To książka o stylu życia najbogatszych ludzi w Polsce, tych ze szczytu listy Forbsa. O tym, jak wygląda ich dzień powszedni i świąteczny. Jak jedzą, jak mieszkają, jak pracują, jak się ubierają, jak się bawią, kochają, jak się przyjaźnią, jak zdradzają, wydają pieniądze, odreagowują stres, jaką mają fantazję, do czego są zdolni, jak wychowują dzieci. Dlaczego są skąpi, mimo że pieniędzy mają w bród? Po co korzystają z porad coachów a nawet wróżek? Jak wyglądają w środku ich rezydencje i biura? Jak traktują pracowników? Jak to jest być żoną miliardera?
Raz niech na mnie spadnie deszcz hajsu, za który wyremontuję chatynkę na wsi, zapewnię sobie wygodne miejsce na starość, a potem mogę wrócić do bycia klasą średnią/inteligencją (w zależności od inflacji).
W książce nie ma ani jednego nazwiska omawianej osoby i to mi nieco psuje jej odbiór.
Zastanawia mnie, czy niektóre z ocen tej książki dotyczą jej samej czy raczej treści wypowiedzi pytanych osób. Autorka na pewno odwaliła kawał dobrej roboty, żeby dotrzeć do tych ludzi oraz namówić ich na spotkanie i rozmowę. Zdecydowanie jest to książka inna niż inne dotyczące podobnej tematyki i jest warta polecenia. W ogóle wydawnictwo wydaje całkiem fajne reportaże, warte uwagi.
Bardzo fajna i ciekawa książka. Nie spodziewałam się, że tak mi się spodoba. Jest napisana „ze smakiem”. Widać, że autorka nie koloryzowała i nie otrzymaliśmy przerysowanej fikcji.
Zbiór anegdot o niektórych bardzo bogatych ludziach. Miałam nadzieję na socjologiczny portret miliarderów, ale autorka nie dotarła do nich, a tylko do kilku byłych żon, żon, pracowników i partnerów businessowych, i oddaje im głos. Oczywiście jak to plotki, czyta sie super. Zastanawia mnie, ile było ingerencji autorki w wypowiedzi rozmówców. Np. kilku różnych używa charakterystycznego wyrażenia „pic do spodu”, którego w życiu nie słyszałam, a tu nagle kilka osób używa. Albo tak się mówi w otoczeniu milionerów, albo autorka wkłada wypowiedzi w usta swoich (anonimowych, ale mam nadzieje, niewymyslonych) źródeł.
Skandali nie ma, żadna prostytutka się nie wypowiada, nie można tez się dowiedzieć, gdzie robić zakupy i co kupować. Tak ostrzegam.
Książka w formie wywiadu... Momentami zabawnie, śmiesznie, czasem trochę smutno, czasem z morałem... Ciekawe historie, trochę anegdot, czasem powtarzających się sytuacji... Dla przeciętnego człowieka całość mocno oderwana od rzeczywistości, jednak naprawdę należy traktować to jako literaturę rozrywkową! Co mnie bardzo zirytowało - książka ma 320 stron, z czego połowa to marginesy i akapity... Źle to wygląda...