Przeżywający kryzys wiary Andrzej dowiaduje się o śmierci swojego ojca i po blisko trzydziestu latach nieobecności powraca do rodzinnego miasta. W oczekiwaniu na pogrzeb bliskiej osoby staje w obliczu rozliczenia się z dotychczasowym życiem i weryfikuje swój światopogląd, niczym Chrystus przemierzając własną drogę krzyżową i przechodząc przemianę wewnętrzną.
Dla Andrzeja pobyt w rodzinnym mieście to nie tylko powrót do korzeni i odwiedzenie miejsc znanych mu z czasów dzieciństwa. To również poznanie, poprzez spotkania z rozmaitymi osobami, nieobecnego przez wiele lat w jego życiu ojca. To konfrontacja i rozstrzygnięcie rozmaitych dylematów oraz wątpliwości dotyczących zagadnień zarówno religijnych, jak i tych związanych z szeroko rozumianą sztuką oraz kulturą, przede wszystkim filmem, muzyką, fotografią i malarstwem.
Trafić na debiutanta tak cudownie operującego słowem to jak trafić szóstkę w totka.
Autentycznie - nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam powieść tak piękną pod względem językowym.
Niewiele tu dialogu, za to mnóstwo rozważań o kinie, sztuce, wierze i życiu. I mnóstwo emocji wpisanych w nieśpieszną opowieść o kilku dniach z życia dojrzałego mężczyzny mierzącego się z kryzysem wiary i doganianego przez przeszłość - swoją, swojego zmarłego właśnie ojca oraz tych, którzy jeszcze staną na jego drodze.
„Kryzys” to powieść specyficzna, w której rozsmakowujemy się słowem, chłoniemy opowieści o muzyce, filmie, fotografii czy malarstwie, a jednocześnie przebywamy wraz z bohaterem jego drogę. Drogę, która zmienia go wewnętrznie, a nas razem z nim.
To jedna z tych powieści, które nie trafią do wszystkich (z uwagi na formę i tematykę), ale jeśli czyjeś serce podbiją - zostaną z nim na długo.
Andrzej dowiaduje się o śmierci swojego ojca i po trzydziestu latach nieobecności powraca do rodzinnego miasta. Tam rozlicza się z własnymi wspomnieniami i światopoglądem.
Miało być analitycznie, krytycznie i z poszukiwaniem luk. Jak wyszło? Emocjonalnie, z zachwytem i bez dziur w fabule. Główne pytanie, jakie kołatało mi się po głowie podczas lektury, brzmiało: „Panie Autorze, kim Pan jest i skąd Pan mnie zna?”. Przyznam, że to nawet było w jakiś sposób nieprzyjemne, bo myśli Andrzeja były moimi myślami. To trochę tak, jakby Dąbrowski wszedł do mojej głowy, otworzył dawno zamknięty pokój i wpuścił do niego świeżego powietrza. A może to ja dostałam klucz, do zamkniętego pokoju w głowie autora? Nie wiem! Książkę czytałam w formie ebooka, całe szczęście, bo mogłam bezkarnie zaznaczać cytaty. Mój elektorniczny egzemplarz jest upstrzony podkreśleniami i zaznaczeniami. Zaznaczałem swoje myśli i swoje przyzwyczajenia. Wciąż mi z tym dziwnie.
Główny bohater w ciągu kilku dni przechodzi długą drogę, poznaje siebie na nowo, zmienia się, patrzy na swoje życie trochę z boku. I ja miałam to samo wrażenie czytając - mogłam popatrzeć na swój światopogląd z boku. Powtórzę się - dziwnie mi z tym.
Z jednej strony chcę Wam polecić tę książkę, dać klucz do pokoju, w którym razem z Andrzejem siedzimy przy lampce wina i „rozmawiamy” o życiu, a z drugiej mam ochotę zgubić ten klucz, żeby te rozmowy zostały prywatne. I znów mogę się powtórzyć - dziwnie mi z tym.
Właściwie mogłam tę opinię zamknąć w jednym zdaniu: to było świetne, gorąco polecam! Jednak „Kryzys” niesie ze sobą więcej…
Jeśli lubicie literaturę piękną, rzućcie wszystko i czytajcie.
Niekiedy przypadkiem trafiam na książki wyjątkowe, które zmuszają mnie wsłuchiwania się w siebie i które walą brutalnie w splot słoneczny bez ostrzeżenia. Taką książką jest „Kryzys” autorstwa Radosława Dąbrowskiego. To historia Andrzeja, dojrzałego mężczyzny, wykładowcy akademickiego, który po śmierci ojca wraca do rodzinnej miejscowości i przychodzi mu skonfrontować się ze swoją przeszłością. Pozornie, niewiele się tu dzieje, jednak kiedy zagłębimy się w tekst, wnikniemy w rozważania Andrzeja dostrzeżemy ogrom poruszanych tematów, rozważań i dyskusji filozoficznych.
Odniosłam wrażenie, że obok Andrzeja, drugą główną bohaterką jest sztuka. Sztuka szeroko rozumiana - film, teatr, fotografia, poezja… Autor poświęca jest dużo miejsca i pisze z dużą pasją. Znalazłam tu mnóstwo ciekawych spostrzeżeń, niektóre mnie zaskoczyły, niektóre wprawiły w osłupienie. Najlepszym przykładem są rozważanie teologiczne Andrzeja który jest człowiekiem wierzącym, ale praktykuje wiarę na swój indywidualny sposób. Dokładnie za to kocham literaturę, za poszerzanie własnych horyzontów i szerszą perspektywę. Mimo że dużo mnie dzieli z głównym bohaterem i nie sądzę, że znaleźlibyśmy wspólny język, to z przejęciem śledziłam jego poczynania. Nie jest łatwo tak wykreować bohatera, za co duże brawa dla Autora.
Podczas lektury „Kryzysu” czułam się odrobinę tak jak bohater podczas seansu filmowego, trochę jak we śnie, może bardziej jak na granicy jawy i snu. Czytając „Kryzys” trzeba całkowicie odciąć się od tego co wokół, by w pełni skoncentrować się na tej historii. Powieść napisana jest bardzo dojrzałym językiem, jest dopracowana i dość trudna w odbiorze. Zastanawiam się tylko, czy nie za dużo różnych tematów zostało poruszonych, czy nie za dużo symboli i rozważań. Główny bohater wspominał, że nie lubi cukierkowych recenzji, więc puszczam do niego oko i przyznaje, że pod koniec czułam lekki przesyt filozoficzny.
Niemniej uważam, że to bardzo wyjątkowa książka, która wyciągnęła mnie ze swojej strefy komfortu i bardzo Wam polecam przeżyć to samo co ja.
Wczoraj udało mi się skończyć książkę Radosława Dąbrowskiego. Już od początku wiedziałam, że będzie to całkiem inna lektura niż taka, z którą ostatnio mam do czynienia. Nie tylko przez samą tematykę utworu, ale też opisowość i precyzyjność - nie tyle co fabuły, ale jezyka, który jest wielobarwny i poetycki.
Andrzej w momencie, gdy dowiaduje się o śmierci ojca, postanawia wrócić do rodzinnego domu po trzydziestu latach nieobecności. Po drodze spotyka na swojej drodze ludzi, którzy pomagają mu się uporać z doświadczeniem, z którym przyszło mu się zmagać.
Tak jak jednak wcześniej zwróciłam uwagę - ta książka nie stoi fabułą. Nade wszystko autor snuje historię, która jest pełna wielu egzystencjalnych przemyśleń opartych na filozofii i kulturze. By móc całkowicie zrozumieć tę historię, należy z całą pewnością książkę czytać powoli i w wielkim skupieniu.
Książka z pewnością jest dla tych, którzy lubią historie, które są bardzo opisowe oraz filozoficzne.
Kilka dni temu minął rok od premiery książki autora Radosława Dąbrowskiego, „Kryzys“. Jakiś czas temu sam autor napisał do mnie z zapytaniem czy byłabym chętna zrecenzowania tego tytułu bo po recenzji @domino.czyta czułam, że to historia obok, której przejść obojętnie nie mogę, a intryga fabułą przeważyła najmniejsze zawahanie.
Długo zbierałam się do napisania tych kilku słów o powyższej książce. Układałam w głowie słowa i zdania, których mogłabym użyć żeby w najbardziej konstruktywny sposób przekazać emocje, wrażenia i przemyślenia. Niestety jednak ciężko mi napisać cokolwiek aby w łatwy sposób opisać to jak wielce zafascynował mnie ten tytuł. Czytając, czułam jakbym była tuż obok bohatera, razem z nim przechadzała się uliczkami, którymi przechadzał się jako mały chłopiec. Czułam jakbym to ja odwiedzała jego starych znajomych jak i spotykała również tych nowych. „Kryzys“ to książka pełna refleksji i mądrych przemyśleń, które zostawią czytelnika na długie godziny w zadumie. Jest to zarazem tytuł, który nie daje o sobie zapomnieć, kartkując tę historię naprzemiennie odczuwa się spokój jak i chęć zmian.
„Kryzys“ nie jest książką na jedno posiedzenie, warto ją sobie dawkować aby w nas 'dojrzała'. Niesztampowa historia dająca wiele refleksji, którą powinien przeczytać każdy. Pomimo, że na swój sposób wymagająca to piękna w swoim rodzaju, a pióro autora jest niczym wisienka na torcie w prowadzaniu nas przez „Kryzys“.
