Wstyd zamyka nam usta. Ale przemilczane sprawy zawsze wracają. Julia Karlińska, była policjantka nazywana Karlą, uczy historii w liceum medycznym i samotnie wychowuje nastoletnich bliźniaków. Mundur odwiesiła po tragicznej śmierci męża, policjanta, który zginął w wypadku motocyklowym. Sprawcy tragedii nigdy nie odnaleziono.
Ale duchy przeszłości się obudzą, gdy Śmierszynem, miastem Karlińskiej, wstrząśnie wieść o zabójstwie Sławomira Nowaka, znanego profesora matematyki oraz jej kolegi z „medyka”. Będzie to dopiero początek splotu dramatycznych wydarzeń. Tego samego dnia kobieta będzie musiała się zmierzyć z traumą zaginięcia jednego z synów. Kiedy się okaże, że chłopiec nie żyje, instynkt śledczy podpowie Karli, że obie sprawy należy połączyć w jedno śledztwo.
Mocny thriller kryminalny o uczuciu, które może dać początek złu, i o mrocznej drodze ku prawdzie, która wyniesiona na powierzchnię, rani do krwi.
Robert Małecki (ur. 1977 r.) politolog, filozof i dziennikarz, ale przede wszystkim miłośnik kryminałów i thrillerów oraz nowej zabawki – czytnika ebooków; szczęśliwy uczestnik warsztatów kreatywnego pisania realizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu, a także tych organizowanych przez Maszynę do Pisania; laureat ogólnopolskich konkursów na opowiadanie kryminalne (MFK Wrocław i Kryminalna Piła). Jeśli w jego głowie nie pulsuje bas Bena Otręby i nie rozbrzmiewają solówki Jurka Styczyńskiego, znaczy, że jest chory. Do tej pory nie był.
Fenomenalny thriller kryminalny! Nadzwyczaj dobrze zobrazowany, zaskakujący i wyraźnie budzący przeszywające poczucie niepokoju. Z pewnością imponujący. Świetnie rozplanowana intryga, duszna aura zamkniętej społeczności i wszechobecne kłamstwo – ta historia nasączona jest destruktywnym wpływem wstydu na ludzkie życie i to właśnie na tej scenie, w obliczu niespodziewanego impulsu, urzeczywistniają się najbardziej nieobliczalne scenariusze. Naprawdę nieprzeciętna książka!
Wysłuchałem tylko dlatego, że uległem marketingowi audioteki. Niestety, zawartość do mnie zupełnie nie przemawia. Wątki jakieś wymuszone, miałem wrażenie, że pisana by wypuścić kolejny tytuł. Dla mnie strata czasu.
Jakoś nie mogłam się wkręcić w tę historię. Z zaanagażowaniem też było trudno. Czyżby ten gatunek mi się już przejadł? Mam nadzieję, że nie🙈 Bo 'Wstyd' nie był zły *a na pewno lepszy od 'Zmory'!*, ale oczekiwałam czegoś więcej. Wypadek sprzed lat, dwa morderstwa, mała miejscowość - to nakręcało mnie od samego początku bo przecież to wszystko musiało być powiązane! I to nie w oczywisty sposób🙌🏻 Pod tym względem wszystko się zgadzało, ale było dość hm... nudno? To chyba najlepsze określenie. Bo niby coś się dzieje, akcja idzie do przodu, ujawniane są kolejne szczegóły, a mi cały czas brakowało trzęsienia ziemi, erupcji wulkanu i fajerwerków jednocześnie🤷🏻♀️ Czytałam w audiobooku - głos Danuty Stenki to crème de la crème, więc się nim rozkoszowałam.
Zahipnotyzowała mnie ta książka swoją okładką. Przez to poprzestawiałam mój czytelniczy stosik, bo “Wstyd” wręcz krzyczał do mnie z półki.
Roberta Małeckiego twórczość już trochę znam, wiedziałam więc mniej więcej, na co mogę liczyć i czego mam się spodziewać.
