Jump to ratings and reviews
Rate this book

Zabiłam. Historie matek skazanych za zbrodnię ludobójstwa w Rwandzie

Rate this book
Godelieve Uzabariho ma 65 lat i jest matką dziewięciorga dzieci. Całą jej postać emanuje żalem, przepełnia ją smutek i poczucie winy. Gdy cichym głosem opowiada swoją historię, jej jasnobłękitne oczy stale są pełne łez. Podczas ludobójstwa była bezsilnym świadkiem brutalnego zabójstwa swojego męża i wszystkich swoich dzieci. Ocalała tylko jedna jej córka, z którą była wtedy w ciąży.

Szacuje się, że w Rwandzie w 1994 r. w ciągu 100 dni z rąk ekstremistów Hutu zginęło około miliona Tutsi.

Kobiety stanowią ok. 10% wszystkich sprawców skazanych za zbrodnie ludobójstwa.

Większość z nich to matki, pochodzą z różnych grup społecznych.

Książka opowiada historie dziesięciu kobiet, które odbyły lub jeszcze odbywają karę więzienia - ich motywacje, popełnione czyny, zmagania z ciężarem zbrodni, przygotowania do wyjścia na wolność i trudności w powrocie do rodziny i społeczeństwa. Niektóre z nich nigdy nie przyznały się do popełnionych czynów i nie czują się winne. Inne z kolei szczerze żałują swojego postępowania. Losy każdej z nich są przejmującym świadectwem okrucieństwa czasów w których przyszło im żyć - bratobójczej rzezi w Rwandzie.

260 pages, Paperback

First published April 27, 2022

3 people are currently reading
428 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
42 (36%)
4 stars
62 (54%)
3 stars
7 (6%)
2 stars
1 (<1%)
1 star
2 (1%)
Displaying 1 - 20 of 20 reviews
Profile Image for marta (sezon literacki).
389 reviews1,434 followers
December 22, 2022
To bez wątpienia jedna z najtrudniejszych i najbardziej przerażających książek, jakie przeczytałam w tym roku. Prawdziwa, szczera, momentami aż nazbyt dosłowna. Brutalna i obrazowa. Z pewnością trzeba przemyśleć czy jest się gotowym na tę lekturę.

Natalia Ojewska przeprowadziła rozmowy z kobietami, które w latach dwutysięcznych zostały skazane za zbrodnię ludobójstwa w Rwandzie. Pierwsza myśl - po co w ogóle dawać przestrzeń do wypowiedzi komuś, kto przyczynił się do czegoś tak niewyobrażalnego? Ale przekonałam się, że ten reportaż przynosi wiele refleksji. Ile musiało być w tych kobietach strachu, ile lat stopniowo podsycanej nienawiści, by ktokolwiek był wstanie zabijać własne dzieci, żony, mężów, kuzynów? Co sprawia, że sąsiedzi żyjący obok siebie od lat, nagle zaczynają się wzajemnie zabijać?

Przerażający w tym reportażu jest moment uświadomienia sobie, że winna tutaj jest przede wszystkim propaganda. Znamy wiele takich historii z przeszłości, a jednak wciąż popełniamy te same błędy. Pozwalamy na dyskryminację mniejszości, na mowę nienawiści sączoną do naszych głów przez media, zapominamy o tym, o czym mówił pan Marian Turski – Auschwitz nie spadło z nieba. Ludobójstwo w Rwandzie nie spadło z nieba. Obie te zbrodnie mają punkt wspólny – lata rządowej propagandy i nienawiści do określonego typu ludzi. Mogłoby się zdawać, że jesteśmy już ponad to, że zbrodnie ludobójstwa należą do odległej przeszłości. Rwanda wydarzyła się w 1994 roku. Masakra w Srebrnicy rok później. Ukraina i Iran to tragedie rozgrywające się na naszych oczach.

Niczego się nie nauczyliśmy.