Aż ciężko mi uwierzyć, że jest to debiut... ,,Kryzys" napisany jest niezwykle kunsztownym, wręcz wyrafinowanym językiem, w którym widać ogromny talent i warsztat autora. To nie jest powieść, którą przeczyta się w dwa wieczory, zdecydowanie potrzeba na nią czasu i spokoju, jeśli chce się dostrzec jej wartość i piękno. Ilość poetyckich opisów na temat sztuki, filmu, teatru, fotografii jest niezwykła i skłania czytelnika do wielu głębokich przemyśleń. Na pewno nie jest to książka dla każdego i nie każdy ją doceni, ponieważ należy ona do tego poważniejszego rodzaju literatury pięknej, na który trzeba mieć akurat moment, ja jednak jestem bardzo wdzięczna, że mogłam ją przeczytać. Skłoniła mnie do refleksji i czuję, że minie trochę czasu, zanim uda mi się poukładać sobie to wszystko w głowie🖤
Osobiście od zawsze unikałam książek obyczajowych, chociaż przyznaję, że dzięki współpracom recenzenckim powoli otwieram się na ten rodzaj historii. Bardzo dużym wyzwaniem są również dla mnie zbyt długie opisy (nie bez powodu nie przeczytałam do tej pory Władcy Pierścieni, chociaż historię tę ubóstwiam! I nadal jestem w team Aragorn). Wielokrotnie wspominałam w swoich recenzjach, że lubię, gdy w książce dzieje się wiele, a emocje wręcz wypływają wraz z każdą kolejną przewracaną stroną.
A Wy co o tym sądzicie? Podzielcie się ze mną przemyśleniami, i oczywiście zapraszam Was do lektury recenzji książki pt. „Kryzys” autorstwa Radosława Dąbrowskiego, która… była dla mnie nie lada wyzwaniem.
Książka ta trafiła do mnie przez zupełny przypadek, ponieważ bardzo zaciekawiła mnie recenzja jednej z bookstagrammerek, której to post ochoczo skomentowałam. Nie powiem, ucieszyłam się, gdy autor zwrócił się do mnie z prośbą o recenzję książki. Opinia, którą przeczytałam i opis (wstawię go w oddzielnym komentarzu) zaintrygowały mnie na tyle mocno, że bez wahania zgodziłam się na współpracę. I tutaj przepraszam Autora i dziękuję mu za cierpliwość, ponieważ moje sprawy zawodowe i prywatne były trochę drogą cierniową tej książki. Dlaczego użyłam takiego wyrażenia? Ponieważ w „Kryzysie” poznajemy historię Andrzeja, który po wielu latach spokojnej pracy na uniwersytecie dostaje wiadomość o śmierci ojca. Mężczyzna postanawia wrócić na kilka dni do rodzinnej miejscowości, którą opuścił trzydzieści lat wcześniej. I chociaż nie miał kontaktu z ojcem, to i tak postanowił pożegnać go z należytym mu szacunkiem. Podczas wędrówki po mieście i własnej przeszłości, Andrzej spotyka dawnych znajomych oraz postacie, które są dla niego całkiem obce, ale jego umiłowanie do filozoficznych dywagacji powoduje, że z entuzjazmem podejmuje z napotkanymi osobami dyskusje dotyczące religii i życia. Osobiście miałam wrażenie, jakbym czytała przemyślenia alter ego Autora, chociaż Pana Radosława nie miałam okazji prywatnie poznać. Niemniej pozwoliłam sobie zasugerować się biogramem umieszczonym na okładce, którego słowa mogą wiele wyjaśnić dla zrozumienia tej historii. A może po prostu zbyt wiele sobie dopowiedziałam? Próbowałam odnaleźć tytułowy kryzys w zachowaniu i postrzeganiu świata naszego bohatera. Czy to faktycznie był kryzys wiary? W końcu podczas prowadzonych rozmów Andrzej stał w obronie wiary, której temat poruszany był wielokrotnie. Może w związku z postrzeganiem świata? W końcu sztuka jest elastyczna, może Andrzej nie potrafił sprostać rozwojowi otaczającego go świata? A jeśli to chroniczna samotność przyczyniła się do rozpoczęcia jego podróży ku zrozumieniu samego siebie? A może… Może słowa, które zapisywał, nie były tak naprawdę skierowane do jego zmarłego ojca, a do Boga, w którego obecność faktycznie zwątpił? Czyli jednak chodziło o wiarę? Myślę, że każdy, kto przeczyta tę książkę, zinterpretuje dylematy Andrzeja na swój wyjątkowy sposób. Niewątpliwie jest to pozycja, która pozwala nam spojrzeć inaczej na kwestię wiary i sztuki. I teraz… dlaczego ta historia była dla mnie wyzwaniem? O wierze nie rozmawiam ani nie czytam. Sztuki nie rozumiem (wiem, brzmi dziwnie), ale muszę utożsamić się z jednym cytatem z Kryzysu: „Wie pan, nocą człowiekowi łatwiej przychodzi myśleć o tym, co wszyscy w sztuce kochamy najbardziej: o seksie, o śmierci, o burzy z piorunami…” Po tych słowach zaczęłam zastanawiać się, czy aby to, co tworzę historie, nie jest też swego rodzaju sztuką? Książka przeraziła mnie również ze względu mnogość i długość opisów, w których chociaż zamieszczona była akcja (nie w takim znaczeniu, jaki ja lubię), to ich wielkość sprawiała mi ogromny problem. Wyczekiwanych przeze mnie dialogów było niewiele, ale wniosły bardzo dużo do tej historii. Jeśli chodzi o emocje, nie odczułam ich. Przemyślenia i prowadzone dyskusje były interesujące i, jak już pisałam, można z nich wyciągnąć bardzo ważne nauki i inaczej spojrzeć na świat, jednakże to nie było to, czego się spodziewałam. Muszę również wspomnieć, że zaintrygowała mnie ostatnia scena, która z jednej strony jest otwartym zakończeniem książki, ale z drugiej (moim zdaniem) jednoznacznie wskazuje, co stało się z głównym bohaterem. Czy żałuję, że sięgnęłam po tę książkę? Absolutnie nie. Poznałam wspaniałe pióro pana Radosława, dzięki któremu wybrałam się w wędrówkę po umyśle Autora i z chęcią porozmawiałabym z Nim na niektóre tematy osobiście. Jednakże przekonałam się, że ten rodzaj historii nie jest dla mnie, co absolutnie nie umniejsza dla wyjątkowości tej pozycji. Sądzę, że wiele osób odnajdzie siebie w „Kryzysie”. A może książka ta pozwoli Wam na zrozumienie, że każdy z nas ma prawo do chwil zwątpienia i słabości? Zachęcam do lektury, byście przekonali się, co takiego kryją w sobie karty tej historii.
