Obszerne i solidne kompendium wiedzy na temat motywu diabła w kulturze polskiej
(…)co by się stało z naszymi dziełami sztuki i katedrami, gdyby wszystko, co się do diabła odnosi, nagle z nich znikło. Leszek Kołakowski
Diabeł w kulturze polskiej zajmuje bardzo ważne miejsce. W podaniach ludowych oraz legendach czartów nie brakuje – włóczyły się po pustkowiach, czyhały na rozstajach dróg, przemierzały mokradła, zajmowały opuszczone młyny, domy, a nawet całe dwory i zamczyska. Nie pogardzały też wiatrakami i wiekowymi wierzbami. Jak pisze Michał Rożek, w niniejszej książce koncentrujący się na różnych aspektach istnienia wysłannika piekieł: Diabły, lęgnące się na polskiej ziemi z przeróżnych opowieści i podań, zawsze napawały pobożny lud przerażeniem. Zło, którego symbolem jest szatan, zawsze ekscytowało, a czasem też przerażało. Autor pokazuje, jak mocno postać i motyw diabła zakorzenione są w kulturze śródziemnomorskiej i w tradycji judeochrześcijańskiej, z elementami zapożyczonymi z Persji. Przedstawia historię czarta dosłownie, począwszy od ustaleń kulturowych, historię diabła „na etacie”, a także dzieje motywów diabelskich i postawy czarciej w wyobrażeniach życia społecznego. Diabeł w kulturze polskiej to książka, która dokładnie wyczerpuje temat, a przy okazji pochłania bez reszty.
Temat szeroki, ale ujęty zgrabnie w 200 stronach, napisanych łatwym i czytelnym językiem dla odbiorcy. Autor balansuje po różnych epokach i opisuje wizerunek diabła na przestrzeni tychże lat. Jest o szatanie, jest o Kościele i kreacji diabłów przez chrześcijan, znajdziemy ciekawe fragmenty o tym jak Kraków był centrum okultystów w tych stronach Europy. Rożek nie zapomina o aspekcie ludowym, więc przedstawia wizje diabła, która figurowała w wyobraźni polskiej wsi, jakie były metody ochrony, jakie były przesady i wierzenia. Poruszono temat palenia czarownic, sabatów. Bibliografia jest bogata, odniesień do kultury jest ogrom - w tym rozdział o samej literaturze, jak poeci i późniejsi prozatorzy wykorzystywali sylwetkę diabła. Summa Summarum przy lekturze bawiłam się przednio, dużo z niej wyniosłam. Polecam, jeżeli ktoś jeszcze nie miał okazji się zetknąć z tą książką.
Diabeł w kulturze Lisioła . Lisioł uwielbia książki o historii, a jeżeli jest to pozycja ciekawa, lekko napisana i przystępna, to futrzak aż piszczy z uciechy. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika Lisioł miał okazję dać nura między strony książki Michała Rożka pod tytułem „Diabeł w kulturze polskiej”. Czy lektura była udana? Jeżeli diabelskie snopki siana oraz mnisi w przerażeniu wołający „kobieta!” nie zachęcają do czytania, to Lisioł już śpieszy – kieliszek w górę – śpieszy z wyjaśnieniem. . Tuptanie śladem diabła Lisioł rozpoczął na długo przed doniosłymi wydarzeniami na weselu w Kanie Galilejskiej. Autor w bardzo przejrzysty sposób przedstawia narodziny koncepcji dualistycznej (pełna butelka dobra, pustka butelka zła) oraz jej wpływ na kreację pojęć dobra i zła w chrześcijaństwie. Odwołując się zarówno do kanonu, jak i pism apokryficznych, Lisioł dowiedział się o pewnym Satanaelu oraz jego piekielnych zastępach, których liczba podejrzanie kręci się wokół wielokrotności liczby 6. Szkaradne towarzystwo, zaiste. Niegodne nawet pisku. . Pierwsze rozdziały dały Lisiołowi pojęcie o tym, co ludzie w dawnych wiekach uważali za diabelskie. W dużym skrócie: wszystko, a zwłaszcza kobiety. Grymas nie opuszczał futrzakowego pyszczka, gdyż białogłowych nie godzi się tak traktować! Jednocześnie średniowiecznym nie przeszkadzało traktowanie mniszek z najwyższym uznaniem… albo zamiana klasztorów w domy uciech, gdzie zajmowano się wszystkim, prócz modlitwy. Boccaccio dobrze uchwycił naturę „zapędzania diabła do piekła”, jeżeli wiecie, co Lisioł ma na myśli. . Mając za sobą solidne przygotowanie pod postacią wizyty u rozbrykanych mniszek, futrzak przybył na ziemie polskie, aby studiować w krakowskim Collegium Maius w towarzystwie pana Twardowskiego. Lustra, wywoływanie duchów, tajemnicze laboratoria oraz nauka z diabelskich ksiąg to jest to, co Lisioł lubi najbardziej w takich pozycjach! Michał Rożek potrafi przybliżyć złożoną tematykę ze znawstwem oraz lekkością pióra, co w przypadku takich książek nie jest częste. Odrobina humoru również wkrada się pomiędzy opowieści o diabłach. Lisioła uradował zwłaszcza ten fragment: „mnisi powypadali z cel i ujrzeli snop słomy. Zatem szatan”. Futrzak pokiwał głową. Wielka mądrość przemawia przez pobożnych braciszków. Snopom słomy ufać nie można, bo diabeł to sprytna bestia. Gdy jednego z krakowskich biskupów znaleziono pod łóżkiem nierządnicy, zgodnie uznano, że to szatan przybrał postać duchownego. Przecież to niemożliwe, aby święty mąż odwiedzał taką kobietę, prawda? Aż chce się znacząco spojrzeć w stronę czytelnika i mrugnąć okiem. . Książka stanowi bardzo ciekawą pozycję dla wszystkich osób, które są żywo zainteresowane wiedźmami, cyrografami, diabłami oraz bogatym kontekstem kulturowym, odpowiedzialnym za stworzenie najpopularniejszych polskich legend. Od pierwszych wieków chrześcijaństwa po czasy współczesne, Lisioł zdecydowanie poleca udać się na wyprawę śladem czartów – tych przebiegłych i zgoła nierozgarniętych – albo wyprawić się z widmowym biskupem na nocną galopadę w poszukiwaniu kochanki. Wszak diabeł niejedno ma imię.