„Gdy spoglądasz w otchłań, również otchłań spogląda w ciebie”.
Od ponad wieku jedyny Kontynent Ekumeny dzieli na pół linia okopów. W tym frontowym pasie Nieludzkiej Ziemi skażonej magią bojową wojska demokratycznej Republiki ścierają się ze sfanatyzowanymi wojownikami teokratycznego Cesarstwa Yoryckiego. Tymczasem z dala od zgiełku pól bitewnych toczy się zupełnie inna walka, może nawet ważniejsza dla losów cywilizacji: niekończąca się batalia przeciwko mrocznym kultom, które oddają cześć złowrogim bytom zrodzonym u zarania czasu. Wyznawcy demonów nie spoczną, póki nie uwolnią swych panów z więżącej ich Otchłani, by ci mogli pochłonąć ludzkość, tak jak czynili to z innymi rasami zasiedlającymi Ekumenę przez miliony lat.
Motywy z mitologii Lovecrafta, historyczne inspiracje, nowe światy i demoniczna groza w zaskakującym debiucie powieściowym z pogranicza fantastyki, kryminału i horroru.
Zaczynając te książkę byłam, jak: „nie mam pojęcia o co tu chodzi, ale będę udawał, że wszystko rozumiem”. Wiecie, jak to jest kiedy zaczyna się nową lekturę. 🙏🏿 Pierwsze 100 stron było takim wstępem, żeby się zapoznać z fabułą. Szczerze mówiąc wciągnęła mnie, i to jak! 😚 Nie wiem czemu, ale dawała mi taki inny vibe (fajny😁). Coś jakby Wiedźmin? Nie żeby było podobne, po prostu takie miałam odczucia przez styl pisania i to zupełnie na plus ❤️😙. A może po prostu pisane jego piórem jest tak przyjemne do czytania?🤨
Klimatyczny i mroczny świat połączony z mitologią Lovecrafta, to coś pięknego. Wojna pomiędzy dwoma mocarstwami, walka ludzi z demonami, zjawami i innymi potworami. To, jak autor potrafi zachęcić czytelnika do dalszego czytania, jest nie do opisania. That’s the point 👀.
Książka jest podzielona na kilka części, w każdej poznajemy różne aspekty życia Arthura Wellingtona i innych charakternych bohaterów. Przeplatają się tam przekręty polityczne, magia i potwory. 🧟♀️ Wy nawet nie wiecie jakim smaczkiem w tej lekturze są te motywy. 🙄🙄 Wiecie co jest zaskakującym faktem? „Apostata” jest debiutem Łukasza Czarneckiego. To, co znajduje się w środku jest równie piękne, jak na zewnątrz. 🍒 (Tak, chodzi o okładkę - jest przecudowna🤓🤓🤓)
2.75 bardzo ciężko było się odnaleźć. Nie wciagnela mnie wiec podczas słuchania audiobooka dosłownie zapominałam jej słuchać. Jakis lekki zarys fabuły w głowie mam ale nie zostanie on tam na długo. Dobrze napisana, styl mi się bardzo podobał.
na poczatku historia bardzo mi sie podobala i fantastycznie mi sie czytalo, ale jakos po polowie odlozylam ksiazke (bo zaczela mnie nudzic) z mysla, ze wroce do niej za kilka dni i moze znowu sie wciagne, niestety jakos tak wyszlo, ze ksiazka przelezala pol roku na mojej polce czekajac, az w koncu sie za nia zabiore, wielka szkoda bo myslalam, ze mi sie bardziej spodoba
Nie będę ukrywać, ale jestem typową okładkową sroką i tylko dlatego zwróciłam uwagę na debiutancką powieść Łukasza Czarneckiego pod tytułem Apostata. Zwróciłam, nacieszyłam swe oczęta piękną okładką, stwierdziłam po przeczytaniu z czym, to cudo się „je”, że jestem zainteresowana i chętnie odwiedzę Kontynent Ekumeny. ;)
Republika i Cesarstwo. "Gdy spoglądasz w otchłań, również otchłań spogląda w ciebie. Od ponad wieku jedyny Kontynent Ekumeny dzieli na pół linia okopów. W tym frontowym pasie Nieludzkiej Ziemi skażonej magią bojową wojska demokratycznej Republiki ścierają się ze sfanatyzowanymi wojownikami teokratycznego Cesarstwa Yoryckiego. Tymczasem z dala od zgiełku pól bitewnych toczy się zupełnie inna walka, może nawet ważniejsza dla losów cywilizacji: niekończąca się batalia przeciwko mrocznym kultom, które oddają cześć złowrogim bytom zrodzonym u zarania czasu. Wyznawcy demonów nie spoczną, póki nie uwolnią swych panów z więżącej ich Otchłani, by ci mogli pochłonąć ludzkość, tak jak czynili to z innymi rasami zasiedlającymi Ekumenę przez miliony lat."
