Tego jeszcze nie było! Literacki świat w zderzeniu z brutalną przestępczą rzeczywistością.
Pola Werner, autorka licznych bestsellerów i niekwestionowana gwiazda wydawnictwa Azum, podczas zbierania materiałów do kolejnej książki trafia na trop firmy VeroMax. Wkrótce potem zaczyna dostawać anonimowe listy z pogróżkami. Prosi o pomoc swojego wydawcę, a ten zatrudnia do jej ochrony Patryka "Cwibela" Cybulskiego – gwiazdora MMA i właściciela firmy ochroniarskiej. Patryk podejmuje się zadania wyłącznie dlatego, że sam ma na pieńku z VeroMaksem, ale między nim i Polą szybko zaczyna iskrzyć. Właściwie to nie iskry, to prawdziwe fajerwerki...
Przed przeczytaniem "Fightera" widziałam opinię, w której ktoś wspominał że jest w nim strasznie dużo przekleństw. Myślałam, że na pewno nie jest tak źle jak ktoś pisał, jednak postanowiła się o tym sama przekonać, więc liczyłam każde niecenzuralne słowo. Książka ma tylko 320 stron, a pani Paulinie udało się wcisnąć w nią około 426 wulgaryzmów co mnie osobiście bawiło i jakoś bardzo nie przeszkadzało, jednak nie zmienia to faktu, że to smerfastycznie dużo. Mimo to bawiłam się bardzo dobrze przy czytaniu. Ps. Jestem fanką nawiązań i cytatów do filmów, piosenek i postaci 🥰
Styl Pauliny Świst albo się kocha, albo nienawidzi. Jest to moje drugie spotkanie z autorką i raczej należę do tej drugiej grupy.
Pierwszą książką była "Mala M.", w której fabuła kręciła się wokół dylematu tytułowej bohaterki jak się upić, czym i czy jeszcze nie jest na to za wczesna pora. Potem następował pijacki bełkot i skrzywione postrzeganie świata. "Fighter" jest oparty na innym problemie - czy on przeleci ją, czy ona przeleci jego, przy czym samo "przeleci" jest w tym przypadku eufemizmem.
Kreacja zarówno Mali jak i występującej w tej książce Ksenii jest bardzo podobna. Obie są sarkastyczne i wulgarne i obie wywoływały u mnie bardziej irytację, niż uśmiech.
Podchody, prowokacje, dwuznaczne dialogi, jednoznaczne wewnętrzne monologi dominują w pierwszej połowie książki, która zdaje się być ordynarnym poradnikiem taniego podrywu. Potem fabuła staje się sensacyjno-kryminalną komedią erotyczną, czyli misz-masz gatunkowy, który mi nie do końca odpowiadał.
Próbujący powrócić do oktagonu zawodnik MMA Patryk Cwibel Cebulski podejmuje się ochrony Kseni. Tworząca pod pseudonimem Pola Werner pisarka przez bezkompromisowość i nieustępliwość naraziła się niebezpiecznym ludziom związanym z firmą VeroMax. Podejrzewała, że za wykupem nieruchomości i nieprawidłowościami przy budowach stoją grupy przestępcze. Zarówno Ksenia jak i Partyk mieli też prywatne powody do prowadzenia wendetty wobec osób związanych z firmą.
Całą książkę licznie padały nazwiska polskich pisarzy, o których autorka wypowiadała się ciepło, z sympatią, a w posłowiu podziękowała za wyrażenie przez nich zgody na użycie nazwisk. Ja jednak odniosłam wrażenie, że zabieg ten przyniósł wymienionym więcej szkody niż pożytku.
Ta powieść, ze względu na swą objętość, miała mi starczyć na jeden wieczór. Choć styl jest lekki, wręcz prostacki, to męczyłam to przez trzy wolne od pracy dni. Wniosek mam jeden - Nigdy więcej Pauliny Świst!
Po raz drugi nie potrafię wystawić wyższej oceny tylko z powodu włożonego ogromu pracy i poświęconego czasu autorki. Jak dla mnie Fighter to strata jej cennego czasu i mojego.
