Mężczyzna czatujący w ciemności, by dokonać zemsty. Grupa biedaków, którzy postanawiają zająć kawałek pustyni. Piękna prostytutka, którą zarazem kocha i nienawidzi całe miasto. Drobny handlarz narkotyków szukający wsparcia u tajemniczych świętych. Kobieta zagubiona na cmentarzu w burzliwą noc po Dniu Zmarłych. Dziewięć opowiadań. Dziewięć historii. Dziewięć skoków w głęboki Meksyk. Role głównych bohaterów obsadza Eduardo Antonio Parra zwykłymi ludźmi: to prości rolnicy i robotnicy, ofiary przemocy, ale też kryminaliści i członkowie półświatka. W ich losach przegląda się rzeczywistość Meksyku początku XXI wieku, kraju, który kapituluje wobec wszechobecnych karteli i korupcji. Ale to nie sensacje rodem z pierwszych stron gazet wypełniają te opowieści, tylko historie jednostek, które czasem walczą o godność, a czasem już tylko o przetrwanie. To proza skonstruowana z mistrzowską precyzją, oszczędna, celna, która potrafi przybrać tony liryczne, lecz bywa też lapidarnie oschła, a niekiedy staje się wręcz hipnotyczna. Parra nawiązuje do wielkich twórców literatury meksykańskiej – jak choćby Carlosa Fuentesa czy Juana Rulfo – pozostając zarazem twórcą na wskroś współczesnym.
Narrador. Estudió Lengua y Literaturas Hispánicas en la Universidad Regiomontana. Algunos de sus relatos han sido traducidos al inglés, francés, italiano, danés y alemán. Colaborador de Confabulario, Crónica Dominical, Diálogo Cultural entre las Fronteras de México, El Ángel, La Cultura en México, La Jornada Semanal, La Tempestad, Letras Libres, Licantropía, Milenio, Milenio Diario y PlayBoy. Becario del Centro de Escritores de Nuevo León, 1990; del FONCA, en cuento, 1996, y en novela, 1998; del Centro Cultural Casa Lamm/Centro de Escritores Juan José Arreola, 2000; de la Fundación Guggenheim, 2001; y miembro del SNCA, 2001. Su obra está incluida en la antología Narcocuentos (Ediciones B, 2014). Ganador del Concurso Nacional de Cuento 1995 del Ayuntamiento de Guasave, Sinaloa, y de la Universidad de Occidente. Primer lugar en el Certamen de Cuento, Poesía y Ensayo 1994 de la UV. Premio Internacional de Cuento Juan Rulfo 2000 por Nadie los vio salir otorgado por Radio Francia Internacional. Premio Nacional de cuento Efrén Hernández 2004. Premio Antonin Artaud 2010 por Sombras detrás de la ventana.
Świetne opowiadania. Wszystko mnie od nich piekło, bolało i uwierało. Gorzkie, surowe, właściwie bardzo oszczędne w formie. Dużo dzieje się za sceną, w mroku i tytułowym milczeniu. Wrażliwość, która do mnie trafiła.
Ależ te opowiadania są fajne. Chyba bym nawet powiedział, że są piękne. Przy jednym się prawie poryczałem. Inne mnie przeraziło, jeszcze inne rozbawiło. Ale żadne nie pozostawiło mnie obojętnym. Ten autor ma swój styl. Nie tylko językowy czy tematyczny ale też konstrukcyjny. W aktualną fabułę wplata mniej lub bardziej odległe flashbacki i zawsze ma zaskakujące puenty (pointy?), które często zupełnie zmieniają nastrój czy przesłanie opowiadania. Świetne.
Na ten zbiór opowiadań kompletnie nieznanego mi prozaika natknąłem się w księgarni; na tyle mnie zaintrygował, że niezwłocznie nabyłem ebooka. Dowiedziałem się z Internetu, że autor jest współczesnym pisarzem meksykańskim, opublikował kilka książek, ta jest jego pierwszą po polsku. Po lekturze muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem, w tych krótkich opowiadaniach zawarte jest całe morze treści. Inni pisarze potrzebują na to całej książki, panu Parra (jak to się odmienia?!) wystarcza kilkanaście stron, to prawdziwy mistrz krótkiej formy. Wszystkie opowiadania są znakomicie napisane, niektóre wzbudziły moją szczególną uwagę.