Mroczny klimat i dłużyzny. Chyba mogę napisać, że cały koncept świata podzielonego linią okopów, pomysł na prowadzenie zagmatwanego śledztwa, kultyści, duszyczki z otchłani, jak i mroczność książki mi się podobały. Więc nie będę się nad nimi rozczulać. Choć może nadmienię, iż wykorzystanie tych wszystkich pamiętników czy innych dzienników, dzięki którym możemy lepiej poznać historię i społeczność kontynentu, to był strzał w dziesiątkę i bardzo podniósł w moich oczach walor całej historii. ;)
I tyle z dobroci. Gdyż reszta mnie nie do końca przekonała, a szczególnie miałam problem z samymi postaciami. O ile wykreowanie samego Karla Hangbecka było całkiem ok, tak pozostali bohaterowie byli jacyś tacy niemrawi. O kobietach nawet nie będę wspominać. Bo bohaterki po prostu w tej książce nie występują (poza epizodycznymi niewinnymi twarzyczkami) lub jak mają już jakieś znaczenie, to trzeba sto razy podkreślić, że są wnuczkami ważniejszych postaci.
Jakby tych niedociągnięć w kwestii bohaterów było mało, to jeszcze od pierwszej strony czuć, że książka jest debiutem. Brak jej tempa, występują liczne dłużyzny, które okropnie spowalniają czytanie.
Podsumowując. Mam co do tej powieści mocno mieszane uczucia. Nie mogę zdecydować, czy nieszablonowy pomysł z dość fajnie wykreowanym światem i mrocznym klimatem, są w stanie zrekompensować mi inne niedociągnięcia. Więc sięgnięcie po kontynuację (o ile taka się pojawi), traktuję jako temat otwarty. Wy zaś drodzy czytelnicy najlepiej sięgnijcie po książkę i przekonajcie się sami. Może akurat Wam ten tytuł przypadnie do gustu.
„Apostata” przyciągnął mój wzrok okładką. Czułam się jakbym spojrzała w oko demona, w którym czai się zło Otchłani, a z każdym czytanym słowem zanurzałam się w jej głębi coraz bardziej i bardziej. Bo ze stworzonego przez autora świata trudno się uwolnić. Hipnotyzuje mroczną magią i precyzją dopracowania, oryginalnością postaci i fascynującymi intrygami. Ta powieść skupiająca w sobie elementy horroru, kryminału i fantastyki jest po prostu genialna!
Jej trzonem jest dwóch pełnokrwistych bohaterów, pracowników Wydziału do spraw Okultyzmu Departamentu Policji mierzących się na co dzień z wrogiem groźniejszym, niż zwykły obywatel Republiki mógłby przypuszczać. Wzywani do mordów rytualnych próbują zapobiec nieustającym dążeniom kultystów do przywołania sił zła o niewyobrażalnej mocy. Prowadzone przez nich śledztwa, ukazują ich inteligencję, prawość i odwagę, ale czasami przymioty te nie wystarczają, by pokonać wroga.
Również realia, w jakich działają, polityczne przepychanki, czy medialna nagonka najczęściej szkodzą, zamiast pomagać, a "otchłań odciska na ludziach swoje piętno" budząc w nich mordercze instynkty i eskalując agresję.