Audiobook Empik Go Lektor Drozda Mateusz i Giurow Diana
Uwielbiam styl Pauliny Świst i z chęcią sięgam po jej kolejne książki. Tym razem autorka zaserwowała nam "wyszczekaną" autorkę bestsellerów Polę Werner. Pola pakuje się w poważne kłopoty podczas zbierania materiałów do kolejnej książki. Zwraca się o pomoc do swojego wydawcy. Jako ochrona zostaje jej przydzielony Patryk "Cwibel" Cybulski-gwiazdor MMA i właściciel firmy ochroniarskiej. Jak to u Świst, między głównymi bohaterami zaczyna iskrzyć. Oczywiście w międzyczasie prowadzone jest prywatne dochodzenie, aby sprawdzić kto wysyła listy z groźbami do Poli. Oczywiście niejednokrotnie się uśmiałam z tekstów Poli, której ciężko było utrzymać język za zębami. Autorka zostawia nam otwarte zakończenie, co daje pewność że na pewno pojawi się kontynuacja.
"Facet był absolutnie w moim guście. Zwiastowało to kompletną i apokaliptyczną katastrofę. Mój gust oznaczał bowiem ni mniej, ni więcej emocjonalnie popapranego, totalnie niedojrzałego, egoistycznego gnojka. Gdybym jeszcze konsekwentnie trzymała się tego obrazu, to może nie byłoby tak źle. Dupek jaki jest, każdy widzi. Natomiast kolana miękły mi, dopiero kiedy do tego typu dodało się ukrytą pod tym obrazem wrażliwość." Paulina Świst to w tej chwili już marka sama w sobie, charakterystyczna, bezkompromisowa i absolutnie uzależniająca. Jej książki to kwitensencja rozrywki w najczystszej postaci, a poczucie humoru autorki powinno zostać opatentowane i traktowane jako dobro narodowe, ponieważ salwy śmiechu, które wywołuje są bezcenne. "Fighter" to historia oparta na motywie, który dobrze znamy z "Prokuratora", a para głównych bohaterów ma podobną dynamikę co Kinga i Zimny, a może są nawet bardziej pojechani... ale spokojnie nie jest to powtórka z rozrywki. Mamy zatem tutaj przebojową kobietkę, która wpada w kłopoty, charyzmatycznego gwiazdora MMA, który ma ją ochraniać, przyciągający uwagę wątek sensacyjny, parę gorących scen, a przed wszystkim dużo świetnej zabawy. Jednak przygotujcie się na spore zaskoczenie, bo na sam koniec czeka was spotkanie ze starym dobrym znajomym, co tylko zaostrzy wam apetyt na kolejną część. Jeżeli szukacie odrobiny szczęścia i odprężenia bez szkodliwych wspomagaczy (chociaż szklaneczka whisky jeszcze nikomu nie zaszkodziła 🤭) , to zdecydowanie zarówno "Fighter", jak i pozostałe książki Pauliny Świst, będą idealnym wyborem. P. S. Łukasz powinien czuć na plecach oddech Patryka🤓
Z książki pani Pauliny Świst mam ciekawą relację. Ja wiem, że nie są to książki wysokich lotów. Zwykle są to prosto napisane historie, które nie zapadają mi w pamięć, nie raz żenują, załamują, ale ja mimo to wciąż sięgam po kolejne. Tak właśnie w moje dłonie wpadł "Fighter". Znowu w miarę prosta, nawet wciągająca opowieść z nawet niezłymi scenami seksu, przy której spędziłam miło dwie godzinki. Nie raz się przy niej zaśmiałam, a nawiązanie do pana Remigiusza Mroza i nie tylko! Da się odczuć, że niektóre rzeczy zostały wzięte z życia autorki, o czym jest mowa nawet w podziękowaniach. Było momenty, które osobiście mi się nie podobały i nieco odciągały od "Fightera", ale ostatecznie o nich zapomniałam. Podsumowując nawet niezła historia, o której zaraz zapomnę, napisana prosto, do przeczytania bądź przesłuchania na raz.
No cóż… „Fighter” mnie rozczarował. To najsłabsza w mojej ocenie propozycja Pauliny Świst. Ani nie zapałałam sympatią do głównej bohaterki - pisarki Kseni Werner ani do Patryka „Cwibla”. Za dużo przekleństw, traktowanych jak przecinki, za dużo tekstów rodem z podstawówki, zbyt ograny temat walk MMA.