‘Kryzys’ to książka klasyfikująca się do gatunku literatury pięknej, a która napisana została przez Radosława Dąbrowskiego. Dodatkowo pragnę zaznaczyć, że publikacja to debiut literacki autora napisany na wysokim poziomie. Jest to niezwykła, bardzo intrygująca a jednocześnie dość trudna lektura o przemijaniu, rozważaniu nad życiem oraz tęsknotą. Kiedy usiadłam do tej książki, już po pierwszych zdaniach wiedziałam, że nie będzie to prosta lektura, wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy z tego, jak bardzo nie będzie łatwa. Tym co wyróżnia tę pozycję na tle wszystkich innych jakie do tej pory recenzowałam to styl w jakim została napisana oraz język, jakim posługuje się autor. Zacznę od narracji, gdyż mamy tu do czynienia z wyjątkową trzecioosobową narracją. Czytając odniosłam wrażenie jak by ktoś siedział obok i opowiadał całą historię, przedstawiał wydarzenia, uczucia bohatera, a także wtrącał swoje dygresje. W tej lekturze, pomimo iż gra on główne skrzypce, nie ma się wrażenia, że się narzuca czytelnikowi. Wręcz przeciwnie, jest w nim coś niezwykłego. Autor tak prowadzi jego rozważania, że momentami ma się trudno wyzbyć się przeświadczenia, iż narrator mówi bezpośrednio do nas, zmuszając nas do przemyślenia poruszanego wątku. Ponadto, podczas lektury miałam odczucie, że bohater i jego losy są jedynie przykładem obrazującym to, co narrator stara nam się dyskretnie przekazać. Szczerze przyznam, że z taką narracją nie miałam jeszcze do czynienia. W tym momencie muszę zaznaczyć, iż książka składa się głównie z opisów przemyśleń, a także komentarzy narratora, a dialogi między bohaterami są dodatkiem do całości i to bardzo nieznacznym. Zaznaczam Wam to gdyż wiem, że nie każdy lubi obszerne opisy. Dlatego podkreślę jeszcze raz, ta historia składa się praktycznie z samych opisów. Jeśli chcecie po nią sięgnąć nastawicie się na to oraz na to, że nie jest napisana prostym językiem. Dodatkowo z przykrością muszę odradzić Wam tę literaturę jeśli liczycie na szybką akcję pełną zwrotów i fabularnych zaskoczeń – tego tu nie znajdziecie. Jak już jesteśmy przy samym języku, autor posługuje się wysublimowanym słownictwem. Mamy tu do czynienia z piękną, złożoną polszczyzną, ale też momentami trudną w odbiorze. Na co dzień najczęściej mamy do czynienia z prostym językiem z domieszką zapożyczeń z języków obcych. Nie ma co się łudzić, często zapominamy jak złożony, trudny, a zarazem piękny jest nasz język. Ta pozycja jest idealnym przykładem podczas czytania którego możemy przypomnieć sobie jak cudowny jest nas ojczysty język, do czego gorąco zachęcam. Z drugiej jednak strony połączenie rozbudowanej polszczyzny z tematyką egzystencjalno-filozoficzną sprawia, że ta książka nie należy do łatwych w odbiorze. Piękna opowieść, lecz osobiście nie polecam jej po ciężkim dniu, bądź do porannej kawy – no chyba, że literatura piękna to coś, co uwielbiacie. Do nie trzeba mieć czystą głowę i siłę na przemyślenia. Dużo piszę o stylu, ale o czym jest ta książka? Otóż przyznam się Wam, że nie wiem, jak Wam ją opisać, gdyż należy do grupy tych książek, które trzeba samemu przeczytać, aby je zrozumieć. Powiem więcej, tą pozycję należy zakwalifikować do opowieści, które każdy czytelnik, z uwagi na własne życiowe doświadczenia może odebrać inaczej, może dojść do innych spostrzeżeń oraz innych wniosków. To jest kolejny ogromny atut tej historii – to, że oddziałuje na czytelnika i daje mu pole do wyciągnięcia własnych wniosków. W wielkim skrócie mogę tylko napomknąć, że autor umieścił w swoim dziele dużo rozmyślań nad życiem, wiarą, relacjami międzyludzkimi, postrzeganiem świta, kultury oraz sztuki, a także ukazuje znaczenie przemijania. To tylko ułamek przemyśleń i uwag jakie możecie tutaj znaleźć. Jak już wspomniałam, ciężko mi jest przekazać Wam co tu dokładnie znajdziecie, gdyż prawdopodobnie, ze względu na własne poglądy czy przeżycia dopatrzycie się czegoś innego niż ja. Możliwe też, że po lekturze dojdziecie do innych przemyśleń, wniosków bądź zamkniecie książkę i zaczniecie się zastanawiać, o co chodzi z tym zakończaniem. Tutaj sami musicie to sprawdzić jak to będzie z Wami. ‘Kryzys’ to wspaniała i głęboka książka pełna przemyśleń oraz pięknego języka. Nie jest to lekka pozycja, ale w moim odczuciu bardzo wartościowa. Warto zderzyć się czasem z literaturą, która zachwyca warsztatem oraz daje do myślenia. Polecam Wam sięgnąć po nią jeśli jesteście gotowi na takie poważne i doniosłe spotkanie.
Dzień dobry, Kochani 💙🐝 dziś zapraszam Was w przepiękną, aczkolwiek trudną podróż wgłąb siebie. Zanurzcie się zatem w lekturze RECENZJI tego wyjątkowego debiutu 🤎 Tytuł: „Kryzys" Autor: Radosław Dąbrowski Wydawnictwo: @oh_book_wydawnictwo Moja ocena: 10/10
Będąc z Wami szczerą, przyznam, że chciałabym recenzję tej szczególnej książki napisać tak pięknym językiem ojczystym, jakim napisana jest sama powieść. Niestety nie podołam, gdyż buzują we mnie różne emocje po przeczytaniu tej publikacji, i to im pozwolę się wydostać na powierzchnię spod tafli jakże pięknych i wyszukanych słów. Mówi się, że coś jest szyte na miarę, kiedy przygotowuje się to i przeznacza specjalnie dla konkretnej osoby. Ja mam nieodparte wrażenie, że ta książka jest jakby pisana dla mnie. Wiem, brzmi to nieskromnie, może nawet nierealnie, ale nie skłamię, pisząc że ta powieść w duszy mi gra, jak żadna inna. Jej fabuła, styl, język, przesłanie - cała ona pasuje do mnie, mojego charakteru, osobowości, nie przymierzając jak zagubiony pantofelek Kopciuszka. Łączy mnie z nią tak wiele, że aż trudno mi to pojąć, aczkolwiek zapewne dlatego poruszyła namiętności schowane w skrytości serca - wiara, sztuka, kultura, kino, film, literatura,poezja, język polski - to moje życie, ukończone studia, praca, pasja. Zgadzam się też z tym, że „nigdy nie należy jednak rezygnować z marzeń i warto do ich realizacji dążyć wytrwale przez całe życie, nawet będąc w zaawansowanym już wieku" #gnajwstronemarzen 🎈Małgosia @ogrod.ksiazek to już chyba o mnie wie, bo poleciła mi tę książkę, a dzięki p. Radosławowi trafiła w moje ręce, za co najmocniej dziękuję. Powinniście mieć na uwadze, że wbrew pozorom, ta publikacja nie jest dla każdego. Ona jest dedykowana tym, którzy w głębi siebie skrywają wrażliwość i czują, że dojrzeli, aby uchwycić jej mądrość i przekaz. Oddałam się lekturze tego debiutu z pasją, pozwalając sobie na nieśpieszne smakowanie i delektowanie się słowem pisanym. To była wyjątkowo wykwintna uczta. Dałam sobie wolną rękę, aby móc przeżyć drzemiące uczucia, dałam też sobie chwile na refleksje i przemyślenia, zwłaszcza, że pora roku jak najbardziej temu sprzyja. Uważam, że warto temu debiutowi poświęcić więcej czasu, żeby dać szansę na zrobienie szczerego rachunku sumienia i wyciągnąć wnioski dla samego/samej siebie. Kryzys. Każdy z nas na swojej życiowej drodze napotyka na różnego rodzaju sytuacje, zwane kryzysami. Sztuką staje się umiejętność poradzenia sobie z tymi kryzysami. Andrzej, mężczyzna w średnim wieku, singiel, wykładowca akademicki (na marginesie - marzy mi się zostanie wykładowcą) zostaje postawiony przed faktem dokonanym. Po niemalże trzydziestu latach nieobecności w rodzinnym domu, powraca w rodzinne, prowincjonalne strony na pogrzeb swojego ojca. Bohater znajduje się w takim momencie swojego życia, w którym przeżywa kryzys wiary, gryzą go kwestie egzystencjalne, zżera przerażająca i dotkliwa samotność, którą można aż namacalnie odczuć. Dorosły już człowiek konfrontuje się ze swoimi wspomnieniami z dzieciństwa. Oczami wyobraźni i ja się przenoszę do tych czasów. Rozważania Andrzeja nie należą do łatwych przemyśleń, mogą być niewygodne, z pewnością są przejmujące, smutne, zatrważające, ale przede wszystkim szczere. Wykładowca doświadcza różnych sytuacji, z których czerpie mądrości i przesłanie. Spotyka na swojej drodze ludzi, którzy pojawili się na niej nieprzypadkowo. Pragnie dowiedzieć się czegoś więcej o zmarłym rodzicu, próbując poznać go na nowo. Czas, który minął, zatarł ślady tamtych czasów, relacji i uczuć, a tego czasu nie można już odzyskać. Historia Andrzeja przepełniona jest nostalgią, nieuchronnym przemijaniem, tęsknotą, ale daje też światło nadziei.
Z pewnością ta książka zapadnie na długo w mojej pamięci. Serdecznie dziękuję i gratuluję Autorowi za dostarczenie mi tych trudnych, aczkolwiek potrzebnych i przecież pięknych emocji i uczuć. A Wam, Kochani, najmocniej polecam sięgnąć po ten debiut i zanurzyć się nie tylko w fabule, ale też w odmętach własnych przemyśleń.