TW: przemoc, przemoc wobec dzieci
Profile Image for Tomasz.
683 reviews1,044 followers
August 15, 2022
Mało jest książek przedstawiających ludobójstwo nie ze strony kobiet-ofiar, lecz sprawczyń, które w większym lub mniejszym stopniu brały udział w zabójstwach. Autorka usuwa się w cień i oddaje głos skazanym kobietom opowiadającym swoje historie, za którymi zawsze stoją ogromne ludzkie tragedie. Podoba mi się to postawienie akcentów i różnorodność rozmówczyń oraz ich przewinień, a także przedstawienie szerszego kontekstu historycznego na końcu książki (choć historia ludobójstwa w Rwandzie nie była mi obca). Polecam, zwłaszcza jeżeli czytaliście już „Dzisiaj narysujemy śmierć”.
Profile Image for Joanna.
262 reviews316 followers
April 16, 2023
“Zabiłam” to jedna z najciekawszych pozycji wydawniczych, jakie ukazały się w ciągu ostatnich miesięcy na naszym rynku. W swoim reportażu dziennikarka Natalia Ojewska przybliża czytelnikom historie i sylwetki 10 kobiet skazanych za zbrodnię ludobójstwa w Rwandzie. Jest to tym bardziej interesująca i warta uwagi publikacja, gdyż Ojewska jako pierwsza napisała książkę o zbrodniach w Rwandzie, w której główna uwaga poświęcona i skupiona jest nie na mordercach - mężczyznach, a morderczyniach. Córkach, matkach, siostrach, sąsiadkach, przyjaciółkach. Ludobójczynie z “Zabiłam” przed krwawymi wydarzeniami z 1994 wiodły zwyczajne, spokojne, ustabilizowane życie. Jak to się stało, że z dnia na dzień przeobraziły się w bezwzględne zabójczynie niemające litości nawet dla kilkuletnich dzieci i noworodków czy długoletnich znajomych? Jak dziś czują się z tym co zrobiły? Jak żyją ze świadomością posiadania na rękach krwi niewinnych, często mających przed sobą całe życie, ofiar? Czy przyznają się do popełnionych przez siebie zbrodni i żałują tej ciemnej plamy na życiorysie czy może uparcie twierdzą, że są niewinne? Na te i inne pytania autorka stara się uzyskać odpowiedzi od swoich rozmówczyń. Ojewska dosłownie oddaje tu głos swoim bohaterkom - gdyż “Zabiłam” w większości składa się z wypowiedzi samych ludobójczyń. To one są głównymi bohaterkami tej książki, reportażystka usuwa się w cień, jest na drugim planie i tylko w nielicznych momentach dopowiada coś od siebie, gdy opowieści kobiet wymagają nakreślenia i objaśnienia tła historycznego, sytuacji politycznej bądź społecznej czy także i ukazania dowodów świadczących o mijaniu się z prawdą we wspomnieniach niektórych bohaterek. Historie morderczyń dodatkowo uzupełniają rozmowy z członkami rodzin skazanych, sąsiadami i przyjaciółmi, a także i spokrewnionymi z ofiarami, jak i samymi niedoszłymi ofiarami.
Natalia Ojewska z ogromną empatia i delikatnością traktuje swoje rozmówczynie i rozmówców. Przy tym cały czas pozostaje obiektywna, nie ocenia, nie potępia, nikogo nie wyróżnia. Pomimo, że reportażystka nie ucieka się do taniego szokowania - na próżno w książce szukać dziesiątek szczegółowych opisów przebiegu makabrycznych masakr, a jednak lektura “Zabiłam” jest jak dostanie młotem w głowę. Wstrząsa, przeraża, porusza, wywołuje rozpacz, niedowierzanie. Żal, ból, a w niektórych przypadkach obojętność i chłód, który skazane kobiety odczuwają w związku z tym, co zrobiły w przeszłości, ich małe wielkie dramaty wewnętrzne nie pozostawią żadnego czytelnika obojętnym. Mocny i ciężki reportaż, ale jakże wartościowy i unikatowy, bo oddający głos kobietom i będący świadectwem, że nie tylko mężczyźni byli uczestnikami i współwinnymi tej jednej z najokrutniejszych masowych zbrodni w historii ludzkości.

instagram | facebook
Profile Image for Tymciolina.
242 reviews92 followers
August 25, 2022
Po pierwsze. Nie była to literatura, jak mawia moja koleżanka, tania czyli oparta na łatwych do wzbudzenia emocjach. W takiej tematyce już to zasługuje na uwagę.

Po drugie. Podoba mi sie bardzo perspektywa jaką przyjęła autorka. Spojrzała na ludobójstwo w Rwandzie nie tylko przez pryzmat tytułowych kobiet. Szczególnie pochyliła się nad rolą propagandy w przygotowaniu i realizacji rzezi ok. 1.000.000 ludzi przez okres 3 miesięcy. Rwandyjczycy mieli swoj Der Giftpilz dehumanizujący Tutsi - przede wszystkim radio. Hutu siedzieli i słuchali jakimi karaluchami są Tutsi i w rezultacie nie mieli oporów nawet przed tym aby zabijać własne dzieci z mieszanych małżenśtw. Płynie z tego prosty morał - język nienawiści należy elminować ze sfery publicznej.

