Długo wyczekiwana książka Radka Raka – laureata Nagrody Literackiej Nike
Agla to brawurowa historia przygodowa, ale też wnikliwa i wzruszająca powieść psychologiczna o dojrzewaniu i przemianie, o miłości i odkrywaniu swej cielesności, o zawiedzionych przyjaźniach, wykluczeniu i samotności, o odnajdywaniu siebie i stawaniu się człowiekiem w pełni znaczenia tego słowa. Sofja Kluk jest osobą upartą, wygadaną i konsekwentnie dążącą do celu. Mieszka na uniwersytecie w mieście, w którym panują dziewiętnastowieczne porządki społeczne, sklepy bławatne z ulicy Krokodyli spotykają się z mrocznym Urzędem Bezpieczeństwa i tajemniczym Carem, a zawodowi zabójcy cieszą się szacunkiem i zaufaniem. Świat bohaterów podbija rozbuchana wizja przyrody, a koncepcja owadziego przeobrażenia, którą niesie Agla, ma w powieści niebagatelne znaczenie.
Radek Rak pisze sugestywnymi obrazami, działającymi na wyobraźnię. Tajemnicami i mrokiem, intertekstualnością i zmysłowością swojej literatury, wdziękiem Sofji i jej bezkompromisową cielesnością, dowcipem języka i okrucieństwem świata Agli autor uwodzi czytelnika w zupełnie nowej literackiej zabawie. Rak kreuje oryginalną i hipnotyzującą rzeczywistość, w której ostry niczym fotografia realizm sąsiaduje z okrutną baśnią. To powieść, od której nie sposób się oderwać – odważna, smakowita, seksowna i niepodobna do żadnej innej książki.
Literatura piękna, tajemnicza, kawał weird fiction, kawał niesamowitości, opowieść o dorastaniu w cieniu magii i terroru.
Wiele jest wątków, motywów, symboli, o których można by u Radka Raka prawić bez końca, ale złapmy się wpierw tego, co rzuca się w oczy – zacznijmy od tytułu. Radek Rak nic nie pozostawił przypadkowi, jego tytułowa AGLA bowiem to symbol spotykany w kabale, średniowieczna inskrypcja, którą można odnaleźć na amuletach, a która podobno chroni tego, który ją nosi. Zawraca do powstania świata, do ognistego archanioła Uriela, ma zarówno znaczenie religijne, jak i magiczne. Świat u Raka bowiem mistyką i magią jest właśnie nasączony. Magią, która jawi się jako wyzwolenie, magią, która stanowi kontrast w porównaniu z dręczącymi krainę prawami i regułami, magią, która jest niczym oddech z kajdan poddaństwa. W mieście Tybil trzeba zawsze się mieć na baczności, bezpieka zawsze przychodzi nocą, bo jak można się domyślić oszukiwanie cara jest oszukiwaniem samego siebie, nawet jeśli nikt nigdy cara nie widział.
W „Agli” obserwujemy świat jakby nasz, ale gdzieś obok, rządzący się swoimi prawami, ukryty za symbolami i metaforami. Jest miasto jak Kraków, ale zanurzone za mgłą chaosu, wyrwane jakby epoce sprzed lat. Uliczki nakładają się tu niczym w opowieściach H.P. Lovecrafta i tak jak u Samotnika z Providence nigdy nie wiadomo, czy to, co przed oczami to sen czy mara. Zresztą, nawiązania do Lovecrafta u Raka pojawiają się znienacka sparowane zupełnie nietypowo – „Noro lim, Yog-Sothoth. Noro lim.” – czy ktoś pomyślał w ogóle, by elficki język Tolkiena sparować z wzywaniem chaosu Wielkich Przedwiecznych? Cała powieść nasączona jest weirdem, przewijają się tu motywy fantastyczne i straszne. Radek Rak wybudował mury uniwersytetu, by za nimi zamknąć instytuty nekromancji, tanatyki, to tu, to tam. Kafkowskie mitologie wplótł między słowa, klątwy, rytuały. Powraca motyw metamorfozy, przekształcania się, robacze nawiązania, zalążki nowych istot… Ojciec bohaterki zaginął przecież na ekspedycji do krainy bagien i deszczu, całe życie prowadził owadzie badania, specjalizował się w gnozie zoologicznej. Ta, uznana za gnozę rzędu niższego okazuje się mieć niebagatelne znaczenie dla dorastającej dziewczyny, która z uśpionej poczwarki przekształca się, rozwija, a my tę przemianę obserwujemy z fascynacją i grozą.