Ale Autorowi i tak udało się mnie zaskoczyć.
Akcja powieści dzieje się w niewielkiej miejscowości, w której wszyscy o wszystkim (podobno) wiedzą. W ciągu jednej nocy dochodzi do dwóch zbrodni- zabójstwo nauczyciela prywatnej szkoły oraz śmierci jednego z synów byłej policjantki. Julia Karlińska, która kilka lat temu straciła w wypadku męża Adama, również policjanta, od początku łączy ze sobą śmierć syna i kolegi z pracy. I to mimo, że miejscowa policja stara się odseparować te sprawy.
“Wstyd” ma w sobie kilka warstw. Warstwę stricte kryminalną - czytelnik razem z Julią odkrywa nowe tropy, bada ich zasadność. Ma w sobie również szeroko opisany i zakrojony poziom obyczajowy - mała mieścina, problemy matki samotnie wychowującej bliźniaków.
I to właśnie ta warstwa obyczajowa porwała mnie całkowicie. Autor świetnie oddał to, jak różne są sposoby na przeżywanie żałoby - i podobało mi się, jak duże znaczenie ma w tej kryminalnej powieści właśnie żałoba. Julia przez to była bohaterką “z krwi i kości”, jednocześnie szkoda było mi Pawła, brata, który mógł się czuć opuszczony (czuło się to szczególnie mocno w scenach, gdy Julia myliła imiona swoich synów).
Przez długą część czytania nie do końca byłam pewna, skąd wziął się tytuł powieści. Dopiero nagromadzenie wydarzeń pod koniec historii wszystko mi wyjaśniła. Muszę przyznać, że byłam zła na to, jak wiele zostało przez bohaterów przemilczane w historii i niestety, śmierć części rodziny Julii odebrała szansę na “przetrawienie” prawdy o najbliższych jej osobach.
Jeśli ktoś oczekuje wartkiej, prędkiej akcji, to tego nie otrzyma. Zyska za to wartościową, dojrzałą historię o tajemnicach, które niszczą człowieka od środka.
Wstyd sprawia, że pewne sprawy wolimy przemilczeć. Karla, była policjantka, mama nastoletnich bliźniaków, wdowa po mężu policjancie, w najgorszych snach nie mogła przewidzieć co się jeszcze wydarzy w jej życiu.
Odpaliłam audiobooka i jak zaczęłam słuchać, tak nie mogłam przestać. Jeju, jakie to było wciągające! Przyznaję jednak, że to nie zbrodnia mnie tak porwała, chociaż plot jest naprawdę dobry i trzymający w napięciu. Jednak to, co autor robi z emocjami czytelnika przez kreację swoich bohaterów, to jest jakieś mistrzostwo. Mnie „Wstyd” dał po pysku, przeczołgał po nierównym asfalcie, a potem przytulił.
Bałam się trochę, czytając opis, że to będzie nachalna poprawność polityczna i modny temat. I tutaj autora przepraszam, bo tak nie było. Jest równowaga, jest temat ugryziony jak powinien być.
Przy tak ogromnym hype na tę książkę spodziewałam się o wiele więcej. Nie wiem, czemu ktoś ją nazwał kryminałem. To dramat obyczajowy, wielki dramat. Nastrojem i narracją przypomina miks Klanu i Mody na sukces. Styl przeciągnięty do granic możliwości, dialogi niekiedy wprawiają w zażenowanie... Gdyby wyciąć nic nie wnoszące opisy to myślę, że książki byłoby o 1/3 mniej, a może i z tonu uciekłby ten nastrój polskiego serialu-tasiemca. Lepiej przeczytać po raz enty ulubioną książkę niż marnować czas na tę :)
Niestety miałam poczucie, że akcja była bardzo nudna i w jakiś sposób wymuszona. Dodatkowa gwiazdka za głos i interpretację Danuty Stenki (czytałam w audiobooku). Gdyby nie ona, nie przebrnęłabym przez nią.