"Fighter" jest pierwszą częścią nowego cyklu Autorki znanej z wulgarności i wyuzdanego seksu. Jednak jest to kolejna podobna odsłona Śwista. Czegoś mi brakuje, jakiegoś powiewu świeżości. Niestety, w moim odczuciu jest to tylko czytadełko rozrywkowe, o którym szybko się zapomni. Nie tak jak jej pierwsza seria o Prokuratorze, którą mogę recytować w środku nocy, bo tak mi "zaimponiła" swoim ciętym językiem i akcją ;)
W tej powieści poznajemy autorkę kryminalnych książek Polę Werner. Niestety jej życie jest zagrożone. Młoda pisarka nieźle kopała pod firmą VeroMax i tak się dokopała, że zechciano ją zlikwidować. Przez to musiano wynająć jej ochroniarza. Padło na Cwibla - dawnego zawodnika MMA, który dużo zalicza dziewczyn jak zawodników w klatce. Oczywiście nie trzeba długo czekać, by tę dwójkę mocno do siebie przyciągnęło. Przyciąganie to tam jest nieziemskie i tak pewne siebie, że ojejku. Wióry i iskry lecą.
Słuchało się miło i przyjemnie, choć trzeba było wczuć się w lektorów. Jednak od paru książek czuję się jakbym czytała o perypetiach nie fikcyjnych bohaterek, a samej Autorki, która w ten sposób chce się odkryć przed swoimi fankami. Tym razem mamy tutaj jakąś akcję, jednak nie jest ona tak wciągająca jak w jej debiucie, ale jest zdecydowanie lepsza od np. tej w "Paprocanach".
I chyba nadchodzi czas by pożegnać się z twórczością Śwista, którą brałam w ciemno bez zabezpieczeń. Jest zbyt powtarzalnie i bez efektu wow.
Paulina Świst należy do tych autorek po których książki mogę sięgać w ciemno. Żadna z nich mnie nie zawodzi, więc inaczej nie mogło być z jej najnowszą ksiązką „Fighter”, na którą tak bardzo czekałam.
Tym razem świat literacki zderza się z gangsterską i brutalną rzeczywistością. Pola Werner podczas researchu do swojej najnowszej książki wpada w poważne kłopoty, które mogą zagrażać jej życiu. W związku z tym na jej drodze pojawia się ochroniarz - Patryk „Cwibel” Cebulski, czyli gwiazda MMA i właściciel firmy ochroniarskiej we własnej osobie. Czy losy bohaterów wykroczą poza zwyczajne zawodowe relacje? Co ich ze sobą łączy?
„Fighter” to książka, która spodobała mi się już od pierwszej strony. Otrzymujemy w niej cięty język, momentami wręcz wulgarny, gangsterskie porachunki i… seks. Nawet dużo fajerwerków, które momentami potrafią pobudzić wyobraźnię czytelnika (a raczej czytelniczki). Autorka ma swój specyficzny rodzaj poczucia humoru, ale i posiada niesamowity dar do tworzenia niebanalnej fabuły oraz pisania genialnych dialogów. Tak naprawdę podczas czytania książki uśmiech nie schodził mi z twarzy, a nawet momentami wybuchałam śmiechem na głos. Narracja w książce poprowadzona jest z perspektywy dwójki bohaterów. Pozwala nam to nie tylko lepiej poznać ich osobowości, ale i spojrzeć na całą ich relację z różnych perspektyw. A jeżeli już mowa o bohaterach to z całą pewnością są oni bardzo dopieszczeni. Ksenia/Pola to ostra babka, która nie boi się wyzwań. Igra z niebezpieczeństwem i na codzień przybiera pozę wrednej kobiety. Jednak pod tą maską kryje się także krucha istota, która pragnie jedynie szczęścia i miłości. Natomiast Patryk to mężczyzna, który przeżył w swoim życiu wiele. Na codzień podobnie jak Ksenia zakłada maskę, która sprawia, że odbierany jest jako arogancki dupek. W dodatku niezwykle bystry, błyskotliwy, pewny siebie i co najważniejsze piekielnie seksowny. Kobiety zmienia jak rękawiczki i nie przywiązuje do nich większej wagi. Niemniej jednak w głębi serca to romantyk, który także pragnie znaleźć swoje szczęście. Muszę przyznać, że czytając książki autorki momentami odnoszę wrażenie, że opowiada ona o swoim życiu. Jest naszą książkową Polą Werner, która w realnym życiu szukała swoich męskich bohaterów, a następnie ich opisywała. Droga autorko, czy przypadkiem tak nie jest? ;)
„Fighter” to kolejna świetna książka w dorobku autorki. Przeczytałam ją w mgnieniu oka i mam nadzieję, że na kontynuację nie będziemy musieli długo czekać. Polecam!
