Detektyw Thorn dedykuje swoje życie tropieniu Voida, seryjnego mordercy, z którym łączy go wspólna przeszłość. Długo oczekiwany sukces okazuje się mieć gorzki posmak - przez splot politycznych intryg, Thorn zmuszony jest do sprawowania nadzoru nad zabójcą. Wkrótce w mieście zaczyna dochodzić do zbrodni inspirowanych tymi, które popełniał Void.
To już drugi i ostatni, długo wyczekiwany tom Pustki. Niesamowitej pogmatwanej intrygi o niewyobrażalnych zbrodniach. Czy Detektyw Thorn zdoła schwytać przebiegłego, nieobliczalnego mordercę? Raz już mu się udało, ale czy nie było to szczęście... albo co gorsza wola ściganego?
Dosłownie czuję pustkę po zakończeniu tej dylogii.. Czy to bezpieczne miejsce gdzie mogę przyznać, że jestem największa fanką Voida? NO BŁAGAM WAS, to jest tak świetnie napisana postać, że dosłownie słowa nie są wstanie wyrazić mojej ekstytacji jego osobą.
Seryjny morderca, psychopata, skorumpowane miasto, niezależna władza, do bólu sprawiedliwy detektyw. Tak,tak,tak,tak. Były też tu potwory i to przez nie po skończeniu czuję pustkę. I chaos.
Metrolit to Gotham bez superbohaterów. Miejsce, gdzie garstka nie skorumpowanych służb zdana jest na siebie w walce z kolejnymi przestępcami. Seryjni cieszą się tam wyjątkową popularnością, a media chętniej śledzą potknięcia i nieudolność prawa, co niczego nie ułatwia. Metrolit nie ma swojego Batmana ani detektywa Gordona, za to ich zespół do spraw seryjnych zabójców, podobno czarna owca struktur policji, naprawdę robi, co może, by odkryć tożsamość Vaina. Naśladowcy osławionego Voida, który to zamiast trafić do więzienia, znajduje się pod nadzorem detektywa Thorna. Ich burzliwa przeszłość najwyraźniej dla wyżej postawionych nie jest problemem. Może nawet jest całkiem wygodna, skoro oczy całego miasta zwrócone są w kierunku tej dwójki. Przepraszam, trójki. Vain, Thorn i Void nie znikają z mediów, ale najwięcej dzieje się poza ich wzrokiem. W tej części dylogii mniej jest bowiem krwawych zbrodni (a może jest ich wciąż wiele, ale tym razem, jakby powiedział Void, pozbawione są finezji, więc nie dominują?) a zdecydowanie więcej politycznych intryg. Struktury Metrolitu zaczynają powoli się sypać, a w społeczeństwie zapanowuje coraz większy chaos. Kto tak naprawdę jest w tym wszystkimi najgorszy? Seryjny morderca? Bogaci i nietykalni? A może jeszcze ktoś inny, kto bierze udział w tej grze? Teorii jest wiele, a miasto coraz głośniej krzyczy.
Porównywanie Metrolitu do Gotham nie wydaje się właściwe, ale mam świadomość, że da to najlepszy obraz świata stworzonego przez Silencio. W końcu brudne, skorumpowane miasto, którym rządzą bogaci i seryjni, to coś, co w popkulturze już wiele razy się przewinęło, a jednak wciąż najbardziej charakterystyczna jest wizja stworzona w komiksach DC. O podgatunkach kryminałów (jak nori chociażby) mało kto natomiast słyszał. Tyle że tym razem autorka tworzy coś innego. Coś, czego jeszcze nie spotkałam i co ogromnie mnie pociąga. Niezależne miasto, które w niektórych obszarach wybiega w przyszłość, nie brzmi odkrywczo, a jednak strona po stronie łatwo jest się w nim zatracić. Dać się porwać jego realiom i wciągnąć w jego codzienny rytm.
Przed lekturą pierwszego tomu „Pustki" miałam spore wątpliwości, czy historia ta przypadnie mi do gustu, ale koniec końców dla niej przepadłam i trudno mi uwierzyć, że to już koniec. Że już nie dowiem się, co dalej z bohaterami, do których tak się przywiązałam. Że nie będzie kolejnej zbrodni. Ale wszystko kiedyś się kończy, a to jak postawiła ostatnią kropkę Silencio przyniosło mi ogrom satysfakcji (i trochę łez).