Na początku zapowiadało się całkiem nieźle, ale potem było tylko gorzej. Strasznie durna ta fabuła, a zbiegi okoliczności są tak przypadkowe, że aż wcale. Gdyby nie seria o Grossie to bym się zraziła do Małeckiego.
Niestety nie najlepiej. Przewidywalna do bólu. Większość zwrotów akcji jest tak oczywista, że aż frustrująca. Sporo wpadek językowych i zbyt dużo lania wody i powtórzeń.
Bardzo duże zaskoczenie. Nie przypuszczałem, że książka aż tak mnie zaangażuje. Była może lekko przeciągnięta momentami, ale mogę na to przymknąć oko. Cała sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż się może na początku wydawać. I kolejne tajemnice nie tyle szokują co sprawiają przykrość, żal i współczucie. Książka ma bardzo dobrze poprowadzoną i przedstwioną warstwę psychologiczną głównej bohaterki. Wszystko jest opowiedziane z jej perspektywy i jako czytelnicy czujemy to z czym się mierzy Karla. Cieszę się, że dałem szansę tej książce.
okładka i tytuł nastawiły mnie na nieco inną historię, i mimo przeczytanego opisu i tak w głowie liczyłam na coś innego
niestety, nie byłam w stanie wkręcić się w fabule. nie przepadam za połączeniem pięknej z thrillerem, i choć tego pierwszego gatunku nie było tu zbyt wiele, to sam fakt takiej opowieści z niby wątkiem kryminalnym do mnie nie przemawia. nie poleciłabym tej pozycji, czuje obojętność po przeczytaniu jej.
fabuła taka nie wiem, nijaka, do kitu trochę. w sumie całość kręci się wokół orientacji syna i ojca, co uważam przez większość książki było zbyt eksponowane i stawiane jako problem, i oczywiście nie umniejszając osobom które niestety zrozumiale boja się reakcji społeczeństwa czy bliskich, no za dużo tego. ryzykowne stwierdzenie, ale takie z igły widły.
reasumując, no nic po tej książce nie czuje. raczej nie będę polecać
Idealna książka... by była gdyby nie zakończenie. Niestety ale nie przemawia do mnie to jak się zakończyła fabuła i co tam się wydarzyło. Liczyłem na coś dużo bardziej ciekawego i spektakularnego. A tak przez całą książkę czekamy z wypiekami na twarzy i śledzimy losy głównej bohaterki z zapartym tchem po to żeby na końcu usłyszeć mały piard. Trochę szkoda ale z drugiej strony nie ma co przekreślać całości bo ta nie licząc końcówki jest naprawdę wciągająca. Tak czy siak polecam.
Zdecydowanie lepsza już poprzednia, którą czytałam tego autora.
Karla, Julia Karlińska, to była już policjantka (a obecnie nauczycielka historii w liceum medycznym), która kilka lat wcześniej straciła męża w wypadku. Ma dwóch synów (bliźniaków), którzy uczęszczają do tej samej szkoły, w której ona uczy. Pewnego dnia dowiaduje się, że jej kolega z pracy Sławek Nowak, nauczyciel matematyki, został zabity. Na domiar złego na jaw wychodzi też fakt, że Janek, jeden z jej synów, podobno miał wrócić wcześniej do domu z imprezy urodzinowej. Niestety, niegdy nie dotarł do domu a Karla dowiaduje się od policji, że mimo poszukiwań i dobrych nadzieji ciało jej syna zostało znalezione u podnóża klifu. Czy śmierć jej męża, morderstwo kolegi z pracy i wypadek syna mają ze sobą coś wspólnego?
