Jump to ratings and reviews
Rate this book

Nic się nie działo. Historia życia mojej babki

Rate this book
To babka wprowadziła mnie w świat opowieści. Gdy brakło jej innych historii, którymi mogła pobudzać moją wyobraźnię, zaczynała mówić o czasach swojego dzieciństwa spędzonego w górskiej wiosce. Rzeczy fantastyczne, jak zjawy bez głów, mieszały się tam z przyziemnymi: pierwsza podróż pociągiem, sklecanie obłącków z bibuły, pasanie krów, wyjazd za pracą.

Jak to zwykle bywa, dopiero gdy dorosłem i na dobre opuściłem swoje środowisko, czyli polską wieś, zrozumiałem, że z niego wyrastam. Zacząłem widzieć opowieści babki nie jako zbiór anegdot przyprawionych szczyptą nadprzyrodzoności, ale jako historię trochę innej Polski niż ta, której uczyłem się z podręczników. Albo może tej samej – ale widzianej z odmiennej perspektywy.

Postanowiłem wrócić do tych opowieści: usłyszeć je na nowo i poznać ciąg dalszy. Zrozumieć własną przeszłość.

Autor

216 pages, Paperback

First published June 22, 2022

9 people are currently reading
651 people want to read

About the author

Tomasz S. Markiewka

13 books21 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
110 (31%)
4 stars
157 (44%)
3 stars
75 (21%)
2 stars
12 (3%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 30 of 41 reviews
Profile Image for Senga krew_w_piach.
816 reviews104 followers
July 23, 2022

Anna Salachna przyszła na świat w 1938 roku w Ujsołach, maleńkiej górskiej wiosce. Była piątą w kolejności z siedmiorga rodzeństwa. Mieszkali z rodzicami w jednej izbie, mieli jeszcze szopę, w której trzymali kilka zwierząt, utrzymywali się z kawałka ziemi. Dzieciństwo dziewczynki toczyło się w świecie równie realistycznym co fantastycznym - praca przy domu, wykonywana stosownie do możliwości od najmłodszych lat, przeplatała się z beztroskimi zabawami z rówieśnikami, a postaci z legend i lokalnych opowieści były równie żywe i obecne co sąsiedzi czy ksiądz. Wojna nie miała większego wpływu na ich życie, chociaż po jej zakończeniu trafiła im się okazja do poprawy bytu, kiedy za straty wojenne ojciec Ani otrzymał poniemiecki dom w Radkowie, niedaleko Wałbrzycha. W zasadzie to otrzymał go razem z właścicielami. Pojechali, ale nie spodobało się Salachnom na obczyźnie, więc zostawili w Radkowie swoje najstarsze córki i wrócili do Ujsołów. Ania poszła do szkoły tylko na kilka lat podstawówki, bo potrzebna była na gospodarce. Świat jednak się zmieniał i dziewczyna zapragnęła spróbować czegoś więcej niż obora i wykopki. Przy pomocy starszej siostry przekonała mamę, aby zgodziła się na wyjazd córki do pracy w fabryce pończoch w Radkowie. Radkowo w porównaniu z Ujsołami to był wielki świat, a posmakowanie samodzielności i miejskiego życia, pomogło Ani zbudować poczucie własnej wartości i uzbroić się w siłę na resztę życia. Jakkolwiek Anna nie rozkoszowała się życiem miastowej damy zbyt długo, bo na wiejskiej potańcówce w rodzinnej wsi poznała Józka, z którym niedługi czas później zamieszkała, już jako Anna Markiewka, na Kujawach, w Liszkowie. I chociaż gospodarzenie na roli nie spełniało jej ambicji, to w tym Liszkowie właśnie wiedzie swoje zwyczajne wiejskie życie po dziś dzień.
Życie, o jakim nie pisze się książek. Nie ma w nim szczególnie ważnych wydarzeń, normalnie: sianie i wykopki, dojenie i wynoszenie gnoju, porody i śmierci, robota i sen. Nawet wielka historia, która cały czas toczy swe koło w tle, nie odciska na tym życiu gwałtownego impaktu. Jeśli przynosi zmiany, to takie, które dzieją się powoli i niepostrzeżenie.
Oczywiście, gdyby Anna była bohaterką powieści z pewnością autorka czy autor umieliby wykrzesać z jej losów odrobinę romantyzmu i dodać dramatyzmu nawet tym zwykłym obrazkom tworzącym jej codzienność. Być może mógłby to nawet być materiał na serial. Ale po pierwsze: nikt o takich bohaterkach książek nie pisze, po drugie: Anna w tym eseju jest tylko lustrem, ma odbijać zmiany, które zachodziły w krajobrazie wiejskim w XX wieku. Markiewka specjalnie stara się unikać emocji i osobistych odniesień, bo chociaż książka to historia życia jego babki, najważniejszą bohaterką jest tu sama wieś. Nie wieś gnębiona, nie wieś bohaterska, jak w popularnych ostatnio książkach non-fiction o tematyce chłopskiej, tylko typowa Polska wieś i jej chleb powszedni.

