Marina Ramirez pragnęła uciec od życia, które zaplanowali dla niej rodzice. Kiedy dowiedziała się o możliwości wzięcia udziału w castingu dla początkujących modelek, uznała, że to jest właśnie szansa od losu, na którą czekała, i bez wahania postanowiła ją wykorzystać.
Jednak piękne wizje potrafią zaślepić. Mroczne przeznaczenie czekające na Marinę było bardzo odległe od obietnicy raju, o którym marzyła dziewczyna. Zamiast tego trafiła prosto do piekła, w którym rządzi bezduszny, pozbawiony skrupułów diabeł. Jego zadanie było przerażająco proste: miał złamać Marinę i stworzyć z niej marionetkę, bezmyślnie wykonującą każdy rozkaz.
Jednak diabeł również miał swoje marzenia…
Bez zgody to opowieść dla gotowych na naprawdę mroczne historie. Głęboko skrywane tajemnice, przestępczy półświatek, roztrzaskane w pył naiwne marzenia, wola przetrwania i namiętność, która wymyka się regułom – w tym świecie nic nie jest takie, jakie się wydaje, a pragnienia bywają niebezpieczne. Książka zawiera motywy BDSM.
Polska autorka z Lubelszczyzny. Spełniona mama i żona, zakochana w książkach i muzyce. Zaczęła pisać w marcu 2019 roku, co szybko przerodziło się w jej największą pasję. Hobbistycznie prowadzi profil lifestylowy na Instagramie – rhythm_of_my_life_, dzięki któremu odkryła swoją miłość do książek. Uwielbia niebanalne i odważne historie, wyróżniające się na tle innych.
Zaplanowana przyszłość to coś, od czego Marina Ramirez planowała uciec, lecz nie spodziewała się, że wpadnie do piekła skąd ucieczka i odzyskanie wolności będzie niewykonalne. Możliwość zostania modelką to wielka szansa dla niej na próbę wzięcia spraw w swoje ręce. Pomimo łatwego początku będzie musiała zmierzyć się ze swoimi koszmarami, których nie ułatwi fakt poznania mężczyzny z piekła rodem. Jego cel będzie prosty, złamanie Mariny i zrobienie z niej posłusznej niewolnicy, lecz co się stanie gdy diabeł okaże się nie taki straszny a uczucia, zostaną odwzajemnione? Czy uda im się wyjść z tego cało?
Znalazłem się w pieprzonym labiryncie, z którego nie ma wyjścia. Jednak nie przestaję go szukać. Wygląda na to, że jestem równie naiwny jak Marina.
Ostatnimi czasy zdecydowanie najbardziej ciągnie mnie do romansów i to po nie z większą chęcią sięgam dlatego, nie mogłam się doczekać, aż będę mogła przeczytać "Bez zgody" autorstwa Kingii Litkowiec. O samej twórczości autorki czytałam wiele pozytywnych opinii, przez co wzrastało moje zainteresowanie tą pozycją. Jak wypada historia i czy jest warta poświęcenia jej uwagi?
Przyznam szczerze była to dla mnie dość ciężka pozycja nie ze względu na główny wątek jak i jego ciężkość, lecz na to jak ta książka jest dziwna. Od początku czytania szło wyczuć, że pod względem pisarskim jest to naprawdę dobra pozycja, styl autorki jest bardzo przyjemny i pomimo tematu spokojny bez zbędnych nabuzowań emocjonalnych. Emocje przekazywane słowem są idealnie wkomponowane w całość, lecz tutaj pojawia się prędkość, z jaką akcja się rozwija.
„Bez zgody” to najnowsza książka Kingi Litkowiec, która łączy w sobie erotyzm oraz elementy BDSM.
Marina chciała żyć po swojemu. Nie godziła się na życie, które zaplanowali jej rodzice więc chętnie wzięła udział w castingu dla początkujących modelek. Jednak zamiast do raju trafia do samego… piekła. Pod skrzydła mężczyzny, który ma z niej zrobić marionetkę.