Po pierwsze - zdecydowanie bije na głowę "Najgorsze dopiero nadejdzie"! Od pierwszych stron wiedziałam, że to może być coś dla mnie. Niestety jest mały minus, mimo że książka określana jest jako thriller to nie czułam tego. Może thriller psychologiczny? Chociaż też coś mi tu nie pasuje bo większość fabuły to były uczucia i przemyślenia głównej bohaterki, jej rozterki i co by było gdyby a mało akcji. Fakt, już w pierwszym rozdziale "dostajemy" dwa trupy ale na tym się kończy. Śledztwo Karli, które prowadzi na własną rękę, jest nijakie, w sensie ok, nie może dużo zrobić bo nie jest już policjantką ale halo! przecież masz kobieto dobre dojście do faktów (rudy z komendy w łóżko pewnie dużo by ci powiedział😎). W każdym razie czułam się trochę zawiedziona bo tak naprawdę gdyby (uwaga spojler) Janek wyjawił matce, że jest gejem to nie byłoby tej całej sprawy. A jeszcze lepiej gdyby mąż Karli wcześniej wyszedł z szafy to w ogóle byłaby bajka i nie byłoby tej książki.
Podsumowując, książka tak naprawdę zamiast zawiłego śledztwa i zbrodni przedstawia obraz cierpienia i prawdziwego, tytułowego, wstydu. Pokazuje, że tak naprawdę to co pokazujemy dla świata nie zawsze okazuje się być prawdą, bo przez uprzedzenia, krzywe spojrzenia czy zwykłą chęć nie krzywdzenia innych musimu ukrywać to kim naprawde jesteśmy.
Eh no... Koniec mnie rozczarował a gdyby moja teoria się sprawdziła (Janek + Nowak) to byłoby bardziej ciekawe i zasługiwałoby nawet na 4.5/5⭐ a tak cóż..
Od dawna nie czytałam kryminału ,więc zdecydowałam się przeczytać jeden z zalegających na mojej półce.
Zapowiadało się w miarę ciekawie i styl pisania nie był zły.Gdyby nie rozwiązanie śledztwa....Żal,żal. Czuję, że zmarnowałam czas na czytanie tego.
Nieżyjący Syn -gej ,nieżyjący mąż -gej , nieżyjący nauczyciel -gej. Jestem tolerancyjna i cieszę się ,że autor przedstawia wspierające postawy ale przez to jak napisany jest ten wątek ..... to bardziej jak jakieś słabe opowiadanie napisane na wattpadzie lub fabuła paradokumentu ,której koniec odkrywasz w 1/4 seansu(tutaj gdy wyjaśniło się że wielkim sekretem była orientacja seksualna syna wszystko było mi wiadome czyli od mniej niż połowy książki) niż pełnoprawny dobry kryminał
This entire review has been hidden because of spoilers.
To było bardzo dobre. Nie potrafię opisać słowami tego, co czuje po jej przeczytaniu. Coś w rodzaju pustki i bezsilności. Nigdy wcześniej chyba nie czytałam kryminału, który mnie tak dotknął. Czytajcie to ludzie.
4/4,5 przeczytałam w dwa dni tak się wciągnęłam mimo że niestety wiedziałam o kilku wątkach nie spodziewałam się zakończenia i totalnie się zaskoczyłam
Dobra! Szybko sie czyta. Wartka fabula. Jezyk tez zdecydowanie na plus. Przy dobrym tempie mozna skonczyc w jeden wieczor. Kryminal/thriller? Godna polecenia.
na pewno zostało w to włożone dużo pracy, ale: - pierwsza połowa była dla mnie zbyt ślamazarna, ciężko było wgryźć się w historię - czułam, że Karla jest bohaterką napisaną przez mężczyznę. trochę brakowało mi w niej kobiecej intuicji i emocji - według mnie książka jest o dwa rozdziały za długa. rozumiem, że powstały po to, żeby wyjaśnić nieścisłości, ale według mnie było ich zbyt dużo. "przedobrzone"
funfact: mam wrażenie, że jakbym zaczęła czytać Wstyd od (mniej więcej) połowy, zrozumiałabym tą historię tak samo 🤫
cudowny lektor pani Stenki ❤️
i tak sprawiła mi frajdę (I MA PRZEPIĘKNĄ OKŁADKĘ), 3.5