Chociaż każda książka prosi się o usystematyzowanie, o zaszufladkowanie, to w przypadku „Agli. Alef” próba klasyfikacji gatunkowej wymyka się czytelnikowi. Radek Rak napisał powieść, która jest trochę jak mieszanka groteski Thomasa Ligottiego, beznadziei znanej z prozy Wojtka Guni i młodzieżowej nuty niczym w opowieściach o Harrym Potterze, z nakładającym się światem i czającą się przygodą, jak u Chiny Miéville’a, pisana z schulzowskim liryzmem, podkręcona kafkowskim niepokojem. Rak bawi się językiem, ożywia język, sprawia, że migocze – tworzy nowe słowa, podmienia literki, obraca znaczenia… Chowa i odkrywa, a dla czytelnika to sama przyjemność czytania i odgadywania. „Agla. Alef” bowiem ma w sobie coś zagadkowego, coś, co od razu inicjuje ducha detektywistycznego, co sprawia, że chcemy poznać, zbadać, pogrzebać głębiej. Być może, na końcu, my również wyjdziemy z tej lektury przeobrażeni? Kto wie?
Proza piękna, proza tajemnicza, proza jedyna w swoim rodzaju.
4.5⭐️ zaokrąglone w górę, bo mam słabość do książek umiejscowionych w Krakowie. To była niesamowicie angażująca przygoda! Biegnę wyczytywać kolejne powieści autora 🥰
———————————————
„Agla. Alef” autorstwa Radka Raka opowiada historię Sofji Kluk, młodej dziewczyny, córki uniwersyteckiego profesora. Gdy jej ojciec wyrusza w podróż w związku ze swoimi badaniami naukowymi, Sofja zaczyna się martwić, że może on z tej podróży nie wrócić. Postanawia zatem dowiedzieć się co też mogło mu się przytrafić.
Radek Rak kreuje bardzo oryginalny świat pełen fantastycznych stworzeń - goblinów, czarodziejek czy nawet raków. Natomiast epicentrum samych wydarzeń znajduje się w miejscu inspirowanym dziewiętnastowiecznym Krakowem. Jest to bardzo mroczna i dosyć brutalna rzeczywistość, w której na porządku dziennym dokonywane są przesłuchania przez Urząd Bezpieczeństwa, a nad prawem i porządkiem pieczę sprawuje tajemniczy Car. W tym świecie odnaleźć się próbuje Sofja Kluk. Jej życie nie należy do najlżejszych, a ona musi szybko dorosnąć, żeby móc zmierzyć się z przeróżnymi trudnościami.
„Agla. Alef” jest po części powieścią o dorastaniu i odkrywaniu siebie. Umiejscowiona w naprawdę nietuzinkowej scenerii sprawiła, że podczas czytania niejednokrotnie przechodziły mnie ciarki. Mimo tego, nie byłam w stanie odłożyć lektury na później - musiałam dowiedzieć się co będzie dalej.
Radek Rak pisze w sposób bardzo plastyczny, który diabelsko pobudza wyobraźnię. Dobór słów i liczne nawiązania do innych utworów kultury, sprawiają, że jego styl jest szalenie niekonwencjonalny i wyróżniający się na tle gatunku.
Szukacie niesztampowego fantasy z mrocznym klimatem? A może lubicie książki inspirowane dziewiętnastowieczną Polską? Jeśli tak „Agla. Alef” Radka Raka może być powieścią w sam raz dla Was!
This is the first (and so far only) volume of a fantasy trilogy by Polish author Radek Rak. The title ‘Agla.Alef’ cannot be ‘translated’ because Agla is a kabbalistic acronym "Thou, O Lord, art mighty forever." And Alef is the first letter of the Semitic alphabet. Neither are a common knowledge in Poland.
Before this one, the only novel I’ve read by him was Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli, which I reviewed here. This one is quite different but as good. The novel was nominated for Polish SFF fandom award - Nagroda im. Janusza A. Zajdla – an equivalent of Hugo Award in 2023.
While some stores promote the novel as YA, I don’t think that it fits this marketing tag – a nice comment in Polish reviews – ‘This is Harry Potter and the Philosopher’s Stone written by Franz Kafka, who is Polish’. The protagonist is a 13-year-old girl and her growing up is in the heart of the novel, but it is much more than just that.
The first paragraph of the story is It was raining on Brotherhood Street and, to Sofja Kluk's disappointment, it didn't look like anyone would die that day. The sky over the city stood low and black, barely visible in the narrow clearance above the girl's head, for Brotherhood Street was a rather narrow one and halfway down it curved notably. Such a position, however, allowed one to observe the Minorite convent at its southern end, and if anything happened, one could always escape around the bend.