(Tutaj przerwałam pisanie recenzji, żeby zająć się pracą, z zamiarem dokończenia jej po kilku dniach. Cieszę się, że tak się złożyło, bo po wypowiedzi Olgi Tokarczuk na temat literatury, strzech i idiotów, spojrzałam na nią szerzej i dokończę ją inaczej, niż miałam w planie.)

Tak się jakoś złożyło, że bardzo pragniemy mieć w Polsce elity. To chyba jeszcze taki sentyment wywodzący się z II RP. Od kiedy straciliśmy te elity w Katyniu, nieustannie staramy się je zrekonstruować. A jeszcze lepiej jeśli mamy poczucie, że coś nas z nimi łączy, że możemy do nich należeć. Dlatego fetyszyzujemy pochodzenie, wykształcenie, stopnie naukowe, nagrody, iloraz inteligencji, wyższą kulturę, wszystko co pozwala przypuszczać, że jesteśmy mądrzejsi od innych (zupełnie pomijając przywilej, z którym to się często wiąże). Jak powszechnie wiadomo mądrzejszy = lepszy. Każdy chce być od kogoś lepszy i do tego aspiruje. Nikt nie chce stać na końcu szeregu. A skoro my jesteśmy mądrzy, to reszta jest głupia. My jesteśmy moralni, my rozumiemy czym jest prawdziwe człowieczeństwo, my mamy prawdziwe demokratyczne wartości i to nimi kierujemy się dokonując wyborów. Jeśli ktoś nie chce tak jak my, nie słucha co mamy do powiedzenia - czas wytoczyć działa pogardy. Jakoś tak wychodzi, że ludzie, którzy nie chcą literatury pod strzechą, to często ci sami, którzy krzyczą, że motłoch głosuje za pisem, sprzedajne matoły, które ohandlowały się za socjal. Jest to logiczne - skoro nie czytają literatury, nie mają wrażliwości, która pozwoliłaby im odrzucić przyziemne marzenie o pełnym brzuchu i zrozumieć, że tu idzie o wolność i sprawiedliwość. Szczelnie zamknięci w swojej bańce, przeświadczeni, że znaleźliśmy jedyną słuszną receptę na godne życie, nawet nie staramy się sobie wyobrazić jak żyje się ludziom spoza niej. Ludziom bez odpowiednich zasobów, z prowincji, spod przywołanej strzechy. Teoretycznie wszyscy w Polsce wywodzimy się z chłopstwa, ale niektórzy jakby mniej. I chętnie się o tym plebsowi przypomina.