Muszę przyznać, że mam dość mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony całość czytało się bardzo szybko, a autorka ma naprawdę świetny styl pisania, którego mocną stroną z całą pewnością są genialne dialogi pomiędzy bohaterami. Jednak fabuła może i kontrowersyjna wywarła na mnie nijakie wrażenie. Ba! Momentami odnosiłam wrażenie jakbym czytała o ofierze syndromu sztokholmskiego. Uczucie rodzące się pomiędzy dwójką głównych bohaterów było czymś dziwnym i troszeczkę nierealnym. Nawet jeżeli Marina dostrzegła w Ianie to co mężczyzna tak bardzo chciał ukryć to jednak love story było w tym momencie dla mnie mocno naciągane i ogólnie wszystko zdecydowanie za szybko się działo.
„Jesteś wszystkim co złe i co dobre. Jak narkotyk, który daje siłę, a jednocześnie sprowadza na samo dno. Nie potrafię z ciebie zrezygnować, bo to uzależnienie jest zbyt silne. I choć wiem, że popełniam błąd, wciąż nic z tym nie robię.”
Sprawa z castingiem od samego początku była strasznie dziwna i naciągana (kto prosi modelki o zaświadczenia od ginekologa?!), więc fakt że Marina i jej przyjaciółka wzięły w nim udział świadczył jedynie o desperacji i naiwności dziewczyn. Rozumiem chęć ucieczki od toksycznych rodziców, ale tym zdecydowanie autorka mnie przekonała. Jak wspomniałam nasza główna bohaterka była zdesperowana i naiwna. Jednak z całą pewnością nie można jej odmówić także ogromnej odwagi. To jak testowała cierpliwość Pana wiedząc, że jest to niebezpieczne było czymś godnym podziwu. Ian za to zrobił na mnie dość pozytywne wrażenie - z jednej strony bezwzględny, ale z drugiej wrażliwy. Jego życie nigdy nie było usłane różami i wycierpiał w nim wiele. Robił co robił, bo nie miał wyjścia. Praca, albo śmierć. Wątek z toksycznymi rodzicami zasłużył tutaj na plus. Mało się o tym mówi/pisze, a sądzę, że wiele osób musi się z czymś takim zmierzać na codzień. Oczywiście jak przystało na erotyk znajdziemy tutaj troszeczkę mocniejsze sceny, które potrafią pobudzić wyobraźnię czytelnika. Podobało mi się nawiązanie do BDSM i fakt, że autorka pisząc o seksie potrafi to zrobić w taki sposób, że jest pikantnie, ale i ze smakiem. Tak naprawdę już od 1/4 książki fabuła stała się dla mnie mocno przewidywalna, a zakończenie troszeczkę mnie rozczarowało. Muszę przyznać, że oczekiwałam czegoś znacznie mocniejszego.
„Bez zgody” to książka, która będzie mieć swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja od niej nie oczekiwałam niczego nadzwyczajnego, chociaż z całą pewnością sądziłam, że będę się lepiej bawić podczas jej lektury. Pomimo, że całość była dla mnie mocno naciągana to jednak świetny warsztat pisarski autorki sprawił, że przez całość przebrnęłam bardzo szybko i nie uważam tego czasu za stracony. Tym bardziej, że sama sprawa z handlem kobietami jest jak najbardziej realna, więc podoba mi się, że autorka właśnie na tym procederze oparła fabułę swojej książki.
Bez zgody to najnowsza książka Kingi Litkowiec, która zaintrygowała mnie opisem. Z niecierpliwością czekałam na swój egzemplarz, by zobaczyć co też nowego wymyśliła autorka, a wyobraźni na pewno jej nie brakuje. Ta książka, choć zdaje sobię sprawę, że budzi kontrowersje to niesie też pewne przesłanie dzięki czemu zyskuje dużo w moich oczach. Jest pewną przestrogą dla młodych dziewczyn, które pchane różnymi pobudkami często podejmują zbyt pochopne decyzje mogące mieć katastrofalne skutki dla ich przyszłości.