„Istoty prastare, złe i całkowicie obce ludzkiemu pojmowaniu" czekają na przebudzenie, by zaspokoić rządzę krwi i pożreć duszę człowieka, a kultyści są niczym hybryda, której w miejsce odciętej głowy wyrastają dwie następne.
Autor stworzył niesamowicie wiarygodne i drobiazgowo przedstawione uniwersum. Zarówno jego wyobraźnia, umiejętność spięcia rozbudowanej i intrygującej fabuły, jak i warsztat zasługują na olbrzymie uznanie. Znakomite opisy, naturalne dialogi, zajmująco pociągnięte śledztwa tworzą spójny i przerażający świat, z którym biorąc pod uwagę otwarte zakończenie, z pewnością jeszcze się spotkamy. Nie mogę się już doczekać!
Książka zyskałaby bardziej gdyby te krótsze historie zostały pominiętę, okropnie trudno się w nich odnaleźć. Ale główna hiatoria sztos. Bardzo dobrze się przy niej bawiłam
3.75⭐️ przyjemna do słuchania w audio chociaż do końca się gubiłam kto jest kim z imion i nazwisk, pierwszy raz spotkałam się z książką na temat okultyzmu i muszę powiedzieć ze jest to bardzo ciekawy temat, wizualnie, okładka jest cudowna
Długo zastanawiałem się nad tym jak usiąść i napisać parę słów o tej książce. Ale nie dlatego, że jest słaba. Co to, to nie. Po prostu nie wiedziałem jak przelać na ekran komputera to, co odczuwam po lekturze tej powieści. Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale w mojej opinii, „Apostata” ma szansę na zostanie jedną z najlepszych książek tego roku, choć mamy dopiero kwiecień. Dzieło Łukasza Czarneckiego to książka nietuzinkowa, a należy pamiętać, iż jest to debiut literacki tego autora.
Choć „Apostata” określany jest jako horror, to nie jest to książka ograniczająca się do jednego rodzaju literackiego, a mix wielu różnych konwencji. Mamy zatem wątki rodem z horrorów, główna fabuła opiera się na wątkach znanych z kryminałów, a wszystko to utrzymane w klimacie fantasy. Czyta się to po prostu obłędnie. Gęsty i mroczny klimat, aż wylewa się z okładki, o której też warto wspomnieć, ponieważ dla mnie jest naprawdę dobra. Minimalizm i bogactwo w jednym, teoretycznie się nie da, ale okładka „Apostaty” pokazuje, że wszystko jest możliwe.
No dobrze, ale co tak bardzo urzekło mnie w tej pozycji? Przede wszystkim wspomniany już klimat. Choć nie czytałem opowiadań Lovecrafta, to co nieco o nich wiem i podobieństwa do dzieł mistrza grozy są zauważalne gołym okiem. Nie znaczy to jednak, że „Apostata” to jakieś dzieło wtórne, czerpiące wszystko z innych książek. Mam wrażenie, że jeszcze nigdy w życiu nie czytałem takiego połączenia. Do tego wciągająca fabuła, która wraz z klimatem tworzy zabójczy miks. Książka dzieli się na dwa krótsze opowiadania oraz dłuższe, tytułowe. Opowiadają one o dwóch funkcjonariuszach Wydziału do spraw Okultyzmu Departamentu Policji, Karlu Hangbecku oraz Arthurze Wellingtonie. Obydwaj bohaterowie są ciekawymi i charyzmatycznymi postaciami, o których chce się czytać. Według mnie jednak, delikatną przewagę ma Hangbeck przez tajemnice z przeszłości. Przez to jeszcze lepiej czytało mi się „Apostatę”, bowiem chciałem poznać sekrety Karla.
