Patriarchat jest zakłamany i okrutny. My, Polki, jego ofiary, także takie jesteśmy. Dojedziemy każdą, która nas rozdrażni albo stanie nam na drodze. Albo przynajmniej ją pouczymy, "dobrze" jej doradzimy, żeby sobie nie myślała, że sama wie, co ma robić. Upokorzymy, wyśmiejemy, zhejtujemy, nie przepuścimy okazji, by boleśnie dowalić. A im jesteśmy zajadlejsze wobec innych, tym większej nienawiści i pogardy wobec nas samych to dowodzi.
Czas się z tym rozliczyć i uporać, bo relacje między kobietami w Polsce zbyt często są nie do zniesienia. Dlatego prawo stanowione wobec nas takie jest! Dlatego kolejni politycy bez piątej klepki ciągle od nowa komplikują i zatruwają nam życie, zamiast je ułatwiać. Pozwalamy na to, ponieważ nawykłyśmy do przemocy. W domu, w pracy, w szpitalu, w internecie, nawet na cholernej jodze. Wszędzie to samo - przekraczanie granic, słowa, które nie mają prawa padać, sarkazm, pouczenia, "dobre" nieproszone rady, jawna i bierna agresja, sądy plotkarskie.
Dopóki nie sięgniemy po własną moc - a dostęp do niej przynosi zaprzestanie pilnowania, oceniania, recenzowania, zawstydzania, wyśmiewania, upokarzania, dołowania i moralnego osądzania na każdym kroku samej siebie oraz innych kobiet - pozostaniemy skazane na zapyziały salon, przydeptane kapcie i zatłuszczoną kuchnię domu odwiecznej Anieli Dulskiej.
Bezlitosny osąd da się zamienić w życzliwą ciekawość. Kompleksy i brak wiary w siebie można pokonać. Każdego dnia komuś się to udaje.
Chcę, byśmy, gdy przyjdzie czas, umarły, będąc dla siebie siostrami. Wtedy będziemy żyły długo i szczęśliwie w pamięci kolejnych pokoleń kobiet, które będą wiedziały, z kogo brać przykład.
Kiedy coś wychodzi poza Facebooka, dobrze by było to zredagować. Jednak taki styl momentami nie pasował do książki o bądź co bądź, poważnej tematyce. Poza tym ok, może nic odkrywczego, ale jednak spostrzeżenia trafne.
„-Gąski, gąski, do domu -Boimy się! -Czego? -Patriarchatu złego!” Relacje miedzy kobietami w Polsce są delikatnie mówiąc trudne. Jedne pod drugimi dołki kopią, dobijają, dopiekają, wbijają szpilę, oceniają, obrażają, „dobrze radzą”, obgadują, kłócą - a polski patriarchat się cieszy i w takiej atmosferze jeszcze długo będzie miał się dobrze. A przecież jak pokazują waleczne kobiety feministki z innych krajów, tylko siostrzeństwo i wspólna mobilizacja może nas uratować. Paulina Młynarska polemizuje z retoryką mediów i opinii publicznej. Pisze o tym jak mocno zakorzeniony w nas jest patriarchat, jak czasami nieświadomie (inne świadomie) mu się podkładamy. Jak wyssałyśmy go z mlekiem matki i babki. Jak uczyłyśmy się go w domach, a potem często powielamy go dalej. Jak już wydaje nam się, że jesteśmy od niego wolne, ale gdzieś głęboko w środku, w różnych sytuacjach się budzi i objawia. Przyznaję, że czytając początkowo przeszkadzało mi, że autorka tak na mnie krzyczy - przecież ja sięgam po tę książkę bo mam takie same poglądy! Potem pomyślałam, że przecież niekoniecznie muszę odbierać ten krzyk jako skierowany do mnie, że to ja mogę krzyczeć razem z nią. Bo ja też jestem tą wkurzoną feministką, czuję tę samą furię na co dzień, za co nie raz obrywam słownie czy jestem „niewinnie” wyśmiewana. Paulino, krzyczę więc razem z Tobą! I na koniec mojego posta - w książce jest piękne zdanie o tym, że autorka ma nadzieję, że jak przyjdzie na nas czas, to umrzemy będąc siostrami, by pamięć, która po nas pozostanie dawała przykład kolejnym pokoleniom. I z tym was drogie siostry zostawiam i oczywiście namawiam do lektury.