Already in the first sentence there is an allusion to a Polish song about Krakow (‘Bracka’ by Grzegorz Turnau), one that I missed completely, for I know almost nothing about Polish music. The first but far from the last. There are homages to Philip Pullman, Terry Pratchett, and Andrzej Sapkowski among many others, a lot of which can be missed if read quickly like the witch using the following spell “Noro lim, Yog-Sothoth! Noro lim!” Mixing J.R.R. Tolkien’s Sindarin language and H.P. Lovecraft’s demons.
The setting at the start looks quite usual: Sofja Kluk is a daughter of a professor, a scientist that studies insects, who some time ago left on an expedition to far away Livonia. She has two friends – Chiara, a daughter of another professor, whose family considers Sofja a bad influence and a Jewish street-wise boy Harun. The three go on some naïve adventures, like following the car of security agents. Soon professor Kluk’s colleagues decide that Sofja needs a tutor and send her to a professional witch.
The world-building constantly plays with readers – one moment we find out that ‘high science’ here is gnosticism, while say biology assumed almost a superstition, another – a seemingly modern automobile mercedes nauthiz, yet another – the different districts with different ethnic groups like a XIX century ghettoes… and plays with tropes as well. Say, one can guess that the story will go ‘magic school’ route, but instead it goes to a bit of erotic romance with an unusual partner…
There are a lot of nuggets but there are also two problems: [1] we never get any infodump about a larger world, only glimpses and [2] the book ends with a cliff-hanger and another one isn’t [published yet
Kocham tę książkę, dawno nie czytałam nic tak oryginalnego i z tak wspaniałymi postaciami (patrzę na was Sofja Kluk, Maja Ułuda, Ektene i Harun). Nie mogę się doczekać kolejnych tomów! Radek Rak jest moim odkryciem 2022, dawno nie czytałam tak pięknie napisanej polskiej prozy.
3,75 ⭐ Do połowy książki główna bohaterka tak nieznośna, że ledwo dało się ją znieść, aż miałam ochotę zrobić DNF pomimo ciekawej fabuły. Potem na szczęście wszystko się rozkręca i Sofia już tak nie drażniła. Sama powieść jednocześnie nowa i świeża, ale też bazująca na rzeczach bliskich naszej kulturze i historii, bardzo udany i ciekawy miks tego co znajome i nieznajome jednocześnie.
Jestem zawiedziona. Jestem naprawdę bardzo, bardzo, BARDZO zawiedziona. Nie myślałam, że po świetnej "Baśni o wężowym sercu" będę aż tak mocno zawiedziona.
...tym, że "Agla" ma być trylogią, a na razie dostępny i napisany został TYLKO jeden tom. I co ja mam teraz, szanowny Panie Rak, robić do czasu wydania dwóch kolejnych, skoro prawdopodobnie nic nie będzie mi się aż tak bardzo podobało? Totalnie nieprzemyślane postępowanie z Pańskiej strony. :-)
A tak nieco bardziej na serio, ale - mam nadzieję - bez pretensjonalnego zadęcia, które widzę w mnóstwie recenzji i którego mam już po dziurki w nosie.
"Agla. Alef" to fantastyczna (w obu znaczeniach tego słowa) powieść przygodowa w świetnie napisanym, wielowarstwowym świecie. Główną bohaterką jest Sofja Kluk, młoda córka profesora wykładającego historię naturalną na uniwersytecie nauczającym m.in. różnych sztuk magicznych. Profesor obecnie przebywa na naukowej wyprawie terenowej, a Sofja, pozostawiona w mieście, czeka na jego powrót.
Nic więcej o fabule nie napiszę, żeby nikomu nic nie zepsuć. Chciałam jednak na początek zauważyć (powtarzając zresztą słowa Autora), że "Agla" jest powieścią zdecydowanie odmienną od "Baśni o wężowym sercu" - mniej oniryczną i niedopowiedzianą, mniej "dziwną", mniej niesamowitą, stojącą jednak świetnie wykreowanym, wielowarstwowym, tajemniczym światem. Śledzimy kolejne wątki fabularne rozgrywające się na prawie siedmiuset stronach jak wciągający film akcji, kibicując Sofji, razem z nią przeżywając strach, grozę i smutek, dając się porwać kolejnym wydarzeniom i w napięciu oczekując, co będzie dalej. (Nie zmyślam - całość przeczytałam właściwie w 1,5 dnia, odrywając się tylko do pilnie wzywających mnie obowiązków). Radek Rak niezmiennie utrzymuje świetne tempo powieści (momentami dla zagorzałych fanów fantastyki może nieco wręcz za bardzo je przyspieszając - tutaj przemawia ta moja część, której ulubionymi wątkami są wszelkie te, które dotyczą magicznych szkoleń), ale niezmiennie nad nimi panując, i bawiąc się sprytnymi odwołaniami do Pullmanna, Pratchetta i wszystkich innych Wielkich Nazwisk fantastyki, a jednocześnie kreując coś całkowicie swojego, własnego i niepowtarzalnego. Jest tutaj o magii, jest o dojrzewaniu, jest o wolności, jest o sprzeciwie, jest o cielesności, jest o przyrodzie.