Świat przedstawiony w „Apostacie” jest bardzo bogaty i rozbudowany, z czym wiąże się zarówno wielka zaleta tej powieści, jak i jedyna drobna niedogodność, której doświadczyłem podczas jej lektury. W opisie książki mówi się głównie o długoletniej wojnie pomiędzy Republiką, a Cesarstwem Yoryckim, jednakże to nie starcia na froncie są w centrum uwagi. Co ważne, autor nie poświęca wojnie więcej uwagi niż to konieczne. I nie dotyczy to tylko konfliktu zbrojnego, ale i innych wątków czy wydarzeń. Łukasz Czarnecki podaje jedynie te rzeczy, które są ważne dla fabuły. Skojarzyło mi się to nieco z „Sagą o wiedźminie”, gdzie Sapkowski pomimo rozbudowanego świata nie skupiał się na aspektach, które nie popychały akcji naprzód. Jak już wspomniałem, podczas lektury natrafiłem na pewną niedogodność, ponieważ wadą bym tego nie nazwał. Otóż, czasem miałem problem ze zrozumieniem istoty tego świata, poprzez natłok różnych technologii oraz magii. Raz wyobrażałem sobie to wszystko jako steampunk, drugim razem już nie wiedziałem czy aby na pewno dobrze wszystko zrozumiałem. Rekompensowały to jednak liczne nawiązania do historii i naszego świata czy postaci.
Reasumując, „Apostata” Łukasza Czarneckiego to powieść według mnie genialna i nie zdziwię się, jeśli zgarnie kilka nagród dla debiutu czy książki roku. Liczę na to, że autor na tym nie poprzestanie i nadal będzie rozbudowywał ten nieco skomplikowany, ale urzekający świat. Zarówno kontynuacja perypetii znanych nam już bohaterów, jak i inne historie mają potencjał na świetną książkę, którą mam nadzieję, że dostaniemy i to już niebawem. Osobiście już nie mogę się tego doczekać.
Jeden z najgłośniejszych debiutów tego roku, zarówno dla miłośników fantastyki jak i grozy w duchu Samotnika z Providence. Tyle tylko, że Apostata Łukasza Czarneckiego zawiera misz masz gatunkowy, ale z grozą ma niewiele wspólnego.
Kapitan Arthur Wellington pełni rolę dochodzeniowca w Wydziale Walki z Okultyzmem. Kiedy znalezione zostają zwłoki mężczyzny z wyciętymi na nich tajemniczymi symbolami, które wskazują na rytualny mord. Wie, że sprawa może być głośna. Giną kolejni ludzie, a policja podejrzewa, że są oni jedynie zapowiedzią zabicia tego, na kim zależy mordercy. Media natomiast podłapały już głośny temat i wnikliwie przyglądają się pracy śledczych. Ci natomiast wyczuwają zbliżające się dla wszystkich zagrożenie. Wybudzony został ten, którego nigdy nie powinno się budzić.
Od razu warto zaznaczyć, że Apostata to fantastyka łącząca w sobie elementy grozy i kryminału. Pełno tu magicznych rytuałów i symboliki okultystycznej, jednak absolutnie nie straszy. Za to początek wywołuje lekki dreszczyk niepokoju, który znika wraz z rozwojem kolejnych wydarzeń. Dominować zaczynają dwie grupy, Republika ze stolicą w Denet oddająca część Ośmiu Bogom i Yoryci - obywatele Cesarstwa. Republikanie gromadzą w swych szeregach magów, dla których służba w armii jest znakomitym sposobem na wzbogacenie się. Natomiast każdy yoryta to urodzony wojownik, dla którego zabijanie niewiernych stanowi doskonałą okazję do oddawania czci Yoriemu. Jest to wszechwiedzące bóstwo wymykające się ludzkim wyobrażeniom. Razem tworzą Ekumenę będącą sceną magicznych walk dwóch zwalczających się obozów. Jednak są też Ci przeciw, którym gromadzą się jedni i drudzy. Ich wrogiem stanowią mieszkańcy Otchłani, nekromanci wyznający kult demonów. Jednak ma się wrażenie, że tylko tłumaczą to, co niewytłumaczalne i rywalizację dwóch obozów. Są one żarłoczne i domagają się ofiar z ludzi. Łukasz Czarnecki w kreowaniu zarówno Yoriego, jak i Ośmiu Bóstw mocno nawiązuje do chrześcijaństwa, jak również do mitologii Lovecrafta. Najlepiej widoczne w przywoływaniu Przedwiecznych.