Tomasz Markiewka adresuje problem klasowości, elitaryzmu i podziału na lepszych i gorszych w swoich tekstach bardzo często. Robił to w „Gniewie”, kiedy pisał dlaczego podsycanie tego podziału jest tak bardzo na rękę populistom, a połajanki i pouczanie ze strony oświeconej elity, u reszty wzbudzają niechęć i frustrację, które bardzo łatwo jest przekierować na jakiegokolwiek wyimaginowanego wroga.
W „Nic się nie działo” z kolei możemy się przyjrzeć jak wygląda codzienność tych pogardzanych. Markiewka snuje swoją czułą gawędę przez kilkadziesiąt lat historii i opowiada o tym jakie jest życie uzależnione od siły własnych rąk i kaprysów przyrody, kiedy każdy dzień wypełniony jest harówką. Przybliża czytelnikom jak funkcjonuje wiejska społeczność i jakie prawa nią rządzą. Tłumaczy skąd taka silna pozycja kościoła na wsi - to była i często nadal jest jedyna przestrzeń, która pozwalała realizować potrzeby społeczne, a równocześnie jedyna, która niezależnie od tego kto rządził, mogła liczyć na wsparcie i ciągły dopływ gotówki. Pozwala zrozumieć dlaczego wieś nie interesuje się polityką, tylko kieruje własnym interesem. Pokazuje, że każda kolejna władza traktowała problemy żyjących na gospodarce jako jakiś margines, któremu można poświęcić ewentualnie chwilę uwagi w kampanii wyborczej, albo dla celów piarowych. Naświetla fatalne skutki transformacji ustrojowej i zauważa, że wejście do UE cudem było tylko w pierwszym momencie. Ukazuje zmiany, które odcisnął na życiu wsi postęp technologiczny i cywilizacyjny, który choć ułatwiał codzienne obowiązki, był wyniszczający dla wspólnoty. Uzasadnia dlaczego obszarom wiejskim jest tak trudno nadążać za zmieniającym się światem, dlaczego się wyludniają i jak działa różnica pokoleń, która przybiera rozmiary przepaści. Przyznaje też, że łatwo jest zapomnieć jak tam jest, kiedy już się z tego świata wyrwie, jak łatwo oceniać życie ludzi z perspektywy tego, co uważa się za brak i próbować ich w tę katastroficzną wizję wmanipulować. Tylko oni wcale tak nie myślą. Ich życie się toczy, rzeczywistość zmienia czasem szybciej, czasem wolniej, i niesie ze sobą różne wydarzenia, ale z perspektywy dziesięcioleci, nikt nie głoduje i nie zamarza. Więc po co narzekać?
Jest tu trochę życiowej mądrości i prawd uniwersalnych. Losy Anny Salachny mają być soczewką, która skupi spojrzenie czytających na historii Liszkowa z bliska, ale żeby podkreślić uniwersalizm procesów Markiewka sięga także do źródeł innych niż wspomnienia babci i mieszkańców miejscowości.
Tomasz Markiewka umie wspaniale snuć opowieść, która wciąga czytelniczkę i budzi zrozumienie. Zmiana perspektywy, którą proponuje, pozwala szerzej otworzyć oczy i objąć spojrzeniem to, co poza bańką. Owszem, nasze światy i doświadczenia w dużym stopniu są różne, ale pragnienia i potrzeby takie same.
Nie wiem, czy książki Tokarczuk muszą trafiać pod strzechy, czy byłyby tam komukolwiek potrzebne. Ale wiem, że chciałabym, żeby „Nic się nie działo” trafiło na salony i dokopało się w ich bywalcach do źródeł empatii i szacunku.

Ebooka dostałam od księgarni Woblink: https://woblink.com/ebook/nic-sie-nie...
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,441 followers
July 4, 2022
Jak się Państwu czyta w tych upałach? Odpływam i spływam po kilkudziesięciu stronach, więc w tym tygodniu nie naczytałem się przesadnie, ale udało mi się skończyć “Nic się nie działo. Historię życia mojej babki” Tomasza S. Markiewki. Z jednej strony to książka w fantastyczny sposób realizująca postulat napisania biografii osoby, która nie trafi do archiwów, nad którym to postulatem często się zastanawiałem. Z drugiej strony bardzo dobrze “Nic się nie działo” pokazuje ograniczenia relacji faktograficznej opartej na wielogodzinnych rozmowach, wieloletniej obserwacji i rodzinnej więzi.