Zachwyca mnie kreacja świata przedstawionego - miasta bardzo przypominającego Kraków, ale kryjącego w sobie mroczne sekrety i wielowarstwowe zależności. Z jednej strony mamy tu tajemniczą ciemność, smolisty i kurzący deszcz, z drugiej służbę bezpieczeństwa i łagry, z trzeciej katów cieszących się poważaniem społeczeństwa, z czwartej czarodziejów i czarodziejki, z piątej napięcia między "normalną" ludnością a jomską "hołotą", z szóstej rozlazłych profesorów uniwersytetu, których interesuje tylko jedzenie, jedzenie, jedzenie i szkalowanie wszelkich dziedzin,, którymi sami się nie zajmują (Niewidoczny Uniwersytet jest tutaj oczywistym skojarzeniem, albo jakikolwiek wydział jakiejkolwiek polskiej uczelni prawniczej, khem). Ciemne uliczki, charakterystyczne miejsca - chętnie zobaczyłabym w takiej scenerii jakiś dobry serial na podstawie "Agli".
Cieszy mnie to, że wbrew oczywistym skojarzeniom i tropom (które, wierzcie mi, nasuwają się momentami wręcz podświadomie) Radek Rak idzie własną ścieżką. Po tekście na czwartej stronie okładki czy nawet po pierwszych pięćdziesięciu stronach miałam w głowie rozrysowane wszelkie wydarzenia, które miały wkrótce nastąpić... ale właściwie żadne z nich się nie wydarzyło, bo Autor za każdym razem zaskakiwał mnie czymś nowym, jakimś innym pomysłem na fabularne "rozprawienie się" z szukaniem zaginionego ojca, kontynuacją szkolenia, ucieczką z niebezpiecznych rejonów. Taka gra z oczekiwaniami była oczywiście kolejnym elementem, który sprawił, że nie mogłam się od całości oderwać.
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to właściwie zostaje mi tylko to, że uparcie wszyscy uznają tę powieść za "powieść młodzieżową", podczas gdy dla mnie taka klasyfikacja jedynie krzywdzi daną książkę (znam ileś osób, które po tych słowach stwierdzą, że "one są już za stare" i po książkę nie sięgną). Uczynienie główną postacią dramatu młodej bohaterki nie sprawia, że automatycznie będzie to powieść nadająca się tylko dla młodych ludzi (tak samo jak zresztą fantasy o młodej bohaterce to nadal będzie fantasy, a nie "powieść young adult"). Do opinii w rodzaju "jest to bardzo realistyczne jak na powieść fantastyczną" albo "powieść fantastyczna, a jednak niegłupia" nie będę się odnosić, natomiast bardzo polecam na ten temat teksty Marcina Zwierzchowskiego (na fejsbuku pod pseudonimem Kulturalny Człowiek) mówiące o kryzysie wyobraźni i opowieści. Ja ze swojej strony mam tylko nadzieję, że takich historii - od Radka Raka, ale nie tylko - będzie tylko więcej, i że może zacznie budować się dzięki nim świadomość, jak wspaniałe i o ile lepsze mogą być historie fantastyczne od tych sztucznie "urealnianych", i jak wielkie bogactwo czyha wtedy, gdy puścimy wodze wyobraźni.
Na koniec mała uwaga: jestem zagorzałą fanką Legimi, tę książkę natomiast zdecydowanie polecam mimo wszystko kupić w wersji "analogowej" ze względu na przepiękne ilustracje poprzedzające każdy rozdział (autorstwa Igora Myszkiewicza).
Idźcie, czytajcie, przemyśliwujcie, upajajcie się wyobraźnią Raka, jego słownictwem, umiejętnościami, kunsztem. A potem podawajcie go dalej, bo jak najbardziej na to zasługuje. Dla mnie na razie najlepsza, najbogatsza i najwspanialsza powieść roku 2022.