Jednak to nie jedyna niespodzianka czekająca na czytelnika. Stanowi bowiem zbiór trzech oddzielnych od siebie opowiadań rozgrywających się w tym samym uniwersum, związanych historią Ekumeny i tytułowego Apostaty. Do samego końca zadajemy sobie pytanie o jego tożsamość, przy czym w każdym z tekstów pojawiają się różne tropy. Każdy z nich dostarcza świetnej rozrywki i sprawia, że z przyjemnością zanurzamy się w lekturę. Łukasz Czarnecki bawiąc się różnymi gatunkami i przeplatając je ze sobą sprawia, że świetnie czujemy się z jego prozą.
Ciekawy świat z potencjałem na więcej. Czuć tu chęć napisania większej opowieści i mam nadzieje, że to się uda.
Jest tutaj obecny klimat i brakuje mi tylko przesunięcia środka ciężkości bardziej w kierunku mroku i mitologii Wielkich Przedwiecznych.
Podoba mi się struktura - trochę serialowa - z odcinkami i kilkoma sprawami wśród których wije się tajemniczy wątek główny… (choć dla kogoś oczytanego niezbyt oryginalny).
Chętnie przeczytam więcej i mam nadzieje, że autor naprawdę dopiero rozwija skrzydła bo widzę tu spory potencjał…
Czytając tą książkę wokół moich myśli krążyły takie tytuły jak cykl Inkwizytorski Piekary, trochę serialu Alienista i Carnival Row. Taki to miks klimatów z których wyrasta coś intrygującego.
"Apostata" Łukasza Czarneckiego wyróżnia się na tle ostatnich książkowych premier. To połączenie fantastyki i kryminału z jakim jeszcze się nie spotkałam. Historia porywa od pierwszych stron, choć wcale nie jest łatwa i na pewno trzeba się z początku nieco skupić, by ogarnąć co się dzieje i niczego nie pomieszać. Pomimo tego, że książka jest wymagająca i ambitna, będzie doskonałą rozrywką, przede wszystkim dla fanów twórczości Lovecrafta, okultyzmu czy niebanalnych kryminałów. Nie brakuje w niej ciekawego świata przedstawionego, dreszczyku emocji i świetnie wykreowanych bohaterów. Wszystko jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Moja ocena 4,5/5
Książka ciężka do scharakteryzowania, z jednej strony są to trzy oddzielne opowiadania, ale jednak łączą się ze sobą i dopiero gdy poznamy wszystkie trzy "puzzle wskakują na swoje miejsce". Z każdym kolejny opowiadaniem poznajemy świat, (a przynajmniej jego część) w którym rozgrywa się akcja. Poznajemy też bohaterów, a tych jest tutaj sporo. Momentami można się w niej zgubić, ale nie przeszkadza to czytać książkę dalej. Jest to jednocześnie fantastyka, steampunk, kryminał, groza. Takie łączenie gatunków mieszanie ich ze sobą bardzo mi odpowiada. Książka jest nieoczywista. Czekam na kolejny tom.
Świetna opowieść. Na początku miałem uczucie jakbym nie wiedział co czytam ale z kolejnymi stronami to mineło. Bardzo mi się podoba Sposób objawiania się nowych postaci w książce i również jak są one napisane. Sama fabuła jest bardzo dobra świat pogrążony w uciążliwej działalności kultystów bardzo mi podpadł do gustu. Jednak mam wrażenie że coś ominołem, gdy zaczołem czytać trzecią opowieść brakowało mi Wellingtona, na początku myślałem że wkońcu się pojawi lecz jednak się myliłem, i jestem prawie pewien że nic nie zapowiedziało jego zniknięcia przed rozpoczęciem 3 rozdziału. Zzy ktoś wie dlaczego autor zrezygnował z postaci wellingtonaz, czy to możę ja coś przeoczyłem?
This entire review has been hidden because of spoilers.