Markiewka opisuje życie Anny Salachny urodzonej w górskiej wsi Ujsoły, miejscu “karmiącym zmysły” zapachem lnu, dźwiękiem wody i widokiem starych drzew. Trwa wojna, ale dla małej Ani to słowo niczego nie oznacza. Jeszcze nie wie, że czujność rodziców, by nie wychodziła za daleko ma coś wspólnego z wąsatym człowiekiem z Berlina. Ania była “piątym dzieckiem w rodzinie, czwartą córką”. Będzie miała jeszcze dwie siostry. W dziewięć osób w jednej izbie z kuchenką mieszkają raczej nocnie, bo dzień spędza się na dworze. Ania nie narzekała, “bo tez nie wiedziała, że można spać inaczej”.

Markiewka przeprowadza czytelnika przez kolejne lata życia Anny pokazując - na ile to możliwe - przypadkowość losu, który rzuca człowieka nagle do innej, oddalonej od rodzinnego domu, wsi. Pokazuje jednak, że w te wszystkie przypadki miesza się państwo, kościół i społeczne przemiany. Dlatego Anna decyduje się na pracę w fabryce, będzie do końca życia dumna z bycia przodownicą pracy. Dlatego w domu państwa Markiewków pojawi się radio i elektryczność, a automatyzacja rolnictwa trafi nawet pod strzechę w Liszkowie, wsi gdzie Anna z mężem będą rządzić się na gospodarce. Rządzi raczej Anna, bo jest kobietą o zaskakującej momentami sile. Na historię babci Markiewka nakłada opowieść o przemianach społecznych w ostatnich 80 latach. Historia społeczna spotyka Annę Markiewkę i czasem radzi sobie z opisem tego, co się jej przydarza, a czasem nie radzi. Wszystko to jest ciekawe, może niezbyt zaskakujace, ale dające do myślenia.

Mikrohistoria Anny Markiewki ma jednak swoje ograniczenia, a tym najbardziej dla mnie widocznym była bliska relacja autora z bohaterką. Coś, co z jednej strony daje autorowi dostęp do niesamowicie bogatego materiału, który może konfrontować z historia, socjologią, własnymi wspomnieniami, z drugiej okazało się blokadą przed zadaniem pytań intymnych. Menstruacja, odkrywanie seksualności, antykoncepcja, porody…

Markiewka prześlizguje się na przykład po tym, że Anna dziecko rodzi w szpitalu, a nie w chałupie, mimo że za tło mamy “zabitą dechami” Polskę. Jak wyglądały kolejne porody, czy się w jakiś sposób różniło podejście do rodzącej kobiety? A etyka seksualna na wsi? Czy była zgodna z naukami kościoła, czy jednak nie? Antykoncepcja? W tej książce słowo “seks” nie pada ani razu. A przecież Foucaulta autor z pewnością zna. To nie są pytania, które łatwo zadaje się swojej babci. I dlatego właśnie “Nic się nie stało” wydaje mi się raczej opowieścią o ograniczeniach tego rodzaju opisu. Ograniczeniach, które znikają gdy piszemy o kimś mniej nam znanym, lub po prostu uzupełniamy opis fikcja.