Chwilę mnie nie było, ale w tym czasie przeczytałam mnóstwo książek, którymi będę Was męczyć w ciągu kilku następnych dni. 😊 Na pierwszy ogień idzie... ogień, czyli nowość od Pauliny Świst!🔥🔥🔥 "Fighter" rozpoczyna nową serię, z nowymi postaciami i nowymi wątkami, ale z tym samym starym, dobrym stylem autorki. Schemat pozostaje bez zmian: przystojny, arogancki dupek z dużym ego, ale i odrobiną oleju w głowie, a obok piękna kobieta z charakterem, co rusz zachodząca mu czymś za skórę. 😇 W tle kryminalna zagadka, specyficzny humor i buchająca namiętność. To są składniki powieści Pauliny Świst, które uzależniają i sprawiają, że mimo że wiem, czego spodziewać się po kolejnej książce, to jestem pewna, że ją przeczytam i czymś mnie zaskoczy. Za każdym razem z niecierpliwością czekam na nową porcję cytatów z kultowych piosenek i filmów, na przezabawne teksty na podryw i pyskówki pomiędzy głównymi bohaterami. Tak było i tym razem, a "Fighter" absolutnie nie zawiódł. 🥰
Historia Poli Werner- pisarki, która zadarła z niewłaściwą firmą i teraz potrzebuje pomocy ochroniarza oraz Patryka Cebulskiego- zawodnika MMA, który tymże ochroniarzem zostanie, będzie pełna wybojów, kłótni i niebezpieczeństw, ale też śmiechu, rozmów, a nawet czułości. No zobaczcie sami:
"Lata treningów, lata walki ze słabościami, lata trzymania się postanowień i hartowania siły woli. Nie rozpierdolił tego żaden mój przeciwnik i tej ryżej małpie ze Śląska też się to nie uda." - czyż to nie piękne?! 😆🥰
Te wszystkie teksty to, oczywiście, nie jedyna świetna rzecz do przeczytania, ale na pewno charakterystyczna. Mi się jednak równie mocno podobają rozważania bohaterów na temat związków. To jest po prostu coś pięknego i gdyby każdy stosował się do rad ukrytych gdzieś między wierszami, być może nie byłoby nieudanych relacji. 😁 A przynajmniej na papierze te wnioski, tezy i porady wyglądają na banalnie proste, sensowne i mądre. Ale czy tak jest? W końcu zazwyczaj bohaterowie średnio do siebie pasują, a przynajmniej w niektórych kwestiach, bo w innych wręcz idealnie. 😊 Autorka potrafi tak dobrze wymieszać te wszystkie zdarzenia, emocje i "rozkminy", że książkę czyta sie naprawdę ekspresowo. Żałuję, że nie miała przynajmniej 500 stron. 😄 Ponownie znajdziecie tu odniesienia do prawdziwego życia Pauliny Świst, które nadal pozostaje tajemnicą, ale ja uwielbiam to, jaki sposób stworzyła ona w mediach swój wizerunek! To tylko podsyca ciekawość i założę się, że nie tylko ja zastanawiam się, co jest całkiem zmyślone, a co wydarzyło się/istnieje naprawdę. Mam szczerą nadzieję, że autorka kiedyś ujawni swoją tożsamość, choćby za 50 lat! 😁 Kurczę, średnio mi ta recenzja wyszła, bo skupiłam się na całokształcie, ale co tu dużo mówić- jeśli lubicie twórczość Śwista, to "Fighter" się Wam spodoba. Jeśli jeszcze nie znacie tych książek, to zachęcam do czytania chronologicznego, począwszy od cudownego "Prokuratora". Tutaj zostawiam 8/10 i wypatruję kolejnych nowości, zwłaszcza po takim epilogu! 🥰
Autorka zaczęła książkę z dość dużym przytupem. Na samym wstępie raczy nas ciętym i zabawnym językiem bohaterów, których po dłuższym poznaniu nie da się nie lubić. Ksenia i Patryk zostali wykreowani fantastycznie. Bije od nich taka swoboda, normalność, która bardzo mnie przyciągała do siebie. Bo kto nie lubi bohaterów, z którymi jesteśmy w stanie się utożsamić?
