O Liamie Wilsonie jego własny ojciec mówi, że to nadęty buc. W dodatku ma rację. Liam, dyrektor, a już wkrótce prezes rodzinnej firmy prawniczej, kocha władzę, luksus, drogie alkohole i piękne kobiety, a najbardziej kocha samego siebie. W podwładnych budzi tyleż strachu, co podziwu. Podziwia go również Maribel, asystentka, która pracuje dla niego od niemal dziesięciu lat i na której Liam zawsze może polegać. Dziewczyna zna go być może lepiej niż on sam, dostrzega wszystkie jego wady, ale musi też przyznać, że jest diabelnie pociągającym facetem... A przy tym szefem, który nigdy nie przekracza granic służbowej znajomości. Dopiero kiedy Maribel oznajmia, że chce odejść, a na horyzoncie pojawia się Lucas, młodszy brat Liama, przystojny i wyraźnie zainteresowany piękną asystentką, dyrektor Wilson zaczyna rozumieć, jak ważna jest dla niego ta kobieta. Nie tylko jako profesjonalna pomoc biurowa...
O wow skończyłam!!! MAM WIELE WIELE PYTAŃ, Potrzebuje drugą część na już!! Książkę bardzo przyjemnie mi się czytało, było intrygująco a w pewnych momentach również gorąco 🔥 a końcówka zmiotła z planszy. W książce znalazło się bardzo dużo elementów które lubię, w dodatku książkę czytało się bardzo szybko przez niesamowicie przyjemne pióro autorki i krótkie rozdziały! To ma spory plus ode mnie, książka sama w sobie nie była gruba a więc nadaje się idealnie na jeden wieczór. Bardzo się wciągnęłam, wyczekuje drugiej części no i autorka zaskoczyła, nie ma co ukrywać!! ❤️🔥❤️🔥
To chyba pierwszy romans biurowy, który naprawdę mi się podobał. Czytanie tego było prawdziwym roller coasterem emocji! A końcówka WOW. Nie mogę się doczekać kolejnej części!!
3,5/5⭐️ Styl pisania był bardzo lekki i było naprawdę kilka ciekawych plot twistów! Końcówka wow nie spodziewałam się i przez nia napewno sięgnę po 2 tom! Spicy sceny dla mnie były troszkę cringe i to nie byk mój klimat, natomiast humor w tej książce dużo uratował! Dla mnie troszkę za krótka wiec liczę ze drugi tom rozwieje wiele wątków które zaczęły się w tym tomie! Myśle ze dobra opcja jest przeczytanie od razu 2 tomów naraz!
Cześć kochani, dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Miłość ponad prawem” od Angeliki Łabudy. Powiem wam, że podchodziłam do niej z już dobrym nastawieniem, ponieważ jednym z głównych motywów jest prawo, które jak już wiecie, uwielbiam w książkach. Maribel to asystentka Liama Wilsona, która pracuje na tej pozycji od niemal dziesięciu lat. Dyrektor nigdy nie był całkowicie świadomy, jak uzależniony jest od obecności dziewczyny w swoim życiu, do momentu gdy ta postanawia odejść z pracy, i zrobić coś dla siebie. Przez tak długi okres pracy Maribel, zdążyła poznać swojego szefa lepiej niż on sam, zna wszystkie jego zachowania, i wydaje się jedną z nielicznych osób, która umie poradzić sobie z jego wymagającym charakterem. Liam Wilson od początku powieści wydaje się zainteresowany kobietą, nie okazuje tego jednak w jej towarzystwie, ponieważ wie, jakie może mieć to dla nich konsekwencje. Lecz czy tylko dlatego próbuje on być blisko niej? Książka pełna jest różnych zwrotów akcji, takich jak na przykład pojawienie się brata Liama, Lucasa, który również jest zafascynowany Maribel, pomimo okoliczności, w jakich się spotkali. Styl pisania autorki, nie jest moim ulubionym, ale uważam, że bardzo przyjemnie i szybko czyta się książkę. 3/5 ⭐️
To jeden z lepszych romansów biurowych, jakie miałam okazję czytać! W dodatku wzbogacony o elementy mafii. Przez całą powieść towarzyszyło mi mnóstwo emocji. Od złości na aroganckiego, głównego bohatera, po poruszające momenty romantyczne i wciskające w fotel zwroty akcji. Książka zdecydowanie kupiła moje serce i już nie mogę się doczekać aż trafi w moje ręce część druga.