Bardzo doceniam to, co zrobił Markiewka i robi ten projekt na mnie pewne pozytywne wrażenie, ale krzywdę chyba robi autorowi opis wydawniczy, w którym czytamy, że ta mikrohistoria "może mieć więcej wspólnego z prawdą historyczną niż niejednym hasłem na koszulce z husarzami". To dość niewygórowane oczekiwania wobec "prawdy historycznej", której nie ma. Bo historia kobiet to historia też ich ciał. A tej tu nie znalazłem. Jakby nic się nie działo.
Profile Image for reading_mango.
326 reviews48 followers
March 7, 2023
3.5
Trudno mi to wyjaśnić, ale mam wrażenie ze ta książka jest inna niż wszystko co do tej pory czytałam. W pozytywnym sensie!
Profile Image for Oliwia Szul.
296 reviews15 followers
September 23, 2022
4,5⭐
Nie jest to pozycja idealna, ale na końcówce aż mi się łza w oku zakręciła. Piękna podróż przez kolejne dekady polskiej wsi i wszystkie zmiany, które w niej zachodziły, zmieniając życie mieszkańców. Bardzo kameralna, osobista, ale też w jakimś stopniu uniwersalna opowieść.
Profile Image for Jowix.
451 reviews145 followers
July 18, 2022
Sprawnie napisana i skontekstualizowana mikrohistoria. Zabrakło mi chyba przyszpilenia pracy pamięci głównej bohaterki, a co za tym idzie, nakreślenia jej relacji z autorem. Myślę, że łatwiej by było wówczas związać się z Anną i zrozumieć, co było dla niej ważne, a o czym wolała nie mówić lub nie pamiętać. Wyszło dość chłodno, mimo odczuwalnego zaangażowania emocjonalnego Markiewki.
Profile Image for Magdalena Golden.
256 reviews15 followers
November 29, 2022
Czasami zdarzy mi się wpaść na odpowiednią książkę w idealnym momencie. Tak właśnie się stało z "Nic się nie działo" - gdy została mi polecona, akurat przebywałam u swoich dziadków i wsłuchiwałam się w ich historie. Te spisane przez Tomasza Markiewkę były dla mnie równie interesujące. Jednocześnie inne i takie same. Wyczuwa się w nich pewien rodzaj nostalgii, który jednak nie zaburza trzeźwego spojrzenia na historię i zmiany, jakie zachodziły na przestrzeni dziesięcioleci.
Profile Image for agnieszka.
101 reviews22 followers
October 24, 2022
czułam się jakby poznawała lepiej historię życia moich dziadków!!!
polecanko
Profile Image for Paoletta.
73 reviews3 followers
November 27, 2023
- A jak ci się podobo nasza wieś?
- Trochę płasko.
Profile Image for TafajnaBasia.
35 reviews
November 9, 2022
4,5
Naprawdę ciepła i przyjemna lektura, kojarząca się z opowieścią babci
Profile Image for Kamila Michowska.
93 reviews
January 4, 2023
Mega polecajka, zachęciło mnie żeby pobrzebać bardziej w historii rodziny i miejscowości z których pochodzę. Gorzej że dziadkowie introwertycy nie chcą opowiadać 😡😡😡
Profile Image for Gulinka.
42 reviews3 followers
January 17, 2023
Tomasz Markiewka nie zawodzi i znów pisze przystępnie o trudnych sprawach. Tym razem bardziej osobiście niż zazwyczaj. Historia życia jego babki, ale sporo społeczno-polityczno-historyczno-kulturowego tła. I jak zawsze w szybkosięczytającej formie.
Profile Image for Izabela Witorzeńć.
34 reviews6 followers
September 1, 2023
