Tom 6 serii Opowieści niesamowite, pod redakcją Tomasza Pindla, gromadzi utwory najważniejszych autorów Ameryki hiszpańskojęzycznej z XIX i pierwszej połowy XX stulecia, czyli okresu, kiedy obecność niesamowitości i fantastyki była na owym kontynencie słaba – bądź słabo widoczna. Najwięksi i znani twórcy nie wzięli się jednak znikąd. Już wcześniej odkryto, że „niepoważne” – jak wielu je wówczas postrzegało – opowieści mogą służyć całkiem poważnym celom.
Pośród opowiadań fantastycznych autorów z Argentyny, Meksyku, Peru czy Nikaragui, w Polsce słabo obecnych lub nieobecnych w ogóle, kulminacyjnymi punktami zbioru są opowieści argentyńskiej pary Adolfo Bioy Casares i Silvina Ocampo – prywatnie małżeństwa, bliskich przyjaciół i współpracowników Borgesa i - można by rzec - ofiar tej bliskości. Borges rzucał bowiem cień na Bioy Casaresa, a oni dwaj – na Ocampo. Obecność Ocampo w tomie jest szczególnie istotna, jej onirycznej, hipnotyzującej twórczości czytelnik polski w zasadzie nie miał okazji poznać. Wybór zamyka obszerne wampiryczne opowiadanie Carlosa Fuentesa, które łamie czasowe ramy antologii – wywodzi się już z naszego stulecia. Nie mogło jednak zabraknąć w tym tomie tego wytrawnego twórcy opowieści grozy.
Tomasz Pindel (ur. 1976) – polski tłumacz literatury hiszpańskojęzycznej, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego (Katedra Ameryki Łacińskiej w Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych). Razem z Szymonem Kloską prowadzi program Piątka z literatury w RMF Classic. Został nagrodzony przez polski oddział Instytutu Cervantesa za Tłumaczenie Literackie za przekład "Noc jest dziewicą" Jaime Bayly'ego. Nagroda ta jest przyznawana każdego roku za najlepsze tłumaczenie literatury hiszpańskojęzycznej.
Osoby redagujące tę książkę przynajmniej dobrze się wyspały, bo śladów ich pracy wewnątrz brak. Karykaturalne anachronizmy (faksy w dwudziestoleciu międzywojennym, żarówki jako element oświetlenia gazowego, i tak dalej, i tak dalej), zdania wyzute z wewnętrznej logiki, składniowe karambole - jest źle, niestety. Ale dla Silviny Ocampo, Bioy Casaresa i Holmberga warto.
Skończyłam. *westchnienie* Zajęło mi to... Nie pytajcie ile bo nie pamiętam ale były konkretne przerwy między opowiadaniami (takie liczone w tygodniach). Nauczyła mnie ta książka, że przerwy są dobre a zabawa tym lepsza im mniej poważnie traktuję tę lekturę xd Pierwsza połowa była hmm... Nie byla zła ale szczerze nie wiele pamiętam. Za to na drugiej już coś się zadziało. Ordery z ziemniaka za top 3 opowiadanka trafiają do: Roberrrrto za "Czerwony księżyc" (idk ale Roberto jakoś latwo się czytało), dalejże Silvina i Sny Leopoldyny (chyciaż Sibilla też całkiem cool) i oczywiście "Vlad" od pana Carlosa. "Vlad" to była absolutnie szalona sprawa, na 60 stronach zdążyła mnie trochę zażenować, troszkę zniesmaczyć i totalnie wciągnąć i no spełnić wszystkie kryteria na gotyckie niesamowitości. Jednak nie ma to jak stary dobry Drakula. Co by tu jeszcze... Ah no tak! Najważniejsze: jak jakiś podejrzany typ z ulizaną fryzurą zaczyna wam opowiadać historię niezwykle interesującego tajemniczego dżentelmena, który ah niewątpliwie jest wariatem... To na bank mówi o sobie. To takie "pytam dla kolegi" w wersji Niesamowitej. Nie był to zwalający z nóg tomik, chyba nawet nie przebił Opowieści z języka polskiego, które czytałam wcześniej jednak nadal bawilam się całkiem całkiem. Oceniam naaaaa... 6.5/10 a może 6.75/10 niech będzie i no jakoś tak ostrzę sobie ząbki na któryś z pozostałych tomów
Niestety jest to najsłabszy tom, z tych które dotychczas udało mi się przeczytać w całości. Oprócz absolutnie wyśmienitego "Vlada" Fuentesa (i może kilku przyzwoitych tekstów Ocampo oraz Casaresa) nie ma tu absolutnie nic wyróżniającego się estetycznie. Brak tym tekstom aspektu metafizycznego (a to przecież w grozie bardzo istotne!). Są intrygi ale nie ma głębi. To przede wszystkim proste historie oparte na jednym niesamowitym zwrocie fabularnym, pozbawione nutki aluzyjności. Jeśli porównamy te utwory z tymi zamieszczonymi chociażby w tomie anglojęzycznym (Poe, de la Mare, Gilman, Blackwood) to ciężar tego zestawienia jest w stanie udźwignąć wyłącznie wspomniany przeze mnie Fuentes.
3,5. To dość nierówny i żmudny w czytaniu tom. Zaczyna się od obiecującego pierwszego opowiadania, autorstwa Juany Manuely Gorriti, potem niestety długo, długo jest przeciętnie, aż w drugiej połowie wychodzą na boisko mocni zawodnicy Adolfo Bioy Casares i Carlos Fuentes oraz nieodstająca od ich poziomu Silvina Ocampo, i ratują całą imprezę. Przy tym, dokonany wybór jest dla mnie nie całkiem zrozumiały. Dwa świetne opowiadania Bioya Casaresa - Paulina i samolot - jak najbardziej, ale po co te krótkie szkice, nie będące nawet w pełni skończonymi utworami literackimi? Naprawdę nie było miejsca na przynajmniej jedno opowiadanie Borgesa, choćby klasyczny Zahir? Czyżby był za mało niesamowity na Opowieści niesamowite? A tegoż autora Nieśmiertelny? Powtórna śmierć? Wiele innych? Przecież to chyba właśnie PIW ma do nich prawa autorskie, zatem nie powinno być trudno... Tym niemniej, warto sięgnąć po ten tom, żeby przeczytać Bioya Casaresa Paulina, in memoriam - dla mnie najlepsze z całego wyboru i zachęcające do zaznajomienia się z tym pisarzem.