To było tak dobre, że nie chciałam końca! Dawno tak dobrze nie bawiłam się czytając książkę 😁📚📖🤓🍵
Na Kontynencie Ekumeny trwa wieczna walka między Republiką a Cesarstwem Yoryckim. Jednakże to nie jedyna walka, tocząca się w tym świecie. Wyznawcy mrocznych kultów robią wszystko, by na świat przywołać najgorsze demonicznego stworzenia z Otchłani, swoich Panów. Pragną zagłady świata. Z tym przychodzi zmierzyć się Wydziałowi do spraw Okultyzmu...
Książka pochłonęła mnie bardziej niż Otchłań demony 😜
Debiut autora, który dla mnie pisze bardzo przyjemnie. Zaciekawił mnie tymi okultystami, demonami i całą budową świata. Podeszłam sceptycznie do tego, bo to jednak zbiór opowiadań, więc bałam się, że historiom zabraknie większego sensu czy celu. I choć nie były idealne, zabrakło, chociażby "głębszych" postaci, to historie okazały się interesujące. Końcówka zostawia dużo miejsca na kontynuację, więc czekam na drugi tom, w którym autor, mam nadzieję, mając już wykreowany złożony świat, poświęci więcej czasu na postacie. A okładka - cudowna.
Ogólnie tu są jakby 3 historię i Tytułowa Apostata ostatnia oraz najdłuższa historia szczerze mówiąc była moim zdaniem przydługa. Ostatnie 10 stron nie czułam potrzeby ich istnienia kompletnie. Kapitan Karl był na prawdę super kapitanem. Co do pierwszych 2 historii mimo, że były krótkie to super się przy nich bawiłam. Początek był trudny, ponieważ nie wiadomo co się tam dzieje, ale później ja osobiście się zakochałam.
O matko jaka to była kozacka książka! Klimat jest wspaniały tak samo jak budowa świata. Temat walki z kultystami został zrealizowany po mistrzowsku i naprawdę chciałabym poznać więcej historii wydziału do spraw okultyzmu. Książka się w żadnym stopniu nie dłuży (ale słuchałam jej w audio, więc może dlatego), a postacie są tak wspaniałe, że chciałoby się je poprostu wyściskać ❤️.
Apostata to książka zdecydowanie nie dla każdego. Zawiera kilka osobnych opowiadań które skupiają się wokół głównych bohaterów będących w skrócie łowcami kultystów i pogromcami demonów. Opowiadania te mają mroczny klimat w stylu Lovecrafta oraz niestety są dość przewidywalne. Uniwersum, w którym dzieje się akcja opisane przez autora również potrafi zaciekawić. Jednakże książkę czyta się bardzo przyjemnie oraz potrafi wciągnąć.
Już za mną lektura tej nietuzinkowej książki! I wow, muszę powiedzieć, że nieczęsto spotyka się coś w tym stylu. Steampunkowy klimat, bardzo rozbudowany świat i czyhający na bezbronnych ludzi czciciele demonów z Otchłani. A przeciw nim policjanci z Wydziału do Spraw Okultyzmu. I co z tego wyszło? Bardzo ciekawa książka, która jednak do łatwych nie należy. Czytałam ją prawie miesiąc, czasem mając problem z odpowiednim skupieniem się na treści (co zapewne jest też spowodowane obecną sytuacją), dlatego nie spodziewajcie się, że połkniecie ją w jeden wieczór. Jednak wcale nie znaczy to, że jest nużąca. Opisywane przygody dzielnych policjantów wciągają na całego! Jest to w przeważającej części męski świat, kobiety odgrywają tutaj role marginalne (chociaż raz jedna pani mocno Was zaskoczy), ale nie umniejsza to w żaden sposób akcji, powiedziałabym wręcz, że pasuje to do tego świata. Mamy też dużo polityki i utarczek między stronnictwami (co widoczne jest też w prasie czy chociażby wśród samych policjantów). Spotkamy tu dużo łotrów i właściwie tylko główni bohaterowie mogą poszczycić się moralnością na poziomie. Fabułę można podzielić na dwie demoniczne akcje, w jednej poznamy bliżej Arthura Wellingtona, a w drugiej Karla Hangbecka. Emocjonalnie bardziej do mnie trafiła część o Wellingtonie i tą czytało mi się łatwiej. Co też bardzo mi się podobało w całej książce, mamy tam dużo wstawek typu wycinki z gazet, fragmenty pamiętników, artykułów czy opracowań naukowych, które odnoszą się do treści z rozdziałów. Nie dosyć, że wizualnie jest to bardzo fajne, to jeszcze dodaje smaczku i w interesujący sposób daje nam możliwość poszerzenia wiedzy o przedstawianym świecie. Jestem na tak! Daję mocne 4/5 gwiazdek, może gdybym była w lepszej formie i szybciej bym to czytała, byłoby nawet pięć gwiazdek ;) Tak czy siak - jest to bardzo interesująca książka!