Kiedy rynek wydawniczy co rusz oferuje nowości bardzo trudno zaistnieć nowym twórcom i sprawić, żeby ich głos był czytelny wśród wielu innych oferowanych czytelnikom wypowiedzi. Jest to tym trudniejsze, że bardzo często nagłośnienie debiutu wymaga zwrócenia na niego pełni świateł, tak aby został wyraźnie dostrzeżony i doceniony, wśród wielu innych tytułów. Z pełną świadomością zwracam zatem dzisiaj Waszą uwagę na perełkę literacką popełnioną przez Radosława Dąbrowskiego, czyli na „Kryzys” wydany przez Muzę, Oh Book. I bynajmniej nie chwalę tej książki dlatego, że dane mi było uzyskać ją wprost od Autora, chociaż nie ukrywam, że czułam się wyróżniona możliwością obcowania z tak dobrą jakościowo prozą. Bo „Kryzys to w istocie literatura piękna przez duże P, nie tylko dlatego, że została w mistrzowski sposób napisana, ale również dlatego, że porusza nietuzinkowe, jak na standardy współczesnej literatury, tematy odnosząc się nie tylko do kontemplacji życia i śmierci, do sensu istnienia, do poszukiwania wartości, które wypełniają prozę codziennej egzystencji, a które mieścić się mogą w szeroko pojętej sztuce, odwołującej się zarówno do dorobku literackiego, malarstwa, ale i osiągnięć kinematografii. Przyczynkiem do prowadzenia rozważań we wszystkich wspomnianych kierunkach jest historia Andrzeja – mężczyzny w średnim wieku, który po kilkudziesięciu latach braku bytności w swej rodzinnej miejscowości wraca do niej po to, aby zmierzyć się ze śmiercią ojca. Pogrzeb, w którym Andrzej ma wziąć udział sprawia, że nie tylko zmuszony jest on do poszukiwania prawdy o samym sobie, ale i staje przed koniecznością skonfrontowania swej wiedzy o zmarłym ojcu ze sposobem postrzegania i odbierania go przez lokalną społeczność, w której ten przez lata funkcjonował, a z którą Andrzej – wybierając karierę uniwersytecką i błysk świateł wielkiego miasta, trwale zerwał. Powrót do rodzinnej miejscowość stwarza zatem głównemu bohaterowi szansę nie tylko na retrospekcję własnego życia, ale również zetknięcie się z wieloma, ciekawymi, choć na pierwszy rzut oka niepozornymi postaciami, z których każda stanowić będzie swoistą lekcję egzystencjalną dla zagubionego w życiu Andrzeja. I tu nie bez kozery istotny jest sam tytuł powieści. Kryzys, który stał się kluczowym słowem dla oddania istoty treści prozy Radosława Dąbrowskiego idealnie oddaje nie tylko stan emocji w jakich pozostaje główny bohater, ale w równym stopniu odzwierciedla dzisiejszą rzeczywistość, postrzeganą w szerszym kontekście niż tylko przez pryzmat przeżyć samego głównego bohatera. Ten kryzys, z greckiego „krino” oznacza punkt zwrotny, przełomowy; moment rozstrzygający; jakościową zmianę układu lub w układzie. Można o zatem tłumaczyć jako o zdarzenie nagłe lub narastające, zagrażające życiu, zdrowiu, mieniu, a także środowisku człowieka, przeciwstawianie się któremu wymaga zaangażowania sił i środków, które niekiedy przekraczają lokalne możliwości. Ten kryzys objawia się i na płaszczyźnie wiary, i wartości, i dokonywanej samooceny, a także w zakresie kontaktów międzyludzkich, zapatrywania na istotne składniki ludzkiego życia oraz wypełniacze jego treści. I tu w snutą przez Autora opowieść o powrocie Andrzeja do własnych korzeni, do ukształtowanej pamięci o relacji z ojcem, ale i z rówieśnikami z dzieciństwa, nadarza się dla Autora okazja do wręcz filozoficzno-moralizatorskich wywodów sięgających głęboko w chrześcijańską religię, podwaliny filozofii, czy ukształtowane przez lata trendy obecne w sztuce, zwłaszcza w ramach X muzy, do której często odnosi się Autor. Mnie Radosław Dąbrowski oczarował swoim stylem i głębią zawartą w „Kryzysie”. I jeśli tak ma wyglądać kryzys jak w przypadku prozy tego Autora, to niech bessa trwa w nieskończoność, a ja zniosę ją z pokorą. Polecam serdecznie lekturę.
„Kryzys” to debiutancka powieść Radosława Dąbrowskiego. Nie jest to łatwa lektura i nie każdy zapewne się w niej odnajdzie. Nie mamy tu zbyt wielu dialogów, a bardzo dużo opisów, dzięki którym miałam wrażenie, że towarzyszę głównemu bohaterowi podczas jego podróży w głąb siebie.
46-letni Andrzej przeżywa kryzys – czy tylko wiary? Moim zdaniem nie. Spełniony zawodowo wykładowca akademicki, nie do końca zadowolony jest z tego jak ułożyło się jego życie. Zafascynowany kulturą – teatrem, filmem, muzyką, historią w dużej mierze tym właśnie pasjom poświęca swój wolny czas i stara się wynieść z nich jak najwięcej. „Zawsze musi być gorzej, żeby później było lepiej. Każdy kryzys poprzedza rozwój.”
Od dłuższego czasu śni mu się pewien sen, którego znaczenia nie potrafi zrozumieć. „Być może sen jest namiastką drugiego życia. Albo fragmentem śmierci i wskazuje na to, że pojmowanie życia człowieka nie powinno się ograniczać do jego obecności w czasoprzestrzeni, której istnienia jest świadomy.”
Pewnego dnia, Andrzej otrzymuje list od swojej szkolnej koleżanki z informacją o śmierci ojca. Po 30 latach wraca do rodzinnej miejscowości. „Niektórzy lubią wracać w rodzinne strony. Do miejsc, w których się wychowywali. Doświadczali czegoś po raz pierwszy.” Dla niego ten powrót nie wiąże się jednak z niczym przyjemnym. Będąc małym dzieckiem stracił matkę, ojciec nie pielęgnował pamięci o niej. Andrzej nie posiadał nawet jej zdjęcia. Ta sytuacja na pewno miała ogromne znaczenie na jego późniejsze postrzeganie rodziny, której sam nigdy nie stworzył.
Pogrzeb ojca został zaplanowany z wyprzedzeniem, w oczekiwaniu na niego, nasz bohater odwiedza miejsca, które pamięta, spotyka się ze szkolną przyjaciółką i jej mężem, a także poznaje parę turystów ze stolicy. Każda z napotkanych osób skrywa w sobie jakąś tajemnice. „Wiele można wyczytać z ludzkiej twarzy. Każda jest inna, a na wszystkich w mniejszym lub większym stopniu znajdują się oznaki charakteru danego człowieka, ślady rozmaitych doświadczeń z przeszłości (…) Jeżeli informacji nie dostarczą pewne cechy fizyczne, to o wnętrzu osobnika powiedzą oczy. Jedyny narząd, który rzadko się starzeje, będąc łagodnie traktowanym przez czas, i jednocześnie gromadzi w sobie najwięcej tajemnic.” Każde kolejne spotkanie skłania Andrzeja do kolejnych przemyśleń. „Upływ lat sprawia, że człowiek staje się bardziej krytyczny i do pewnych rzeczy lepiej nie wracać. Zwłaszcza że czas potrafi je brutalnie zweryfikować.”
Przyjaciółka z młodych lat zaskakuje bohatera swoją poetycką twórczością. „Warto doceniać małe rzeczy. Umieć dostrzec wartość w jakichś momentach, pojedynczych chwilach. One w połączeniu potrafią zbudować ogólną satysfakcję z życia.”
Andrzej spędzając czas z różnymi spotkanymi osobami, umacnia się w wierze, że „każdy z nas jest aktorem. Nieustannie poszukujemy własnej tożsamości, wcielając się w życiu codziennym w rozmaite role, w zależności od sytuacji, w której się znajdziemy. Taki trochę cyrk, na którego arenie zamiast zwierząt, jesteśmy my, ludzie.(…)Świadomie lub nie postępujemy według utartego modelu.”
Powieść Radosława Dąbrowskiego wpisuje się bezsprzecznie w kanon literatury pięknej, Autor operuje pięknym językiem i dzieli się z Czytelnikiem niesamowitą wiedzą z dziedziny sztuki. Ponadto filozoficzne rozważania skłaniają odbiorcę do podróży do własnego wnętrza, do chwili zadumy, zastanowienia się nad sprawami, które w pędzie codziennego dnia nierzadko odstawiane są na dalszy plan. „Wygląd człowieka jest istotny, ale ostatecznie najważniejsze pozostaje to, co dzieje się w środku.” „Rzeczy zawsze przedstawiają ludziom zaledwie wybraną liczbę swych niezliczonych właściwości.”
"Kryzys" Radosława Dąbrowskiego nie jest to łatwa lektura i nie dla każdego. Kilkukrotnie ją odkładałam i do niej wracałam. Z uwagi na to, że jest przesycona przemyśleniami, filozoficznymi rozważaniami, to podróż do wnętrza człowieka, nie jest to lektura na raz, do bezmyślnego przeczytania w biegu. Dla niej trzeba poświęcić czas, skupić się, wyciszyć, mieć czysty umysł, mieć czas na przemyślenia, czas by zrozumieć. Dojrzeć!....Wtedy mogłaby być to piękna, niezapomniana i pouczająca podróż. Miałam problem ze skupieniem się , z wciągnięciem się w opowieść jaką serwuje nam Radosław Dąbrowski, by razem z Andrzejem - głównym bohaterem, brnąc przez egzystencjonalną podróż wspomnień. Myślę, że do książki wrócę za jakiś czas, kiedy będę na nią gotowa, by na nowo spróbować odczytać myśli autora, odkryć to, co mogło mi umknąć podczas czytania. 🌲🌲🌲 Książka obfituje w bogate opisy, dialogi, jak a sam styl powieści jest niesamowicie filozoficzny. Całość natomiast została napisana niezwykle barwnym, kwiecistym językiem, wprowadzając przy tym gęsty, duszny klimat, dla mnie przytłaczający chwilami. Nie da się nie zauważyć ogromnej wiedzy autora na temat sztuki i kultur, co jeszcze bardziej sprawia, że książka staje sie naprawdę wyjątkowa, oryginalna, inna niż wszystkie. I pomyśleć, że jest to debiut literacki. Tutaj z każdej strony czuć dojrzałość, swoisty spokój, opanowanie twórcy tej historii, która poszerza horyzonty i przekazuje czytelnikowi ponadczasowe wartości. 🌲🌲🌲 Główny bohater - Andrzej po śmierci ojca, udaje się do rodzinnego miasta, po trzydziestu latach nieobecności. To tam odbywa sentymentalną podróż w głąb siebie, w głąb własnego istnienia, rozliczając się z własnymi wspomnieniami i światopoglądem. Autor zabiera nas w niezapomnianą podróż do krainy dzieciństwa Andrzeja, gdzie docelową stacją jest dorosłość. Jest to bardzo swoista, kręta droga zmierzająca ku oczyszczeniu, zrozumieniu. To starcie z własnymi poglądami i upodobaniami, które mogą zmienić wszystko, całe postrzeganie świata. 🌲🌲🌲 "Kryzys" wprowadza czytelnika w nostalgiczny nastrój, zmusza do refleksji na tematy egzystencjalne, rozkminy nad sensem życia i przemijaniem. Filozoficzne rozważania, wielowarstwowe przemyślenia autora, poruszają temat nieuchronności śmierci, miłości, wiary, przyjaźni, wewnętrznej przemiany. Nie brak w książce również zagadnień na temat kultury, sztuki, filmu, muzyki czy fotografii. Myślę, że warto dać szansę "Kryzysowi" i autorowi, który stworzył coś naprawdę oryginalnego, niepowtarzalnego. Ale żeby w pełni doświadczyć podróży w głąb siebie, należy być gotowym na takie doświadczenie. Jak wspomniałam, nie jest to pierwszy i ostatni raz z powieścią Pana Dąbrowskiego, wrócę do niej za jakiś czas, gdy będę na innym etapie swojego życia. 🙂
Czym Waszym zdaniem jest życie wewnętrzne? Wg słownika to „świat ludzkich myśli, wyobrażeń, pragnień, doznań i wartościowań moralnych”. Zatem człowiek o bogatym życiu wewnętrznym, to taki, który poświęca swoim przemyśleniom wiele czasu. Do takich osób należy główny bohater „Kryzysu”.
