeważnie tak, ale musi minąć trochę czasu nim sięgnę po kolejną pozycję danego autora.
I tak właśnie było w przypadku „Anniki”. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Alicji Skirgajłło nie należało do udanych. „Trapped” to była jedna z gorszych książek, na jakie udało mi się trafić w 2020 roku. Te pszczółki… aniołki… nieee, wole sobie tego nie przypominać. Pomyślałam wtedy, że jednak twórczość autorki nie jest dla mnie i odpuściłam ją sobie. Jednakże gdy w zapowiedziach zobaczyłam „Annikę”, a do tego bardzo dobre rekomendacje osób które obserwuje na IG, pomyślałam - a co tam, może akurat drugie podejście będzie bardziej udane, tym bardziej, że przekonały mnie zachwyty co poniektórych osób. I jak myślicie? Czy tym razem byłam usatysfakcjonowana lekturą?
Otóż po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak twórczość pani Alicji mi nie odpowiada. I choć tak samo jak w przypadku „Trapped”, pomysł na fabułę był, tak z wykonaniem jest już dużo gorzej. Na szczęście w tej książce zdrobnienia nie rzucały mi się tak bardzo w oczy ( chociaż początkowe nazywanie głównej bohaterki „dziewicą” powodowało u mnie irytację i nagminne wywracanie gałek ocznych ku górze). Kim jest nasza tytułowa „Annika”? Otóż aby za bardzo się nie rozpisywać, napiszę tylko, że jest to dziewczyna, która początkowo była grzeczna, a potem wstąpił w nią szatan. Trzymana przez większość życia pod kloszem, idzie na studia (oczywiście w tajemnicy przed ojcem tyranem, zamiast na prawo idzie na mechanikę - wiedząc, że gdyby tatuś się dowiedział, powyrywałby jej nogi z … ). I na tych studiach zaczyna używać życia. Oczywiście na kierunku na który się wybrała jest rodzynkiem, więc już na dzień dobry nie będzie miała lekko. Ale tam spotyka jego… i ich pierwsze spotkanie nasunęło mi na myśl, że to nie będzie dobra lektura….
Przymknęłam oko na to „ciekawe” rozpoczęcie znajomości. Jednakże im dalej tym zachowanie poznanego „amanta” było coraz bardziej bezsensowne. Momentami zastanawiałam się czy nie miał on rozdwojenia jaźni. I pomimo tego, że w dalszej części książki co nieco zostało wyjaśnione, tak niesmak we mnie pozostał. Główna bohaterka Annika przechodzi tak wielką przemianę, robi są całą masę tatuaży, kolczyki wszędzie gdzie popadnie, a do tego po rozstaniu z chłopakiem popada w tak wielką rozpacz, że mężczyzn zaczyna traktować jak zabawki, przeważnie wykorzystuje ich do jednonocnych zabaw (gdzie w połowie książki twierdzi, że ona „nie sypia z byle kim!” - no ale może pijana była przy każdym, nie wnikam ). Poza tym tyle rzeczy, ile przytrafiło się Annice, to jest po prostu nie do pomyślenia! Najpierw Matt, z rozdwojeniem jaźni, potem tyran tatuś, który też miał nie po kolei w głowie i Colin - facet, który nie chce się wiązać, ale później szybko zmienia zdanie… ehh i wystarczyło tylko w końcu wyrwać się spod klosza… Dla mnie było tego zdecydowanie za dużo. Spodziewałam się też nieco więcej motoryzacyjnych smaczków w tej historii, a nie tylko rozchwianego życia głównej bohaterki. No ale niestety, nic z tego tutaj nie otrzymałam. Nic ta dziewczyna z tej mechaniki nie wyniosła, nic.. :P
Jeszcze wiele innych „smaczków” mogłabym tu przytoczyć, ale nie chce za dużo Wam zdradzać, bowiem może ktoś z Was będzie chciał tę książkę przeczytać! Ja, po raz kolejny, jestem rozczarowana poznaną historią spod pióra autorki i raczej odpuszczę sobie czytanie innych jej książek. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że są osoby, którym ta książka podobała się ogromnie i oczywiście ja to szanuje. Nie każdy musi wszystko lubić i nie każdemu wszystko się musi podobać.
Czasami podjęta w życiu jedna niewłaściwa decyzja prowadzi do ogromnych konsekwencji. Później ani tajemnice, ani ochrona za wszelką cenę, ani ochronne ramiona nie wystarczą, aby zapewnić ukochanej osobie bezpieczeństwo.
Annika jest grzeczną i ułożoną dziewczyną z dobrego domu, w którym nigdy niczego jej nie brakowało. Ojciec, od kiedy tylko pamięta wychowywał ją pod kloszem, a jego troska przekraczała wszelkie granice. Dlatego Annika postanawia się zbuntować i robi pierwszą szaloną rzecz w swoim życiu – wybiera naukę w kierunku, który od zawsze ją fascynował. Wyjeżdża do Miami, by tam uczyć się mechaniki i tuningu aut, czyli rozwijać pasję zaszczepioną w niej przez ukochanego dziadka, który zawsze był dla niej ogromnym wsparciem. Czy dziewczyna dopnie swego i zrealizuje swoje marzenia? Jak na to zareaguje jej ojciec i co czeka ją po drodze?
„Annika” to kolejna pozycja Alicji Skirgajłło, która bardzo mi się podobała. Początek był wprowadzeniem w historię i przyznam szczerze, że przez moment pomyślałam, że nie zapowiada się tutaj nic specjalnego, ale kiedy akcja zaczęła przyspieszać, pojawiły się wątki kryminalne, przemoc i seks zostały umiejętnie splecione i zazębione, to nie mogłam się oderwać.
