Bryce Quinlan jest dziewczyną, która w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. W świecie pełnym magii, niebezpieczeństw i ognistych romansów poszukuje zemsty! Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje dla handlarza antyków, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością jaką Lunathion – znane również jako Crescent City – ma do zaoferowania. Ale gdy bezwzględne morderstwo wstrząsa miastem, wszystko zaczyna się rozpadać – również świat Bryce.
Sarah J. Maas is the #1 bestselling author of the Throne of Glass, Court of Thorns and Roses, and Crescent City series. Her books have sold millions of copies and are published in thirty-eight languages. She lives in New York City with her family.
JESTEM ZAKOCHANA W TEJ KSIĄŻCE, muszę koniecznie sięgnąć po kolejną część. Pióro Maas sprawia, że przeczytanie tej historii to kwestia kilku godzin. Postacie są świetnie wykreowane (jestem fanką Bryce całym moim sercem), a klimat książki jest niedopisania. Dziękuje całemu wszechświatowi za to, że istnieją tak dobre książki-
Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz miałam jakiejś książce tyle do zarzucenia.
Po pierwsze, wydaje mi się, że SJM źle rozumie koncept powieści dla dorosłych. Ciągłe, ordynarne nawiązania do seksu tylko odpychają. "Dorosłość" ogranicza się do picia, ćpania oraz "rżnięcia". Poza tym postaci zachowują się dziecinnie, są irytujące i płaskie.
Po drugie, SJM od początku umieszcza określone postaci w określonych rolach, co sprowadza się do tego, że po dwóch stronach z Huntem już domyślałam się, jak dalej potoczą się jego losy i w jaki sposób będzie prowadził relację z Bryce. Nie pomyliłam się. Poza tym, gdyby podmienić go miejscem z Rhysandem czy Rowanem, nikt nie zauważyłby różnicy. Bad boy z tragiczną przeszłością, która rzutuje na całą postać tylko wtedy, kiedy jest to autorce na rękę.
Po trzecie, kto, do jasnej Anielki, zaprasza świadka morderstwa do wspólnego prowadzenia skomplikowanego, ściśle tajnego śledztwa? Świadek nie posiada żadnych kwalifikacji ani nie ma nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości.
Poza tym zastraszającą ilość dialogów wywołuje raczej zażenowanie niż wrażenie, że postaci są wiarygodnie skonstruowane.
Podumowując, gdybym pokazała tę książkę mojej mamie, to złapałaby się za głowę, że ta pozycja znajduje się w kategorii literatury dla dorosłych, a przede wszystkim, że zbiera takie wysokie oceny. Dwie gwiazdki wynikają z tego, że zwyczajnie zdarzyło mi się czytać jeszcze gorsze książki, choć niewiele ich było.
Na wstępie chciałbym poruszyć pewne kwestie. Po pierwsze moja opinia będzie dotyczyła całej powieści. Dzięki Wydawnictwu miałem przyjemność przeczytać przedpremierowo obie części. Uznałem, że nie będę sztucznie dzielił swoich wrażeń po lekturze, tylko tę samą opinię umieszczę pod obiema częściami. Opinia będzie mocno ogólnikowa, ponieważ nie jestem fanem spojlerowania nikomu lektury, zwłaszcza kiedy druga część ma premierę dopiero za kilka tygodni. Oczywiście fani mogą sięgnąć po oryginalną wersję, która wyszła w jednym tomie, jednak dla pozostałych, zdradzenie ważnych części fabuły może nie być mile widziane. Po drugie to moje pierwsze spotkanie z powieścią autorki. Przyznaję, że do lektury zachęciła mnie okładka oraz obietnica, że tym razem to powieść dla dorosłego czytelnika. Z chęcią, ale i pewną obawą postanowiłem się zmierzyć z tekstem. Poniżej moje przemyślenia po lekturze.
Przede wszystkim nie jestem ślepy na wady tej książki. Nie wiem, na ile powtarzają się one w poprzednich książkach autorki. Mimo tego, treść od razu mnie wciągnęła. Przymykając oko na pewne niewygodne dla mnie elementy, całość czyta się naprawdę dobrze. Być może wpływ na to ma moja słabość do gatunku urban fantasy i silnego w nim wątku kryminalnego. Serie autorstwa Patricii Briggs i Jima Butchera są mi bliskie. Zwłaszcza książki tego drugiego są dla mnie odskocznią i za każdym razem czystą frajdą. To co zawsze mnie urzeka w seriach gatunku urban fantasy to magia przeplatająca się z współczesnością, wspomniany wątek kryminalny, dużo akcji oraz humoru, wyraziści bohaterowie i ich wzajemne interakcje. To wszystko znajdziecie w Domie ziemi i krwi.