Do takich naiwnych i "w gorącej wodzie kąpanych" dziewczyn niewątpliwie należą Marina i Sofia. Przyjaciółki pragnące wyrwać się z rodzinnych domów i uciec od rodziców, którzy tak jak w przypadku Mariny usilnie próbują ułożyć córce życie. Gdy na horyzoncie pojawia się wizja wzięcia udziału w castingu dla początkujących modelek nie wahają się ani chwili. Niestety to co miało być spełnieniem marzeń okazuje się piekłem, a bajkowa wizja świetlanej przyszłości - złudzeniem.
"Bez zgody" to zdecydowanie książka należąca do tych kontrowersyjnych. Spotkałam się już z różnymi opiniami na jej temat. Jednak jestem typem człowieka, który zamiast sugerować się opinią innych woli wyrobić własne zdanie.
Pióro Kingi Litkowiec bardzo lubię i to powtarzam za każdym razem. Jej styl pisania trafia w mój gust czytelniczy, przez co pochłaniam jej książki w oka mgnieniu. Nie zawsze podobają mi się kreacje bohaterów, ale to już inna sprawa. Historie tworzone przez Kingę są ciekawe. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby fabuła którejś z jej książek mnie nudziła. Nie inaczej było z "Bez zgody". Byłam zaintrygowana od pierwszej strony i utrzymało się to do końca książki. Faktem jest, że pewne wydarzenia przewidziałam, jednak nie umniejszyło mi to przyjemności z czytania.
Autorka porusza temat handlu żywym towarem. Proceder ten niestety jest obecny na świecie i nadal będzie, a ta książka uświadamia jak łatwo jest nieświadomie wpaść w sidła handlarzy. Marina przez swoją głupotę lub naiwność, nazwijcie to jak chcecie, trafiła w ręce Iana. Mężczyzna miał za zadanie "wyprać jej mózg" i wyszkolić na posłuszną uległą, a następnie sprzedać. Czy mu się to udało? Czy Marina okaże się kolejną słabą istotą, która podda się woli Pana?
Marina nie jest słaba, naiwna owszem, ale na pewno nie słaba. Nie chcę zdradzić wam za dużo, ale powiem , że podobało mi się to jak poradziła sobie w kwestii szkolenia. Trochę mniej podobał mi się wątek romansu w tej książce. Miałam wrażenie, że wszystko potoczyło się za szybko. Uczucia pojawiły się tak nagle, że to było aż nierealne.
"Bez zgody" to książka zasługująca bez wątpienia na najwyższą notę w skali hot level, mroczna historia, poruszająca, kontrowersyjne tematy, ale będąca jednocześnie pewną przestrogą. Polecam wam ją serdecznie.
„Bez zgody” to mroczny erotyk, który miałam przyjemność zrecenzować dzięki uprzejmości wydawnictwa Niegrzeczne Książki.
Marina się zbuntowała. Przeciwstawiła się rodzicom i nie ma zamiaru zająć się prowadzeniem rodzinnego biznesu. Zamiast tego wraz z przyjaciółką biorą udział w castingu na modelki, którego wygrana oznaczać będzie wieloletni kontrakt, który pozwoliłby bohaterce uwolnić się od rodzinnych planów z nią związanych. Jednak raj, do którego wyruszyła...okazuje się piekłem na ziemi a dziewczyna będzie szkolona na niewolnicę przez samego diabła.
