kocham nad życie moje, razem z ostatnią stroną poczułam, że moje życie straciło sens. uwielbiam tę książkę, a gdy ją skończyłam, skończył się również jakiś etap w moim życiu. etap, który trwał kilka lat, kiedy czytałam tę trylogię jeszcze na wattpadzie, powoli się w niej zakochiwałam, czekałam na kolejne rozdziały, komentowałam, żyłam w sercowskiej społeczności. dowiadywałam się, że moja ukochana książka zostanie wydana, czekałam na kolejne części, potem w końcu doszłam do momentu, od którego nie znałam tej historii, kiedy z każdą stroną byłam ciekawa, co będzie dalej. mogę robić reready i będę ją robić, ale to już trochę co innego, choć równie cudownego. ta trylogia w pewnym sensie zmieniła moje życie, czytałam ją w kluczowym dla mnie momencie, miałam jakieś 11 lat (ewidentnie za mało, haha), ale to ona po części sprawiła, że jestem takim człowiekiem, jakim jestem. może idealizuję tę opowieść i teraz nie wszyscy potraktują poważnie to, co piszę, ale naprawdę taka jest prawda. dlatego to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych książek w moim życiu. chociaż czytając ostatnią część dostrzegłam kilka wad i niedoskonałości, to nic nie zmieni moje oceny, a na pierwszy plan wysuwają się śmiech, łzy, wzruszenie, zaufanie Mu, zachwyt, zaskoczenie, bezradność i MIŁOŚĆ, które towarzyszyły czytaniu jej. po skończeniu siedziałam pięć minut bez ruchu i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. to była piękna przygoda i nie ma drugiej takiej trylogii jak ta. na koniec powiem tylko - Miłość nigdy nie ustaje