Felietony Pauliny Młynarskiej słowami przedstawiają wiele z moich myśli na tematy społeczne, kobiece, życiowe. Nieco ponad 100 lat mamy dopiero jako kobiety prawa, których wcześniej nam odmawiano, traktując jak „gadający inwentarz”. Dopiero 100 lat w kontekście setek wcześniejszych. Natomiast zmiany mentalne przyspieszyły. Dogonimy za jakieś dwie dekady cywilizowane kraje, w których sprawą oczywistą jest: moje ciało - mój wybór. Dzięki Paulina!
2,5/5 Słuchałam w audiobooku, ale wciąż forma postów z facebooka przekopiowanych do książki wydaje mi się być dziwne - zwłaszcza, gdy się słucha hasztagi xD
Niemniej, znalazłam tu parę ciekawych spostrzeżeń. Ale to trochę za mało, bym ją polecała dalej
Czytuję Paulinę Młynarską na FB i uważam, że robi tam świetną robotę. Nie planowałam czytać jej książki, ale będąc w bibliotece, zobaczyłam ją w polecanych i nowościach, i uznałam, że dam jej szansę. Z jednej strony przeżyłam zawód, bo spodziewałam się jakiejś spójnej całości, a nie w większości wydrukowanych wpisów z FB, czasem opatrzonych komentarzami z kontekstem. A jednak czytało mi się dobrze i nie żałuję tych kilku godzin (bo to książka spokojnie na jedno popołudnie albo do czytania medytacyjne po kilka minut przez miesiąc). Nic nowego nie usłyszałam, ale i tak ujęła mnie energia i moc z tych krótkich tekstów. Jestem też przekonana, że Młynarska ma możliwość trafiać do osób, które podobnych treści nie zaczerpną z innych źródeł. A może się zachęcą do pogłębienia tematów. Gdybym miała wskazać jeden temat, najlepiej w tej książce opracowany, to byłoby omówienie mechanizmu traumy i wychodzenia z niej w akcjach takich jak MeToo. Moim zdaniem warto sięgnąć.
Paulina Młynarska to kobieta, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Dziennikarka, instruktorka jogi, matka, córka Wojciecha Młynarskiego. Pamiętam, że już dawno chciałam sięgnąć po książkę jej autorstwa, aż nadszedł czas na poznanie jednej z nich. W "Okrutnej jak Polka" komentuje rzeczywistość, nie zważając na konwenanse. Można się zgadzać z jej punktem widzenia, albo nie, ale z pewnością nie można odmówić jej wyrazistości i ciętego języka. Pierwsze co mnie zachęciło do lektury to "jadowita okładka" oraz przedstawienie Polek "w krzywym zwierciadle". Czytanie jej felietonów może zaboleć "bo jak to tak można się wypowiadać Polka o Polce, gdzie tu solidarność?", lecz jeśli spojrzymy na jej teksty z dystansem to może się okazać, że trochę racji w tym jest. Paulina Młynarska opowiada o zmianie swojego życia, bardzo szanuję jej odwagę w tym, aby rzucić wszystko i wyjechać... Nie w Bieszczady, a na Kretę, gdzie mieszka, odpoczywa, pracuje i tworzy swoje teksty, czy pisze książki. Poza tym wskazuje na zmiany, które zaszły w Polsce na przestrzeni lat. Jako aktywistka osób nieheteronormatywnych opisuje podejście większości Polaków do tego tematu, zwraca również uwagę na hipokryzję w Kościele i to są aspekty w których się z nią zgadzam. Każdy człowiek ma niezbywalne prawo do życia, szacunku, wolności, miłości, czy prawa do wypowiedzi. Jeśli zaś chodzi o Kościół to wielu wyznawców wiary katolickiej odwróciło się od Kościoła, gdy na jaw wyszły afery pedofilskie. Podobało mi się w jej tekstach również to, że nie patrzy zero jedynkowo na to, co robią politycy zarówno po jednej jak i drugiej stronie władzy. Jeśli ktoś "zawinił" to zostanie "przez Młynarską wywołany do odpowiedzi". Podsumowując: Jeśli miałabym w jednym zdaniu zachęcić do sięgnięcia po książki autorstwa Pauliny Młynarskiej, chociażby po "Okrutną jak Polka" to zalecam ogromną dawkę dystansu do samego siebie i rzeczywistości, w której żyjemy. Pamiętajmy, że felietony są subiektywne, ale napisane w ciekawy sposób i z pewnością większość osób będzie mogło się z tymi treściami utożsamić o ile odrzuci antypatię do jej osoby.