Poznajcie Liama Wilsona, aroganckiego buca, który na pierwszym miejscu stawia władzę i podporządkowanie. Jest dyrektorem oraz przyszłym prezesem jednej z największych firm prawniczych w Nowym Jorku. Wiedzie z pozoru idealne życie w luksusie, często zmieniając kobiety. Nie myśli o poważnym związku, dopóki nie dowiaduje się, że może stracić swoją muzę. Maribel Anderson jest skromną i bardzo oddaną pracy asystentką osobistą samego dyrektora, Liama Wilsona. Kobieta, pomimo bardzo wysokiej stawki i długiego doświadczenie zawodowego, po dziesięciu latach pracy decyduje się na odejście z firmy. Dopiero kiedy Liam dowiaduje się, że może ją stracić-zdaje sobie sprawę jak ważna jest dla niego.
Jak w prawdziwej historii miłosnej Liam i Maribel napotykają po drodze do swojego szczęścia masę kłopotów. Kłopotów, które mogą zmienić całą ich przyszłość. Kłopotów, których nie da się przeskoczyć. Oprócz tego pojawiają się osoby trzecie, takie jak była dziewczyna Liama, Michelle, czy młodszy brat Liama, Lucas, stojący na czele mafijnej grupy. Czy ta miłość przetrwa próbę i Liam i Maribel będą mogli być ze sobą? Napisany przez życie scenariusz dla tej pary przyniesie jeszcze dużo niespodzianek.
Zakończenie tej książki bardzo mną wstrząsnęło. Nie spodziewałam się, że sprawy mogą aż tak wyrwać się spod kontroli i z pozoru przypadkowa osoba, która pojawiła się tam nagle, tak bardzo namiesza. Wierzę, że historia tej trójki osób ułoży się i złagodzi ból, jaki pozostał mi po przeczytaniu pierwszej części.
Podsumowując, rzadko podobają mi się książki właśnie w takim stylu. Jestem raczej miłośniczką młodzieżowych romansów, ale "Miłość ponad prawem" zmieniła moje podejście do takich dzieł literackich i z chęcią sięgnę po zarówno inne książki Pani Angeliki Łabudy, jak i innych autorów. Dodatkowo ogromnym plusem są dla mnie krótkie, podzielone na osoby i napisane w 1-osobie rozdziały, które niezwykle szybko się czyta. Od pierwszego do ostatniego rozdziału akcja ciągnie się w ciekawy i wciągający sposób. Ilość zwrot akcji nie pozwala na nudę podczas lektury.
Po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się przeczytać książkę w tym samym dniu, w którym ją otrzymałam. Wiedziałam, że będzie to dobra lektura po przeczytaniu jej opisu. A mowa o książce „Miłość ponad prawem” autorstwa Angeliki Łabudy. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i już wiem, że na pewno nie ostatnie.
Po dziesięciu latach wspólnej pracy znają się jak łyse konie. Kiedy Maribel informuje Liama o swoim odejściu, ten wie, że nie może jej stracić nie tylko pod względem zawodowym. W przeciągu tego czasu, który spędzali ze sobą praktycznie 24 godziny na dobę, bardzo przyzwyczaili się do siebie. Mężczyzna postanawia postawić wszystko na jedną kartkę i próbuje zbliżyć się do kobiety. Czy coś z tego będzie? Czy może ktoś stanie im na drodze?