Ależ to było dobre! Na rynku sporo ostatnio książek ukazujących jak żyło się konkretnym grupom społecznym w Polsce w różnych okresach (choćby "Chłopki", "Służące" czy "Chamstwo"). Jednak ta ukazująca życie z perspektywy jednej konkretnej Anny, babci autora, sprawia, że całość jest nie tylko rozprawką naukową ale nabiera wymiaru ludzkiego. Część dla rozumu i część dla serca. Jako miastowa z miastowymi rodzicami, dziadkami i pradziadkami kolejne rozdziały połykałam zafascynowana. Zachwyt i jeszcze raz zachwyt.
Profile Image for Aleksandra Szranko.
862 reviews63 followers
July 29, 2023
Świetnie koresponduje (i uzupełnia) z Chłopkami Kuciel-Frydryszak.
Znakomicie napisana. Bez nadęcia, bez kompleksów, ze statystyką, ale bez nudy (trudna sztuka!), z ciepłem i rozległym reaserchem, ale bez rozłażenia się szwów i na boki.
Profile Image for CzasoStrefa.
299 reviews5 followers
November 20, 2022
Nic się nie działo. Historia mojej babki to opowieść o minionym stuleciu okiem młodej dziewczyny dorastającej w małej wsi w Beskidach. W każdą kolejną zmianę w jej życiu autor umiejętnie wplata opis danej sytuacji polityczno-społecznej, od której mogła zależeć dana decyzja Anny, choć ona sama wówczas mogła nie zdawać sobie z tego sprawy. Czyni to z książki obraz życia „przeciętnej” obywatelki stojącej przed wieloma wyborami – od tych największych do najbardziej prozaicznych. Dowiadujemy się, jak wyglądało jej małżeństwo od momentu poznania Józefa Markiewki na jednej z zabaw w rodzinnej miejscowości. Razem z Anną Salachną podążamy przez kolejne etapy życia jednostki, rodziny, lokalnej społeczności, a w końcu narodu i świata. Dzięki lekturze można zbudować obraz przemian społecznych i ekonomicznych przede wszystkim na wsi i w rolnictwie, bo tam głównie zamieszkuje główna bohaterka, poza kilkoma latami w mieście na Dolnym Śląsku, gdzie pracowała w fabryce. Gospodarstwo rodzinne, w którym się wychowała, potem to prowadzone z teściami na Kujawach, a w końcu własne. Za mankament książki uznałabym fakt, że im bliżej współczesności, tym bardziej autorowi zdarza się uciekać w analizy panujących w danym czasie warunków polityczno-społecznych, przez co dużo mniej uwagi poświęcone jest samej Annie, a to o jej życiu miała opowiadać publikacja. Niemniej jednak zebrane opowieści babci, wzbogacone o konkretne dane, daty, statystyki i pogłębione o ogólne realia, czynią tę lekturę wartościową i wartą spędzonego czasu.
Więcej na: CzasoStrefa
Profile Image for martucha czyta.
441 reviews37 followers
November 21, 2022
Bardzo ciekawa książka o życiu na wsi, o powojennej rewolucji gospodarczej/kulturowej w Polsce, o tym jak w tym wszystkim odnajdywały się kobiety. Były fragmenty, które brzmiały tak jakby opowiadała to moja babcia...
Profile Image for Kultura przy herbacie .
82 reviews32 followers
Read
August 20, 2022
Historię znamy głównie z centrum wydarzeń. Tomasz Markiewka odbiega od nich, by przekazać nam dzieje Anny Salachny – góralki z Beskidów, później mieszkanki wsi na Kujawach, gdzie najważniejsze przemiany XX wieku i związane z nimi decyzje dochodziły jakby odległą falą.