Do bardzo mocnych stron powieści zaliczam postać dwójki głównych bohaterów. Ich przeszłość, charakter oraz wzajemne interakcje są wspaniale przemyślane. Nie raz uśmiechałem się pod nosem. Przede wszystkim kibicowałem im od pewnego momentu fabuły i ich los bardzo mnie obchodził. Myślę, że to dużo mówi o warsztacie autorki. Po drugie stworzony świat przedstawiony. Przez pierwsze kilkanaście stron panuje w powieści istny chaos. Autorka jakby na siłę chciała na szybko wcisnąć w czytelnika jak najwięcej szczegółów świata przedstawionego. Gdy już się z tym oswoimy, a autorka daje trochę wytchnienia czytelnikowi to wtedy może on w całej okazałości dostrzec wspaniałość tego miejsca oraz jego bogatą historię. Pozostaje tu duże pole do eksploracji w kolejnych tomach cyklu. Kolejnym mocnym plusem powieści jest intryga kryminalna. Wciąga i angażuje, mimo obecności magii autorka nie tłumaczy nią rozwiązania fabuły. Wszystko jest przemyślane i układa się w logiczną całość pod koniec powieści. Za to duże brawa. Chciałbym także zaznaczyć, że autorka umie wzruszyć czytelnika. Przynajmniej udało się to ze mną. Nie raz i nie dwa towarzyszyły mi rozmaite emocje podczas lektury, a po przeczytaniu całości byłem mocno poruszony. Gwarantowane łzy radości i smutku.
A teraz kilka słów o minusach. Nie są poważne, ale chciałbym je zaznaczyć. Przede wszystkim nie każdemu będzie odpowiadać dosyć solidna porcja wulgaryzmów lub aluzji seksualnych. Podczas lektury miałem wrażenie, że książka balansuje na granicy powieści dla młodzieży, a tej dla dorosłego czytelnika. Tę szalę autorka przeważa innymi elementami niż wspomniane wyżej zabiegi, więc są one nieco zbędne. Poza tym nie każdemu będzie odpowiadać wątek romansowy. Niekiedy pachnie tu mocno tanią komedią romantyczną. Ja na to przymknąłem oko, bo potem autorka na szczęście umyka z tych rejonów. No i na koniec fakt, że wszystkie postacie są jak z katalogu mody. Każdy jest piękny, bogaty. Kobiety są okazami piękna, a faceci muskularni, opaleni i groźni. Oczywiście wspomina się o pomniejszych rasach, które nie mają tyle szczęścia, jednak żadna nie jest na poważnie reprezentowana podczas fabuły. Tak jak wspomniałem te minusy nie przeszkadzały mi w fabule i te ponad 1000 stron przeczytałem bardzo szybko.
Na sam koniec kilka słów o finale książki. Dla mnie jest on niczym finał Endgame. Poważnie. Trwa chyba z 200 lub 300 stron i dzieje się ogromnie dużo. Powtarzam. Ogromnie. Emocji jest aż nadmiar. Ja czytałem z wypiekami na twarzy i aż do końca nie mogłem już skończyć lektury. Będziecie zachwyceni. Wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce i drobne okruszki fabularne rozrzucane przez autorkę tu znajdują swoje uzasadnienie.
I to co chcę podkreślić najmocniej. To przede wszystkim piękna powieść o sile przyjaźni. Która przekracza wszelkie granice. Te elementy najbardziej wzruszają i to siła przyjaźni jest tu najsilniejszą magią. Słowem, fankom i fanom autorki nie trzeba wielu słów zachęty, a tym którzy jak ja nie czytali wcześniej to tę powieść gorąco polecam. Warto!