Autorka posługuje się lekkim i przyjemnym językiem, który powoduje, że książkę czyta się bardzo szybko. Wykreowani bohaterowie przypadli do mojego gustu i już mówię dlaczego. Liam to ambitny, arogancki i pewny siebie mężczyzna, który obecnie zajmuje stanowisko dyrektora w swojej rodzinnej firmie prawniczej. W ciągu trzech miesięcy ma przejąć stanowisko prezesa, ale do tego czasu musi znosić wybuchy ojca. Nie chce mu podpaść, w końcu chce objąć najważniejsze stanowisko w firmie. Maribel to asystentka Liama. Od dziesięciu lat wiernie stoi przy jego boku rzetelnie i oddanie wykonując wszystkie jego polecenia i znosząc jego humory. Relacja tych dwojga zaintrygowała mnie od samego początku. Oficjalny język, posługiwanie się tytułem, zgadzanie się ze wszystkim, co powie dyrektor i bycie na każde jego zawołanie. Maribel codziennie rano jechała do jego mieszkania aby wybrać mu strój, co było czymś nowym i nigdy nie spotkałam się, żeby takie obowiązki miała asystentka. Zdecydowanie jestem fanką romansów biurowych, więc sam fakt, że cała akcja toczyła się właśnie w miejscu pracy, bardzo mi się podobał. Doświadczyłam wielu emocji podczas czytania, dobrego humoru i momentami napięcia. Zaintrygowała mnie postać brata Liama. Końcówka sprawiła, że oczy wyszły mi na wierzch. Luca wszystko skomplikował i jestem okropnie ciekawa, co wydarzy się dalej. Przez książkę się płynie, co świadczy fakt, że przeczytałam ją w ciągu niecałego dnia. Szczerze polecam, naprawdę można dobrze spędzić czas z tą lekturą.
Kiedy kogoś tracisz dopiero do Ciebie dociera jaki był on dla Ciebie ważny… Liam to buc i przyszły prezes rodzinnej firmy prawniczej. Kocha przepych, luksus, drogie alkohole i… piękne kobiety. Maribel, jego asystentka to inteligenta kobieta, która podziwia swojego szefa. Jednak pewnego dnia coś się zmienia, a Maribel postanawia odejść. W dodatku poznaje Lucasa, młodszego brata swojego szefa. Czy Liam zrozumie jak kobieta była dla niego ważna i to nie tylko ze względu na relację służbową?
Brzmi trochę jak jakiś romans biurowy? W sumie „Miłość ponad prawem” trochę nim jest. Jednak co trzeba przyznać nie jest oklepanym romansem biurowym co zasługuje na ogromny plus. Autorka miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę, a jego wykonanie wyszło autorce bardzo dobrze. Jest to moje pierwsze spotkanie z jej piórem i z całą pewnością nie ostatnie. W książce znajdziemy nutkę tajemniczości, intryg, niebezpieczeństwa i oczywiście erotyki. Jednak nie takiej wyuzdanej… jest naprawdę podniecająco, ale i ze smakiem. Chociaż jeżeli liczycie, że będzie tego dużo to z całą pewnością się zawiedziecie. Z całą pewnością cała opowieść jest nie do końca przewidywalna i autorce udało się wpleść tutaj kilka zwrotów akcji, które namieszały. Akcja poprowadzona jest w świetnym tempie, czuć delikatnie napięcie i całość czyta się bardzo dobrze. Tak naprawdę cała książka opiera się przede wszystkim dwóm relacją - szef-asystentka wykraczającej poza obręby służbowe, a także trudnej relacji rodzinnej pomiędzy dwójką braci. To one sprawiają, że w książce nie brakuje emocji. Bardzo fajnie, że autorka postawiła tutaj na narrację pierwszoosobową z perspektywy dwójki głównych bohaterów. Dzięki temu możemy znacznie lepiej ich poznać i zrozumieć. A jeżeli już o nich mowa to spodobał mi się sposób w jaki zostali oni wykreowani. Wprowadzenie tutaj Lucasa było zagraniem mistrzowskim i nadało całej książce świeżości, a także sprawiło, że czytelnik z niecierpliwością będzie czekać na kolejną część z serii.
„Miłość ponad prawem” to książka niezbyt obszerna jeżeli chodzi o ilość stron, ale naprawdę bardzo ciekawa. Całość czyta się bardzo lekko i z całą pewnością sięgnę po kolejne książki autorki. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego na dłuższe wiosenne wieczory to ta pozycja powinna Was usatysfakcjonować.
