Czy dziewczynka, dzięki której poznałeś smak piasku z piaskownicy, może okazać się kobietą twojego życia? Czy chłopiec, który za wszelką cenę próbował policzyć twoje piegi, mógłby stać się tym jedynym? Felicja i Szymon poznali się na osiedlowym placu zabaw. To właśnie tam Felicja po raz pierwszy postawiła się chłopakowi, a on poznał temperament tej niewinnie wyglądającej dziewczynki. Trudna przyjaźń z piaskownicy przeradza się w bardzo skomplikowaną nastoletnią relację, której żadne z nich nie potrafi nazwać. Nie znoszą się, a jednocześnie coś ich do siebie przyciąga. Nieporozumienie na szkolnym balu buduje między nimi mur nie do przeskoczenia.
Kilka lat później wracają na wakacje do rodzinnego miasta, a ich drogi zaczynają się coraz częściej krzyżować. Nic dziwnego, mieszkają po sąsiedzku, a ich pokoje dzieli jedynie ściana. Felicja i Szymon postanawiają zakopać wojenny topór, przecież mają już po dwadzieścia lat i nie mogą rozpamiętywać nastoletnich nieporozumień. Ale czy to w ogóle możliwe? Czy powstrzymają swoje mordercze zapędy, a może do głosu dojdą zupełnie inne uczucia?
3/5 Chyba spodziewałam się czegoś lepszego :( Początek całkiem wciągający, środek trochę rozwleczony, za to końcówka totalnie bez zaskoczenia i kompletnie nie przypadła mi do gustu. Ot luźny romans w klimatach New Adult ;)
Dzisiaj zaczęłam i dzisiaj skończyłam. Myślę, że ta książka zasługuje bardziej na 3+ ⭐️ Miło spędziłam z nią czas, ale biorąc pod uwagę wiek bohaterów i niektóre dialogi, miałam nadzieję, że poczuję więcej emocji. Liczyłam też na coś 🌶😂 To fajna historia, ale krótka i brakowało mi w tej tego momentu, w którym bohaterowie daliby się PORWAĆ CHWILI. Długo nie mogli się dogadać, właściwie ich przyjaźń z okresu dzieciństwa nie przetrwała i kiedy zaczęło dziać się coś więcej, okazało się, że przeczytałam ostatnią stronę.
Chyba gdzieś w trakcie czytania zgubiłam moment, w którym do Felicji nagle dociera, że to jeden z bohaterów jest "tym jedynym". W przypadku perspektywy Szymona wszystko wydaje się być nieco lepiej opisane. Być może dlatego to on stał się moją książkową sympatią, której poniekąd kibicowałam - niekoniecznie w kwestii związku, bo mam niską tolerancję dla bohaterów, którym zdarza się skok w bok będąc już w relacji. Bardziej chodziło o to dojrzewanie i możliwość podejmowania własnych decyzji. Pomijając w/w rzecz, książka jest typowym lekkim romansem z przyjemnymi bohaterami, na który można poświęcić jeden wieczór. 3/5 ☆
This entire review has been hidden because of spoilers.
Czy macie swoich ulubionych autorów, których bierzecie w ciemno? U mnie jest paru takich a wśród nich oczywiście Agata Czykierda-Grabowska. Do tej pory przeczytałam wszystkie powieści tej autorki. Autorka ma lekko pióro i dostarcza czytelnikom dużo emocji. Od wzruszenia i łez, po śmiech. Tym razem również nie zawiodłam się. Autorka przeprowadza nas przez dzieciństwo głównych bohaterów – Felicji i Szymona. Tych dwóch poznajemy gdy mają po 5 lat i bawią się wspólnie w piaskownicy na osiedlowym placu zabaw. Bawią się, to może za dużo powiedziane, bardziej dokuczają sobie wzajemnie. Ale jak to się mówi, „kto się czubi ten się lubi”, ponieważ między dwójką dzieci powoli rodzi się przyjaźń. Później autorka przenosi nas w czasie i jesteśmy świadkami przeradzania się ich przyjaźni w miłość. Ale czy oboje czują na pewno to samo? Gdy mają po 15 lat, na szkolnym balu doszło do nieporozumienia, które spowodowało, że ich przyjaźń nagle skończyła się i zaczęli się unikać. Nie potrafili do sobie zagadać ani napisać krótkiej wiadomości na Messengerze przez wiele lat, pomimo, że mieszkali tuż za ścianą i czuli swoja wzajemną obecność. Po paru latach oboje postanawiają wrócić do rodziców na wakacje. W małym miasteczku, mając wspólnych znajomych i będąc nadal sąsiadami, trudno się unikać. Są już też mądrzejsi i postanawiają nie rozpamiętywać nastoletnich „wybryków”. Zaczynają coraz więcej spędzać ze sobą czas. Czy uda im się na nowo odnaleźć uczucie, które ich kiedyś łączyło? Czy jest to w ogóle możliwe jeśli w życiu obu są też inne osoby? Przekonajcie się sami jak skończyły się te studenckie wakacje w rodzinnym miasteczku.