PS z 31.12.2022: Wiem, że "Agla. Alef" nie znalazła się prawie w żadnym podsumowaniu czy rankingu najważniejszych powieści 2022 roku (wyjątkiem jest to od wspaniałej Olgi Kowalskiej z Wielkiego Buka). Nie ujmując nic np. Zycie Rudzkiej czy innym tuzom tegorocznej literatury chciałam głośno napisać, że uważam to za bardzo duże pominięcie, a raczej: kolejny przykład na to, jak polska krytyka literacka wygodnie pomija sobie powieści fantastyczne, zwłaszcza te, których nie da się na siłę zakwalifikować do innych, "lepszych" gatunków. Ja właśnie "Aglę. Alef" będę mieć w serduszku po latach, i jeśli jeszcze po nią nie sięgnęliście, to raz jeszcze polecam.
EDIT PO REREADZIE: Bardzo, bardzo rzadko robię reready jakichkolwiek książek, natomiast tutaj - ze względu na niedawną premierę części drugiej - poczułam, że muszę "Alef" natychmiast powtórzyć, żeby oddać należną "cześć" wszystkim wątkom. I nie żałuję, bo półtora roku później nadal jest to świetna, mądrze skonstruowana opowieść pełna literackich nawiązań (Pullman! Pratchett! Schulz!), ale oferująca zaskakująco dużo oryginalności. Autor wie, co robi - najpierw nęci nas odwołaniem do czegoś, co już znamy, by uśpić naszą czujność, po czym obraca całość w totalnie nieoczekiwanym kierunku. Tak bardzo mi się to podoba. Idę czytać drugą część.
Niech żyją BIBLIOTEKI. Niech żyją, bo bez nich świat byłby szary, cukier mniej słodki, wiosny chłodniejsze, a ludzie pozbawieni powieści znalezionych zupełnym przypadkiem podczas chaotycznego spaceru między półkami. Taka jest właśnie moja historia z „Aglą” Radka Raka, której zupełnie nie planowałam czytać, ale pewnego dnia wybrałam się do biblioteki, a w bibliotece, jak wiadomo, działają magiczne siły, które przyciągają właściwych ludzi do właściwych książek.
Uważam, że, zaczynając tę powieść, warto wiedzieć o niej jak najmniej (tak było w moim przypadku i niespodzianki czekały na mnie właściwie w każdym rozdziale), więc powiem tylko, że świat „Agli” to niebywale dziwaczny, przepoczwarzony Kraków (jakby z przyszłości i jednocześnie z przeszłości), który zaludniają czarodziejki, demony, gobliny, raki i agenci bezpieki. Po mieście można podróżować dorożką zaprzężoną w połączenie konia ze smokiem, magię wykłada się na uniwersytetach, a o Carze, który sprawuje rządy od setek lat, najlepiej zbyt wiele nie myśleć, bo można sprowadzić na siebie nieszczęście. Oryginalnie, musicie przyznać.
To jedna z tych powieści, przez które wpada się w ten dziwny czytelniczy paradoks, gdy bardzo chcesz wiedzieć, co będzie dalej i jak się wszystko potoczy, a jednocześnie zwalniasz i przeciągasz lekturę, bo jakoś trudno przyswoić, że przecież ta książka się skończy i wraz z nią cały świat, w którym udało Ci się zadomowić. Czyli w mojej nieoficjalnej klasyfikacji: powieść dobra.
Nie czytam na co dzień fantastyki, nie przeczytałam jej w swoim życiu zbyt wiele, ale skończyłam dzisiaj czytać (a właściwie słuchać) Aglę i jestem zakochana :) Świetnie wykreowane bohaterki i bohaterowie, znakomicie (powtarzam, znakomicie!) zobrazowany Tybil, czyli miasto inspirowane (mocno) Krakowem, nieodkładalny rytm akcji, no i język, w którym nic mi nie zgrzyta, wszystko sie zgadza i jest pięknie. A dla Krakusek i Krakusów czytanie o Krakowie w wersji fantastycznej to dodatkowe +100 do radości z czytania! serio!
Chyba najprzyjemniejsza lektura jaką czytałem w tym roku. Ciężko mi było przebrnąć przez dość chaotyczny początek, ale im dalej w las tym wyborniej się bawiłem. Świetny tajemniczy świat, znakomici bohaterowie, humor, absurdalne pomysły. A najbardziej podoba mi się to, że nie mam pojęcia czego mogę się spodziewać w kolejnych tomach. Dawno nie czytałem tak oryginalnej fantastyki.
Ciekawa historia, jednocześnie jest tu coś oryginalnego, ale też swojskiego. Nie wszystko mi tu grało , zwłaszcza wiarygodność głównej bohaterki, ale liczę na więcej. Chciałabym lepiej poznać świat wykreowany przez autora.
