Profesor Jacek Wijaczka, autorytet w dziedzinie historii polowań na czarownice, ukazuje osiem przypadków poświęconych procesom o czary w XVI-XVIII wieku. Zrelacjonowane na podstawie źródeł archiwalnych, dostarczają nowych informacji o prześladowaniach czarownic w naszym kraju.
W książce poznajemy dosyć burzliwe, a dotychczas nieznane, koleje życia Doroty Paluszki, mieszkanki Gniezna, oskarżonej o czary i spalonej na stosie w 1619 roku. Dowiadujemy się także, jakie lęki i obawy związane z wiarą w diabła i czarownice dręczyły mieszkańców Kaszub w końcu XVIII wieku. Co ciekawe, autor obala również rozpowszechniony mit, że ostatni stos w Europie, na którym spłonęła rzekoma czarownica, został rozpalony w Reszlu na początku XIX wieku.
Wydarzenia bardziej i mniej znane. Niekiedy przyjmujące zaskakujący obrót, zawsze kontrowersyjne. Czarownicom żyć nie dopuścisz to książka, która w pasjonujący sposób przybliża procesy o czary w Polsce w czasach, gdy były najbardziej powszechne.
Polski historyk, profesor nauk humanistycznych, wykładowca akademicki.
W 1984 roku ukończył studia z zakresu historii w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach. Magisterium uzyskał za pracę Chrystian Francken - wolnomyśliciel religijny przygotowaną na seminarium prof. Wacława Urbana. Doktoryzował się w 1990 na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu na podstawie pracy zatytułowanej Asverus von Brandt (VII 1509–1559). Dyplomata w służbie ks. Albrechta pruskiego., której promotorem był prof. Janusz Małłek. Stopień doktora habilitowanego uzyskał w 1998 roku na tej uczelni w oparciu o rozprawę Stosunki dyplomatyczne Polski z Rzeszą Niemiecką w czasach panowania cesarza Karola V (1519–1556). Postanowieniem Prezydenta RP z 21 października 2003 otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych.
Po studiach pracował w Instytucie Historii WSP potem Akademii Świętokrzyskiej (obecnie Uniwersytet Jana Kochanowskiego) w Kielcach, początkowo jako asystent (1984-1991), następnie adiunkt. a od 1998 jako profesor. Od 1999 do 2001 był dyrektorem Instytutu Historii. Obecnie jest wykładowcą Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w latach 2011–2014 pełnił funkcję dyrektora Instytutu Historii i Archiwistyki. Ponadto w latach 2009–2012 był sekretarzem generalnym Polskiego Towarzystwa Historycznego. Od 2008 roku jest również redaktorem naczelnym czasopisma „Czasy Nowożytne”. Jego zainteresowania badawcze obejmują: dzieje Prus Książęcych i Królewskich, polowania na czarownice i procesy o czary w Europie wczesnonowożytnej oraz historię Żydów w okresie staropolskim.
Lisołowi na trzeźwo żyć nie dopuścisz . Nadejdzie w końcu dzień, w którym Lisioł przestanie piszczeć ponad pozycjami poświęconymi wierzeniom oraz kulturze wieków dawnych, które dostarcza na półki wydawnictwo replika. Ale to nie jest ten dzień. Tym razem Lisioł chwycił w łapki książkę pod tytułem „Czarownicom żyć nie dopuścisz” Jacka Wijaczki i z miejsca trzeba pisnąć, że jest to prawdziwa gratka dla miłośników tematu. Dlaczego? Lisioł już śpieszy z wyjaśnieniami, tylko zwilży pyszczek. . Autor skupił się na procesach, które miały miejsce na terenie Polski w XVII i XVIII wieku, a każdy rozdział dotyczy innej sprawy. Lisioł lubi taką formę, gdyż łatwo można znaleźć interesujący nas fragment bez konieczności przeglądania indeksu. Co więcej, autor zadbał o to, aby każdy rozdział został opatrzony należytym wstępem, który wyjaśnia kontekst danego procesu, jego tło oraz przebieg. Tym sposobem nie otrzymujemy jedynie suchego przebiegu wydarzeń, ale możemy poznać charakterystykę konkretnych wydarzeń. . Wbrew pozorom – co Lisioł odkrył, zerkając spod butelki – procesy o czary wcale nie są tak jednolite, jak mogłoby się wydawać. Jacek Wijaczka rozwiewa również wiele mitów na temat m.in. oświeconej epoki Oświecenia oraz „ostatniego” spalenia „czarownicy”, które miało miejsce w Reszlu. W istocie śmierć Barbary Zdunk z magią miała niewiele wspólnego. Ku swojemu zaskoczeniu i zgrozie Lisioł dowiedział się, że nawet w XXI wieku w niektórych częściach świata oskarżenia o czary wciąż padają, zwłaszcza pod adresem kobiet. Jeszcze dziwniejsze jest to, że z pomocą przychodzą im organizacja z Akwizgranu, funkcjonująca pod egidą kościoła katolickiego – niegdyś jednego z głównych oskarżycieli w procesach o czary. Lisioł w tym miejscu podrapał się po głowie, bo kiedy mówimy o płonących stosach, myślimy o jakiejś odległej epoce, od której oddziela nas gruby mur cywilizacji. Czasami jednak granice bywają złudne, a XXI wieku wcale nie jest pozbawiony zabobonów i barbarzyństwa. Dlatego Lisioł wykopał norkę pod ziemią. . Jeżeli szukacie książki, która jest dokładna, rzetelna i nie odstraszy was skrupulatny sposób pisania, Lisioł wskazuje na czerwoną okładkę wszystkimi łapkami.