Ekumena podzielona na dwie strony, po jednej z nich ziemia skażona magią bojową demokratycznej Republiki po drugiej teokratyczne Cesarstwo Yoryckie. Ciągle tocząca się na środku potężnego kontynentu bitwa nie jest jedyną. Daleko stamtąd trwa zupełnie inna, ale równie ważna jak i przerażająca walka przeciwko mrocznym kultom, które nie boją się oddawać czci zrodzonym z szatana bytom. W mieście Denet, w którym można było zaznać spokojnego życia do czasu nagłych śmierci. Wszystkich zmarłych na ulicach łączył jeden szczegół starożytne znaki kultu władców Otchłani wyrysowane nożem w ciałach. Doświadczeni funkcjonariusze Wydziału do spraw Okultyzmu Departamentu Policji wiedzą, że ktoś próbuje sprowadzić demona. Lecz nie wiedzą, że po emocjonującej walce w mieście znów przyjdzie im stoczyć kolejną bitwę na przeklętych Wzgórzach Noah – miejscu krwawej jatki z przeszłości. A to dopiero początek koszmaru, bo stawka jest większa niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Czy polityczne naciski, rasowe i religijne uprzedzenia, starcia medialnych magnatów oraz prastare bractwa nie uniemożliwią im rzetelnej, policyjnej pracy, by uratować ludzkość od zagłady?
Moje ostatnie próby nowych gatunków kończą się rozczarowaniami, dlatego wkraczam na znany i polubiony mi już teren, a mianowicie polscy autorzy. Tym razem powieść autorstwa Łukasza Czarneckiego, która zainteresowała mnie swoją odmiennością. Połączenie fantastyki, kryminału i horroru wydawało się bardzo interesujące i takowe było. Początek książki to wprowadzenie do świata i historii, będąc szczerą, był on według mnie najsłabszym momentem, ale bardzo istotnym. Nie wiedziałam, o co chodzi, co się dzieje, ale zarazem byłam bardzo zainteresowana, już to sprawia, że wiemy, iż to będzie kawał fantastyki, czy dobrej, czy złej niech każdy ocenia według własnych preferencji. Gdy minął ten najcięższy dla mnie moment i wiedziałam, z czym co się je, płynęłam przez książkę, strona po stronie i przy tym zainteresowanie i emocje nie odpuszczały ani na moment. Pomimo rozbudowanego świata był on interesujący i dobrze wykreowany.
3.5☆ Niestety słuchałam w audio przez co wiele imion mi umknęło i w pewnym momencie miałam problem się połapać kto jest kim. To oczywiście moja wina. Natomiast podobał mi się klimat. Moje ulubione wątki z potworami, okultyzm, walka z sektami, tajemnice. Świat przedstawiony rozbudowany, miejscami dużo niepotrzebnych szczegółów. Udany debiut.
3,75 Nie wiem do końca czemu, ale ta książka była bardzo wciągająca. Czy to kwestia świata, a może klimatu? Nie wykluczam też opcji, że czynnikiem, który wpłynął na to, że chciałam czytać tę książkę nieprzerwanie są demony. Nie była ona może jakimś niesamowitym okryciem czy książką mojego życia, ale mam nadzieję, że autor napisze wiecej historii w tym świecie!