Po trzecie. Ludobójstwo w Rwandzie miało o dziwo podłoże klasowe. W istocie było kolejną po rewolucji francuskiej i bolszewickiej zemstą ludu pracującego na klasie niegdyś uprzywilejowanej. Warto zapamiętać do czego może doprowadzić wyzysk.

Po czwarte. Tutsi, wspierani w tym zakresie przez aparat państwowy, nie tylko wybaczyli ludobójcom, co zaoferowali im przebaczenie bez proszenia o nie. Programy mające na celu ponowną adaptację ludobójców w społeczeństwie są bezprecedensowe i wyjątkowe w skali świata. Wymagają bowiem wzniesienia się ponad krzywdę bez nazwy.

Oni to robią. My tu w Europie, tego nie umiemy. I kto tu jest w tyle?
Profile Image for Marianna the Booklover.
219 reviews101 followers
September 11, 2022
Reportaż ten stanowi świetne uzupełnienie całkiem sporej liczby książek traktujących o ludobójstwie w Rwandzie. Autorka oddaje tu głos kobietom, które wzięły w nim aktywny udział i teraz odsiadują wieloletnie wyroki więzienia. Jest to unikalna perspektywa, gdyż dotąd raczej pisano o mężczyznach jako sprawcach (np. "Sezon maczet" Jeana Hatzfelda), a o kobietach bardziej jako o ofiarach. Tymczasem niemal 100,000 z prawie 2 milionów procesów przeciwko oskarżonym o ludobójstwo przeprowadzonych do 2012 r. dotyczyło kobiet właśnie. Rozmówczynie Ojewskiej pochodzą z różnych warstw społecznych, są w różnym wieku, mają różny poziom wykształcenia - a jednak wszystkie wzięły udział w mordowaniu swoich sąsiadów i najbliższych. Dlaczego? Autorka umiejętnie wyjaśnia proces indoktrynacji społeczeństwa rwandyjskiego, same więźniarki też analizują swoją przeszłość i to, co słyszały w domach i szkole. Dziesięciolecia sączenia jadu osiągnęły apogeum w 1994 r., ale czyż my już podobnego scenariusza nie przerabialiśmy w Europie nieco wcześniej...?
Dużym plusem tej książki jest też niewidoczność autorki. Wypowiedzi więźniarek i członków ich rodzin przeplata z ich krótkimi biogramami i komentarzami czysto reporterskimi, na końcu streszcza też historię Rwandy, ale sama pozostaje w cieniu. Zdecydowanie warto przeczytać.
Profile Image for emilka.
29 reviews
September 4, 2022
ta książka jest niezwykle potrzebna i warta przeczytania z paru powodów - pierwszym z nich jest sam temat, którego się podejmuje i nowa perspektywa mu nadana: perspektywa kobiet, matek, żon, córek; Ojewska mistrzowsko wysuwa swoje bohaterki na pierwszy plan i dostarcza czytelnikowi wielu cennych myśli nt. relacji pomiędzy tradycyjnie postrzeganą kobiecością a zbrodniami i przemocą

drugim z nich jest dobrze przeprowadzony i bogaty w fakty zarys procesu napięć i konfliktów etnicznych, który doprowadził do ludobójstwa; to czyni tę pozycję dobrą dla osób nie posiadających obfitej wiedzy nt. Rwandy

trzeci to możliwość wsłuchania się w głosy obu stron: ofiar i winnych, a czasem nawet ofiar i winnych w jednej osobie; ich relacje często nie pokrywają się ze sobą, inaczej zarysowują świat i koncentrują się na różnych wydarzeniach, co pozwala na lepsze zrozumienie zawiłości sytuacji oraz mentalności osób skazanych za morderstwo