Autorka w tej książce skupia się nie tylko na scenach erotycznych czy tych bardziej brutalnych ale przede wszystkim jesteśmy świadkami zmiany relacji jaka tworzy się między Mariną a Ianem. Bohaterka łamana krok po kroku przez bezdusznego, wydaje się kata, stara się przeżyć na wszelkie możliwe sposoby. Wraz nią przechodzimy szkolenie, czujemy buzujące w niej emocje oraz to jak w niewoli przewartościowuje swoje życie i zaczyna widzieć świat z różnych perspektyw. Każdy kolejny rozdział pozwala nam również bardziej poznać mężczyznę, jego przeszłość i historię, która związała go z obecnym ”fachem”.
Historia z pewności jest mroczna, pełna upokorzenia i bólu a zarazem taka w stylu Kingi. Ma dokładnie to co lubimy w jej twórczości najbardziej. W raz z każdą czytaną stroną przechodzimy do świata BDSM, który zarówno przeraża jak i wabi. Osobiście uważam, że choć niektóre sceny są mocne, to zarazem jednak wyważone i nie porażają brutalnością i idealnie wpisują się w klimat tej powieści. Książkę, mimo trudnego tematu czyta się z lekkością i w zawrotnym tempie, a ciekawość tego, jak potoczą się losy bohaterów sięga zenitu.
Uważaj o czym marzysz bo marzenia nie zawsze spełniają się jeden do jednego. Autorka pokazuje, że nie warto się poddawać i warto zawalczyć i nie zatracić siebie. Koniecznie sięgnijcie po tę pozycję i przekonajcie się czy te słowa mają odzwierciedlenie w przypadku Mariny i Iana.
Jeśli czytaliście serie Dotyk ciemności, to nic Was w książce Kingi Litkowiec nie zaskoczy. To tak jakby Bez zgody było szkicem dla losów Caleba i Livvie. Taką pierwszą wersją. Różnice są kosmetyczne. Gdybym napisała plan obu tych książek - w 90% elementy by się pokrywały, różnią się tylko szczegółami. Nie czułam również grozy położenia bohaterki czy rozpaczy. Nad wszystkim przeszła dość szybko do porządku rzeczy. Trochę czytało mi się tę książkę jak ogłoszenie w gazecie - właściwie bez żadnych emocji. Na plus dla tej powieści, że bohaterka długo nie romantyzowala swojego porywacza, brak tu tych drażniących zachowań typu: "och jak bardzo się boję, ale mimo to jestem nim zafascynowana przez te jego wielkie oczy i umięśniona klate" albo " mój umysł mówił coś innego, ale moje ciało go nie słuchało, zdradziło mnie". Nie ma tego i za to w mojej opinii duży plus, dzięki temu realizm sytuacji jest znacznie większy. Zabrałam się za tę książkę wiedząc, że ma oceny na Goodreads poniżej 3 gwiazdek, dlatego spodziewałam się totalnego gniota. Dzięki takiemu nastawieniu odebrałam ja lepiej niż gdybym podeszła z jakimiś oczekiwaniami. Całość oprócz tego, że jest kalka tomu 1 i 2 Dotyku ciemności, to jest dość nudna, bo bohaterka je, śpi, bierze kąpiel lub prysznic i ma przemyślenia przeplatane krótkimi, zupełnie płaskimi lekcjami posłuszeństwa. Cieszę się, że jest już za mną, bo mogę pozbyć się jej bez żalu z mojej półki.
2,5* "„Bez zgody” to mroczna, ale też pełna erotyzmu opowieść...". Może miało wyjść mrocznie, a zostało tylko erotycznie. Po przeczytaniu recenzji, że pióro autorki się poprawiło, sięgnęłam po te pozycję, ale niepotrzebnie. O ile sam warsztat pisarski uległ poprawie, to kreacja bohaterów nadal jest nieudolna. Bohaterka jest przedstawiona tak, że ani razu jej nie współczułam, chociaż pod pozorem castingu na modelki wylądowała na tresurze na niewolnicę seksualną. Sam Ian - trener chyba pobierał lekcje u Christiana Greya, bo "tresura" wygląda jak klasa przedszkolna szkoły dla uległych. Nie gwałci jej, nie zmusza do seksu oralnego, kary są lżejsze niż w relacjach pan - uległa w związkach za obopólną zgodą. Facet potraktował ją pejczykiem albo dał jej klapsy, a ona wyzywa go od największych potworów. Przydałoby jej się zetknięcie z takim potworem, aby miała punkt odniesienia. Niestety, ale po przeczytaniu wielu książek o tej tematyce, takie potraktowanie tematu jest dla mnie jednym wielkim nieporozumieniem. Bez zgody? Serio? Facet niemal obchodzi się z nią jak z jajkiem, gdzie tu jest ten zły i niebezpieczny facet? Książka powinna wzbudzać emocje, więc to autorce się udało, rozbawiła mnie do łez takim potraktowaniem tematu.