Zabierając się za tą książkę nie miałam zbyt wielkich oczekiwań ponieważ słyszałam wiele opinii, sporo negatywnych ale tez kilka pozytywnych, które były głównym powodem sięgnięcia prze zemnie po tą historie. Wiec teraz pytanie…czy ta książka jest warta przeczytania czy nie? Otóż o tym zaraz, najpierw powiem wam krótko o czym jest ta historia. „Miłość ponad Prawem” opowiada historie, Liama, który jest zgorzkniałym, pewnym siebie i zadufanym w sobie mężczyzna, co idzie z tym w parze to fakt, ze jest on szalenie pociągającym dyrektorem firmy prawniczej. Maribel jest natomiast jego asystentka, już od dobrych kilku lat pracuję dla Liama, jest na jego każde zawołanie i pomimo tego jak bardzo irytuje ją czasem praca z mężczyzna to sprawuje ona swoje obowiązki wręcz perfekcyjnie przez co Liam nie potrafi wyobrazić sobie braku Maribel w swoim życiu…no i oczywiście z powodu uczucia, które zaczyna się rozwijać pomiędzy kochankami. Z biegiem wydarzeń do życia bohaterów dołącza również atrakcyjny brat Liama, Lucas który zaczyna okazywać Maribel wielkie zainteresowanie. Żeby dowiedzieć się więcej, zobaczyć jak potoczy się historia i co jest w niej tak intrygującego musicie sami po nią sięgnąć! Zdecydowanie mogę powiedzieć, ze była to książka która trzymała w napięciu i gdy już po nią sięgniecie to nie będziecie mogli jej odłożyć. Romans pomiędzy bohaterami rozwijał się dość szybko ale była to zdecydowanie zaleta! Kompletnie nie spodziewałam się wydarzeń które miały miejsce co sprawiało, ze byłam cały czas wciągnięta w czytanie. Jedyną rzeczą, której nie byłam osobiście fanką to sposób opisywania niektórych sytuacji czy rzeczy takich jak; „w co ubrała się główna bohaterka zanim wyszła do pracy”. Myśle, ze niektóre opisy były zbędne i wręcz irytujące. Ale wracając do pozytywów…ZAKOŃCZENIE?? Wciąż jestem w ogromnym szoku tego jak się wszystko potoczyło i czekam już z niecierpliwością na drugi tom! Ja oceniłam tą książkę na 4/5 gwiazdek, uważam, ze każdy powinien dać jej szanse i zobaczyć jak uzależniająca jest ta historia.
Jestem zaskoczona połączeniem mafii z romansem biurowym. Może książka nie trafi to moich ulubionych, ale szczerze mnie zaciekawiła.
Maribel od dziesięciu lat pracuje w Wilson Law Group, jako prywatna asystentka Liama Wilsona. Bohaterka stara się jak najbardziej, będąc na każde zawołanie swojego szefa. Pracuje nie tylko na swoje utrzymanie, ale i na utrzymanie swojego niepełnosprawnego ojca. Po wielu latach ciężkiej pracy, Maribel postanawia odejść z pracy, aby odpocząć i wyjechać na wakacje. Trzy miesiące-tyle czasu zostaje jej na pracę w firmie prawniczej. Ale jak wiele może się wydarzyć przez ten czas?
Liam to chyba najbardziej irytujący bohater z jakim miałam okazję się spotkać. Zachowywał się jak dziecko. Traktował Maribel jak swoją służącą, która musiała być dla niego dostępna przez całą dobę. Robił swojej asystentce wyrzuty o najmniejsze rzeczy. Traktował każdego jako gorszego od siebie. Podsumowując był okropny.
Maribel, co do niej nie mam żadnych zastrzeżeń. W niektórych momentach zachowywała się jak dziecko, lecz nie podpadła mi jakoś szczególnie. Ale raczej się nie polubimy.
A Luca. Polubiłam go od razu. Miły, pomocny i przystojny. Podnosił Maribel na duchu i był dla niej przyjacielem.
