Śmierć czeka mnie bez względu na rozwój wydarzeń. Jak zresztą każdego z nas.
W Lublinie ktoś morduje w bestialski sposób pozornie przypadkowe osoby. Zapisy tortur są transmitowane do sieci. Co lub kto łączy te zbrodnie? Czy to możliwe by łączyła je sama Śmierć? Tymczasem Tamara Haler znika, a komisarz Deryło decyduje się na podróż do samego piekła, by ją odnaleźć.
Szaleniec zniżył głos do demonicznego syku. Nie możemy zrozumieć bólu, o ile sami go nie czujemy...
Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie - seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia.
"Przez lata pisałem opowiadania, ale na studiach zarzuciłem je i moje natręctwo porządkowania myśli skupiło się na artykułach naukowych, a później siłą rzeczy także na pismach procesowych. Jednak chęć opowiadania historii przez cały ten czas narastała. Jednocześnie wciąż podsycała ją wyobraźnia. Gdy miałem stabilną sytuację zawodową wyobraźnia ciągle upominała się o przelanie na papier. Zamknąłem wszystkie inne sprawy i uznałem, że ten jeden, przy tym ostatni raz, spróbuję zmierzyć się z długą formą. Nie miałem opracowanego planu, rozpisanych wydarzeń ani drabinki bohaterów. Pisałem scena po scenie, bo tak wydarzenia podrzucał mi umysł. Właściwie musiałem jedynie spisać film, który oglądałem oczyma wyobraźni. W ten sposób powstał „Grzech”, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek." trescjestnajwazniejsza.pl
Dobrze, jest lepiej niż w poprzednim tomie, nawet miałam nadzieję, że dłuższa przerwa od autora zdziała cuda, ale nie, znowu był festiwal wywracania oczami. Dochodzę do wniosku, że ja po prostu nie lubię ani Deryły, ani Tamary, ani też nie jestem chyba fanką stylu pisania. Bo mimo, iż fabularnie było spoko, to jednak cały czas coś niemiłosiernie mnie irytowało. Do tego to zakończenie... Nienawidzę cliffhangerów na zakończeniu :/.
Dla mnie to wciąż czytadełko pomiędzy innymi pozycjami i chyba tylko dlatego regularnie wracam, bo lekkie, proste i w miarę krótkie.
W Lublinie ktoś morduje przypadkowe osoby. Najpierw je jednak torturuje, a zapisy tortur transmituje do sieci.
Dziesiąty tom z komisarzem Deryłą trochę mnie zaskoczył. Przez większą część książki byłam pewna, że Max Czornyj oglądał ten sam film co ja i postanowił przenieść go na papier. Było to nieco dziwne, bo co jak co, ale autor potrafi w oryginalne pomysły i zgapiać nie musi. Od początku też byłam przekonana kto stoi za zbrodnią. Czyli co? Przewidywalnie, nic nowego i nudno? Jednak nie do końca. Okazało się, że pomysł na fabułę był inny, a moje przewidywania co do sprawcy sprawdziły się tylko w połowie.
Może to nie był majstersztyk, a może po prostu znam już autora dobrze, jednak wciąż dobrze się bawiłam i dałam się zaskoczyć. Wygląda na to, że z Deryłą to ja nawet do piekielnych czeluści skoczę 😊
Na początku chciałam zaznaczyć, że jeśli ktoś nie czytał opisu wydawniczego, to niech tego nie robi! Nawet nie da się powiedzieć, że zdradza za dużo. W połowie nie jest prawdziwy, a w drugiej jest to spojler całej fabuły książki.
W dziesiątej odsłonie serii o komisarzu Eryku Deryle Tamara Haler walczy z wykrytą chorobą, pląsawicą Huntingtona. Ciężko powiedzieć, czy to pogodzenie z losem, czy brak wewnętrznego zaparcia powoduje, że kobieta postanawia usunąć się w cień i nie uczestniczyć aktywnie w toczącym się śledztwie. Deryło bez niewątpliwego wsparcia musi stawić czoła kolejnemu seryjnemu zabójcy. Morderca transmituje w internecie makabryczne sceny tortur. Śmierć zdaje się być po nich wybawieniem.
Fabuła jest spójna, dynamiczna, wciągająca wręcz hipnotyzująca. Bohaterowie... cóż, nikt nie jest ideałem, ale nie sposób nie lubić przenikliwego komisarza i jego współpracowników. Powieść składa się z krótkich rozdziałów zakończonych cliffhangerem, czyli nagłym zawieszeniem akcji.
Pisarz ma naturalny talent do przelewania słów na papier, taką literacką elokwencję w posługiwaniu się językiem pisanym. Doskonale, z wielką lekkością studiuje racjonalność lecz bez zbędnego napuszenia.
Drastyczne opisy przyprawiały o odrętwienie, które czasem spadały do ciarek. Ten stan nie mijał przez całą książkę. Bestialska brutalność, która zdaje się być niewiarygodna, niewyobrażalna dla normalnego umysłu. Czy rzeczywiście jest niemożliwa? Nie. Ludzie potrafią przekraczać wszystkie granice... Te najbardziej zwyrodniałe również. W momencie kończenia książki wybuchła wojna na Ukrainie. Autor zadedykował książkę: "Bohaterskim żołnierzom ukraińskim odpierającym wschodni mrok". Czy w obliczu tej codzienności ktoś jeszcze ma wątpliwości co do "normalności" autora w tworzeniu makabrycznych zbrodni i bestialskich morderców?