„Bez zgody” to mroczna, ale też pełna erotyzmu opowieść o dziewczynie, której woli życia nie mógł złamać nawet sam diabeł, i o chłopaku, który w głębi duszy skrywa straszną tajemnicę. Poznaj najnowszą historię pióra Kingi Litkowiec!
Marina Ramirez pragnęła uciec od życia, które zaplanowali dla niej rodzice. Kiedy dowiedziała się o możliwości wzięcia udziału w castingu dla początkujących modelek, uznała, że to jest właśnie szansa od losu, na którą czekała, i bez wahania postanowiła ją wykorzystać.
Jednak piękne wizje potrafią zaślepić. Mroczne przeznaczenie czekające na Marinę było bardzo odległe od obietnicy raju, o którym marzyła dziewczyna. Zamiast tego trafiła prosto do piekła, w którym rządzi bezduszny, pozbawiony skrupułów diabeł. Jego zadanie było przerażająco proste: miał złamać Marinę i stworzyć z niej marionetkę, bezmyślnie wykonującą każdy rozkaz. Jednak diabeł również miał swoje marzenia…
„Bez zgody” to opowieść dla gotowych na naprawdę mroczne historie. Głęboko skrywane tajemnice, przestępczy półświatek, roztrzaskane w pył naiwne marzenia, wola przetrwania i namiętność, która wymyka się regułom – w tym świecie nic nie jest takie, jakie się wydaje, a pragnienia bywają niebezpieczne. Książka zawiera motywy BDSM.
"Podobno zawsze trzeba uważać na to, o czym się marzy"
Książka "Bez zgody" jest kontrowersyjna, bardzo erotyczna, ale też i brutalna przy czym wiążą się z nią sprzeczne emocje. Są poruszane tematy o których nie mówi się głośno od porwania, wymuszania uległości po handel żywym towarem, na każdej stronie można odczuć silne emocje, za co podziwiam autorkę za napisanie tak emocjonującej książki. Ale ta książka to nie tylko złe emocje, ponieważ też i w końcu między bohaterami rozkwita uczucie, o które są w stanie walczyć z całym złem ich świata. Ta historia zaskakiwała mnie przy każdym rozdziale. Dla osób, które lubią mrok połączony z erotyką gorąco polecam 🔥🔥🔥🔥
Zajebiste, a z czasem się bardzo rozkręca ale zastanawia mnie czy uda im się odnaleźć sofie i czy coś się stanie im jak będą wraca i wogole teraz mam przed oczami słowo zajączku. Wogole ja Ian się zmienił co do niej to się lekko zdziwiłam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
"Bez zgody" to ostry erotyk o dziewczynie, która trafia w łapy mężczyzn chcących sprzedać ją jako niewolnicę seksualną. Mamy tu bdsm, karanie i kiepską fabułę z rozwijającym się Syndromem Sztokholmskim. Niezła książka do podkręcenia się.
Bardzo średnia książka. Fabuła praktycznie nie sunie się do przodu, właściwie za dużo się tutaj nie dzieje, a szkoda, bo myślałam, że będzie to książka z dużą ilością akcji. Bohaterowie słabo wykreowani, nie przekonali mnie do siebie.