przy tym wszystkim, dla mnie nie był to reportaż zbyt emocjonalny - owszem, pojawiły się w nim cenne myśli, wzruszające historie i przerażające opisy, ale przez większość czasu czytałam go raczej bez gwałtownych uczuć, a nie wiem czy to jest reakcja pożądana przy tematyce tak potwornej jak ludobójstwo - w ostateczności jest to jednak po prostu kwestia stylu reportażu i przyzwyczajenia czytelnika (mojego) do konkretnego jego typu
Profile Image for Paweł Kobus.
7 reviews
January 18, 2023
Bardzo dobrze przeprowadzone wywiady z ofiarami ludobójstwa jak i ich oprawcami. W wielu momentach opowiedziane historie łapią za serce oraz zmuszają do przemyślenia: czym jest człowieczeństwo, jak można przejść po tak wielkiej tragedii do normalności i przede wszystkim, dlaczego sprawcy tych okropieństw zasługują na wybaczenie. Poza tym, świetne wytłumaczenie genezy ludobójstwa w Rwandzie.
Profile Image for Books_Above.
211 reviews
June 4, 2022
Nie wiem czemu tyle czekałam żeby to przeczytać. Niesamowita książka. Mam nadzieję że zostanie ona przestrogą, do czego może doprowadzić stygmatyzacja jakichkolwiek grup społecznych oraz wkładanie do głów dzieci rzeczy, na które same z siebie nigdy nie zwracają uwagi.
Profile Image for Skahllan.
68 reviews18 followers
August 4, 2022
6 kwietnia 1994 samolot przewożący rwandyjskiego prezydenta Juvénala Habyarimanę, pochodzącego z plemienia Hutu, został zestrzelony. O zbrodnię tę oskarżono ludzi z plemienia Tutsi - stała się ona pretekstem do rozpoczęcia zakrojonego na ogromną skalę ludobójstwa, podczas którego zamordowano, jak się szacuje, od 800 tysięcy do 1 miliona Tutsi. Dokonano tragicznej rzezi na Tutsi, która była swoistą zemstą za okres dyskryminacji Hutu przez Tutsi z czasów jeszcze przedkolonialnych. Najtragiczniejsze w tych wydarzeniach było jednak to, że w zbrodniach tych współuczestniczyły także te, które zwykle są ofiarami działań zbrojnych - kobiety. To one - matki, żony, siostry - brały mniej lub bardziej czynny udział w ludobójstwie. Jedne pomagały w zabójstwach lub same mordowały, także członków swoich rodzin, swoich mężów, swoje dzieci, drugie wskazywały kryjówki, zdradzały swoich sąsiadów, swoich przyjaciół, swoich bliskich, trzecie pomagały karmiąc morderców, dbając o nich, przynosząc im broń, kamienie, zapasy... O tych kobietach, które pod wpływem propagandy, strachu lub własnych przekonań, mordowały lub pomagały mordercom, a które teraz odpokutowują swoje winy w więzieniach, pisze w swoim reportażu "Zabilam. Historie matek skazanych za zbrodnię ludobójstwa w Rwandzie" polska reporterka Natalia Ojewska.
.
Natalia Ojewska przeprowadziła szereg wywiadów z kobietami skazanymi za zbrodnię ludobójstwa. Bohaterkami reportażu są kobiety, które zabiły, te, które wydały na zabicie, te które namawiały do morderstw i brały udział w propagandzie poprzedzającej czystki, oraz te, które czynnie uczestniczyły w szeroko zakrojonym ludobójstwie. Natalia Ojewska właśnie tym kobietom oddaje głos, sama usuwając się w cień, sprowadzając się do roli bezstronnego obserwatora, zarysowującego czytelnikowi tło rozmów, czy opisując rzeczowo wydarzenia, instytucje, miejsca i organizacje przytoczone w trakcie wywiadów. Reporterka pozwala opowiedzieć kobietom o ich życiu przed popełnieniem zbrodni, opisać ich winy, mówić o oskarżeniu, o sądach gacaca, o pobycie w więzieniu i resocjalizacji, a także o próbie uzyskania przebaczenia i powrotu na łono społeczeństwa - tego nowego, które zostało utworzone ponad podziałami plemiennym, społeczeństwa nie Tutsi czy Hutu, a społeczeństwa rwandyjskiego. Natalia Ojewska pokazuje jednak nie tylko złamane życia kobiet odsiadujących wyroki, ale mówi także o złamanych życiach ich dzieci - dzieci które, często w biedzie, muszą żyć z piętnem matek - morderczyń.
.
Wywiady z kobietami Natalia Ojewska opatruje ciekawym, rzeczowym wstępem i zakończeniem. We wstępie reporterka mówi o definicji ludobójstwa i zarysowuje problem Rwandy, w zakończeniu natomiast przedstawia historię tego kraju i dwóch zamieszkujących go plemion - Tutsi i Hutu. Sprawia to, iż historie kobiet, bohaterek reportażu, znajdują solidne osadzenie w czasie, przestrzeni i sytuacji polityczno-spoleczno-kulturowej tamtego regionu.