Nie uważam że wszystko powinno być drukowane. Nie był to zły zbiór felietonów/przemyśleń ale planeta by nie ucierpiała jakby to był e-book. Po co został zmarnowany papier na notatki. No co to ma być?
Dzisiaj swoją premierę ma najnowsza książka Pauliny Młynarskiej „OKRUTNA JAK POLKA”. Znajdziecie w niej zbiór tekstów autorki w formie felietonów i wpisów w mediach społecznościowych. Książka tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w ciągu jednego popołudnia. Autorka napisała teksty na bardzo ważne i bolesne tematy. Dogłębnie wyjaśniła pojęcie feminizmu – tak często przez nas źle interpretowanego. W feminizmie nie chodzi o nienawiść do mężczyzn. A o co dokładniej? Poczytajcie najnowsze dzieło Pauliny Młynarskiej a się dowiecie. W swoich tekstach odsłania również własne życie. Dziękuję autorce, że się tym z nami podzieliła. Czy wiecie kto najbardziej zagraża kobiecie? Druga kobieta, która zawsze ma coś do powiedzenia i wie lepiej niż sama zainteresowana. Cieszy się z jej upadku. Jak działa patriarchat? Czy jesteście świadome, że jeszcze 100 lat temu kobieta znaczyła mniej niż mężczyzna? Nie mogła oficjalnie studiować, pracować itd. . Do tej pory duża część kobiet siedzi w domach i co robi? Pierze, sprząta i usługuje. Dokładnie robi to samo co 100lat temu. Kobieta jest równie wartościową osobą jak mężczyzna – nie można o tym zapominać. Kobieta ma się zajmować dziećmi, ale uwaga o swoim ciele nie może sama decydować. Decydują za nią politycy. Nie wolno wchodzić z butami w czyjeś życie. A tak się dzieje w kontrowersyjnym temacie aborcji. Nie możemy oceniać kobiet, które się temu okrutnemu zabiegowi poddały, ponieważ nie znamy ich historii. Politycy mówią stop aborcji. Kobieta rodzi bardzo ciężko chore, niepełnosprawne dziecko i zostaje całkowicie sama. Politycy chronią to dziecko jedynie w łonie matki, potem totalna olewka. Często w takich sytuacjach mężczyzna mówi do swojej kobiety, że ją opuszcza, bo nie daje rady. A czy ktoś pyta taką matkę czy ona daje radę? Nikt się o nią i jej dziecko nie martwi. Ciąża to nie zawsze piękny stan. Kobiety różnie ją przechodzą. Księża mówią, że antykoncepcja to samo zło – a czy pozostawienie chorego dziecka i matki własnemu losowi nie jest złem? Taka rodzina żyje w biedzie, bo przy chorym dziecku ciężko jest pracować, zarabiać i jednocześnie się nim zajmować. Kolejnymi sprawami, które mną wstrząsnęły, a które opisuje Młynarska są: mobbing, molestowanie, gwałcenie, jawna przemoc i zamiatanie wszystkiego pod dywan – ale o tym to już musicie przeczytać sami. Paulina dała mi ostro do myślenia. Ma sporo racji w tym co pisze. Powinniśmy interesować się tylko własnym życiem i nie być „wujkiem lub ciocią dobra rada”. Nigdy nie powinniśmy mówić drugiej osobie co ona powinna zrobić lub krytykować ją za to, że nie robi tak jak my tego oczekujemy. Czepmy się własnego życia. Schowajmy lub zakopmy żmije, które w nas siedzą. Może dzięki tej książce zawalczymy o siebie. Kolejnym bulwersującym tematem jest hejt w internecie. I po raz kolejny powtórzę: schowajcie żmije, które w tym momencie z was wychodzą. Jeżeli nie wiecie, jak to zrobić to poczytajcie: „OKRUTNĄ JAK POLKA”. Autorka daje nam ciekawe wskazówki. Autorka doskonale wyjaśnia co to jest przemoc. Z przyjemnością obejrzę film, który poleciła. A i jeszcze jedno ofiara przemocy: psychicznej, fizycznej i seksualnej nigdy nie jest winna. Winna jest osoba, która taką przemoc stosuje. Strasznie irytuje mnie jak to na świecie sprawcę przemocy się