Ciekawe. Pierwsze pół mega mnie nudziło, strasznie się gubiłam przez natłok informacji, nawet sobie zrobiłam rozpiskę. Przyznam że Hunt zainteresował mnie od pierwszego zdania z nim związanego, mega go lubie i uważam że jest mega ciekawą osobą. Czytając początek nie spodziewałam się, wręcz nie miałam pojęcia, że ta książka się tak potoczy. Jestem mega ciekawa kto jest w końcu tym największym złym charakterem. Bryce mega irytująca przez ¾ książki, no nie mogłam z nią wytrzymać ale na szczęście się poprawiła. Relacja Bryce i Hunta jest mega interesująca i nie mogę się doczekać co z niej wyniknie ( shipuje ich od pierwszej sceny z nimi i mam nadzieję że coś miedzy nimi będzie). Ogólnie książka jakoś bardziej fajna zaczęła być dopiero po przeczytaniu ¾ całości ale jak już się rozkręciła to było fajnie. Fajne spędzenie czasu, na pewno sięgnę po druga część pierwszego tomu i 2 tom (jak spadnie jego cena)
Jestem pozytywnie zaskoczona - nie jest to nic wybitnego, ale wciąga i odpręża, a tego właśnie oczekiwałam od tej książki. Ma wiele wad, ale przymknę oko na nie i pewnie niedługo sięgnę po dalsze części.
4,5 ⭐️ sam początek to był dla mnie trochę przytłaczający, bo nagle włączono kilkanaście postaci na raz, a potem akcja znacznie spowolniła. Mimo to, czytało mi się ją lepiej niż pierwszy tom Dworów i o wiele szybciej się rozkręciła i wróciła na dobre tory
Doznałam wielkiej ulgi kończąc tę książkę. Bardzo mnie wymęczyła, wykreowani bohaterowie, styl pisania i fabuła były fatalne. Z każdą kolejną stroną miałam ochotę odłożyć i zapomnieć o niej na zawsze. Bohaterka która w zamyśle miała być silną, niezależną kobietą tak naprawdę cały czas liczyła na mężczyzn. Trudne sytuacje życiowe bohaterów, ich załamania były zrobione niezwykle irytująco. Aluzje seksualne nie dość że stanowiły bardzo dużą część tej książki to jeszcze znajdowały się w momentach, w których nikt nie chciał o nich słyszeć. Stereotypowe opisy mężczyzn którzy są coś warci i najlepsi gdy mają umięśnione ciało i potrafią obronić kobietę nie patrząc na to co mają w głowie były żałosne, tak samo z kobietami, gdzie autorka zwracała uwagę tylko na ich ciało i uległość dla mężczyzn. Naprawdę prawie każdy rozdział kończyłam przewracając oczami. Nie czekałam z niecierpliwością co wydarzy się dalej, jak ta 'tajemnica' się rozwiąże bo wszystko było przewidywalne. Mogłabym tak wymieniać dalej, mówić jaka ta historia była płytka i haotyczna, ale nie mam ochoty już do niej wracać, bo tak naprawdę jedyne co mi się w niej podoba to okładka. Nie polecam jej, chyba że macie trochę czasu do zmarnowania.
Maas... Dlaczego? To nie była zła książka, a nawet mogłabym powiedzieć, że była dobra, gdyby nie ten język. Muszę przeczytać drugą część, ale jest mi po prostu przykro, że autorka jednych z moich ulubionych serii fantastycznych napisała coś takiego.
Przeczytałam tą książkę ponownie i dochodzę do wniosku, że dalej pozostaje ona moją ulubiona. Jest jednak kilka drobnych rzeczy, przez które książka nie jest idealna.
Po 1, baaardzo długi wstęp, który zajmuje ok 150 stron. Powiedzmy sobie szczerze, kto by czekał aż tak długo na rozpoczęcie akcji? To jest jeden z głównych minusów, ale jak już przebrnie się przez początek to O MÓJ BOŻE.
Książka jest po prostu GE NIAL NA! Bryce - główna bohaterka, pół-fae, pół-człowiek po 2 latach musi zmierzyć się z traumą, która jej się przydarzyła. Jest wciągnięta do śledztwa, które ma doprowadzić do zabójcy jej przyjaciół. Przez niebezpieczeństwo tego zadania zostaje jej udzieloną pomoc/ochrona i tym zajmuje się Hunt Athalar - anioł.
Bryce kocham całym sercem, jest tak dobrze wykreowaną postacią, że rozpływam się po prostu. Co do Hunta w tej konkretniej książce mam kilka drobnych uwag, gdyż jego zachowanie czasami jest moim zdaniem trochę głupie.
Pobocznymi postaciami które uwielbiam są zdecydowanie Ruhn, Lehabah ma specjalne miejsce w moim sercu, Danika, mimo iż jest jej tutaj mało :( oraz nie wiedzieć czemu Jesiba. Wydawało by się, że jest ona irytująca w niektórych momentach, ale ma w sobie coś takiego przez co ją bardzo lubię.