Znakomita, świeża, wciągająca, dziwna, inna, z realistycznymi bohaterami, przekleństwa we właściwych miejscach i natężeniu, Sofja to świetna bohaterka, za którą bardzo satysfakcjonująco podąża się w fabule i miło obserwuje się proces jej dorastania
Ciężko jest krytykować powieść, której autor otrzymał najbardziej prestiżową nagrodę literacką w kraju. Za inną książkę, ale mimo wszystko...
Nie czytałam wcześniejszych książek Pana Radka Raka, więc nie mam skali porównawczej. Nie wiem czy ta pozycja jest słabsza czy lepsza od pozostałych. Wiem natomiast, że się z nią nie polubiłyśmy.
Zacznę może od początku. Pierwsze dwa rozdziały rozbudziły nadzieje, że oto przede mną perełka, której lekturą będę się cieszyła przez najbliższe dni. Wstępny szkic świata wydawał się niesamowicie ciekawy a i bohaterowie nieźli. A potem dostałam kubłem zimnej wody.
Bohaterowie za bardzo zaczęli przypominać tych z innych książek (mam tu na myśli zwłaszcza trylogię mrocznych materii Pullmana - I tak, autor przyznał sam, że się inspirował, ale moim zdaniem za bardzo). Świat pozostał lekko zarysowany i zabrakło pełniejszego obrazu. Ważniejsze były bardzo szczegółowe opisy doświadczeń seksualnych niepełnoletniej dziewczynki, niż choćby pochodzenie pewnych stworzeń.
Ale to co mi najbardziej przeszkadzało i sprawiało, że nad moim czytnikiem co i rusz zawisała groźba zniszczenia, wskutek zderzenia ze ścianą, to wszechobecne "nauki". Autor zawarł w tekście chyba wszystkie możliwe aktualne tematy od wątków LGBT po eutanazję, czy prawidłowe obchodzenie się ze zwierzętami. Jest tego za dużo! I to w formie sztucznie brzmiących dialogów, lub wewnętrznych monologów głównej bohaterki.
Sama fabuła ciągnie się jak guma do żucia i jak już miałam nadzieję, że coś w końcu do czegoś zmierza, nagle następowało kolejne spowolnienie lub zwrot w całkiem inną stronę. Pewne wątki na tym etapie wydają się pozbawione sensu (może w następnym tomie się wyjaśnią?).
Przeczytam "Baśń o wężowym sercu", żeby sobie wyrobić ostateczne zdanie na temat twórczości autora, ale szczerze mówiąc trochę się boję.
Після «Легенди» очікування щодо автора були підвищені. Хотілось знову цього приємного божевілля з магічного словісного плетива.
Натомість маємо фентезі YA з, як перекладач називає, альтернативним світом. Але чарівність і божевільність кудись поділися. Щезли, випарувалися.
Ну так, автор накидав якогось лору, трохи квіру, трохи розумних назв (гноза, раки-понуряки, Цар, оце все), але чим там все закінчиться, мені не цікаво. Не цікаво як станеться переродженн�� з лялечки до метелика через шлях героя, біль і страждання, усвідомлення, зріст і щось там ще. Це вже було (с). І з набагато кращим виконанням (Пулман, Мʼєвіль), бо до героїв (переважно героїнь) не відчуваєш приблизно нічого. Шкода.
А ще б хотілося десь маленької непримітної позначки 18+, бо герої щиро і з завзяттям, інколи ні до чого і раптово, матюкаються.
„Nie wiedziała, czy było w niej coś takiego, co pozostawało stałe i niezmienne i co było naprawdę nią. Może nigdzie nie istniało nic stałego i jedyną pewną rzeczą była nieustająca zmiana, niekończące się metamorfozy, nurt rwącego strumienia, który porywał, miotał nią i nie pozwalał na zakrzepnięcie w jednej ostatecznej formie, jak to się działo w świecie owadów.“
Agla. Alef to książka, którą jeszcze zanim wzięłam do ręki, postawiłam na piedestale. Gdy tylko ktoś o niej wspominał, hasła typu „czytajcie”, „arcydzieło”, „świetna” latały na lewo i prawo, a do tego zdobyła mnóstwo nagród i wyróżnień literackich. Chyba właśnie, dlatego tak długo zwlekałam z lekturą, choć od miesięcy czekała na moim TBR-ze.
W końcu się udało — i już po kilku stronach zdałam sobie sprawę, że poza opiniami, że to „zajebista książka”, w gruncie rzeczy nie wiem, o czym ona jest i nie miałam w głowie żadnego zarysu fabuły. Naszą główną bohaterką jest Sofja Kluk, córka szanowanego wykładowcy-entomologa, której dotychczasowe życie toczy się głównie na uczelni. To właśnie ona i jej dojrzewanie są centrum fabuły.