Nic się nie działo. Historia mojej babki to opowieść o minionym stuleciu okiem młodej dziewczyny dorastającej w małej wsi w Beskidach. W każdą kolejną zmianę w jej życiu autor umiejętnie wplata opis danej sytuacji polityczno-społecznej, od której mogła zależeć dana decyzja Anny, choć ona sama wówczas mogła nie zdawać sobie z tego sprawy. Czyni to z książki obraz życia „przeciętnej” obywatelki stojącej przed wieloma wyborami – od tych największych do najbardziej prozaicznych. Dowiadujemy się, jak wyglądało jej małżeństwo od momentu poznania Józefa Markiewki na jednej z zabaw w rodzinnej miejscowości. Razem z Anną Salachną podążamy przez kolejne etapy życia jednostki, rodziny, lokalnej społeczności, a w końcu narodu i świata.

Dzięki lekturze można zbudować obraz przemian społecznych i ekonomicznych przede wszystkim na wsi i w rolnictwie, bo tam głównie zamieszkuje główna bohaterka, poza kilkoma latami w mieście na Dolnym Śląsku, gdzie pracowała w fabryce. Gospodarstwo rodzinne, w którym się wychowała, potem to prowadzone z teściami na Kujawach, a w końcu własne. Za mankament książki uznałabym fakt, że im bliżej współczesności, tym bardziej autorowi zdarza się uciekać w analizy panujących w danym czasie warunków polityczno-społecznych, przez co dużo mniej uwagi poświęcone jest samej Annie, a to o jej życiu miała opowiadać publikacja. Niemniej jednak zebrane opowieści babci, wzbogacone o konkretne dane, daty, statystyki i pogłębione o ogólne realia, czynią tę lekturę wartościową i wartą spędzonego czasu.

Tytułowa fraza Nic się nie działo to cytat z poszukiwań. U reportera, badacza czy też żądnego ciekawostek i anegdot wnuka to zdanie wywołuje zawód. Natomiast u tych, którzy ją wypowiadali, dominowała ulga, że wiatr wojen, przemian i rewolucji omijał ich przestrzeń, pozwalając im wieść spokojne życie, bez zawirowań, w określonym rytmie. Mimo to każdy z nich ma do opowiedzenia własną historię o wielu warstwach: indywidualnej, rodzinnej, społecznej, a w końcu historycznej i politycznej. Dobrze znać ją bez tabu i niepotrzebnego patosu.



Profile Image for Zyza.
168 reviews
August 24, 2024
Książki faktu dla mnie są bardziej doświadczeniem w formie audiobooku niżeli książki fizycznej. Jednak "Nic się nie działo. Historia życia mojej babki" była dla mnie przyjemnym zaskoczeniem.

Książka jest krótka, bo zawiera w zaokrągleniu 200 stron tekstu, ale jest ona pozycją po którą warto sięgnąć. Może i jestem niesiona na fali "Chłopek", ale bardzo lubię takie historie. Tak wielkie przyciąganie można pewnie zawdzięczać polskiej nostalgii za światem, którego ledwo doświadczyli moi dziadkowie. Światem lepszym niby niż ten, w którym przyszło nam żyć. Podziękować tej nostalgii możemy przez naszą ludzką potrzebę społeczności. Pożądamy kontaktu międzyludzkiego, która dla naszych przodków dwa trzy pokolenia wstecz była naturalne niczym oddychanie.