Bardzo przyjemne artykuły o nieprzyjemnych rzeczach. Fajnie napisane takim popularno-historycznym stylem. Niestety 1/3 książki zajmują bibliografie które przeszkadzają w czytaniu( wiem ze są one potrzebne ale no błagam że aż tyle?)
Zbiór artykułów o procesach czarownic, ale też i podpalaczy których historia uczyniła czarownikami. Każdy artykuł z osobną bibliografią. Bardzo fajny pomysł i dobra lektura.
Książka ta to zbiór ośmiu artykułów dotyczących (w zdecydowanej większości) procesów o czary w Polsce nowożytnej. Autor omawia w nich poszczególne przypadki i wybrane aspekty polowań na czarownice na terenach Korony. Pierwszy artykuł przedstawia losy Doroty Paluszki z Gniezna, którą sądzono w 1619 r. za czary. Przy okazji, dzięki dostępnym źródłom sądowym, Wijaczka przedstawia jej losy, to czym się zajmowała i co mogło skłonić ją do parania się praktykami magicznymi. Kolejne dwa artykuły opisują procesy w Jędrzejewie (ob. Gniezno) i w Kiełbowie na Mazowszu. Pokazują one, że oskarżenia o czary często służyły do rozwiązywania sąsiedzkich zatargów i prywatnych animozji. Czwarty artykuł jest weryfikacją popularnego mitu o tym, jakoby ostatnie spalenie rzekomych czarownic na stosie w państwie polsko-litewskim odbyło się w 1775 r. w Doruchowie (spoiler: nie było takowego, ale za to był w 1762 r. i to o nim Wijaczka opowiada). W piątym artykule autor pokazuje, na przykładzie pomorskiego Bytowa, że w okresie Oświecenia wciąż panowała wiara w czarownice i ich moce. Szósty tekst stanowi niejako rehabilitację Mariana Wawrzenieckiego, którego powszechnie uważano za twórcę falsyfikatów dotyczących tekstów na temat procesów o czary. Siódmy artykuł to obalenie mitu dotyczącego Barbary Zdunk, która miała być ostatnią spaloną za czary kobietą w Europie (spoiler: została spalona, ale za podpalenie i morderstwo). Ostatni artykuł wydaje się nieco od czapy, bo traktuje o sprawie rzekomego mordu rytualnego popełnionego przez Żydów. Autor jednak umieścił go po to by pokazać, że zarówno starozakonni, jak i osoby oskarżane o czary pełniły podobną rolę - "obcego", kozła ofiarnego, na którego można było zrzucić winę za niewyjaśnione nieszczęścia.
Gdy sięgałem po ten tytuł, myślałem że to opracowanie całościowe, a nie zbiór artykułów, ale mimo to nie zawiodłem się. Wijaczka opisuje omawiane sprawy w sposób rzetelny i poparty solidnym materiałem źródłowym i opracowaniami. Styl jest wyraźnie naukowy, ale myślę, że będzie przystępny również dla zwykłych czytelników zainteresowanych tematem nie tylko procesów o czary, ale także wierzeń i elementów życia codziennego ówczesnych ludzi. Szczególnie interesujące dla mnie było to, jak bardzo powszechna była wiara nadprzyrodzone moce czarownic, nie tylko wśród oskarżających, ale i wśród samych oskarżanych, z których część rzeczywiście stosowała różne praktyki magiczne (jak chociażby wspomniana Paluszka, która była świadoma, że może ją to zaprowadzić na stos). Na plus są aneksy z fragmentami niektórych źródeł, z których korzystał autor (np. te z artykułu o Paluszce pokazują co składało się na jej majątek). Nie rozumiem tylko dlaczego wydawnictwo zdecydowało się na czcionkę w rozmiarze 14 - papier jest drogi.
Jeżeli kogoś interesuje ten temat, myślę że będzie to dobry wybór. Mi się podobała.