Andrzej to mężczyzna tuż przed pięćdziesiątką. Jest wykładowcą na uniwersytecie, wielbicielem muzyki, sztuki a przede wszystkim kina. Osiągnął pewien status społeczny, jest poważany w swoim środowisku, oddaje się swojej pasji.
Pewnego dnia otrzymuje list z rodzinnych stron, informujący o śmierci ojca. Pomimo nieutrzymywania kontaktów z mężczyzną przez prawie trzydzieści lat, postanawia udać się na ostatnie pożegnanie.
Na miejscu Andrzej spotyka wiele osób, zarówno byłych znajomych, jak i zupełnie nowych ludzi. Każda interakcja jest okazją do głębokich przemyśleń, rozliczenia się z przeszłością, zastanowienia nad sensem życia.
Mężczyzna musi zmierzyć się nie tylko z kryzysem wiary, być może kryzysem wieku średniego, ale także z własnymi wspomnieniami. Po przedwczesnej śmierci matki, wychowywany był tylko przez ojca. Ten z kolei nie sprostał oczekiwaniom syna. Był nieobecny, pogrążony w smutku i żałobie. Nie poświęcał synowi należytej uwagi. Dlatego też Andrzej nie nawiązał z nim bliskich relacji i tuż po skończeniu szkoły wyprowadził się, urywając wszelkie kontakty.
Teraz, po powrocie w rodzinne strony, próbuje poznać swojego ojca na nowo. Ma do dyspozycji tylko szczątki informacji i tajemniczy obraz, który ten zlecił do namalowania tuż przed śmiercią.
Rozważania mężczyzny, stanowiące główną oś powieści, dotykają różnej tematyki, zarówno sztuki, jak i interakcji międzyludzkich, symboliki znaczeń, kontemplacji życia i śmierci, sensu istnienia, a także poszukiwania wszelkich wartości.
„Kryzys” zdecydowanie nie jest pozycją dla każdego, to literatura piękna, przez duże P., pisana wspaniałym językiem. To lektura kryjąca w sobie wiele znaczeń, wiele mądrych spostrzeżeń, metafor i symboli.
Rzadko sięgam po tego typu literaturę, dlatego muszę przyznać, że nie było to łatwe spotkanie. Momentami odpływałam myślami i nie wszystkie filozoficzne dywagacje bohatera do mnie trafiały. Aczkolwiek uważam, że to zdecydowanie wartościowe doświadczenie.
To książka, której pomimo niewielkich gabarytów nie da się przeczytać w jeden wieczór. Potrzeba czasu, aby ją przetrawić i przemyśleć. To historia, która ma szansę zostać z czytelnikiem na dłużej. Wymaga skupienia i chęci zrozumienia, sięgnięcia nieco głębiej. Dlatego, jeżeli odczuwacie, choć cień zainteresowania, polecam przekonać się, czy to powieść dla Was.
Bardzo dziękuję autorowi za możliwość przeczytania i zrecenzowania powieści. #współpracareklamowa @radosławdąbrowski
Książka głęboka, książka przepełniona rozważaniami, książka pełna pytań, książka pełna wątpliwości. Taka jest powieść "Kryzys". Znajdziemy w niej filozoficzne rozważania na wiele przyziemnych i nie tylko tematów. Spotkamy postaci barwne i nie barwne, ciekawe i mądre ale i z lekka pozbawione blasku.
Andrzej, docent, wykładowca twórca wielu książek, artykułów i publikacji. Zostaje zaproszony do rodzinnej miejscowości, choć może zaproszony to złe słowo. Jego ojciec, z którym od prawie trzydziestu lat nie miał kontaktu zmarł, mężczyzna więc udaje się do domu, by pożegnać rodzica. Nie czuję jakiegoś wielkiego przywiązania, tęsknoty czy bólu, przyjechał spełnić swój obowiązek jako syn. W trakcie pobytu w rodzinnym mieście spotyka wiele postaci, z którymi wchodzi w bardzo ciekawe dysputy. Jedna z moich ulubionych konwersacji, to ta z bezimiennym poetą. Mężczyźni rozmawiają o różnicy interpretacji dzieł literackich i nie tylko, w zależności od osoby. Autor wierszy nie zamierza dzielić się swoją poezja, wie że każdy czytelnik odbierze jego słowa w inny sposób, a dla niego najważniejszy jest pierwotny zamysł. Myślę, że to spotkanie i ta rozmowa, może nawiązywać do treści "Kryzysu", każdy z nas podejdzie do tej książki w inny sposób, każdy nowy czytelnik odkryje w niej inne przesłanie. Być może bardzo podobne do tego jakie chciał nam przekazać autor, ale może być całkowicie od niego odmienne.
Pan Radosław stworzył, wspaniałą, przepełnioną refleksją powieść, która wywoła w Was wiele skrajnych emocji. Nie jest to książka wypełniona akcją, nie porwie Was w wir wydarzeń, ale sprawi, że się zatrzymacie i oddacie zadumie. Myślę że wiele z nas po przeczytaniu tej pozycji będzie miało w głowie sporo pytań. Pytania te jednak nie będą skierowane do kogoś, będą one otulać naszą duszę, a odpowiedzi na nie musimy znaleźć w sobie.
Jeśli więc lubicie literaturę piękną, powieści refleksyjne, powieści spokojne, otaczające chłodną mgiełką zadumy. To ta powieść będzie dla Was idealna.
Nie każdy się w niej odnajdzie, bo jest to historia trudna, ze sporą ilością opisów, jednak każdy kto już po nią sięgnie, wyciągnie z niej coś dla siebie.
Sięgając po tę lekturę wiedziałam, że nie będzie to łatwa wędrówka… dlaczego się skusiłam? Andrzej, główny bohater traci ojca i po wielu latach nieobecności wraca do swojego rodzinnego miasta na pogrzeb. Utrata kogoś bliskiego to jeden z najgorszych momentów jakich można doświadczyć w życiu… Byłam ciekawa jak bohater poradził sobie z tą sytuacją, bo choć czasem relacje międzyludzkie są trudne, albo wręcz ich brak - tak jak w przypadku naszego książkowego wykładowcy, bo tym się parał na co dzień, to nagle w sercu pojawia się jakaś wyrwa, pustka, okropny ból, którego nie da wyciszyć, ugasić i szereg pytań. Choć autor nie poświęcił tej relacji (ojciec- syn) zbyt dużo miejsca, a może to tylko moje odczucie, bo nie mówił tego bezpośrednio, to skupił się na czymś również ważny. Zaprasza nas bowiem w podróż w głąb duszy Andrzeja. Wracając w końcu do świata, który zostawił dawno temu za sobą mężczyzn ma kilka dni przed ceremonią, aby „poczuć” to miejsce na nowo. Wspomnienia odradzają się na nowo…. Przez te kilka dni daje on sobie czas na wiele przemyśleń. Każde spotkanie, każdy gest wykonany w stosunku do niego ma ukryte znacznie. To właśnie owe konfrontacje powodują, że Andrzej myśli o wierze, bo sam jest na skraju wątpliwości, o życiu, o przemijaniu, o emocjach, po prostu o człowieku…
To historia, która zmusza do refleksji. Każda kolejna strona była „spacerem we mgle”, a momentami chwilą na zatrzymanie się, po to aby pomyśleć o swoim życiu. Wiele zdań w sposób szczególny utkwiło mi w pamięci, jako pewnego rodzaju rozważania, chociażby: „… zauważyłam, że każdy z nas jest aktorem. Nieustannie poszukujemy własnej tożsamości, wcielając się w życiu codziennym w rozmaite role, w zależności od sytuacji, w której się znajdujemy.”
Autor dużo uwagi przywiązuje do sztuki, bo czymże byłby życie bez kultury, bez dźwięków, obrazów, słów i liter…. niczym….