Zaczęłam czytać pierwsze strony i już nie mogłam się oderwać. Oto jak wygląda moje poznawanie tytułów Silencio. Autorka, która kryje się pod tym pseudonimem, nie należy do popularnych, ale w moim sercu ma swoje stałe miejsce. Znajduje się na szczycie mojej listy żyjących ulubieńców literackich i nigdy mnie nie zawodzi. Niektóre jej powieści podobają mi się wybitnie, niektóre są po prostu dobre, ale wszystkie od razu trafiają do mojego serducha. A jak już tam trafią, to nigdy nie przestają chodzić mi po głowie. I tak też jest z „Pustką". Co moje wnętrzności przeżyły przez toksyczne uczucie Thorna i Voida, co odczułam, gdy cierpieli bohaterowie, których polubiłam... To wiem tylko ja i moje koty, które dzielnie wspierały mnie podczas lektury. Wam natomiast mogę powiedzieć tyle, że powinniście dać szansę tej autorce. A jeśli już znacie tom pierwszy akurat tej dylogii to pewnie zainteresuje Was to, że oprócz przewagi intryg jest też więcej uczuć wszelakich.
Napisałam to wcześniej, ale napiszę jeszcze raz. To jest BEZBŁĘDNA KSIĄŻKA!!!!! Nie ma ani jednej rzeczy do której mogę się doczepić. Jak pisała Julcia (@slowemwserce)- „ta książka moje to roman empire” i dołączam się do tego. Ciekawa i porywająca fabuła, bohaterzy wykreowani w intrygujący sposób, gnającą jak błyskawica akcja i MNÓSTWO grozy, obaw, strachu, tajemniczości i niepewności. CHEFS KISS 💋. Uwielbiam to co Silencio robi z czytelnikami i jak wspaniale pisze. Zakończenie wybitne, dające masę satysfakcji, czego zawsze mi brakuje w innych książkach. No i Void. Kocham psycholi, to tyle. A raczej kocham postacie które pozostają sobą, a on zawsze był sobą. Absolutnie zdumiewająca i trzymająca w napięciu, marzę żeby zobaczyć kiedyś ekranizację, lub po prostu za tydzień zrobię reread, jeszcze się nie zdecydowałam.
Call me detektyw #1 bo od 1 tomu miałam dobre podejrzenia co do Vaina. HA HA VAIN.
Bawiłam się o wiele lepiej niż przy pierwszym tomie to na pewno, jednak rozczarowało mnie to, że od pierwszych stron zgadłam kto jest mordercą, tak naprawdę czekałam na premierę drugiego tomu tylko po to by dowiedzieć się jak to odkryją. Brałam pod uwagę taka formę zakończenia, jednak ze względu na ostatni rozwój ich relacji liczyłam na inne. Nie podobało mi się to jak bardzo chaotyczny i przyspieszony był finał, mam wrażenie, że nie oddał dostatecznie dobrze panujących tam emocji. Mimo wszystko historia mega mi się podobała, a Silencio jak zwykle nie rozczarowałx.
[PL] Chociaż tożsamość Vaina odgadłam wcześnie i nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana tym, jak została pokazana relacja Thorna i Voida, to był to kawał naprawdę dobrej książki.
[EN] Even though guessed Vain's identity early on and wasn't completely satisfied with how the relationship between Thorn and Void was portrayed, I do think this was a really good piece of a book.
Czuję pustkę, a moje serce jest rozbite na milion kawałków. Niestety… zakończenie mnie rozczarowało – było zbyt szybkie i, moim zdaniem, niedopracowane. Najbardziej boli mnie to, że po całej tej drodze, jaką przeszli Void i Thorn, po ich wewnętrznych przemianach i rozwijającej się relacji, nie dostali happy endu. Mimo wszystko ta historia wciągnęła mnie bez reszty. Bohaterowie są świetnie wykreowani, a fabuła naprawdę oryginalna. To jedna z tych opowieści, które zostają z człowiekiem na długo. Aż trudno uwierzyć, że tak niewiele osób o niej słyszało.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pierwszy tom podobał mi się trochę bardziej, ale po czasie jednak jestem zawiedziona tą serią - nie przetrwała próby czasu oraz drugi tom zdecydowanie utwierdził mnie przy tym, aby obniżyć ocenę w pierwszym tomie. Dwadzieścia cztery morderstwa imo było ich dla mnie za dużo przez co ten drugi tom był dla mnie nudny i do tego w zasadzie każda zbrodnia wydawała mi się brutalna, żeby być brutalną. Główny zły tej serii wiedziałam od samego początku, a 2 tom tylko to potwierdził. Sama relacja Thorona oraz Voida ostatecznie mi się nie podobała. Mam wrażenie, że osoba autorska pisze takie książki z jak największą ilością trigger warningów bo to się po prostu dobrze klika i wywołuje efekt szokowy na siłę. Dosłownie każda książka, którą przeczytałam od tej osoby autorskiej zawiera jakieś wrażliwe treści. Ostatecznie utwierdzam się w przekonaniu, że jednak nie mam zamiaru dalej kontynuować swojej przygody z dziełami Silencio.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Również 3.75. Moim zdaniem fabuła była nieco rozwleczona, przez co w pewnym momencie wydarzenia nie były już tak porywające, a raczej dość schematyczne. Bardzo szybko domyśliłam się też, kto jest mordercą. Relacja Thorn-Void była dla mnie trochę problematyczna i ciężko mi ją ocenić. Pomimo tego wszystkiego przez obydwa tomy przemknęłam sprintem, dialogi i świat przedstawiony były genialne, ciężko było się oderwać. Good stuff!