.
Lubię, gdy reportaże zaskakują. Lubię, gdy dowiaduję się z nich o rzeczach, o których nie miałam większego pojęcia. Lubię, gdy przedstawiają temat rzetelnie. Lubię w końcu, gdy swoim językiem, opisami, tempem prowadzenia narracji wprowadzają mnie w taki trans, który nie pozwala mi się od nich oderwać. Taki właśnie jest reportaż Natalii Ojewskiej "Zabiłam. Historie matek skazanych za zbrodnię ludobójstwa w Rwandzie". Ja go nie przeczytałam, ja go pochłonęłam. Jeżeli zatem szukacie reportażu, który Was wciągnie, zszokuje, wyciśnie łzy z oczu, który w końcu nauczy Was czegoś nowego - ta książka jest dla Was. Ja polecam ją z całego serca. Świetna.
Profile Image for Zołza_czyta.
559 reviews8 followers
February 11, 2023
Zbrodnia ludobójstwa nie ulega przedawnieniu. Określone jest mianem “zbrodni nad zbrodniami”. Ma swoją definicję w Statucie Rzymskim Międzynarodowego Trybunału Karnego. Ludobójstwo to nie jest zbrodnia, która wybucha z dnia na dzień. Do ludobójstwa dochodzi, ponieważ jest planowane i organizowane latami. Normalny człowiek przechodzi transformację w ludobójcę.
Gdy myślę o ludobójstwie to przed oczami nie pojawiają się kobiety, a tylko mężczyźni. Ten reportaż uświadomił mi w jak wielkim błędzie byłam i jak bardzo szufladkuję nadal pewne wydarzenia dla konkretnej płci. Natali Ojewska przeprowadziła rozmowy z kobietami, które brały udział w ludobójstwie w Rwandzie i odbywają za to kary pozbawienia wolności. Te kobiety albo wydały jakiegoś Tutsi wojownikom Hutu albo zbierały narzędzie do ich zabijania.
W kulturze Rwandczyków kobiety zawsze były postrzegane jako strażniczki domowego ogniska. Jednak w momencie, gdy wybuchło ludobójstwo w 1994 roku były one już po bardzo dużej dawce propagandy i manipulacji. Zresztą całe społeczeństwo było poddawane tej propagandzie. Totalitarna władza Hutu utwierdzała ich w przekonaniu, wmawiała im, że są lepsi od swoich sąsiadów Tusi. Posługiwali się językiem nienawiści. Zachęcali do zemsty za dyskryminację z czasów przedkolonialnych, gdy Rwanda była monarchią feudalną, którą rządził król Tutsi.
Trudno czytało się ten reportaż. Był on pełen bólu i smutku. Wiele z tych kobiet żałuje tego, co zrobiło. Muszą żyć z poczuciem winy, że wydały na śmierć i przyczyniły się do śmierci swoich sąsiadów, a czasami bliższych lub dalszych rodzin. Z rozmów z tymi kobietami bije smutek i wyrzuty sumienia, ale także żal do władzy Hutu za to jak wyprali im mózgi. Te kobiety muszą wybaczyć sobie to, co zrobiły, ale też uzyskać wybaczenie od rodzin, które skrzywdziły. Bez wybaczenia społeczeństwo Rwandy nie będzie mogło funkcjonować obok siebie. Pojednanie nigdy nie nadejdzie, a kolejny krwawy konflikt będzie wisiał w powietrzu.
Wybaczenie tego, co się stało dla rodzin ofiar, które cudem przeżyły ludobójstwo jest trudne. Jednak ci ludzie wiedzą, że bez tego nie będą mogli ruszyć do przodu, a przede wszystkim ich kraj nigdy nie będzie się dalej rozwijał.
Ten reportaż bolał moje serce. Tyle ludzi straciło życie. NIe mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że krew tych ludzi nie spoczywa tylko na rękach Rwandczykó, ale jest również na rękach państw kolonialnych, które swego czasu podzieliły Afrykę tak jak im to pasowało - nie patrząc na to jakie są zależności międzyludzkie czy między plemionami. Potem szczuli jednych na drugich. Jedni byli uważani za lepszych, a drudzy nie mogli zajmować ważnych stanowisk. Następnie państwa te zostawiały Afrykę samą sobie z problemami wewnątrzpaństwowymi.
W tej sytuacji nie ma jednego winnego. Winnych jest wielu, a historia Rwandy doskonale to pokazuje. Mam nadzieję, że Rwanda pokona brzemię, które nosi, że ludzie naprawdę wybaczą to, co się wydarzyło. Wybaczą, ale nie zapomną. Nie zapomną, bo będą się wystrzegać, aby nic takiego więcej się nie wydarzyło.
Profile Image for niepoczytalna .pl.
429 reviews28 followers
November 7, 2022
Ludzka twarz nieludzkich zbrodniarzy