To niezwykle poruszająca i dojrzała historia, pełna wrażliwości, nostalgii, melancholijności i tęsknoty… Wspaniały debiut Radosława Dąbrowskiego.
" Kryzys " to książka, gdzie próżno jest szukać akcji, napięcia i krwawych scen. To pozycja, której głównym odbiorcą jest dusza. Dotykamy czytając zupełnie innych emocji, które odgrywają tu niesamowitą rolę. To nie jest historia, którą czyta się szybko niemal automatycznie. To delikatne otwieranie zakamarków duchowości własnej, do której niejako zmusza nas Autor. Co mnie urzekło to język, druga pozycja w ostatnim tygodniu, której słowo pisane, pięknem swym omiata czytelnika. Mało kto tak mówi, nikt nie formułuje myśli w taki wyjątkowy szyk, nie wykorzystuje zalet naszego języka w taki sposób. I muszę Wam jeszcze jedno powiedzieć, a mianowicie to, że nie jest to łatwa lektura, historia mężczyzny, który wraca do rodzinnego domu po prawie 30 latach, na pogrzeb ojca nie może być prosta. I to się czuje od początku i od tego momentu chcemy zderzyć się ze wspomnieniami, z dramatami i rozterkami bohatera książki. Powoli poznajemy jego historię, dzięki pobocznym postaciom, rozmowom z nimi odkrywamy duszę mężczyzny i równocześnie zaczynamy "grzebać" w naszych myślach. Niewątpliwie myślenie, to jeden z czynników, który nie opuszcza nas w trakcie i po lekturze. Książka ma swoje własne tempo, a słowo powoli oddaje klimat powieści. Tu wszystko ma ukryty sens i tylko czeka na zrozumienie i wyjaśnienie. Co i dlaczego to główne pytania i wierzcie mi pojawiają się tak często jak obecnie zdjęcia grzybów na insta 😉 Wracając jednak do powagi należnej tej pozycji to mimo tego, że zrobiłam sobie swój osobisty powrót do pewnych moich spraw, a było to niesamowicie trudne, dziękuję Autorowi za to, że miałam szczęście przeczytać każde jedno słowo. I żałuję jednego, że nie potrafię w tak subtelny sposób oddać wszystkich wartości jakie niewątpliwie ta książka posiada. #radosławdąbrowski dziękuję i gratuluję debiutu, a Wam polecam taką wędrówkę w głąb duszy, czasem zaboli, ale w końcowym rozrachunku działa kojąco i oczyszczająco.
„Kryzys” Radosława Dąbrowskiego to powieść nieprzeciętna. Główny bohater, Andrzej, to wykładowca w średnim wieku. Po śmierci swojego ojca powraca do rodzinnego miasta po trzech dekadach nieobecności. Odwiedza miejsca związane ze swoją młodością i napotyka ludzi, których niegdyś znał dobrze. Konfrontuje się z własnymi wspomnieniami i próbuje za wszelką cenę odkryć ostatnie tajemnice swego ojca.
Swoją powieść Dąbrowski napisał przepięknym językiem i z pewnością „Kryzys” uznać możemy za ucztę intelektualną. Równocześnie sprawia to, że ta książka nie jest lekturą dla każdego. Narrator snuje rozważania na temat sztuki, szeroko pojmowanej kultury, przemijania i śmierci, a także ludzkiej natury. Jeśli szukasz lekkiej lektury na jedno popołudnie – tu jej nie znajdziesz. Jeśli jednak chcesz zwolnić i zanurzyć się w świecie lub szukasz inspiracji do głębszych rozważań nad swoim życiem i otaczającą rzeczywistością – sięgnij po „Kryzys”.
Debiut Dąbrowskiego zachwycił mnie językiem. Porwał spokojną narracją, która przeniosła mnie w czasy, gdy jako studentka uczęszczałam na (obowiązkowe) wykłady z filozofii. Zabrakło mi tutaj jednak dynamiki. Większa część książki to długie opisy przechodzące w jeszcze dłuższe opisy. Oczywiście wszystkie te rozważania, obserwacje, liczne odniesienia do świata sztuki, literatury i filmu są interesujące, ale miejscami miałam wrażenie, że dało się to napisać krócej bez uszczerbku dla przekazu, którym chciał się z nami podzielić autor. Gdyby część z przydługich rozważań narratora zamieniono w dialogi prowadzone przez Andrzeja z napotkanymi osobami – byłoby idealnie.
Przez „Kryzys” nie przebrniecie podczas jednego posiedzenia z książką. To lektura, która wymaga skupienia. Nie nadaje się do szybkiego podczytywania w komunikacji miejskiej czy podczas oczekiwania w kolejce w urzędzie. I dobrze. Świat potrzebuje książek, które każą nam się zatrzymać i zasmakować w dobrze napisanym tekście.
Andrzeja poznajemy w chwili, w której dowiaduje się o śmierci ojca. Spodziewał się tej wiadomości, która zmusza go do powrotu do domu rodzinnego, w którym nie był od 30 lat. Ta podróż stanie się sednem niniejszej opowieśći, Andrzej mimo, że nie miał kontaktu z ojcem nigdy nie zapomniał skąd pochodzil. Podróż w strony rodzinne będzie powodem jego przemyśleń.
Będąc na studiach inżynierskich zastanawiałam się kto układał mój plan zajęć i umieścił tam filozofię, było to tak abstrakcyjne dla mnie pojęcie, że z niesmakiem poszłam na pierwsze zajęcia. Jak się okazało, zupełnie nie potrzebnie bo z każdym kolejnym wykładem odkrywałam piękno i sens tych zajęć. I dokładnie tak samo było z tą książką. Początek był dla mnie nużący i niezrozumiały, brakowało mi akcji, którą uwielbiam i chociażby ram czasowych, których musiałam się domyślać z każdą kolejną przeczytaną stroną. Ale o dziwo mój apetyt rósł, a filozoficzne przemyślenia Autora nabierały dla mnie głębszego sensu. Jednak od razu zaznaczam, to nie jest łatwa lektura. Nie przeczytasz jej z doskoku, tu potrzebne jest skupienie.
To co mnie urzekło to styl i język jakim posługuje się Autor, jest to bez wątpienia piękna polszczyzna, która skłania do refleksji. Ale przez to właśnie jest to książka specyficzna i nie każdemu przypadnie do gustu. Myślę, że jeśli lubicie podumać nad lekturą to powinna Wam się spodobać.
Jeszcze jedna kwestia, ja prawie wogole nie zaznaczam cytatów w książkach, a tutaj zaznaczyłam ich aż pięć! Dlaczego? Dlatego, że są one po prostu prawdziwe, z życia wzięte. I chyba dlatego, że tytułowy "kryzys" większości z nas jest już znany, bo nie czarujmy się, prędzej czy później kryzys w życiu spotyka każdego.
Mogłabym napisać jeszcze wiele ale napisze tylko - czytajcie i oceńcie sami czy "Kryzys" Was mile zaskoczy tak jak mnie.
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Kryzys. Jest to debiutancka powieść Radosława Dąbrowskiego. Głównym bohaterem jest Andrzej - mężczyzna po czterdziestce, wierzący, zaangażowany w swoją pracę. Jego poukładany świat zostaje wystawiony na próbę kiedy nieoczekiwanie spada na niego wiadomość o śmierci ojca. Ojca, który był w zasadzie obcym człowiekiem. Człowiekiem, którego nie widział jakieś 30 lat. Andrzej postanowił wrócić w swoje rodzinne strony, aby wziąć udział w pogrzebie. Jego pobyt przedłużył się przez co (dzięki czemu) bohater odbywa nie tylko podróż sentymentalną w przeszłość, ale również podróż w głąb samego siebie. Jest to przyczynkiem do wielu rozważań, które w konsekwencji doprowadziły Andrzeja na skraj kryzysu wiary. Nieoczekiwanie wgląd w przeszłość okazał się nie tylko powrotem do tego co znane, ale również pozwolił odkryć to co do tej pory było owiane tajemnicą. Bohater, który z natury jest samotnikiem i ma artystyczną duszę został zbombardowany wieloma emocjami, przemyśleniami i zaczął sam siebie odkrywać na nowo. Powieść Radosława Dąbrowskiego nie stanowi łatwej rozrywki. Nie jest to, jak dla mnie, powieść na jeden wieczór. Zdecydowanie należy się nią delektować w mniejszych porcjach. Smakować wyciągając z niej to co ma najlepszego. Lektura pozwala nam na refleksje, na spojrzenie w głąb siebie, zatopienie się w naszych słabościach i lękach. Nie doświadczymy tu zawrotnego tempa akcji czy charyzmatycznych bohaterów. Kryzys jest powieścią dojrzałą i dobrze przemyślaną. I co bardzo mnie uderzyło i niezwykle ucieszyło to fakt, że autor ma bardzo wysoką kulturę słowa. Sposób pisania, wyrażania myśli jest niesamowity. Serdecznie gratuluję udanego debiutu!
