Wiedziałam, że ,,Walka o oddech” Tomasza Rezydenta będzie dużo mocniejszą lekturą niż ,,Niewidzialny front”, ale – mimo wszystko – nie spodziewałam się, że aż tak uderzą we mnie słowa zapisane przez autora. Jeżeli macie ochotę na zapoznanie się z bezpośrednią relację lekarza, który w pewnym powiatowym szpitalu walczył z drugą falą wiadomego wirusa – to ,,Walka o oddech” jest lekturą właśnie dla Was!
Koniec września. Druga fala pandemii nabiera powolnego, lecz nieuniknionego rozpędu. Pacjentów - głównie w ciężkim stanie, walczących o każdy oddech - przybywa. Rąk do pracy – niekoniecznie. Choć szpital, w którym pracuje Tomasz Rezydent przygotował się na kolejną falę najlepiej, jak mógł, choroba nieustannie zbiera swoje żniwo…
Ciężko jest ubrać w słowa emocje, które pojawiają się po przeczytaniu takiej książki. Jeżeli dysponujecie choć odrobiną empatii i zrozumienia, to ta lektura nieco Wami wstrząśnie, zasmuci Was, przygnębi… Choć śmierć jest naturalną koleją ludzkich losów, to spotkanie z nią zawsze budzi dużo emocji. Tym bardziej, gdy życie tracą osoby, które mogły żyć jeszcze wiele, wiele lat…
Mimo wszystko, zobowiązałam się do napisania recenzji, więc chciałabym zwrócić uwagę na dwa ważne aspekty, które przy poprzedniej części nieco mi umknęły.
Po pierwsze, autor niesłychanie rzetelnie i w przystępny dla laika sposób tłumaczy tajniki medycyny. Naprawdę, kawał dobrej roboty! Po drugie, komentarze autora dotyczące otaczającej go rzeczywistości to taka ,,wisienka na torcie” tej książki – nic dodać, nic ująć. Niektórym może się to nie spodobać, bo momentami robi się nieco ,,politycznie”, ale mnie to akurat bardzo pasowało!