Szósta książka z serii Tajfuny Mini, prezentującej dzieła pisarzy i pisarek pierwszej połowy XX wieku, którzy nie byli wcześniej tłumaczeni na język polski, a zdecydowanie na to zasługują.
Wybór trzech utworów, które doskonale prezentują wszechstronność artystycznych zainteresowań Ōgaia Moriego. Pisarz jawi się nam jako erudyta i człowiek doskonale zorientowany w europejskiej literaturze i sztuce, ale także badacz rodzimej historii i folkloru. Przy tym jest wybitnym obserwatorem, który bez trudu konstruuje zarówno fascynujące opowieści, jak i intrygujące miniatury. W tomie znalazły się trzy opowiadania w doskonałym przekładzie Katarzyny Sonnenberg-Musiał: Hanako, w której mamy okazję podejrzeć Auguste'a Rodina przy pracy, przejmująca dreszczem Hipnoza oraz tytułowy Zarządca Sanshō – jeden z najbardziej znanych tekstów pisarza. Opowieść o dwójce sierot, która zostaje sprzedana w niewolę i trafia do majątku surowego zarządcy od lat inspiruje czytelników i innych twórców – czego najsłynniejszym przejawem jest genialny film w reżyserii Kenjiego Mizoguchiego z 1954 roku.
Mori Ōgai, pseudonym of Mori Rintarō (born February 17, 1862, Tsuwano, Japan—died July 9, 1922, Tokyo), one of the creators of modern Japanese literature.
The son of a physician of the aristocratic warrior (samurai) class, Mori Ōgai studied medicine, at first in Tokyo and from 1884 to 1888 in Germany. In 1890 he published the story “Maihime” (“The Dancing Girl”), an account closely based on his own experience of an unhappy attachment between a German girl and a Japanese student in Berlin. It represented a marked departure from the impersonal fiction of preceding generations and initiated a vogue for autobiographical revelations among Japanese writers. Ōgai’s most popular novel, Gan (1911–13; part translation: The Wild Goose), is the story of the undeclared love of a moneylender’s mistress for a medical student who passes by her house each day. Ōgai also translated Hans Christian Andersen’s autobiographical novel Improvisatoren.
In 1912 Ōgai was profoundly moved by the suicide of General Nogi Maresuke, following the death of the emperor Meiji, and he turned to historical fiction depicting the samurai code. The heroes of several works are warriors who, like General Nogi, commit suicide in order to follow their masters to the grave. Despite his early confessional writings, Ōgai came to share with his samurai heroes a reluctance to dwell on emotions. His detachment made his later works seem cold, but their strength and integrity were strikingly close to the samurai ideals he so admired.
„Hanako” to zdecydowanie moje ulubione opowiadanie, ze względu na wielką miłość jaką darzę Rodin’a, jednak wszystkie z nich miały w sobie coś ujmującego.
Całkiem udany zbiór opowiadań, który rzeczywiście pokazuje na wszechstronność twórczości Ogaia Moriego. Chociaż dwa pierwsze utwory to zaledwie szkice, natomiast trzecie - tytułowe było naprawdę dobre. Ale nie czuję się rozczarowany, z każdym kolejnym minisem dostaję coraz to szerszy obraz literatury japońskiej i chcę więcej.
Dwa opowiadania mnie od siebie odpychaly (między innymi podejściem do kobiet), a trzecie było interesujące, ale nie na tyle, bym je polubiła. „Hipnoza“ i „Hanako“ to wyszarpnięte z wyobraźni autora sceny, które ani nie ciekawią, ani nic większego sobą nie reprezentują. Jedynie „Zarządca Sanshō“ jest czymś więcej, ale bazuje na XIV-wiecznej balladzie, wiec może stąd rozbudowana fabuła i ciekawi bohaterowie. Tyle że nawet ono niespecjalnie mi się podobało. Zbiór traktuję więc jako literacką ciekawostkę i rozważam zapomnienie o nim.
3,5 Zbiór trzech krótkich opowiadań japońskiego autora. Każde z nich jest na swój sposób wyjątkowe, każde dotyczy czegoś innego. W tych tekstach widać, że Ōgai Mori był człowiekiem o wszechstronnych zainteresowaniach.