Pierwszy raz z tematem ludobójstwa w Rwandzie spotkałam się w reportażu Wojciecha Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć". Do dziś nie wyrzuciłam z głowy opisów świadków, na których oczach mordowano rodziców, rodzeństwo, małżonków, dzieci, najbliższych sąsiadów – jeśli piekło istnieje, nie sądzę, żeby relacje z niego mogły być bardziej przerażające. "Zabiłam" to historia opowiedziana ustami ludzi, którzy byli częścią tej machiny śmierci.

Reportaż Natalii Ojewskiej budzi we mnie bardzo mieszane uczucia. Poznałam historie kobiet, matek, żon, strażniczek ogniska domowego, które przyczyniły się do śmierci innych dzieci, matek, ojców. Tylko dlatego, że ktoś wepchnął ich w ramy bycia “Tutsi”, nie bacząc na wcześniejsze sąsiedzkie relacje, pokrewieństwo czy zwyczajne ludzkie sumienie. Bez skrupułów skazywały na śmierć dzieci kobiet, które wcześniej uważały za przyjaciółki, wskazywały miejsca, w których ukrywały się osoby, próbujące ocalić życie. Dopiero w momencie gdy zbrodniarkom zostaje wymierzona sprawiedliwość, odnajdują pokłady człowieczeństwa i opowiadają o tym, jak trudna jest dla nich rozłąka z rodziną – zwłaszcza z dziećmi.

"Zabiłam" to próba założenia ludzkiej maski kobietom, które dopuściły się potwornych czynów. Może to niesprawiedliwe, może nosi znamiona dyskryminacji płciowej, ale z jakiegoś powodu (jak widać zupełnie nieuzasadnionego) założyłam, że nikt tak nie zrozumie matki, jak inna matka. Że niezależnie od rasy, religii, poglądów wszystkie matki łączy jedno – strach o swoje potomstwo. Nadrzędnym, niemalże intuicyjnym działaniem wydaje się być chęć ocalenia dzieci (nie tylko własnych) za wszelką cenę, również dlatego by oszczędzić innej matce niewyobrażalnego cierpienia, którego same doświadczać byśmy nie chciały. To bardzo, bardzo naiwne założenie.

Relacje bohaterek reportażu "Zabiłam" wywoływały we mnie głęboki niesmak, pomimo tego że ich winy oraz podejście do rozliczenia własnych zbrodni są naprawdę różne – od skruchy po całkowite wyparcie. Opowieści, które – jak mi się zdaje – miały udowodnić, że więźniarki mają uczucia, historie rozdzieleniu z rodzinami, strachu przed społecznym ostracyzmem, ani na moment nie przysłoniły mi jednego – ich zbrodni.

Natalia Ojewska przekazała czytelnikom wstrząsający opis ludobójstwa opowiedziany ustami skazanych kobiet. Nie mam większych technicznych zastrzeżeń oprócz tego, że historię konfliktu Tutsi i Hutu (o ile w ogóle była konieczna) umieściłabym nie w podsumowaniu a we wstępie. "Zabiłam" to angażująca lektura, która uświadamia, jak cienka jest granica pomiędzy “jestem matką swoich dzieci” a “skazałam dzieci innej matki ja śmierć”.
Profile Image for Paula.
576 reviews24 followers
May 1, 2024
to zaskakujące, że dopiero teraz mamy okazję poznać głosy kobiet skazanych za udział w ludobójstwie. czemu dotychczas nikogo to nie interesowało? nazwijmy to pytaniem retorycznym i skupmy na tym, że, mimo wszystko, opłacało się czekać, bo Natalia Ojewska dotarła i wysłuchała kilkunastu osób (morderczyń i bliskich ofiar), oddając szacunek ich historiom i przekazując je czytelnikom w pełnej empatii i dalekiej od oceniania formie. to naprawdę świetna reporterska i dziennikarska robota, odstająca poziomem od niemal propagandowych treści, jakie coraz częściej dane jest nam przyswajać na temat wojen, zbrodni i konfliktów.