Kiedy jej ojciec zbyt długo nie daje znaku życia z wyprawy naukowej, dalsza obecność Sofii na uczelni staje pod znakiem zapytania — a o jej przyszłości trzeba jak najszybciej zadecydować. Śledzimy jej drogę, zmieniające się przyjaźnie, odkrywanie seksualności i uczuć. Obserwujemy, jak pakuje się w tarapaty, jak jej psychika pęka, a później składa się od nowa. A do tego wszystkiego dochodzą problemy o znacznie większej skali — i Sofja wplątuje się w coś, co zdecydowanie ją przerasta. Sama Sofja potrafiła mnie czasami irytować. Jest niespójna — raz zachowuje się jak dorosła, raz jak dziecko; jest porywcza, impulsywna, lekkomyślna, a refleksja przychodzi dopiero wtedy, gdy przysłowiowe mleko już dawno się wylało… i to porządnie.
Dorośli również traktują ją bardzo różnie: raz jak dziecko bez prawa głosu, raz jak rozkapryszoną pannicę, a innym razem jak dorosłą. Szczególnie podejście bezpieki mnie zaskoczyło — ich zainteresowanie Sofją jest, co najmniej dziwne, biorąc pod uwagę, że to wciąż nastolatka.
Mimo wszystko jej historia jest naprawdę interesująca, a postacie ją otaczające dodatkowo podbijają odbiór. Podobało mi się też to, że Sofia musi funkcjonować wśród przedstawicieli różnych klas i ras społecznych. Pojawienie się takich bohaterów jak Raki (dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, czy przewrotnie autor wprowadził taką rasę przez swoje nazwisko :D), Jomowie, Gobliny, Zabójcy, Magowie czy tajemniczy Car zdecydowanie wzbogaca powieść i dodaje jej nietuzinkowości. To była pierwsza książka pana Radka, którą miałam okazję przeczytać, ale na pewno nie ostatnia. Zdecydowanie wie, jak pisać i jak tworzyć ciekawy, wyrazisty świat — niby nasz, ale przepuszczony przez krzywe zwierciadło i oprószony magią oraz tajemniczością. Sporo rzeczy pozostawia też czytelnikowi w sferze domysłów, co może nie każdemu się spodoba, ale dla mnie te rzucone informacje były w sam raz jak na pierwszy tom trylogii.
W tej historii autor zawarł wiele naturalistycznych wątków: kwestie cielesności, dojrzewania, zmian, poznawania siebie. Pierwsze miłości, złamane serca i ból rozstań. Do tego dochodzą naukowe wstawki o owadach i ich cechach, które nadają opowieści dodatkowego, lekko dark-akademiowego charakteru. A w tle mamy tajemnicę zaginięcia ojca, polityczne zawirowania i magiczne turbulencje, które są nie mniej ciekawe niż to, co dzieje się z samą Sofją.
Ogółem historia wciągnęła mnie na dobre i na pewno będę kontynuować serię. Jestem bardzo ciekawa, jak rozwiną się niektóre wątki.
- Czy moim przeznaczeniem też jest bycie katem? - Nie, Sofjo. Twoim przeznaczeniem jest gniew.
Do przeczytania Agli skłonił mnie sam autor, tym, jak opowiadał o zyzusiu tłuściochu i Brunonie Schulzu, siedząc w nieco zaduszonej auli uniwersyteckiej, gdzie trzy czwarte ciała słuchaczy składało się z kierunku polonistyki, bo jakżeby inaczej.
Dopiero potem sięgnęłam po sam tekst i, kurde, przepadłam. Wiedziałam ino, że książka będzie o owadach i czasach okołogalicyjskich, bo stąd Radek Rak zawsze wyciągnie inspirację. Czego się nie spodziewałam to że ta dzika mieszanka rzuci na mnie czary i pochwyci w swoje kleszcze, tak mocno, by zostały ślady w postaci ciągłego powrotu myślami do Tybilu i Sofji Kluk, ale na tyle delikatnie, by swoimi przygodani czy tragediami nie poturbować czytelnika zbyt mocno.
Tu wypadałoby powiedzieć o czym książka prawi. Nie zrobię tego. Nie zrobię, bo nie wiem z której strony podejść, bo akcja pada kaskadą, równie płynnie, co wartko, jak strumień, ale nie zrobię też tego, bo macie pozwolić się chwycić Sofji za rękę i przeprowadzić po mieście pod czujnym wzrokiem Cara i ubeków, posmakować herbaty od Mai Ułudy i Ektene, poszperać w gabinecie profesora Vlka z Žiliny, powłóczyć się po Cheremie z Harunem, aż oczaruje was sam Radek Rak. Bo to jest najbliższe uczucie Vity Nostry, jakie od dawien dawna czułam, oraz tak wielka dawka dziwności, fantastyczności i oryginalności, jaką tylko ludzkie ciało przyjąć może, zanim zawyje z uwielbienia.
