Pilotka Ida Halko traci pracę z powodu redukcji etatów. Ma na utrzymaniu dziadka, który przebywa w domu opieki, a w codziennych zmaganiach może liczyć tylko na wsparcie przyjaciółki. To właśnie za jej namową Ida decyduje się na wysłanie CV do jednych z największych linii lotniczych. Jest szczęśliwa, gdy dostaje pracę... do chwili, gdy dowiaduje się, z kim będzie dzielić kokpit.
Artur May od ukończenia studiów pracuje jako pilot w dużych liniach lotniczych. Jego bogaci rodzice zagwarantowali mu dobry start w życie. Przystojny mężczyzna ma inną dziewczynę w każdym mieście, do którego lata. Żadna z partnerek nie jest jednak w stanie wymazać wspomnień o Idzie, którą kochał na studiach, a mimo to porzucił...
Od ostatniego spotkania Idy i Artura minęło pięć lat. Kobieta nie chce nigdy więcej o nim słyszeć, a tym bardziej go widzieć. Wciąż pamięta ból złamanego serca. Kiedy przez przypadek mijają się na lotnisku, nie spodziewa się, że to początek nowego rozdziału w ich znajomości – która od teraz ma przeistoczyć się w relację zawodową.
Wspólnie spędzone w kokpicie godziny uświadamiają Idzie, że jej uczucie do Artura nigdy nie zniknęło. Nabiera ona jednak do mężczyzny jeszcze większej niechęci, gdy dowiaduje się o jego licznych podbojach. W dodatku ma wrażenie, że May odgrywa role kogoś innego w obecności każdej ze swoich partnerek i jest prawdziwym sobą tylko w jej obecności...
Pisarka rodzinnie i zawodowo związana z Sanokiem, redaktor naczelna “Tygodnika Sanockiego”. Miłośniczka hokeja, motocykli i życia na pełnych obrotach. Zadebiutowała jako autorka opowiadań fanfiction, szczególną popularność przyniosły jej książki udostępniane w serwisach internetowych. Jej pierwsza powieść wydana drukiem to Niebezpieczna gra (książka ukazała się pod nazwiskiem Emilia Wituszyńska, którym autorka wcześniej się posługiwała).
Samą książkę oceniłabym na 4*, bo fajnie się czytało, ale niestety muszę odjąć za korektę. Zgrozo! Jak można dopuścić do wydania pozycję z tak ogromną liczbą błędów? W samym pierwszym rozdziale już można znaleźć dwa, a potem nie jest lepiej. I tak znajdujemy "ten historię", "nie najlepsze", "chciałamm", "ucieszyłem się, że na nasz pierwszy lot nie przydzieli nam Sylwii","Wolałbym się wyciszyć - odparłam", "Wkoczuliśmy do kafeterii", "Dlatego pracuje, Halko. Dzięki temu nie muszę pytać ich o zdanie.", "o dwóch miesięcy mieszkam u Artura". Ale to nic, zawiodłam się na autorce, która w pewnym momencie zapomniała, czy pisze książkę w czasie przeszłym czy teraźniejszym. "- Co? - pytam, pragnąć poznać jego myśli (brak kropki) Zerkam w dół. Faktycznie zapomniałam o sukience. - Cholera! Co ty ze mną robisz May?! - Odwróciłam się na pięcie i popędziłam do salonu." Napomknę, że jest to wersja w pełni legalna z Legimi. A co do treści? Parę pilotów po pięciu latach los zetknął na nowo. Ona straciła pracę, jego pilot odszedł na emeryturę. Uczucia odżywają, ale ona nie chce mieć z nim już nic wspólnego, bo za bardzo ją kiedyś zranił. To nocowanie pilota w samochodzie zdrowo naciągane - piloci nie mają aż tak krótkich przerw, żeby odbywało się to sporadycznie, no i co z toaletą? No ale fajnie się czytało.
Romans drugiej szansy, miało być słodko i uroczo... I co? Ja ze swoim zatwardziałym sercem numer jeden ryczałam jak bóbr. Nie na to się umawialiśmy książko! Fabuła bardzo mi się podobała, ale korekta... Przy niektórych fragmentach dostawałam szewskiej pasji - liczne literówki, niezrozumiałe słowa, brak znaków interpunkcyjnych, jakieś przypadkowe słowa czy nawet zdania(!). Więcej radochy miałabym przy audiobooku niż papierze🙈
Po zapoznaniu się z poprzednimi tomami seriami ciekawa byłam, jak wypadnie historia pilota w odniesieniu do poprzednich części serii "Faceci do wynajęcia", która po zapoznaniu się z opisem wydała mi się najciekawsza. Czy wydarzenia mające miejsce w podniebnych podróżach, skradły moje serce i jak wypada szósty tom?
Pozycja ta od samego początku wywoływała dziwne wrażenie, które przy zaczęciu czytania ciężko było mi nazwać i jasno określić czego dotyczyło. Z czasem zaczęło się to nasilać a element irytacji, stał się wyraźnie widoczny. Chodzi tutaj o prędkość akcji, która w wypadku tej pozycji jest za szybka zwłaszcza w przypadku ostatnich 80 stron, które pod tym względem są wręcz okropne. Autorka robi cios za ciosem, dowiadujemy się jednej rzeczy i nagle dostajemy drugą, która równie mocno wpływa na życie bohaterów. Rozumiem, że umieszczenie tych wątków w książce było zamysłem, lecz przynajmniej jeden z ich można było sobie darować szczególnie gdy wątek ten nie zostaje w dalszej części szczególnie rozwinięty a jedyne wspomnienie o nim, dostajemy w epilogu...
Sama historia w sobie jest ok, może nic odkrywczego, ale całkiem przyjemna. Ale ile tu jest błędów logicznych, stylistycznych, ortograficznych i interpunkcyjnych to przechodzi ludzkie pojęcie. To wygląda trochę tak, jakby książka nie przeszła korekty i redakcji. To zdecydowanie odbierało radość z czytania i w rezultacie bardziej wymęczyłam tę książkę niż ją czytałam.
kurczę zamysł fajny, ale to takie do sprzątania piwnicy żeby leciało w tle :( za szybko z enemies to lovers, fajny wątek przyjaźni i dziadka, ale no bez zamysłu zupelnie :/ dobry resarch z pilotami :/