wybiela – bo jest np. sławną osobą, a jego ofiarę się prześladuje. Dobrze, że powstał ruch #MeToo i ofiary ujawniają nazwiska ich prześladowców. Winni powinni ponieść karę – bez względu na wiek i stan zdrowia. Kolejnym ciężkim tematem jest LGBTQ+. Dużo osób ich nie akceptuje. A ja teraz zadam pytanie: Jakby się okazało, że wasz syn lub wasza córka okazali się gejem lub lesbijką to co szykanowalibyście ich, wywalilibyście ich z domu i nagle przestalibyście ich kochać? Czy raczej pogodzilibyście się z tym? Temat do przemyślenia. Czy starość was przeraża, że robicie wszystko, żeby ją ukryć? Po co sztucznie ulepszacie się. To wam nie przedłuży życia. Nie rozumiem grafików, którzy z 50letniej kobiety tworzą 25 latkę. Czy myślicie, że ludzie nie widzą, że zdjęcia są poprzerabiane? I właśnie tutaj ze mnie wychodzi żmija. Starość to coś pięknego. Na kolejnych etapach życia kobieta robi się coraz piękniejsza. Nie oszukujmy się – niektóre operacje plastyczne tylko szpecą kobietę. Dziękuję Paulinie, że odważyła się opowiedzieć o bardzo trudnym i ważnym temacie. Podjęła bardzo trudną i odważną decyzję. Gratuluję jesteś Wielka. Kobiety! Badajcie się. Lepiej w porę wykryć chorobę i ją wyleczyć niż nie mieć szans na dalsze życie. W najnowszym dziele Młynarskiej znajdziecie jeszcze więcej ciekawych tematów. Swoje felietony, które ukazały się w tej książce zaczęła pisać w 2019 roku, a skończyła na początku 2022 roku. Niesamowity zbiór. Oczywiście znajdą się zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy tej książki jak i samej Pauliny Młynarskiej. Konstruktywna krytyka jest ok, ale chamstwa autorka nie znosi. Popieram jej zdanie. Podoba mi się okładka tej książki. Niby jest prosta, ale ma coś takiego co przyciąga wzrok. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Młynarskiej. Z czystym sercem polecam - #mommy_and_books
Ps. Każdy ma prawo do własnego zdania – a czy my się z tym zgadzamy to już każdego z nas indywidualna sprawa.
„Okrutna jak Polka” autorstwa Pauliny Młynarskiej to zbiór felietonów i wpisów z mediów społecznościowych dotyczących tego, jak bardzo patriarchat zdążył się w nas zakorzenić. Niezdające sobie z tego sprawy Polki powielają błędy, których są całkowicie nieświadome. Niby małe, nic nie znaczące szczegóły, a koniec końców mają one ogromny wpływ na ich życie – nasze życie. To jaki jest w zasadzie cel tej książki? Tylko jawna krytyka? Słowa, które przekazuje nam osoba autorska brzmią : „Chcę, byśmy, gdy przyjdzie czas, umarły, będąc dla siebie siostrami. Wtedy będziemy żyły długo i szczęśliwie w pamięci kolejnych pokoleń kobiet, które będą wiedziały, z kogo brać przykład.” Książka jest jednym wielkim apelem, który ma za zadanie nas zjednoczyć. Wymaga to przede wszystkim naszej interwencji i wielkiego wkładu, ale wszystko jest możliwe.
„Okrutna jak Polka” to pozycja, która w pewnym stopniu zmieniła mój światopogląd. Uświadomiła mi, jak bardzo patriarchat zdołał się w nas zakorzenić, na przestrzeni lat. Dzięki niej byłam w stanie dostrzec u siebie aspekty, o których mówiła Pani Paulina. Nawet małe, pozornie nieznaczące szczegóły, w tym momencie diametralnie odmieniły moje spostrzeganie rzeczywistości.
Książka nie tylko pokazywała okrutne fakty będące skutkiem dyskryminacji, ale także prawdziwe drugą twarz wzorców – głównie osób sławnych. Mówi się tylko o ich zasługach, ale dostałam szansę poznania ich prawdziwego oblicza – wtedy przestało się ono wydawać takie kolorowe, jak na okładkach magazynów, czy gazet.