Czytając, praktycznie cały czas miałam banana na buzi! W sumie to za mało powiedziane, ja nie mogłam przestać się śmiać! Takie poczucie humoru z wplecionymi w to docinkami wręcz uwielbiam. Przyznam się, że to moja pierwsza styczność z piórem Autorki, która od samego początku wróżyła dobrze. Już dłuższy czas jej książki chodziły za mną, a Fighter aż prosił o to, bym po niego sięgnęła. Teraz żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Wystarczyły pierwsze rozdziały, bym pokochała styl pisarki. Jest lekki i przyjemny w odbiorze, a zarazem dynamiczny. Akcja cały czas gna na przód, przyprawiając tym o szybsze bicie serca.
Motyw walk MMA bardzo mi się spodobał, gdyż ostatnimi czasy te, oraz freakfightowe walki oglądam z wielkim zainteresowaniem. Także to był jak dla mnie strzał w dziesiątkę. Czytając, czułam się tak, jakby Autorka tą powieścią chciała nam pokazać kawałek siebie. A może faktycznie tak było? Za dużo zbieżności, bo Paulina Świst również jest Autorką i pisze pod pseudonimem, także kto wie? Może chciała nam tą powieścią przybliżyć swoje życie, to, że sama skrywa się za maską? Jednak później jakby ten schemat nam się urwał, a zaczęła się jazda bez trzymanki. Intryga, którą uknuła Autorka, nabierała coraz szybszego tempa i dzięki temu fabuła coraz bardziej mnie intrygowała. Dodatkowym atutem książki były iście gorące sceny seksu, które rozpalały moje policzki. Emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury, są nie do opisania. Czytając, czułam się jak w jakimś transie, z którego nikt nie mógł mnie wyrwać.
Elektryzująca, pociągająca, niebanalna, z dużą dozą humoru - te słowa zdecydowanie pasują do książki. Książki przez którą się płynie, zapominając przy tym o wszystkim wokoło. Jestem pewna, że niejednemu czytelnikowi skradnie ona serce, dlatego gorąco ją polecam!
Dziękuję pięknie wydawnictwu Muza oraz Autorce za możliwość przeczytania tej cudownej książki!
,, Fighter " to moje pierwsze spotkanie z autorką, a zachęcił mnie do jej przeczytania opis i to, że zawiera ona wątek kryminalny. A czy owe spotkanie było udane, dowiecie się poniżej. Co mi się podobało w tej historii, to pomysł na fabułę. Ksenia Wernerowska, pseudonim Pola Werner, autorka kryminałów, podczas zbierania materiałów do książki naraża się niebezpiecznym ludziom i zaczyna dostawać pogróżki. Zwraca się o pomoc do wydawcy, a ten zatrudnia do jej ochrony Patryka, pseudonim Cwibel, gwiazdora MMA. Jak się pewnie domyślacie, między tą parą zaiskrzy. Pola i Patryk to bohaterowie wyraziści, a zabawne dialogi między nimi sprawiają, że nie da się tej pary nie lubić. Jednak to postać Poli mi się bardziej podobała. To kobieta z charakterem, a jej cięte riposty momentami bawiły mnie do łez. Wie czego chce i do tego dąży, a jej temperament jest zaskakujący.
Nie ukrywam, że do przeczytania tej lektury zachęcił mnie najbardziej wątek kryminalny w niej zawarty, który swoją drogą mnie zaciekawił, choć nie do tego stopnia, abym się zachwycała. Trupy, pogróżki, nielegalne interesy - dałam się temu porwać. Książka wciąga niezaprzeczalnie, to pozycja na jeden wieczór. Choć jak dla mnie ta warstwa kryminalna została nieco przyćmiona przez relację bohaterów. Nie jest to powieść wysokich lotów i myślę, że każdy, kto zdecyduje się po nią sięgnąć, powinien mieć tego świadomość. Nadrabia jednak świetnym poczuciem humoru i to jest według mnie największy jej atut.
Decydujac się na tę książkę, musicie liczyć się z tym, że oryginalny styl autorki nie każdemu przypadnie do gustu. ,, Rzucania mięsem " jest tutaj sporo i przyznam, że trochę mi to przeszkadzało w czytaniu. Czułam się chwilami zniesmaczona. Natomiast co do scen erotycznych, to dobrze się je czytało i nie budziły we mnie zażenowania. Podsumowując, jesli lubicie nietuzinkowych bohaterów, cięty język, dobry humor, sceny erotyczne, a w tle wątek kryminalny, to ta pozycja powinna Wam się spodobać. A ja czekam na kolejną książkę autorki, dawno się tak nie ubawiłam podczas czytania.