historie kobiet są wstrząsające i pokazują kolejną stronę ludobójstwa w Rwandzie; być może tę, której nie chcemy widzieć. kobieta kobiecie? kobieta dziecku? cóż, kobiety to ludzie (dla niektórych to nadal szokujące, wiem) i tak samo ulegają wieloletniej, topornej i stałej propagandzie, stawiają swoje przetrwanie ponad życiem innych osób, mają różne poglądy i wartości. Ojewska pozwala wypowiedzieć się każdej rozmówczyni i nie dodaje nic od siebie - poza niezbędnym kontekstem społecznym, który pozwala zrozumieć okoliczności i chronologię zdarzeń. większość kobiet jest świadoma swoich win i wie, że więzienie to ich naturalna konsekwencja, jednak nie brakuje w tej książce zaprzeczania, usprawiedliwiania się. relacje nie są drastyczne na poziomie gore/horroru, część z nich to dokładna autoanaliza pełna bolesnych przemyśleń. bardzo dużą zaletą są wypowiedzi członków rodzin kobiet skazanych oraz ich ofiar lub świadków. to, co zawsze mnie zadziwia i jest powszechne w historiach mieszkańców Rwandy, to wybaczanie - zrozumienie tego, jak jest ważne, próba, a nawet silna potrzeba dotarcia do tego etapu. czytelnik może mieć na ten temat własne zdanie, ale dla mnie najważniejsze jest poznanie zdania bohaterów reportażu bez ingerencji autora. i tutaj właśnie to dostałam.

dawka informacji politycznych o kraju, roli kościoła i kolonizatorów, wiadomości o wydarzeniach z lat poprzedzających ludobójstwo jest wystarczająca nawet dla osób, które nie są zbytnio zaznajomione z tematem.

to nie jest moja pierwsza książka o Rwandzie, póki co nie trafiłam na żadną kiepską. podziwiam siłę i empatię autorów, którzy biorą się za ten temat i którym udaje się trafić do rozmówców, wzbudzić ich zaufanie i traktować ich z szacunkiem, bo dzięki temu nie możemy zapomnieć tych wydarzeń.
Profile Image for Marcin Łopienski.
194 reviews5 followers
March 5, 2023
Brutalna. Porażająca. Szczera. Momentami po prostu odrzucająca. Zdecydowanie najtrudniejsza i najbardziej przerażająca książka, jaką przeczytałem w ostatnich latach. Natalia Ojewska przeprowadziła rozmowy z kobietami, które w latach dwutysięcznych zostały skazane za zbrodnię ludobójstwa w Rwandzie. 14 rozmówczyń, wybranych różnorodnie pod kątem pochodzenia kobiet i ich przewinień.

Niezwykle ważne w tej książce jest to, że sama autorka ogranicza się tu jedynie do roli przekazicielki historii swoich bohaterek. Ojewska usuwa się w cień i w efekcie otrzymujemy samo mięso, bez zbędnej otoczki. Dlatego, choć książka nie jest obszerna, to tak przeraża. W moim przypadku jest to też pierwsza przeczytana pozycja o ludobójstwie w Rwandzie i bardzo doceniam fakt, że autorka zdecydowała się właśnie na taką nieoczywistą formę: ukazanie udziału kobiet w tej tragedii. To też zresztą wpływa na nasz odbiór tej historii, bo szybciej spodziewalibyśmy się, że to mężczyźni odznaczali się brutalnością, a kobiety (zwłaszcza babki i matki) były wyłącznie tymi pokrzywdzonymi.

Różnorodny dobór rozmówczyń sprawił również, że już same rozmowy z bohaterkami nie tylko płynnie wprowadziły w genezę konfliktu między Hutu i Tutsi, ale również ukazały skomplikowaną historię mieszkańców Rwandy. Jej ludność bowiem była niesamowicie wymieszana i w 1994 r. kolejny raz brat stanął przeciwko bratu, a siostra przeciwko siostrze, sąsiad przeciwko sąsiadowi.
Z wielu perspektyw możemy zobaczyć, jak duży udział w ludobójstwie z 1994 r. miała propaganda. Najważniejsze jednak w całej tej historii jest ukazanie dramatu kobiet wobec eskalującego konfliktu. Podczas lektury byłem zszokowany ogromem tragedii, ale jeszcze bardziej tym, że nigdy w życiu nie chciałbym postawić się w ich miejscu. Ułamek sekundy bowiem mógł sprawić, że dekadę później ich decyzja zostałaby osądzona.

Wielkie brawa należą się Ojewskiej również za sposób narracji. Autorka między wypowiedziami serwuje nam szczyptę faktów, aby na koniec cały rozdział poświęcić na ukazanie historii Rwandy. Dzięki temu cała historia jest bardziej kompletna i przejrzysta.
Profile Image for Krysia o książkach.
934 reviews668 followers
May 30, 2022
Nie sposób nie porównywać tej książki do "Dzisiaj narysujemy śmierć" Wojciecha Tochmana. U mnie złożyło się tak, że czytałam jedną po drugiej i jak dla mnie autorka poszła w kontynuację tamtej historii. To czego zabrakło u Tochmana to znajdziemy tutaj, czyli perspektywa oprawców, w tym wypadku oprawczyń, rys historyczny, jak do tego doszło, i trochę jak wygląda nowoczesna rzeczywistość i próba pojednania narodowego.