Autor dobrze zauważył, że w ostatnich latach próbujemy zkorektoeać drogę uogólnienie doświadczenia ubiegłego wieku. W końcu naszą codzienność tworzą drobne rzeczy, pojedynczy ludzie, doświadczenia na które tak mało się patrzy. Tak ważny okres XX wieku opowiedziany nam z perspektywy pojedyncze osoby bardzo doceniam oraz bardzo polubiłam. Tomasz S. Markiewka oddał hołd.
229 reviews
October 23, 2022
Doskonała książka.
Ubolewam nad tym, że po słabym poziomie historii w liceum mam braki w wiedzy historycznej. Ciężko jednak znaleźć odpowiednie źródło ze względu na wszechobecną ideologizację i puste hasełka, które się słyszy w przestrzeni publicznej.
Tutaj jednak, parafrazując opis z okładki, mamy do czynienia z czymś o wiele bliższym prawdzie historycznej. Brnąc krok za krokiem w historię babci autora, pani Anny, przechodzimy przez kolejne zmiany społeczne w powojennej Polsce. Dzięki jej perspektywie widzimy historię oczami zwyczajnej osoby, a dzięki dodanemu komentarzowi historycznemu, osadzamy tą perspektywę w szerszym kontekście. Całość sprawa, że otrzymujemy zarówno wspaniałe opowiadanie, jak i zapis historyczny.
Chcę też pochwalić za długość i ilość informacji- optymalne zarówno jedno, jak i drugie. Dzięki temu nie czujemy się przeładowani treścią. Polecam, warto przeczytać!
Profile Image for filolognaetacie.
30 reviews1 follower
May 15, 2023
Niezwykła pozycja, którą z pewnością sobie kupię, aby do niej wracać. Wnikliwy obraz społeczności wiejskiej - wbrew tytułowi nie skupia się tylko na jednostce, ale też na losach całej wsi. Liczne odniesienia do literatury przedmiotu, które bardziej poszerzają perspektywę i czasem wyłuszczają niuanse. Pomagają zrozumieć poruszoną problematykę, nieoczywistą dla osób urodzonych już w III RP.
Tekst niby publicystyczny, a jednak barwny i plastyczny styl pozwolił na ujrzenie Liszkowa w umyśle.
Chciałabym czytać więcej takich książek, choć nadzieje marne, bo bezpośredni świadkowie przemian społecznych, kulturowych, głębokiego PRL-u już powoli odchodzą.
Cieszy mnie ten wiejsko-ludowo-małoojczyźniany nurt w literaturze ostatnich lat.
Profile Image for Ania Jeżyna.
75 reviews
January 1, 2023
Dobra lektura i bardzo potrzebna. Historia babki autora - chłopki, która walczy, a może wcale nie walczy, tylko mierzy się z Olbrzymem, którym są procesy historyczne, które toczą się na jej oczach, a trochę z boku jej prywatnej historii. Mocno się utożsamian i czerpię z tej historii nadzieję, że można przetrwać, że nie zawsze ma się wpływ, że wszystko mija i nigdy nie wiem w pełni, do czego, dana sytuacja doprowadzi. Oj, gdyby takie książki pojawiały się w szkołach, o wiele łatwiej rozumiałby się historię swoją, lęki międzypokoleniowe i losy swoich przodków.
Profile Image for Klaudia Węgrzyn.
12 reviews5 followers
August 10, 2023
Książka w zawieszeniu gatunkowym - ani to biografia, ani reportaż - i to niestety nie jest jej atutem. Autorski research historyczno-antropologiczny wpleciony w biograficzną narrację raczej rozwarstwia i rozmywa tę mikrohistorię, niż ją umacnia. Główna bohaterka przez to staje się bardziej obca i modelowo-statystyczna, niż faktycznie "z krwi i kości" i z ziemi. Brak jej fizyczności i cielesności, znaczących podstaw doświadczenia kobiet, żon, matek, babek - czy zwyczajnie właśnie - chłopek.
Profile Image for Julia Prostak-Bazan.
92 reviews
February 8, 2025
Świetna książka. Autor w bardzo przystępny sposób, poprzez pokazanie historii swojej własnej babci, obrazuje życie kobiet i wsi w na przełomie lat czterdziestych aż do współczesności. Moja prababcia miała podobną historię (pochodzenie z gór, wysiedlenie w ramach akcji Wisła na zachód) i bardzo utożsamiam się z rzeczami opisanymi przez autora. Polecam 😊
Profile Image for Agnieszka.
72 reviews
May 19, 2025
Za często wyobrażamy sobie, że nasi przodkowie nie mieli ani ciekawego życia, ani życia w ogóle.
Książka bardzo przyjemna, autor podaje kontekst historyczny i dobitnie punktuje, jak znajomość chronologicznej listy wydarzeń historycznych nie mówi nam nic o ludziach, którzy je przeżyli.
Profile Image for Bartek Andrzejczak.
50 reviews8 followers
July 20, 2022
Ta książka dużo mi dała, chociaż ciężko jest mi ubrać to w słowa. Z jednej strony jest to historia nostalgii, z drugiej postępu, ale tak głęboko jest to historia niczego. Świetnie napisane.
Displaying 1 - 30 of 41 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.