Paulina Świst w nowej książce pt. "Fighter" przedstawia historię Kingi Wernerowskiej, pisarki, autorki licznych bestsellerów, która podczas zbierania materiałów do nowej książki, trafia na trop firmy Vero Max. Kobieta wkrótce po tym zaczyna dostawać anonimowe wiadomości z pogróżkami. Od wydawcy dostaje ochroniarza, mającego zapewnić jej bezpieczeństwo. Patryk decyduje się przyjąć to zlecenie, ponieważ sam ma na pieńku z tajemniczą firmą. Ksenia od razu wpada mu w oko, ale mężczyzna nie wiąże z nią przyszłości. Takich kobiet ma na pęczki, jednak w pisarce jest coś co nie daje mu spać po nocach.
To moje kolejne spotkanie z autorką i choć ostatnim razem nie byłam przekonana do jej twórczości, to postanowiłam dać jej ostatnią szansę. W "Fighterze" spotykamy się z obrazem intrygującej kobiety, która jest niezależna, inteligentna i konkretna. Ten motyw przyznam, jest przeze mnie pożądany w literaturze. Paulina Świst podołała zadaniu i stworzyła bohaterkę, która nie jest prosta w odbiorze. Najbardziej podobało mi się to, że Ksenia, choć silna i niezależna, to otwarcie mówiła o swoich uczuciach i obawach, a wydaje mi się to rzadkością. Patryk już tak bardzo mnie nie porwał. Myślę że to schematyczny bohater - zły chłopak, który prowadzi hulaszcze życie, a pod wpływem kobiety przechodzi przemianę. To dość często spotykane. Uprzedzam, że książka nie oszczędza wulgaryzmów i ostrego języka. Początkowo dawało mi to obraz literatury niezbyt wysokich lotów, ale autorka nadrabiała to poczucie humoru.
Reasumując, "Fighter" to książka na jeden wieczór z motywem silnej głównej bohaterki, której nie da się nie lubić. Kryminalna zagadka raczej nie powaliła mnie na łopatki, ale to powieść warta przeczytania, szczególnie dla tych, którzy chcą się dobrze bawić.
Wydaje mi się to niemożliwe nie znać książek Pauliny Świst. Tajemnicza autorka jest mistrzynią w swoim gatunku. Idealne książki przy których nie sposób się nudzić. I tak również było w przypadku "Fightera".
Tym razem poznajemy Polę Werner, autorkę bestsellerowych książek, która trafiła na trop prawdziwej afery. Oczywiście ma zamiar opisać to w swojej kolejnej powieści. I wtedy zaczynają się dziać niebezpieczne dla niej rzeczy. Ktoś jej grozi. Ale na ratunek przybywa Patryk. Były zawodnik MMA, który posiada własną firmę ochroniarską ale tym razem ma zamiar osobiście zająć się swoją klientką. Znawcy tematu wiedzą co to oznacza..
Dla mnie Paulina Świst jest fenomenem. Jej książki absolutnie nie powinny mi się podobać. Ale niepowtarzalny styl autorki trafia do mnie bezbłędnie. Nawet śmiem twierdzić, że słuchając jej książek w formie audiobooka będziemy się jeszcze lepiej bawić. Uwielbiam jej poczucie humoru. Każda postać wykreowana w książce jest bardzo wyrazista. Bohaterki to twarde babki, ale również pokazują swoje słabości co sprawia, że stają się bardziej rzeczywiste. I w ogóle się nie dziwię, że nie mogą się oprzeć postaci męskiej która zawsze z dużą pieczołowitością kreuje autorka. No bo kto by się oparł? Dodatkowo scena z targów rozłożyła mnie na łopatki i na bank będę w Warszawie baczniej się rozglądać. Ciekawa jestem czy autorka kiedykolwiek ujawni swoją tożsamość. W każdym razie uwielbiam jej książki i biorę je w ciemno. Czekam na kolejną!
Ostatnio zdecydowałam się sięgnąć po nową książkę Pauliny Świst. To autorka, która raz mnie zachwyciła, a później zawiodła. Gdy przeczytałam Chechło miałam ochotę ją uściskać. Po „Mala M” byłam kompletnie rozczarowana, a Fighter sprawił, że jestem w wielkiej konsternacji..
