bardzo ciekawa, bardzo dobrze napisana, widać żywe zainteresowanie autora, momentami taką czułość, świadomość, że opisywane postacie to byli żywi ludzie, a nie pomniki, jakie im wystawiliśmy.
sunie się przez tę książkę dość szybko, z zaciekawieniem, czuć włożoną w nią pracę i oddanie tematowi. wybór postaci jest różnorodny, od tych najbardziej nam znanych po osoby zapomniane. ich historie, mimo że podobne w pewnej sferze, również są różne – od nigdy do końca nie pogodzonego ze sobą Lechonia, chwytających za serce opisów zakochania Anny Iwaszkiewicz aż po żyjącego bez wsparcia bliskich ale pozostającego wiernym sobie Szymanowskiego czy też nadal ukrytą pod maską, którą sama sobie stworzyła, Konopnicką.
jasne, kilka kwestii można by inaczej opisać (nadal nie rozumiem tego uparcia, że Gombrowicz jedynie 'kreował' swój wizerunek na biseksualny), ale jak na te kilkanaście lat temu to bardzo dobra pozycja, zwłaszcza żeby samemu zacząć poznawać i lepiej rozumieć queerową historię, także polską, która mimo tych wszystkich tragicznych chwil i pesymistycznych portretów ludzi, którzy musieli tyle wycierpieć i tyle się ukrywać tylko przez to, kim byli, daje pewną nadzieję, staje się świadectwem i łączy pokolenia.
bo zawsze tu byliśmy i zawsze mieliśmy wpływ na świat, kulturę, historię. a stare, fałszywe pomniki i tak zostaną, prędzej czy później, zniszczone przez żywą prawdę