W dwóch pierwszych opowiadaniach mamy historie mężczyzn, którzy są postawieni w obliczu próby, otoczenie i sumienie zmusza ich do popełnienia czynów, które zmażą winę i hańbę. I tak w opowiadaniu zatytułowanym 'Na czatach' bohaterem jest Bosco, który stoi właśnie na czatach ze strzelbą, ma zamiar zastrzelić Ángela, zabójcę brata Bosco – Jacoba, i w ten sposób zmaże hańbę ciążącą na rodzinie. W czasie wielogodzinnego czekania na Ángela przed oczami Bosco staje całe jego życie, a także życie Jacoba i Ángela. Okazuje się, że historia relacji trzech mężczyzn jest mocno skomplikowana i niejednoznaczna; to właściwie materiał na powieść. A jak się kończy opowiadanie? Przeczytajcie...
Prawdziwą perełką jest opowiadanie 'Tyle, ile trwa piosenka', dzieje się rzeczywiście w czasie trwania piosenki, a czytałem je 4 a może 5 minut... Mamy tu historię kilkudziesięcioletniego małżeństwa Reginy i Montera. Zaczyna się tak, iż Montero, który nie lubi tej akurat piosenki, ma atak duszności, zaś Reginie patrzącej na niego stają przed oczami dzieje ich związku, całkiem złożone: „Nienawidzę go, ale też kocham. Muszę go kochać. To mój obowiązek. To ojciec moich dzieci.” To opowiadanie formalnie genialne, znowu można zrobić z niego powieść.
Z kolei opowiadanie 'W obecności ciała' opowiada historię Macoriny – dziwki idealnej, która przez 20 lat była królową burdelu w mieście średniej wielkości. Młodzi ludzie, którzy się z nią kochali, założyli potem rodziny i przyprowadzali do Macoriny swoich synów aby ich rozdziewiczyła, co robiła z ochotą, bo naprawdę kochała swój fach: „Kiedy młodzież z naszego miasteczka, a także z Linares i Montemorelos, a nawet czasami z Monterrey znów zaczęła się do niej garnąć, by przejść inicjację, Macorinę traktowano już jak regionalną instytucję.” Opisuje Parra pięknie wzloty i upadki prostytutki w czasie jej długiej kariery. Wszystko to może brzmieć wulgarnie, ale nie, dla mnie to opowiadanie jest apoteozą radości istnienia a sama Macorina jawi się wręcz jako bogini życia. Rzecz cała jest mocno w duchu Gabriela Garcii Marqueza.
Są w książce i inne opowiadania, może nie tak poruszające, ale też bardzo dobre.
To świetna literatura, trzeba też podkreślić znakomite tłumaczenie Tomasza Pindela.
„Parabole milczenia” to dziewięć opowiadań Eduardo Antonio Parry, które jednocześnie są debiutem (w tak obszernej formie) tego pisarza na polskim rynku wydawniczym (w 2012 r. opowiadanie „Jestem nikim” pojawiło się bowiem w Polsce w antologii „Meksyk Noir”). Mamy zatem dziewięć historii, które łączy przemoc. I nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie forma tej agresji. W „Parabolach milczenia” trudno znaleźć historie lub kadry rodem z serialu „Narcos. Meksyk”. Parra bowiem nie porusza kwestii makro, a mikro. Po pierwsze udaje się na sam dół społecznej hierarchii Meksyku i pokazuje, jak właśnie tam rodzi się przemoc. Po drugie agresja ta zamknięta została w pojedynczych postaciach, możemy zatem mówić tutaj o zindywidualizowaniu. Dzięki temu mamy tu dziewięć opowiadań, w nich zwykłych ludzi i proste instynkty, które spotkać możemy nie tylko w Meksyku, ale również w Europie. Też w Polsce. Uniwersalność postaw bohaterów Parry, to największy sukces autora „Parabol milczenia”.