Co do samej książki, styl pisania autorki jest słaby. Ciężko było mi przekonać się do przeczytania kolejnych stron, bo coś mi nie pasowało. Raczej nie jest to książka, po którą sięgnęłaby jeszcze raz. Choć pewnie przeczytam drugą część z czystej ciekawości.
Po przyjemnej książce "Gentleman" chciałam poznać coś podobnego, coś lekkiego, banalnego, a jednocześnie coś innego. Sięgając po "Miłość ponad prawem" właśnie tego się spodziewałam. Czy to dostałam? I tak, i nie. Na początku historia tej książki właśnie bardzo przypominała mi "Gentlemana", jednak nie przeszkadzało mi to. Później pojawił się czynnik o imieniu Lucas i historia skończyła się tak, że doznałam lekkiego szoku :p Nie spodziewałam się po tej książce połączenia romansu biurowego z wątkiem x :D Więc z fabułą źle nie było ;) Tu minusem zdecydowanie był główny bohater. Liam był zadufanym w sobie perfekcjonistą, zachowywał się jak król i tak miał być traktowany, ludzie mu się kłaniali, a jego asystentka wybierała mu codziennie garnitur... Był naprawdę irytujący :| Maribel za to była nijaka, niedawno przeczytałam książkę, a już ją zapomniałam :/ Za to brat głównego bohatera, Luca to postać najbardziej barwna w tej książce i jestem ciekawa, jak autorka pociągnie dalej tą postać. Tak,to seria. Też byłam zdziwiona czytając pierwszy tom. Dopiero napis "ciąg dalszy nastąpi" mnie w tym uświadomił na 100%. To też ratuje tą książkę i z chęcią sięgnę po drugi tom, żeby sprawdzić, jak autorka poprowadziła losy bohaterów :)
"Miłość ponad prawem” opowiada historię Liama Wilsona, dyrektora w firmie prawniczej i jego asystentki Maribel. Pracują ze sobą od 10 lat, ale dopiero kiedy ona postanawia odejść z pracy, on uświadamia sobie, że może ją stracić na zawsze. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt pojawienia się Lucasa, młodszego brata Liama. Maribel musi zmierzyć się z własnymi uczuciami i właśnie kiedy sprawy zaczynają się układać, zdarza się coś czego nikt się nie spodziewał. „Miłość ponad prawem” to książka, która od początku zapowiadała się na klasyczny romans biurowy, ale zakończenie całkowicie zmienia jej charakter. Polecam, autorka zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie 😀
O czym jest? Książka jest prowadzona z perspektywy dwóch osób, Liama oraz Maribel. Liam to „nadęty buc”, a Maribel to jego asystentka, która pracuje dla niego już dziesięć lat. Dziewczyna chce odejść z pracy, aby zadbać w końcu o siebie. Dopiero wtedy dyrektor Wilson zauważa, że nie poradzi sobie bez niej, bo jest dla niego ważna. Natomiast na drodze Maribel pojawia się Lucas, młodszy brat Liama… Kto zdobędzie serce kobiety?
Opinia: Muszę przyznać, że nie mogłam wkręcić się w fabułę. Sama autorka poinformowała mnie, że książka to wprowadzenie do historii i ma ona odzwierciedlać tureckie seriale. Zgadzam się z tym, że książka to krótkie wprowadzenie. Tureckich seriali niestety nie oglądam, więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć. Nie polubiłam Liama, był sztywny, troszkę nielogiczny, bo początkowo w ogóle nie interesował się asystentką, a gdy ta miała odejść to nagle zaczął robić wszystko by nie odeszła. Trochę mi się to nie kleiło. Polubiłam Lucasa, chociaż chyba nie powinnam 😅. Akcja toczyła się bardzo szybko, ja jednak gustuję w wolniejszym sposobie prowadzenia książki. Cała książka szła mi dość opornie :(, ale sam koniec mnie zaciekawił i myślę, że przez to sięgnę po kolejne tomy. Nie uważam, że ta książka jest zła, bo ma potencjał 😁 Jeśli lubicie biurowe romansy z odrobiną mrocznej strony to mogę wam polecić. Ostateczną ocenę dam po przeczytaniu całej serii, ale ten tom to dla mnie 5/10⭐️