Czasami zastanawiam się dlaczego autorzy potrafią napisać tak świetną książkę, a po chwili wydają coś tak słabego, że nie chce się tego czytać. Nie wiem jak to się dzieje ale każde moje spotkanie z twórczością autorki jest inne. Doszłam do wniosku, że nie wiem, czego mam się po niej spodziewać.
Niezbyt mogłam rozgryźć Fightera. Nie wiem czy ja tę książkę w ogóle zrozumiałam. Według mnie ta historia czasami kompletnie nie miała sensu i niejednokrotnie się w niej zgubiłam. Chwilami nawet nie wiedziałam o kim jest mowa. Było to za pewne skutkami tego, że książka od początku nie spełniła moich oczekiwań i niejednokrotnie podczas czytania odpływałam gdzieś myślami.
Pomimo wszystko, muszę przyznać autorce plus za głównych bohaterów, którzy byli bardzo charakterystyczni. Pola to kobieta nie bojąca się kompletnie niczego, a Patryk idealnie ją dopełniał. Ta dwójka mogłaby razem dokonać wszystkiego, gdyż oboje są dla siebie największą siłą i motywacją.
Nie do końca zrozumiałam tę historię i nie będzie to moja ulubiona książka autorki. Tak czy inaczej, czekam na nową powieść Pauliny Świst i mam nadzieję, że dużo bardziej przypadnie mi do gustu.
⭐️⭐️⭐️ Pani Paulina w pewnym momencie wyskakiwała mi z każdego kąta Instagrama, ale nie miałam wtedy nastrojów na czytanie thrillera z wstawkami erotycznymi. Generalnie lubię tego typu książki - jak Greya czy 50 Dni - ale do takich chillujących wieczorów z kawką czy herbatką. Ostatnio czytam i słucham stosunkowo wymagających dla mnie książek, więc musiałam zresetować mózg i tą książka bardzo przypadła mi do gustu.
Poznajemy dziennikarkę Polę Werner, która po serii niefortunnych wydarzeń życiowych zamknęła się w domu nie pracując nad książką. Zbieg wydarzeń spowodował, że zaczęła pracować nad rozwikłaniem zagadki VeroMaxu i dostawać pogróżki. Z tego powodu przydzielono jej ochronę w postaci byłego zawodnika MMA, Patryka.
Jak można się domyślić, w pewnym momencie akcja nabiera erotycznego tempa, ale jest to opisywane w całkiem subtelny jak na tego typu książki sposób. Oczywiście jeżeli komuś erotyki przeszkadzają, to w pewnym momencie będzie mieć dość czytania. Natomiast sama akcja jest dość wartka, zakończenie dla mnie było trochę niespodziewane, a na pewno wystąpi ciąg dalszy, bo jest to pierwsza z serii.
Ostatnie książki Pauliny Świst o Małej M. mnie nie przekonały do siebie, więc do Fightera podeszłam ostrożnie. Tym czasem wyciągnęłam się nie pierwszego rozdziału. Sama historia dość prosta, ktoś prześladuje anonimami znaną pisarkę. Czy ma to związek ze śledztwem, które prowadzi do najnowszej książki? Zwłaszcza, że jest połączone z osobistą "vendettą" i dotyczy firmy przejmującej kamienice. Tak się złoży, że ochroniarzem Poli Werner zostanie zawodnik MMA, który ma do wyrównania rachunki z tą samą firmą. Śledztwo przyniesie rozwiązanie, ale zbyt proste. Oczywiście bohaterów połączy gorący seks. Okaże się, że facet żyjący z obijania mord jest oczytany, inteligentny, bystry. Pisarka też fajna, cięty język. Wiadomo, zawód zobowiązuje! Czytając/słuchając ubawilam się setnie, czas mi zleciał niewiadomo kiedy. A i praca szła lepiej. Jestem bardzo na tak!