Książka piękna - idealna na wiosnę!🌷 Napisana prosto, lekko i z humorem. Trochę brakowało mi rozwinięcia niektórych wątków, ale i tak bawiłam się tutaj świetnie!
Historia zaczyna się od bardzo zabawnej sceny, bo akurat Fela, leje (bo inaczej się tego nie da nazwać) syna, swoich sąsiadów, który za mocno zainteresował się jej piegami. Myślałam, że polubie tą zadziorną pełną ognia dziewczynę, niestety myliłam się co do niej. No przez większą część książki doprowadzała mnie do szału, egoistka, która myśli tylko o sobie, której zawsze dzieje się krzywda i nigdy to nie jest jej wina.. 😠 szkoda mi było Szymona, nie wiem jakoś tak byłam w stanie zrozumieć to, że po zranieniu poszedł w "cug" zaczął ostro imprezować i dużo flirtować. I ja wiem, że Felicja siebie uważała za skrzywdzoną i ośmieszoną, ale tak naprawdę nigdy nie dała szansy chłopakowi na wyjaśnienia.
Po liceum bohaterowie wyjechali do różnych miast na studia, po pierwszym roku wracają i znów się spotykają. Oboje trochę odmienieni, choć ona nadal jest skrzywdzoną dziewczynką a on próbuje znów przełamać lody.
Historia jest poprowadzona dwutorowo i ja osobiście, pokochałam fragmenty Szymka, odniosłam wrażenie, że choć był trochę zagubiony to dojrzał na studiach. Czytałam opowieść dorosłego faceta, który chce naprawić błędy i w końcu zbudować relacje z dziewczyną, którą kochał od zawsze. Ona zaś znów ucieka od problemów, od niezrozumiałych uczuć, wciąż atakuje Szymona, a jej zazdrość do której się tak naprawdę nie przyznaje, psuje co chwilę to co udaje się im zbudować.
Książka naprawdę warta przeczytania, szybka i przyjemna. Taka historia na dwa podejścia 🙂 lubię od czasu do czasu takie lekkie powieści, przy których wybuchamy śmiechem, ale i w wyjątkowych momentach, zakręci się łezka w oku 🙂
"Tańczyliśmy i na moment staliśmy się dziećmi nieskażonymi dorosłością i dojrzewaniem, które wszystko zmieniło." ♡♡♡ "Felicja rzuciła na mnie jakiś czar tamtego dnia na placu zabaw, gdy wykręciła mi rękę i kazała zjeść garść piasku." Ciepła, nieskomplikowana, zabawna i sentymentalna, właśnie taka jest najnowsza książka Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Opowieść o dorastaniu i pierwszej miłości, wywołująca salwy śmiechu i momenty melancholii, lekka i czuła zarazem. Budzi w czytelniku tęsknotę za beztroskimi czasami dzieciństwa i pierwszych miłosnych uniesień. Ma ona w sobie urok amerykańskich, młodzieżowych filmów z lat 80/90, nie znajdziecie tutaj wielkich dramatów, tylko prostą historię o dziewczynie i chłopaku, i lecie, które zmieniło ich "skomplikowaną" przyjaźń w gorące uczucie. "Felcja znaczy szczęście" już od pierwszej strony wywołuje uśmiech na twarzy, który nie znika, podczas czytania, nawet na chwilę, co najwyżej eskaluje w napady śmiechu. Idealna na poprawę humoru lub po prostu chwilę oddechu, absolutnie urzekająca.
Lekka i zabawna historia, jaką stworzyła Autorka, sprawiła, że spędziłam bardzo fajny wieczór. Cięte riposty zarówno Feli jak i Szymona nie raz mnie rozbawiły.
"Felicja znaczy szczęście" powieść idealna na poprawę humoru! Świetnie nadaje się na przełamanie zastoju czytelniczego. Przepiękna historia, napisana ze smakiem, a Lekkość pióra Autorki da się zauważyć już od pierwszej strony. Polecam!
akurat jak na książkę Agaty to lekki zawód :( sama historia miła do czytania, ale zdecydowanie nastawiona na młodszych odbiorców. Główna bohaterka mocno irytująca, ale na szczęście Szymon za nią nadrabiałam