Radosław Dąbrowski postąpił ryzykownie w powieści „Kryzys”, tworząc bohatera, który przechodzi kryzys wieku średniego, choć potem dostrzeżemy, że chodzi o coś więcej. Dodatkowo akcja powieści nie rozgrywa się współcześnie, a dzieje się pół wieku temu. Jednak tło historyczne jest mało widoczne, nie stanowi aż tak istotnego elementu, jak światopogląd bohatera. Na tym skupia się czytelnik, a dopiero z czasem orientuje się, że powieść nie rozgrywa się w teraźniejszości. Niekiedy można odnieść wrażenie, że bohater myśli gotowymi wykładami, czy esejami. Śledzimy tok jego rozważań, ale poznajemy też przeżycia. Bohater znajduje się na rozdrożu. Śmierć ojca stanie się momentem zwrotnym, który wprowadzi jego rozważania w te miejsca, jakich się nie spodziewał, zmieniając dotychczasowe poglądy.
„Kryzys” Radosława Dąbrowskiego z pewnością nie jest lekturą, w której znajdziemy niesamowite przygody i zwroty akcji. To książka dla osób, które wraz z głównym bohaterem chcą pomyśleć o kwestiach egzystencjalnych, o stosunku do wiary, o kulturze, pięknie i sztuce. Podczas lektury zauważamy, że sami zwracamy się ku własnemu wnętrzu. Czasami wręcz chciałoby się podyskutować z Andrzejem, ale te dialogi można poprowadzić we własnej głowie. Bohater posiada ogromną wiedzę, opowie nam o swoich zainteresowaniach. Najbardziej wciągnęły mnie jego rozważania o filmie oraz fotografii. Andrzej nie jest natomiast osobą, którą łatwo polubić. Poznajemy melancholijnego samotnika, który z jakiegoś powodu miał trudną relację z ojcem. Powieść Radosława Dąbrowskiego zmusza nas do refleksji, wczuwania w emocje bohatera i konfrontowaniu jego poglądów z własnymi – a tego nam trzeba w tym świecie pędzącym nie wiadomo dokąd.
" Kryzys" to zdecydowanie książka z kategorii literatury pięknej. Głównym bohaterem jest Andrzej, wykładowca . Bohater dowiaduje się o śmierci ojca, która nakłania do przyjazdu w rodzinne strony. Będąc już w drodze bohater bardzo refleksyjnie opisuje swoje otoczenie, wracają mu wspomnienia niosce ze sobą wiele emocji.
Książka jakiś czas trafiła w moje ręce i spodziewałam się że będzie to zupełnie inny rodzaj literatury niż ten po który sięgałam do tej pory. Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona przez autora. W życiu rzadko spotykam ludzi którzy mają czas aby pochylić się nad pewnymi tematami a większość młodych osób jest tak zabiegana w swoim życiu, że poruszanie tematów natury filozoficznej jest im bardzo obce. Autor jest moim rownolatkiem stąd też moje pozytywne zaskoczenie, w swojej książce podjął wiele tematów nad którymi moim zdaniem w życiu warto się choć na chwilę zatrzymać. W tym utwórz autor posługuje się metaforami oraz porównaniami a także argumentuje pewne działania opierając się na fragmentach literatury. Książka nie jest zwykłym czytadłem, osobiście potrzebowałam odrobinę czasu aby przebrnąć przez nią ponieważ podczas czytania nasuwało mi się wiele pytań. Filozofia to temat bardzo szeroki a w tym utworze autor pozwala nam na wysnucie własnych spostrzeżeń. Jeśli lubicie lekkie książki, zabawne historie lub szybko kończące się wątki bez tzw. drugiego dna to niestety ale to nie książka dla Was. Polecam ją natomiast każdemu kto lubi rozważania o życiu, ma potrzebę zagłębienia się w filozoficznej naturze. " Kryzys" dla mnie jest książką z kategorii tych do których będę wracać bo już teraz wiem że na różnych etapach swojego życia będę rozumieć inaczej treści w niej zawarte.
Andrzej jest znanym i cenionym wykładowcą akademickim. Jest to człowiek kulturalny, ceniący literaturę i sztukę a szczególnie film, na temat X muzy snuje wiele przemyśleń. Jest po czterdziestce a więc w połowie życia. Zastanawia się czy dopiero czy już z górki. Dostaje wiadomość o śmierci swojego ojca i wraca do rodzinnej miejscowości. Mijane miejsca przywodzą na myśl wspomnienia o ludziach, których kiedyś znał. Cała książka przesycona jest refleksjami na temat życia, przemijania, religii, śmierci, a także z lżejszych tematów: literatury, sztuki, aktorstwa, poezji, muzyki...
Widać, że autor ma wielką wiedzę na temat kultury i sztuki w różnych jej formach i chce się tą wiedzą z czytelnikiem podzielić. Problem zaczyna się wtedy gdy dywagacje bohatera dominują nad fabułą. Andrzej wychodzi z kina i rozmyśla o rodzajach filmów lub sięga po książkę zastanawiając się jak odbiór czytelnika różni się od oryginalnej myśli przewodniej autora. To jest naturalny bieg myśli człowieka, lecz tutaj jest ich tak dużo, że forma góruje nad treścią, spychając właściwą akcję na boczny tor.
Książka jest napisana pięknym, literackim językiem. Jest dość trudna w odbiorze. Nie należy traktować jej jako powieść stricte rozrywkową. Tutaj tok myśli bohatera miesza się ze snami, symbolami religijnymi i rzeczywistością, która jednak nie gra głównej roli.
Trudno mi ocenić tę książkę. wygląda trochę jakby została połączona z dwóch odrębnych części: tego, co mogłoby z powodzeniem zostać odczytane na wykładzie uniwersyteckim oraz głównej ścieżki życiowej Andrzeja. Bohater podchodzi z wielkim stoicyzmem do tego co go spotyka, dopiero pod koniec stara się coś zmienić.
Jakiś czas temu dostałam wspaniałą i budująca wiadomość od Pana Radosława Dąbrowskiego, autora książki „Kryzys”, z którą dziś do was przychodzę! Było mi niesamowicie miło, że sam autor wyszedł z inicjatywą abym spróbowała przeczytać jego powieść. Zwykle nie sięgam po tego rodzaju książki ale skusiłam się, nie lubię zamykać się na różne książkowe klimaty więc dziś przychodzę z recenzją tej książki!
Przyznam szczerze, że ta książka porządnie mnie zaskoczyła. Zdecydowanie nie jest to lektura „na jeden wieczór”, przynajmniej nie dla mnie. Tutaj przeżywamy wraz z bohaterem pewnego rodzaju rachunek sumienia i jest to dosyć ciężka podróż ale uważam, że wartościowa. Andrzej, główny bohater po trzydziestu latach nieobecności wraca do swojego rodzinnego miasta kiedy dowiaduje się o śmierci ojca i to wtedy rozpoczynamy tą egzystencjonalną wędrówkę.
Ta historia jest utrzymana w klimacie filozoficznym, znajdziemy tam obszerne opisy - jeżeli ktoś lubi ten klimat, myślę że zdecydowanie się w tym odnajdzie! Dla mnie niestety tą książkę czytało się dosyć ciężko, lecz zapewne wynika to z tego, że zwykle nie czytam takich pozycji. Autor ukazuje nam niezwykła wiedzę na temat sztuki i kultury, to był dla mnie ogromny plus. W tej historii znajdziemy wiele przemyśleń na temat wiary, bohater poszukuje sensu i prawdy.
Jeżeli lubicie melancholijne historie, które mocno skłaniaja do przemyśleń - uważam, że to pozycja dla was. W moim odczuciu książka nie jest dla mnie aczkolwiek muszę przyznać, że wyjście ze strefy komfortu i sięgniecie po taką pozycje było mi potrzebne. Uważam, że Pan Radosław Dąbrowski zasługuje na ogromne brawa - to jego debiutancka opowieść, która jest niezwykle ciekawa.
Mrok. Balansowanie między jawą a snem. Trudne konfrontacje z przeszłością.
Andrzej otrzymuje informacje o śmierci ojca i, po wielu latach, wyrusza do swojej rodzinnej miejscowości. Czy znajdzie tam to, czego potrzebuje...?
„Kryzys” Radosława Dąbrowskiego to powieść pełna znaczeń i metafor. Ta nieoczywista, niespiesznie snuta historia powoli odkrywa kolejne tajemnice, chociaż... Czy aby na pewno odkrywa?
Liczne opisy i refleksje dotyczące sztuki czy religii wymagają od czytelników wyjątkowej uwagi i skupienia, co nie dla każdego będzie łatwe. Oniryczność, rozbudowane przemyślenia, otoczenie małej, zamkniętej społeczności, a także postaci, pojawiające się w książce niczym duchy, budują gęstą, mglistą i pełną napięcia atmosferę.
Tuż po przeczytaniu „Kryzysu” miałam mieszane odczucia. Mnogość rozbudowanych opisów potrafi przytłoczyć – momentami jest ich więcej niż właściwej fabuły. Nie jest to też lektura do przeczytania na raz, warto ją dawkować i dawać sobie czas na oddech. U mnie niestety tego zabrakło.
Czas od przeczytania mija, a ja wracam do historii myślami. Opowieść ta cały czas we mnie pracuje, mam wrażenie, że nawet bardziej niż w momencie czytania. A to wiele znaczy.
Nie jest to dla mnie jednoznaczny zachwyt, ale to lektura na tyle nieoczywista, że na pewno zostanie w mojej pamięci. Myślę, że ukryte w niej znaczenia za kilka lat będę postrzegać zupełnie inaczej niż dziś.
Polecam, jeśli chcecie wyruszyć w refleksyjną podróż przez życie Andrzeja, a być może także Wasze własne.
