Kocham Cię!
Nie kocham!
Kocham…
Nie…
Nie?
Nie!
Może to właśnie była nasza nienawmiłość.
🌘„Mroki” - Jarosław Borszewicz🌒
„- Obok naprawdę dobrych fragmentów, jest takie coś i nie wiesz, co z tym zrobić.
- Wykreślić”.
Biorę czarny długopis i wykreślam zdanie po zdaniu. Wykreślam, aż kartka staje się podobna do foli i w końcu przedziera, a metalowa kuleczka zaczyna ślizgać się po kolejnej stronie.
Wykreśliłam wszystko, o czym myślałam „nigdy więcej Borszewicza”!
Czytam tekst od początku i myślę:
Kocham Cię, kocham, kocham!
Wykreśliłam wszystko, o czym myślałam „przecież to genialne”!
Czytam tekst od początku i myślę:
Nienawidzę Cię, nienawidzę, nienawidzę!
Problem polega na tym, że „Mroki” są całością i nie mam pojęcia, co z nią zrobić. Podobno można je tylko pokochać lub znienawidzić. A ja jestem w tych dwóch uczuciach jednocześnie.
Tak samo polecam, jak i nie polecam.
Tak samo rozpamiętuję, jak i chcę zapomnieć.
Tak samo przeżywam, jak i nic nie czuję.
Tak samo wpadam w zachwyt, jak i w zniesmaczenie.
Tak samo pragnę więcej, jak i nigdy więcej.
Tak samo kocham, jak i nienawidzę.
Pałam do nich wielką
Nienawmiłością.
.
.
.
Najbardziej podobał mi się fragment o czekaniu. Tutaj skrócona wersja:
„Ciągle, ciągle CZEKASZ! Na pójście do przedszkola, na pójście do szkoły, na maturę, na miłość, na samochód, na mieszkanie, na emeryturę… W każdej chwili, w każdej sekundzie życia – CZEKASZ!!!
– Dobrze, ale kiedyś to wszystko się spełnia. Idziesz w końcu do przedszkola, zdobywasz maturę (…).
– (…) Jasne, że to wszystko się spełnia! I na tym właśnie polega dramat. Na tym, że będąc w przedszkolu, CZEKASZ na pójście do szkoły (…).
– Posłuchaj – mówię (…) – największym błędem człowieka jest brak świadomości, że już żyje”.
Zaczytana Querida