Druga kwestia, która dotyczy większości opowiadań, to napięcie seksualne. Meksykańskiemu pisarzowi udało się znakomicie oddać klimat i nawet jeśli lekturę czytało się w klimatyzowanym pomieszczeniu, to momentami trudno było nie poczuć się jak w gorącym Meksyku. Sekwencja zdań, dobór słów sprawił, że wyobraźnia działała na wysokich obrotach (i tu ukłony tłumaczowi Tomaszowi Pindelowi, który odwalił kawał dobrej roboty).
„Paraboli milczenia” nie potraktowałbym w kategorii podręcznika o Meksyku, ale Parra sporo informacji o swoim kraju przemycił. O meksykańskiej ludowej religijności po kryzysie instytucji kościoła, o obyczajowości, biedzie, przestępczości oraz stosunku do prostytutek (który gdyby nie posłowie, potraktowałbym jako kiepski żart). Czekam na kolejne pozycje autora!
„Parabole milczenia” to zbiór opowiadań, których akcja rozgrywa się w północnej części Meksyku. 9 historii układa się w żywy portret społeczności - pełnej napięć, przemocy i tłamszonej uczuciowości.
W każdym z poszczególnych tekstów Eduardo Antonio Parra szykuje dla czytelników nagły przeskok. Autor raz po razie zwodzi nas na manowce. Mroczny twist ujawnia zbrodniarza, zatajony romans czy konszachty z ludowym świętym.
Język w „Parabolach” podąża za meandrami narracji. Czasem porzuca zasady gramatyczne, by docisnąć poczucie zagubienia. To lektura wymagająca dużego skupienia, ale odwdzięczająca się literacką rozkoszą.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa.
2. to było tragiczne. słuchając i czytając to, miałam wrażenie ze siedem z dziewięciu opowiadań było o tym samym. o czymś tak samo beznadziejnym. jednak znajdywanie niepopularnych książek ma to ryzyko. dwa pierwsze opowiadania były interesujące i jakkolwiek wciągające ale reszta? dno. powtarzalne dno.
No, mili państwo, telenowela to nie jest. Nawet jeśli zgadzają się imiona i diapazony emocji, i czasem nawet jakby praca kamery. Tu jest bieda i wiara i przemoc, brud i głód i tanie alko, sińce i blizny. Tytuł chyba robi tej książce krzywdę, nic nowego, co zrobisz, jak nic nie zrobisz.
Fenomenalny zbiór opowiadań! Pierwsze opowiadanie od pierwszych stron wbija fotel i chyba było moim ulubionym razem z opowiadaniem o perfumach. Duże zaskoczenie...
Todo cuanto poseemos es un agujero y la noche de un día durante el año: noche resplandeciente de risas y sabores y tragos y calidez y compañía y festejo eso y la tierra que se finge protectora para curarnos de la ausencia de recuerdos de esta memoria ciega incapaz de decirnos algo de nosotros mismos tierra de cementerio que nos cobija aunque no sepamos nuestros nombres ni cómo ni cuándo ni por qué llegamos a ella tierra que a diferencia del mundo nos reconoce y acepta porque sabe que somos unos inocentes que creímos que nuestra estancia aquí sería momentánea y sin embargo transcurren las semanas y los meses y los años y seguimos haciéndoles compañía a las lombrices y las ratas en sus entrañas que no se cansan de absorber cuerpos nuevos para cubrir sus huecos...
Apenas puedo creer que esta antología de cuentos no tenía una sola estrella. Es lo triste de ser escritor mexicano. Nuestra misma cultura (donde escasean los lectores) desvaloriza el arte de la literatura.
Leí esta antología allá por el 2007, y me han parecido relatos algo oscuros, pero muy buenos.