Generalnie zasada obowiązuje nadal - kiedy odpierdala się coś absolutnie najgorszego kościół katolicki jest na miejscu w swoim najlepszym wydaniu, które polega na dolewaniu oliwy do ognia. Nie ważne, że ludzie się mordują, ważne, że liczba katolików rośnie, a po wszystkim proszę sobie podać ręce i nie wracać do tematu, nie ważne kto zaczął.... Na to, że zbrodniarze zbrodni ludobójstwa są ukrywani w Watykanie to ja nawet nie mam słów, chociaż nie jest to wielkim zaskoczeniem... KK just being KK.

To co się wydarzyło w Rwandzie to jest wielka porażka i wynik bezpośredniego działania kolonistów - Francuzów i Belgów.
Profile Image for smak_slow.
305 reviews16 followers
December 1, 2022
Książka opowiada historie dziesięciu kobiet, które odbyły lub jeszcze odbywają karę więzienia za udział w ludobójstwie. Niektóre z nich nigdy nie przyznały się do popełnionych czynów i nie czują się winne. Inne z kolei szczerze żałują swojego postępowania. Bardzo lubię dobre reportaże - „Zabiłam….” Natalii Ojewskiej zdecydowanie do takich należy. Autorka niczego nie ubarwia, nie umniejsza, pisze o tym, o czym opowiedzieli jej ludzie, oraz o tym, co sama zobaczyła. Wielokrotnie podczas czytania zastanawiam się, jakie decyzje ja podjęłabym na miejscu bohaterek reportażu. Ich sytuacje były bardzo złożone, oczywiście nie chcę umniejszać ich winy, ale często odpowiedź nie byłaby jednoznaczna.

Co wyróżnia "Zabiłam…" pośród wszystkich książek o bratobójczej rzezi w Rwandzie? Mianowicie to, iż autorka strzela prosto między oczy i skupia uwagę czytelnika od początku do samego końca. To, że nie używa tanich chwytów, żeby wzbudzić nasze zainteresowanie, ale pozwala robić to faktom. Czytając tego typu literaturę zawsze odczuwam olbrzymi ból, przeraża mnie, że człowiek człowiekowi potrafi wyrządzić tyle krzywd, to dla mnie niepojęte. Autorce udało się ukazać niebywałe okrucieństwo - ta książka to na pewno wielka przestroga.
Profile Image for bardzofajneczytanko.
4 reviews8 followers
January 4, 2023
Bardzo ciekawa pierwsza część, w której autorka oddaje głos kobietom. Różne sytuacje, motywacje i przekonania mieszają się ze sobą, tworząc tragiczny obraz ludobójstwa w Rwandzie. Druga część - rys historyczny kraju - trochę czułam, jakbym czytała artykuł na Wikipedii, zabrakło mi w tym trochę finezji i ciekawszej formy, może umieszczenia w nim odniesień do żyć bohaterek? Ale i tak niesamowicie wstrząsająca i poruszająca książka.
Profile Image for Marta | w pełni poczytalna.
117 reviews104 followers
Read
May 12, 2025
Książka przedstawiające nietypowe spojrzenie na ludobójstwo w Rwandzie, kierująca uwagę nie na ofiary, a sprawców. Sprawczynie.
Poznajemy tu wiele perspektyw nie tylko na same wydarzenia z 1994, ale także na własną winę i własny udział. Nie wszystkie te winy są sobie równe i nie każdą sytuację jest łatwo ocenić. Mamy tutaj opowieści kobiet, które aktywnie szerzyły propagandę czy aktywnie mordowały, ale też kobiet, które znalazły się w złym miejscu o złym czasie. Przejmująca lektura.
Profile Image for Gosia Langowska.
110 reviews
June 2, 2022
Kolejna książka, która powoduje, że traci się wiarę w ludzkość. Ludzie nie wyciągają wniosków ze strasznej historii i to chyba przeraża najbardziej.
Ważna pozycja, bo pokazuje ludobójstwo z perspektywy oprawców/oprawczyń. Niby zwykłych ludzi, a jednak morderców. Przerażajace są mechanizmy, które do tego doprowadzają.
Profile Image for Ulaaa_z.
61 reviews
December 26, 2025
absolutnie przerażająca

jednocześnie jestem pod wielkim wrażeniem obecnej Rwandy dążącej do pojednania i pracowania nad złagodzeniem traumy
Displaying 1 - 20 of 20 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.