Jako kryminał - kiepściutka. Mistrz MMA, nawet oczytany i błyskotliwy, to jednak - pomijając prawdopodobieństwo - nie jest moja bajka. Wątki autobiograficzne, łącznie z relacjami z dwojgiem innych pisarzy, są ciekawe, a poczucie sarkastycznego humoru należy jak zwykle do mocnych atutów autorki. Lektorski dwugłos audiobooka specjalnie mnie nie zachwycił. Być może także dlatego, że po raz pierwszy w pisarstwie Pauliny Świst granica infantylnej wulgurnaści - nawet na mój liberalny gust - została przekroczona, a w wersji dźwiękowej silnie to wybrzmiewa. I kiedy facet mówi do niej „niunia”, i kiedy ona, w końcu przecież silna i doświadczona trzydziestotrzylatka, omdlewa z rozkoszy na jego pieszczotliwy głos.
Ksenia i Patryk to para idealnie dla siebie skrojona. Bardzo inteligentna dwójka, która nie obraża się na siebie za rzucenie niewybrednego hasła, czy żartu. Jak to u Pauliny Świst bywa sceny łóżkowe, a więcej było takich poza 😎 z każdą napisana przez nią książką są na coraz wyższym poziomie. Pomysł z zagadką kryminalną niewybredny i bardzo przemyślany, co się bardzo chwali. Możliwie, że w tym wszystkim było mało całej otoczki fightera i MMA, ale jak dla mnie było idealnie, bo nie tego centralnie czytelnik miał się uczepić.
Jak to mówią, a raczej jak ja to mówię 😆 - jest Szary, jest impreza, która w tym przypadku dopiero się rozkręca.
Bardzo spodobało mi się hasełko WYSMERFOWANE - dlatego perfidnie i jebitnie je podkradam.
„Życie czasem nokautuje jak przeciwnik w klatce, ale ty walczysz dalej. Jak zawsze.”
Autorka licznych bestsellerów i gwiazda wydawnictwa Azum Kinga Wernerowska podczas zbierania materiałów do kolejnej książki zaczyna dostawać pogróżki. Zwraca się o pomoc do swojego wydawcy, który zatrudnia do jej ochrony właściciela agencji ochrony i gwiazdę sportu MMA Patryka Cebulskiego. Ktoś bardzo nie chce by pisarka dotarła do prawdy, a "Cwibel" wrócił do klatki. Co wydarzy się kiedy Tych dwoje połączy siły w śledztwie? Czy zaiskrzy między nimi? Czy iskierki zmienią się w fajerwerki? Jeśli tylko chcecie się tego dowiedzieć to życzę miłego czytania.
„Fighter” Pauliny Świst czytało mi się trochę dłużej niż poprzednie książki autorki – początek był dla mnie powolny i dopiero w drugiej połowie historia zaczęła nabierać tempa. Fabuła jest typowa dla stylu Świst – pełna emocji, napięcia i dramatów, choć tym razem momentami brakowało mi tego „pędu”, który wciąga od pierwszych stron. Postacie są wyraziste i charakterystyczne, a dialogi dynamiczne, co sprawia, że mimo wolniejszego startu książka pozostaje wciągająca. Nie jest może najlepszą pozycją autorki, którą czytałam, ale wciąż daje przyjemną rozrywkę i trzyma w ciekawości. Szczególnie końcówka rozwala.
Świst obniżyła loty. Wszystkie dotychczasowe jej książki miały to coś a Fighter jest tylko miłym, bezrefleksyjnym umilaczem czasu. Ot, taka "guma do żucia dla mózgu". Szkoda, bo do tej pory pani Paulina nie zawodziła.
Jedna z ocen książek na Legimi brzmi: "mile spędzony czas". I gdybym miała w jednym zdaniu opisać "Fightera" to to jest właśnie taka książka, z którą się mile spędza czas. Fabuła jest wartka, interesująca i zabawna. Bohaterowie mają świetne teksty. Mój ulubiony to nadal ten o kompasie i pontonie :).
Ta książka - tak jak to bywa u Pauliny Świst - to czysta rozrywka. I super. A, że przy okazji czytania "Fightera" można poznać świat pisarek i pisarzy od kuchni, tym lepiej. Jestem ciekawa, czy w kolejnym tomie przygód Kseni i Patryka autorka bardziej się skupi na tajemnicach MMA niż pisarzy, bo tego tematu - wbrew tytułowi - w "Fighterze" troszkę mało.
Nie wiem co mam myśleć o tej książce, naczytałam się dobrych opinii o niej i o samej autorce, a szczerze mówiąc od początku tak się denerwowałam, że jest ona do dupy. Jednak pod koniec nabrała tempa i nawet zaczęła mi się podobać.