Ogólnie czytało się je całkiem dobrze, ale mam wrażenie, że długo nie pozostaną one w mojej głowie.
Jak widać, najbardziej przypadło mi do gustu opowiadanie tytułowe, które było niesamowicie klimatyczne. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów i byłam ogromnie ciekawa, jak zakończy się ich historia.
Uważam, że warto przeczytać tę książkę. Podobnie jak wszystkie pozostałe z serii Tajfuny Mini. Nie są to dla mnie pozycje idealne, ale jednak są inne, dają nowe spojrzenie na japońską literaturę i poszerzają moje czytelnicze horyzonty.
Raczej nie będzie to lektura, która jakoś szczególnie zostanie w mojej pamięci, ale spodobało mi się pióro autora. Chętnie przeczytałabym coś dłuższego…
5/10 Pierwsze opowiadanie miało ciekawy pomysł, ale nie został on poprowadzony w interesujący sposób, drugie o niczym, trzecie, tytułowe, najmocniejsze, ale nic specjalnego ta proza od siebie nie daje.
Niby nic specjalnego, ale jest w nich coś poruszającego. Piękny subtelny styl pisania, narracja płynie lekko jak woda i sprawia, że trudno się oderwać. Być może nie ma w opowiadaniach jakiejś druzgocącej puenty czy dramatycznego zwrotu akcji, lecz niuansów jest tak wiele, że można spokojnie wybierać i rozważać każdy z osobna i w odniesieniu do całości, chociażby po to, żeby się oburzyć i zaprotestować. Zbiorek dopełnia świetny wstęp tłumaczki. Ogólnie zdecydowanie jedna z najprzyjemniejszych lektur ostatnio, poważnie rozważam zakup
3/5 Z trzech opowiadań zawartych w tym zbiorze najbardziej przypadło mi do gustu to tytułowe. W pozostałych dwóch czegoś mi brakowało (i na pewno nie były to nawiązania do literatury europejskiej, okej Ogai rozumiemy, że się na tym znasz), ale nie chciałam przez to, niczym bohater „Hipnozy”, krzyczeć „Ech, co za gówno!”… przepraszam nie mogłam się powstrzymać.
Pierwsze opowiadanie nie przypadło mi do gustu, głównie z powodu 3 ostatnich stron, które były dosyć mizoginistyczne. Drugie było króciutkie ale miłe do przeczytania tym bardziej jeżeli, ktoś się interesuje rzeźbą. Ostatnie tytułowe opowiadanie było trochę naiwne ,ale nie przeszkadzało mi to i przyznam, że pare łez wycisnęło ze mnie. Ogólnie polecam. Sądzę że odbiega trochę od innych opowiadań japońskich, ale nie całkowicie.
"Zarządca Sanshō" i "Hanako" to ciekawe opowiadania. Z pozoru mogą wydawać się trywialne, ale trzeba spróbować zrozumieć je szerzej, także biorąc pod uwagę kontekst. Warte przeczytania, ale nie zachwycą, jeśli nie podda się ich próbie analizy / zrozumienia.
Co do "Hipnozy", być może nie zrozumiałam sensu - wydawało mi się urwane, jakby był to jedynie wstęp do dłuższej opowieści. Szkoda.
Hipnoza i Hanako są bardzo krótkie, są ciekawym pomysłem, jednak nie rozwiniętym w żadnym kierunku. To tylko pojedyncze sceny. Zarządca Sanshō jest moim zdaniem najciekawszym opowiadaniem z tego zbiorku, chociaż to może wynikać z tego, że czytając, przypominałam sobie film, który obejrzałam kilka lat temu (swoją drogą dużo lepszy od opowiadania)...
W każdym opowiadaniu czuć specyficzną wrażliwość autora do spraw wokół człowieka i jego wnętrzu; władz jego umysłu, ciała jako naczynia duszy i kolein losu. Tematyka „Hipnozy” i „Hanako” okazała się znacznie bardziej pociągająca od głównego opowiadania, jednak wszystkie były na równi dobre.
Bardzo oszczędny w treści jest Pan Ogai. Mimo, że były o wiele krótsze od tytułowego opowiadania to mi się o wiele bardziej podobały Hipnoza i Hanoko. Czytasz i myślisz jednocześnie nad tym, a w przypadku zarządcy nie ma nad czym myśleć.