Przede wszystkim nie była to tylko ciekawa historia miłosna, ale pełna bólu, trosk i wielu innych różnorodnych uczuć i emocji opowieść o tym, jak złe wybory naszych bliskich odbijają się na naszym życiu, jak ukrywane przez lata tajemnice wychodzą na światło dzienne, a my nie możemy z nimi nic zrobić, jak konsekwencjami czynów naszych najbliższych jest śmierć innych bliskich osób.
Fascynujący thriller erotyczny. Inaczej tego ująć nie mogę. Mimo, że sceny erotyczne nie atakowały mnie z każdej strony i mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że można ich było wpleść troszeczkę więcej, to oceniając książkę całościowo muszę stwierdzić, że było to wszystko naprawdę dokładnie przemyślane. Celem autorki bowiem było skupienie naszej uwagi nie tylko na śmiałych, gorących scenach, ale przede wszystkim na wartościowej fabule.
Samo zakończenie pozostawia w czytelnikach nutkę niepewności, jest otwarte i urwane, że tak w sumie to nie wiemy, czego możemy spodziewać się dalej. Być może autorka pokusi się o kontynuację, a być może jest to tylko otwarta furtka dla naszej wyobraźni…
Książkę oczywiście polecam i zachęcam do zapoznania się z innymi pozycjami tej autorki, gdyż jej historie to nie tylko świetna rozrywka i spędzenie czasu, ale również ważne, życiowe przesłania.
Czytając powieść Autorki nieustannie byłam bombardowana skrajnymi emocjami! Zaczynając od totalnego rozbawienia i łez a kończąc na strachu. Świetny rollercoaster emocjonalny! I po postu Ja chce W I Ę C E J 😍
Ale do rzeczy.. Annika to młoda dziewczyna z dobrego domu, całe życie trzymana pod kloszem Tatusia. Przyszłość już dawno ma zaplanowaną ale nie przez samą siebie.... Zdanie dziewczyny nie jest tu brane pod uwagę. Studia i akadamik ma opłacony na rok z góry kto z nas by tego nie chciał? Ale właśnie to nie tego pragnie Annika..... W tajemnicy przed ojcem wybiera zupełnie inny kierunek niż szanowany adwokat od niej oczekiwał.
Dzięki pomocy dziadka wyjeżdża do Miami gdzie zamiast prawa uczy się mechaniki samochodowej i z grzecznej dziewczynki staje się pewna siebie, zdecydowana i Gorącą kobietą.
Czy młoda kobieta poradzi sobie w świecie napalonych mężczyzn, którzy patrzą na nią jak na kawałek mięsa ? Czy zdoła udowodnić swoją wartość i pokazać im że nie jest wcale od nich gorsza a wręcz lepsza!?
Annika to powieść w której Autorka świetnie ukazała przemianę bohaterki z grzecznej, ułożonej dziewczynki w pewna siebie i świadomą swojego ciała kobietę. Wiele wątków i różnych powiązań z motywem Thrillera co świetnie razem się dopełnia!
Sięgając po tą książkę przygotuj się na szybką jazdę bo to co tu się dzieje inaczej nie można nazwać!
Boże to był totalny odmóżdżacz. Strasznie męczyłam się czytając tą książkę. Styl pisania typowo wattpadowy, bez polotu ani ciekawszych sformułowań. W tej książce jest pełno absurdu! Dla bohaterki każdy mężczyzna jest kochany, słodki i uroczy i przy każdym czuje się wyjątkowa i kochana. Pomijam fakt, że strasznie szybko się zakochuje, bo jak dla mnie to w tej książce nie było miłości. Mężczyźni najpierw "zakochiwali się" w jej ciele a dopiero potem patrzyli na jej wnętrze. Absurdalne były też wszelakie nazewnictwa i zwroty w tej książce. Bardzo mi się nie podobały. Tak samo denerwowało mnie kategoryzowanie pracy do płci. Żyjemy w XXIw i nie jest to dziwne, że kobiety pracują jako mechanicy. Nie czyni to z nich kogoś przesadnie wyjątkowego. Nie polecam...
Zapowiadało się ciekawie, opis książki mnie zainteresował. Pomysł fajny, ale podczas czytania miałam wrażenie, że czytam książkę napisaną przez trzynastolatkę.
Książka wprowadziła mnie w niesmak, mam wrażenie że autorka używała zbyt prostego języka w takiej książce, z której naprawdę się dało zrobić coś fajnego i ciekawego.
Annika to dziewczyna z dobrego domu. Jej życie było poukładane i zaplanowane. Wyjeżdżając na studia robi najbardziej szalona rzecz w jej życiu. Bez wiedzy ojca wybiera całkiem inne studia. Zamiast studiować prawo w Bostonie, ona leci do Miami na studia mechaniczne. Annika kocha samochody. Odkąd wyjechała na studia, jej życie zmienia się w przygodę, która z dnia na dzień przyspiesza.
Bardzo mnie ta książka zaskoczyła. Co to był za majstersztyk 😱! Książka była dynamiczna i nie było tam czasu na nudę. Nie ukrywam, że moje serce zostało podeptane. Rozwój akcji powodował przyspieszenie serca, a liczne elementy sprawiały, że „opadała mi kopara”. Warto zaznaczyć, że książka zawiera liczne sceny erotyczne 🔞. Jeśli szukacie książki, która jest emocjonalna i może zostawić ślad na waszej psychice bądź sercu to bardzo polecam. Uważam, że książka jest naprawdę dobra! ❤️ Moja końcowa ocena to 4/5 ⭐️