NIENAWIDZĘ za to Jesiennego Króla i Micaha, matko święta, nie trawie ich! Mogłoby się wydawać, że Micah nie jest az tak zły, ale przysięgam, w drugiej książce się dowiecie, co powoduje moją nienawiść do niego.
Niestety książka w polskim wydawnictwie jest podzielona na dwie, przez co trzeba wydać trochę więcej pieniędzy 🙂 ale powiem wam, szczerze - WARTO!
dnf 50% W sumie to książka nie dla mnie. Nie mogłam się totalnie wkręcić, mega nie podobał mi się styl pisania :( Ogromne rozczarowanie dla mnie, chyba miałam zbyt duże oczekiwania.
Jak wiecie lub nie, książki Sarah J. Maas bardzo szybko zyskały moją sympatię i zarówno z serią Szklany Tron jak i z Dworami mam wiele dobrych skojarzeń. Uważam, że Sarah naprawdę potrafi zaczarować czytelnika, jej książki fantasy są przemyślane, historie złożone, a sam styl pisania całkowicie chwycił mnie za serce. Mimo tego po “Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi” sięgnęłam z obawą, ponieważ opinie były naprawdę różne. Czy faktycznie było czym się martwić?
Niekoniecznie, chociaż potrafię zrozumieć osoby, które nie polubiły się z pierwszą częścią pierwszego tomu. Autorka postanowiła nieco odejść od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni i postawiła na urban fantasy oraz historię, w której znajdziecie mnóstwo wulgaryzmów, używek i tematów dla osób dorosłych. Na początku ciężko było mi się do tego przyzwyczaić, a główna bohaterka nie wzbudziła we mnie ciepłych uczuć - jej styl życia oraz zachowanie absolutnie do mnie nie przemawiały. Nie mogę jednak zbagatelizować faktu, że wszystkie postacie, które pojawiały się w książce były bardzo interesujące, a pod koniec lektury czułam się do nich naprawdę mocno przywiązana.
Głównym wątkiem “Domu Ziemi i Krwi” jest zagadka kryminalna i próba odnalezienia sprawcy tajemniczych, powiązanych ze sobą m0rderstw. Całość uatrakcyjniają pojawiające się w trakcie śledztwa plot twisty, ślepe zaułki i teorie głównych bohaterów. Jest to najlepszy aspekt tej książki i zwroty akcji upewniły mnie jedynie w tym, że czytam książki napisane przez Sarah, bo ta naprawdę potrafi mnie zaskoczyć albo wprawić w osłupienie.
Świat, który stworzyła Autorka nie zachwycił mnie, jedynie przeraził swoją brutalnością i podziałami. Trzeba przyznać, że robi to ogromne wrażenie i na początku bardzo ciężko było mi się we wszystkim rozeznać. Mnóstwo skomplikowanych nazw, postaci (i potworów), hierarchie, grupy. Przewija się tego mnóstwo i przyznam, że do teraz mam problem z zapamiętaniem chociażby większości imion. Z pewnością nie jest to tytuł dla osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z fantastyką i po tę pozycję polecam sięgnąć jednak większym weteranom tego gatunku.
Nie wiem czy to kwestia tego, że pierwszy tom Księżycowego Miasta został podzielony na dwie części i jeszcze sporo historii jest przede mną, ale po skończonej książce nie poczułam “tego czegoś”, a samo zakończenie jedynie wywołało ogrom frustracji i potrzebę dowiedzenia się co będzie dalej.
Oczywiście zamierzam kontynuować tę przygodę, ale myślę, że zrobię to dopiero po przeczytaniu wszystkich części Dworów, bo gdzieś mignęła mi informacja, że nieco później te dwie serie spotykają się ze sobą. Całość zapowiada się póki co bardzo dobrze.
To moje drugie podejście do tej książki. Wcześniej odłożyłam ją po około 200 stronach i nie wracałam przez ponad pół roku. Stwierdziłam, że skoro ma całkiem spoko opinie, spróbuję przeczytać ponownie, tym razem w całości. Przyznam się, że klimat tej książki kompletnie mnie nie kręci. Mass moim zdaniem ma całkiem fajny i przyjemny styl pisania, lecz fabuła akurat tutaj była nieco naciągana. Spokojnie mogło być o 100 stron mniej aby wszystkie rzeczy zostały zawarte. Bohaterowie byli okej ale też nic nowego. Bryce przez pierwszą połowę mnie trochę irytowała, lecz później się do niej przekonałam. Za Huntem nie przepadam i wyobrażam go sobie jako wielkiego osiłka z tatuażami, który tylko mruczy coś pod nosem. Trochę nie mój typ, ale to moja opinia. Kryminał osadzony w świecie fantastycznym jest niezwykle ciekawym i fajnym pomysłem, jednak tutaj mnie to nie wciągnęło. Sięgnę po drugi tom, ponieważ słyszałam że jest o wiele lepszy. Dam drugą szansę tej historii.