Odrobinę na wyrost, ale tylko odrobinę, dorzucam te bonusowe pół gwiazdki za to, że trudno było mi się oderwać, nawet jeśli miałam po drodze jakieś niewielkie zastrzeżenia. Wreszcie mamy w Polsce fantastykę (konkretnie new weird), na jaką zasługujemy i o jaką nic nie robiliśmy. Kochałabym tę powieść jako nastolatka i kocham ją dziś jako dorosły i przeorany życiem człowiek - za konstrukcję świata przedstawionego, za pomysł, za unikanie banału, a wszystkie przemycone aluzje i nawiązania, oczywiste dla każdego fana fantastyki. Ujmuje mnie i to, jak niejednoznaczna jest główna bohaterka i jak zdobywa świadomość (przede wszystkim klasową) - żadna tam Mary Sue, po prostu nieco rozpuszczona nastolatka, której wydaje się, że jest mądrzejsza niż naprawdę jest. Uważne oko narratora wyłapuje dowody na jej ciasne horyzonty, na brak świadomości własnego uprzywilejowania, na brak autorefleksji i umiejętności przyznania się do błędu. Z drugiej strony pokazuje ją też w chwilach słabości, przypominają, że Sofja jest po prostu wciąż jeszcze dzieckiem i uczy się na własnych (tragicznych w skutkach) błędach. Za mną prawie 650 stron przeczytanych na wdechu, przede mną - niemal 800 stron (yay!) drugiego tomu i już czuję niepokój na myśl o tym, co zrobię w oczekiwaniu na 3. tom.
Jak dobre to było, to ja nawet nie mam słów. Tak dziwaczne, tak chaotyczne. Jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem. A jakie klimatyczne. I Sofja... Nieidealna, wiecznie naburmuszona, rewelacyjnie napisana Sofja 💚
Powtórzę zdanie przeczytane u kogoś innego - szkoda, że zaczęłam czytać zanim powstały kolejne tomy tej przygody. Teraz będę niecierpliwie czekać na kolejne. Wszystko mi się tu zgadzało, ale ja lubię niestworzone historie, fantastyczne światy.
Bohaterka powieści jest Sofja, nastolatka której ojciec zaginął na wyprawie naukowej w północnej krainie. Sofja czeka w Tylinie aż ojciec się odnajdzie, da jakiś znak życia. Tulon jest odbiciem Krakowa, podobało mi się odnajdowanie różnych miejsc, które znam i których nie znam w książce. Podobała mi się historia tej dziewczyny, która powoli się odkrywa, przed samą sobą, przed innymi, dowiaduje się kim jest i na co ją stać.
Czytajcie teraz, albo kupcie i poczekajcie na następne tomy!
P.S. podobała mi się też za ukryte smaczki - książka Wita Szostaka, postać Raka (niejednego).
Spontaniczna lektura i genialne odkrycie na sam koniec tego roku. Gęsta fantastyka na bardzo wysokim poziomie, a jednocześnie przy tym zaskakująco lekka (w formie, nie treści, bo dzieje się dużo i poważnie). Gdyby wydali ją z bardziej przekonującą okładką to mielibyśmy solidny bestseller, nie żartuję.
Wspaniała książka! Dlaczego miałam wyobrażenie, że to niezwykle trudna literatura piękna, której nie podołam? Nie wiem... Cudowny świat, świetni bohaterowie i genialne i czasami przezabawne dialogi. Jak dla mnie majstersztyk!
Sofja to młoda, wchodząca w dorosłość dziewczyna. Podążamy jej krokami po mieście znajomym i nieznanym równocześnie. W świecie, który zarówno dla niej, jak i dla nas stanowić będzie zagadkę. Świecie, gdzie rozbuchane siły przyrody malują zielone tło wydarzeń.
Radek Rak stworzył książkę inną niż „Baśń o wężowym sercu”, lecz wyczuwam w niej tego samego, nieuchwytnego ducha tęsknoty za czymś utraconym, a może zwyczajnie… nieosiągalnym? Wiem, że ta książka będzie wspaniałą przygodą, aż do samego końca... który swoją drogą nie nastąpi tak szybko, bo autor obiecuje nam trylogię!
Agla to wspaniała opowieść o przyjaźni, dorastaniu, radzeniu sobie z przeciwnościami losu, przetykana osobliwą fascynacją przyrodą i jej wytworami. Czekam na kolejną część z utęsknieniem.