Nie wiem co powiedzieć, oprócz tego jak genialnymi postaciami byli Void i Thorn. Chociaż człowiek spodziewał się jak historia się zakończy i tak nie dało się na to przygotować. Uderzyło mocno i na długo będzie boleć-
Serio dawno się tak na niczym nie zawiodłam. Nie rozumiem zachwytu nad tą dylogią. Sam pomysł na 24 morderstwa całkiem ciekawy, ale później to już zaczęło robić się nudne. Te brutalne morderstwa oczywiście były brutalne ale dla mnie to nic nie zmieniło. Wolę egzekucje i kreatywne mordy z danganronpy (przysięgam ta gra zmieniła 10-letnia mnie w jakąś psychopatkę). Anyway, relacja bohaterów mi się nie podobała. Nie czułam tego. Ktoś gdzieś tam napisał że to najlepsza uzależniajaca relacja mlm jaka czytal. Nie czytałam innej ale jestem pewna że to nie jest szczyt możliwości pisarzy Postać Voida też mi nie przypadła do gustu. Chociaż powód złapania był dla mnie oczywisty od początku (Thorn to czasami był głupi). Ten Vain? Jego bardzo sekretna tożsamośc była dla mnie oczywista od początku czytania dylogii. Nic odkrywczego. Simply boring. Nic już z tego nie pamietam. Raczej nie sięgnę po inne książki Silencio.
Główny problem - płytko przedstawione problemy psychiczne i psychologiczne tło relacji bohaterów. Mam wrażenie tutaj, że autor (nie mam pojęcia jakiej jest płci więc trzymajmy się tego słowa) porwał się z motyką na słońce i nie sprostał przedstawieniu swojego świata. Pomysł dobry, ale mało szczegółów. Brakuje mi tam pewnych wyjaśnień (jakim cudem społeczeństwo posiadające tak zaawansowane technologie nie jest w stanie stworzyć bezpiecznego nadajnika, skoro to jest możliwe nawet u nas?) i jakiegoś szerszego kontekstu geopolitycznego. Dylogia ma około 900 stron i myślę, że miejsce na szersze przedstawienie świata by się znalazło. Większość miejsca zajęły opisy poszczególnych zbrodni, treść dosyć repetatywna. Dodam, że rozczarował mnie finał, plot twisty były przewidywalne, może poza samobójstwem Voida. Jak już przy tym jesteśmy, brakowało mi bardzo szerszego opisu reakcji Thorna na jego śmierć i w ogóle tu znowu wychodzą wybrakowania w tych opisach przeżyć psychicznych. Pominę już błędy interpunkcyjne, gramatyczne i literówki, które tam się znalazły (wyraz "chłopacy" bardzo zabolał w oczy) ale widać brak wiedzy autora na temat działań policji i działań podejmowanych względem seryjnych zabójców. Nie znam się na tym jakoś ekstremalnie, ale ta praca polega na obcowaniu z psycholami i dociekaniu, o co im chodzi, a mimo to nigdzie nie pojawił się żaden profil psychologiczny albo psychiatra. Ten revealing Vaina na końcu też mnie rozczarował, jak już to miałoby mieć ręce i nogi to powinno być więcej na temat backstory i w ogóle samych motywacji postaci. Nie można było oprzeć się wrażeniu, że poszło dość szybko i łatwo biorąc pod uwagę, że bohaterowie gonili za nim i tylko za nim od samego początku. Spodobał mi się bardzo wątek samobójstwa Voida jako jego ostatniej zbrodni, w ogóle cała otoczka jego śmierci dobrze zrobiona, tylko ten Thorn coś tam mi nie leży. Dużo krytyki napisałam, bo same komentarze zachwalające, ale muszę przyznać, że super mi się czytało, wciągające i pochłonęłam dylogię w parę dni. Mogę jak najbardziej polecić, super na zastój czytelniczy na pewno interesująca tematyka. Na pewno czytaliście wattpada i no muszę przyznać, że powiewało mi momentami właśnie tą platformą, szczególnie w lekkości formy i słownictwie. Mimo wszystko nadal fajnie to się czyta, oczywiście pozycja nie jest jakoś szczególnie wymagająca umysłowo, jak chcecie dobrego kryminału lećcie czytać Sherlocka Holmesa, a jak kryminału z homo wątkiem romantycznym to serial Sherlock albo Hannibal, pozdro z fartem kochani
This entire review has been hidden because of spoilers.