5🌟 Książka została napisana w totalnie innym stylu niż pozostałe serie Maas, więc na początku ciężko było się przyzwyczaić. Samo rozpoczęcie książki zajęło sporo czasu, przez co mogło wydawać się monotonne. Osobiście uważam, że książka była świetna i bardzo przyjemnie mi się ją czytało. Bryce i Hunt to ten typ głównych bohaterów, który uwielbiam, a Ruhn też wydaje się w porządku. Od razu zabieram się za drugi tom!
3.75⭐ Moje pierwsze spotkanie z Maas, całkiem udane. Ale mam kilka uwag, po pierwsze mało się działo :/ Po drugie niby to powieść dla dorosłych ale czułam się jakbym czytała NA, przysięgam gdyby przeczytała to np moja siostra i dowiedziała się że to dla jej kategorii wiekowej pewnie by to wyśmiała. Tak czy inaczej, uwielbiam Bryce i biorę się za drugą część <3
Jezu jakie to było przyjemne do czytania. Bardzo się bałam zaczynając tę książkę, spodziewalam czegoś dużo gorszego i miło się zaskoczyłam. Książka bardzo mnie zaangażowała i nie mogłam się od niej oderwać. Nie jest idealna i wybitna ale czyta się ją szybko, a bohaterów głównych jak i również drugoplanowych bardzo polubiłam. To idealne guilty pleasure.
*1,75 1. Aelin, Feyra, jesteście jednak cudowne, napisanie takiej postaci jaką jest Bryce to był chyba żart. 2. Gdyby ta historia była tylko i wyłącznie stricte fantastyką (bez nowoczesnych technologii itd.) byłoby o wiele lepsza. Również ta historia jako współczesna powieść detektywistyczna bez ani jednej postaci nadprzyrodzonej i magii była by równie dobra. Czytając o aniołach, wilkołakach i Fae ubranych w dresy, jeżdżących samochodami i strzelających z karabinów, nie mogłam brać tej książki na poważnie (a przede mną jeszcze druga część tego tomu).
co? jakby, co? to było świetne dużo się działo, bohaterów polubiłam, a zakończenie sprawia, że od razu trzeba sięgnąć po kolejną część i co prawda było dużo wulgaryzmów, ale jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało
Podobała mi się, ale nie odrazu mnie wciągnęła bo akcja cała akcja rozwija się później. Końcówki się nie spodziewałam bo taka jedna namieszała ale całe szczęście druga cześć będzie już za pare ;))
Trochę szczerze się zawiodłam :/ Jedyny plus to to, że przez chwilę naprawdę się wciągnęłam, ale… Po pierwsze, po wszystkich tych cudownych opiniach, przeczytaniu pierwszego tomu dworów, liczyłam na coś totalnie cuuudownego, a dostałam…? około 560 stron trochę o niczym? Po drugie, bardzo ciężko jest się połapać tutaj kto jest kim, o co chodzi itp. (na jednej stornie nawet pojawiło się osiem imion i mój mózg nie był w stanie tego pojąć) hahah Czy sięgnę po kolejne części? Nie wiem, na pewno nie w najbliższym czasie :(
2.75 No tak w skrócie, to nie jest to najlepsza książka XDDD
Główna bohaterka jest cudowna, świetna,imprezuje i przeklina, a główna męska postać jest zabójczym zabójcą i w ogóle wszyscy się go boją.
Jesteśmy wrzuceni w wir wydarzeń w świecie, o którym absolutnie nic nie wiemy, jest wielki misz masz, wszystko się miesza, nic nie wiadomo i aaaaa. A, no i co stronę jest przekleństwo.
Ale wiecie co? To jest serio książka idealna na sesję, bo nie muszę się na niej skupiać
Nie będę oceniać ,bo jest to książka podzielona na dwie części.Gdy skończę druga część wyrażę opinie o całej książce.Jednakże ta część bardzo mi przypadła do gustu i gdybym miała ocenić to dałabym 3,75⭐️.Polecam PS.DLACZEGO MAAS ZAWSZE TAK KOŃCZY KSIĄŻKI ?