Ze stylem pisarskim mam dość ciekawą relację. Szczerze mówiąc nie przypadł mi on do gustu, ale mam wrażenie, że ten zabieg był celowy. Język, którym cała książka została napisana, a dokładniej wpisy i felietony, był wręcz nacechowany emocjonalnie. Przekleństwa, czy dosyć niewłaściwe słowa, w tej sytuacji wydawały się wręcz odpowiednie. Byłam w stanie odczuć wszystko, co Pani Paulina Młynarska chciała nam przekazać, nawet ze zdwojoną siłą.
„Okrutna jak Polka” to książka, która krzyczy, krytykuje i głośno tupie nogą. Jednocześnie uświadamia nam wiele rzeczy i sądzę, że jest warta przeczytania.
To brutalna książka, nie jest łatwa, ani przyjemna, chociaż dobrze się czyta. Nie może taka być i nie powinna. Język obrazuje wkurwienie, które dotknęło wiele kobiet, jest zatem jak najbardziej akceptowalny. Jedyne czego mi brakuje to statystyki, dane, definicje, tak żeby każdy się w tym całym brudzie połapał, bo w końcu nie każdy musi wiedzieć czym jest, i jak się objawia przemoc instytucjonalna, nie każdy będzie sobie zdawał sprawę, że przemoc domowa to nie tylko ta fizyczna, która zostawia ślady, ale również psychiczna i ekonomiczna, że każdego dnia mamy do czynienia z przemocą wokół nas w ogóle. Myślę, że można by tutaj podejść bardziej naukowo, ale z drugiej strony to felietony, zbiór postów z mediów społecznościowych, przemyśleń, więc nie jest, i nie powinno być wymagane, także to tylko takie moje zboczenie, aczkolwiek właśnie za tą formę, która nie jest moją ulubioną - gwiazdka mniej. Nie ma to jednak tak naprawdę znaczenia, bo warto to przeczytać niezależnie od opinii, bo to temat, przy którym trzeba mieć własne zdanie.
Paulina Młynarska, czyli nasza polska Rebecca Solnit, stworzyła polską wersję „Mężczyźni tłumaczą mi świat” - czyli „Okrutna jak Polka” - zbiór publikowanych już wcześniej felietonów (bardzo krótkich wpisów u Młynarskiej) o tematyce feministycznej. Także tytuł jest trochę mylący, zresztą tak samo jak u Solnit, gdzie jej objaśniający świat mężczyzna pojawia się tylko w pierwszym tekście. Niemniej warto czytać Młynarską, nawet jeśli nie jest mistrzynią pióra, jej obserwacje dotyczące smutnej, opresyjnej i przemocowej rzeczywistości, w której przychodzi żyć mniejszościom, lub ludziom po prostu myślącym inaczej niż Grażyny i Janusze tego świata, są ostre jak żyletka. Może nawet lepiej niż Solnit trafia w punkt, bez zapędzania się w meandry filozofii.
Ta książka jest o czymś innym niż myślałam - miała być o tym jak kobiety są wobec siebie okrutne, a przede wszystkim była jednak o mężczyznach - autorka zarzeka się że ich nie nienawidzi, choć powinna, ale czuję jednak, że jest inaczej. Co do zasady zgadzam się z większością tego co pisze, ale pełen jadu styl, w którym wypowiada się sprawia, że jest wg mnie niekonsekwentna - sama jest okrutna jak Polka
Difficult not to agree with Młynarska's opinions. I'm a huge fan of her in general, especially taking into account that this is the Polish market which is still lacking in terms of progressive content in the mainstream. Not sure if the formula of Facebook posts all gathered together like this works though.
Jesli denerwuje cie wyraz"feministka" to nie dla ciebie jest ta ksiązka. Ja miałam satysfakcje czytając. Zadne nowości, ale cieszę sie ze kogos to jeszcze wpienia. Cieszyło mnie więc wpieniania Pauliny. Czuję sie zjednoczona w pianie.
tematyka w sumie ważna ale cała książka to zbiór takich przemyśleń bardziej o sytuacjach które się działy w polsce i bardzo ciekawie przedstawione, może trochę za krótkie i za mało nie wiem poważne? na plus obszerne przypisy jak jakaś sytuacja jest wspomniana to długi opis ocb