Gdy dostałam maila z propozycją recenzji „Kryzysu”, po prostu mnie zamurowało! Jeszcze nigdy nie dostałam tak pięknie napisanej wiadomości, w której moja praca na Instagramie została zauważona i doceniona! Dziękuję :)
Czasami trafiamy na książki, które zdają się nie dla nas. Jakoś nie wciągają, być może nie trafiają w nasz gust tematem. Z tą książką miałam podobnie i wydawało mi się, że temat mnie przytłacza i nie jest to moja bajka. Coś jednak we mnie pękło (może ta rozleniwiona strona mnie) i pozostałam przy lekturze tej pełnej metafor i symboli historii. Nie zrozumcie mnie źle - to jest atut tej książki, a nie jej wada. Książka przepełniona jest emocjami, przemyśleniami i filozoficznymi rozważaniami o życiu, co może być szokiem dla nieprzygotowanego czytelnika (oj, był to szok dla mnie…), który nie spodziewa się poświecić jej tyle skupienia, ile ona wymaga.
Sztuka, kultura, religia, czyli wszystko, co nas otoczą i przenika nasze życie, jest tutaj obiektem filozoficznych rozważań nad kondycją ludzkiego życia, kontemplacją śmierci i ostatecznych poszukiwań sensu w tym wszystkim, co nas otoczą.
Jest to lektura wymagająca, napisana przepięknym językiem, nad którą warto zwolnić i nie traktować jej jak kolejnego czytadła do poduszki. Ogólnie nie polecam czytać przed snem, by mieć czas na przetrawienie tego, co przeczytaliśmy. Dla lubiących zastanowić się nad tym, co czytają i szukających czegoś więcej niż prosta rozrywka pozycja idealna!
Dziękuję autorowi za możliwość przeczytania tej książki. To było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie.
Książkę zaczęłam czytać dzień po zakupie i muszę powiedzieć, że już na samym początku wrażenie zrobił spory zasób słownictwa autora. Czasami może to być jednak wadą i pewne myśli czy objaśnienia stają się trudniejsze w zrozumieniu. Mnie się jednak czytało dobrze oraz płynnie, a choć tematyka książki jest bardzo wymagająca i również nie należy do najprostszych, to doceniam to, jak starannie podszedł autor książki do podzielenia się swoimi wieloma różnymi refleksjami o świecie i ludzkiej egzystencji.
Być może czasami przydałoby się akcję nieco przyśpieszyć, choć w drugiej części powieści trochę to nastąpiło i jest więcej dialogów, a mniej opisów. Nie brakowało momentów, gdy czułam naprawdę duże wzruszenie (świetny wątek z tajemniczą młodą dziewczyną!), co w książkach jest dla mnie bardzo ważne. Chyba nawet najważniejsze. Chcę po prostu poczuć emocje.
Na uwagę zasługuje także okładka - bardzo ładnie przygotowana, przypomina malarski obraz. Choć trzeba też uczciwie dodać, że w samej książce tylko chwilami panuje klimat z tej okładki i częściej są mroczniejsze, bardziej pesymistyczne momenty.
Książkę polecam gorąco i myślę, że to porcja dobrej lektury dla każdego czytelnika, który lubi posiedzieć i trochę porozmyślać o otaczającej nas rzeczywistości. Mogłabym spokojnie dać ocenę 8/10, ale wystawiam mocne 7, ponieważ wierzę, że przed panem Dąbrowskim tylko (jeszcze) lepsze powieści. Będę czekać!
Andrzej jest wykładowcą, a poza pracą ma wiele innych zainteresowań. Poza kinem, muzyką i literaturą, często zagłębia się w Pismo Święte i nie zapomina o wieczornej modlitwie. Jego filozoficzne rozważania i zwątpienie potęgują się po tym jak dowiaduje się o śmierci swojego ojca. Musi wybrać się do rodzinnego miasta, co może wpłynąć na przewartościowanie jego życia.
Andrzej zastanawia się nad ludzką egzystencją. Przeżywa kryzys przekonań, stabilności, wiary oraz świadomości. Jest myślicielem, który nieustanie analizuje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Wiele z jego rozmyślań przypominało mi ciekawe rozważania z sal wykładowych. Podobały mi się zwłaszcza refleksje na temat duszy człowieka.
Przez znaczną część książki dominuje strumień świadomości - poznajemy rozumowanie, skojarzenia i przeżycia bohatera. Czasami moje myśli też się nie mogą zatrzymać i wytwarzają się właśnie takie scenariusze. Im dalej czytałam, tym lepiej płynęło mi się z przemyśleniami głównego bohatera. Od zwykłych hobbistycznych dywagacji po te egzystencjalne. Wciągnęłam się około 20 strony i czytałam z dużym zaangażowaniem do końca. Zaznaczyłam sobie wiele fragmentów do których kiedyś powrócę.
To warta uwagi, bogata w treść książka. Nie dziwię się, że zbiera tak dobre oceny. Wiem także, że nie będzie dla każdego, ale jeśli czujecie chociaż cień zainteresowania, to naprawdę warto po nią sięgnąć.
Kryzys” to debiut Pana Radosława Dąbrowskiego, który mnie pozytywnie zaskoczył. Książka nie należała do lekkich, powiedziałabym, że czytanie jej było w pewnym sensie ciężkie. Autor użył cudownych zabiegów stylistycznych oraz bogatego słownictwa, przez co książka jest na swój sposób wyjątkowa.
Poznając losy Andrzeja, którego życie zmienia się na oczach czytelników jesteśmy w stanie dojść do wielu refleksji. Podczas czytania tej lektury miałam milion myśli dotyczących mojego życia i podejścia do pewnych spraw, które wcale nie są łatwe. Andrzej oraz bohaterowie zmaganą się z wieloma kryzysami, jednym z nich jest chociażby kryzys wiary z którym mogłam się bardzo utożsamić. Ponadto Andrzej jest postacią, która jest niezwykle wrażliwa. Jego zamiłowanie do kultury, fotografii, malarstwa i muzyki mnie oczarowało. Czytając przemyślenia bohatera widziałam dojrzałego mężczyznę, który poszukuje drogi duchowego i emocjonalnego rozwoju.
Była to dla mnie niezwykła przygoda, która na długo zostanie w mojej pamięci. Lubię czasami sięgnąć po te bardziej wymagające pozycje i spojrzeć na życie z innej perspektywy.
Gratuluję Panu Radosławowi świetnego debiutu, trzymam kciuki za dalszy rozwój.
Ze względu na specyfikę książki nie będę oceniać jej w skali od 1 do 5.
Nie często sięgam po książki, które muszę sobie dawkować. Jak już biorę coś do ręki to mam nadzieję, że mnie tak wciągnie, że ciężko mi będzie to odłożyć. "Kryzys" jest jednym z tych tytułów, które czytałam "na raty". I to nie dlatego, że to nie był tytuł dla mnie, ale tylko dlatego, że każdy kawałek powieści musiałam przemyśleć, rozłożyć na czynniki pierwsze. Co parę stron łapałam się na tym, że na chwilkę się wyłączyłam i rozmyślałam o tym co autor chce mi przekazać.
"Kryzys" potrzebuje czasu, abyśmy w pełni się mu oddali. "Kryzys" jest bardzo refleksyjnym tytułem. Przemijanie, życie, śmierć.. z drugiej strony film, poezja, fotografia. Każdy z tych czynników pojawia się w naszym życiu i jest nam bliski, autor pozwolił mi zatrzymać się i pomyśleć dogłębniej na każdy możliwy temat, który pojawia się w tej powieści.
To wszystko opisane delikatnym językiem. Nie ma tutaj opisów, które by nas w jakikolwiek sposób odepchnęły od tej lektury, każde jedno słowo zostało dopasowane i przemyślane. Akcja w książce jest powolna, jednak wydaje mi się, że ta powolność tylko oddaje jej ten klimat.
Często czytam książki dla relaksu, dla fajnej zabawy, "Kryzys" nie okazał się zabawną, lekką oraz łatwą lekturą, "Kryzys" okazał się książką, która wylewa swoją wrażliwość z każdej strony. Ta książka to dojrzała historia mężczyzny, Jego doznania, Jego odczucia, Jego spojrzenie na świat. A ja weszłam w ten świat całą sobą.
,,Kryzys'' to coś co każdy w życiu przeżywa. Nasz główny bohater czterdziestokilkuletni Andrzej który jest osobą żyjącą trybem samotnika pełen wiary i szkolony wykładowca musi zmierzyć się ze swoją przeszłością. Choć do niej nie chce wracać chcąc nie chcąc musi się z nią zmierzyć bo w końcu kto nie pójdzie na pogrzeb własnego ojca?! Wracając po tak długich latach do rodzinnego domu Andrzej spotyka znanych mu za dziecka ludzi którzy z biegiem czasu tak jak i on zestarzeli się.
Sam nasz bohater żyje według zasad, między innymi wiary. W moim odczuciu Andrzej za dużo myśli i rozmyśla różne kwestie . Ale kto nie lubi ciekawych świata bohaterów ?! :) Andrzej jest poukładanym mężczyzną. Jako wykładowca języka polskiego ma w sobie pełen profesjonalizm .
Książka skłania do refleksji dzięki czemu możemy zastanowić się nad własnym życiem , poglądami jak i za równo spostrzeżeniami . Moim zdaniem warto sięgać po właśnie takie książki które skłaniają do przemyśleń.