Finał - nieprzewidywalny. Wydawało mi się, że już rozgryzłam intrygę, a okazało się, że autor zrzucił kolejne zaskoczenie. Zakończenie... Filmowe "fade to black". Jednak nie mogę się z tym pogodzić. Jako czytelnik - nie wyrażam zgody...
Dziesięć tomów przygód Eryka Deryły. Ponownie jest psychopatyczny (chociaż to mało powiedziane, ale za inne słownictwo dostałabym bana jak stąd na księżyc) zabójca, który nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o zadawanie bólu swoim ofiarom. Ten typ powinien mi się przejeść już dawno temu, ale jakoś się nie przejada. Cieszę się, że po „Pacjencie”, który zdecydowanie mniej przypadł mi do gustu, Czornyj odszedł od eksperymentowania gatunkowego i wrócił do dobrze nam wszystkim znanego, szybkiego śledztwa, sadystycznego sprawcy i nadpobudliwego komisarza Deryły. Dodatkowo, w „Piekle” widać, jak bardzo Deryło przejmuje się swoją byłą już partnerką policyjną Tamarą. Haler cierpi na pląsawicę i odeszła ze służby, ale nadal aktywna jest w śledztwie, choć na stopie bardziej nieformalnej. Podobało mi się bardzo pomysł na całą fabułę i na „przemyślenia” mordercy. Temat samobójstw, niedoszłych samobójców jest naprawdę ciężki i wydaje mi się, że to dobrze, że zaczyna się poruszać także w literaturze bardziej popularnej. I tylko co po tym zakończeniu, skoro chciałoby się znać kolejne wydarzenia już, teraz, nał, a poczekać będzie trzeba pewnie z kilka miesięcy.
Kolejny świetny tom z komisarzem Erykiem w roli głównej. Książka jak zawsze trzymająca w napięciu aż do ostatniej strony, jednak tym razem nie doczekałam się zaspokojenia gdyż książka kończy się w kulminacyjnym momencie akcji, także z niecierpliwością czekam na kolejny tom.
I tym tomem moja przygoda z tą serią się kończy. Mogłam skończyć po tomie 6. Do tego było fajnie. Dalej każdy kolejny tylko bardziej wzmagał uczucie przesytu. Mordercy myślą zbyt podobnie do siebie. Sprawy przebiegają podobnie. Ją wciąż porywają. On wciąż leci sam, bez wsparcia jej na pomoc i wpada w tarapaty. Ile można? I tak byłam cierpliwa, ale każda cierpliwość kiedyś się kończy.
Ten tom nawet ok. Przyjemnie mi się go czytało i wgl ale kurde to już z trzeci raz, gdy psychiatra/terapeuta zaangażowany jest w morderstwo i no trochę rozczarowanie ... No i kiedy kurde zdechnie te gówno halo
This entire review has been hidden because of spoilers.
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Piekło autorstwa Maxa Czornyja. Jest to już dziesiąta część przygód o komisarzu Eryku Deryle. Po dość niekonwencjonalnej fabule Pacjenta Max Czornyj wraca na tory znane z wcześniejszych części serii. Innymi słowy Piekło to rasowy kryminał. Akcja toczy się szybko, rozdziały są krótkie i treściwe. Autor przedstawia nam toczony pod wielką presją czasu pościg za mordercą, który torturuje swoje ofiary, a całość nagrywa i umieszcza na zaszyfrowanych stronach internetowych. Eryk wraz z zespołem rusza tropem zwyrodnialca. Niestety tym razem nie może liczyć na pomoc Tamary Haler, która przez wzgląd na chorobę zrezygnowała z pracy. Dodatkowo odtrąca tych kilka osób, z którymi była blisko nie chcąc obarczać ich swoimi coraz większymi zdrowotnymi problemami. Na domiar złego podkomisarz w pewnym momencie znika i jak się możecie domyślić ma to związek z poczynaniami szaleńca, którego ściga Eryk. Piekło to dobra książka, czytałam ją z przyjemnością, ale zabrakło mi efektu wow. Tym razem z równym niepokojem śledziłam zarówno próbę rozwikłania zagadki kryminalnej, jak i problemy osobiste bohaterów. Mimo początkowej niechęci z czasem bardzo polubiłam Tamarę i wizja rychłego pożegnania z bohaterką wywołuje u mnie poczucie smutku i żalu. Deryło również bardzo ewoluował i nie mam przekonania czy zmiana idzie w kierunku, który mi się podoba. Z przyjemnością sięgnę po kolejny tom serii, bo mam nadzieję, że się go doczekam. Więcej recenzji na Instagramie patka_czyta_.
„Piekło” to najnowsza książka Maxa Czornyja- to już dziesiąte spotkanie z komisarzem Erykiem Deryło. Ech, muszę Wam powiedzieć, że lubię drania 😊 W tym tomie Deryło musi zmierzyć się z seryjnym mordercą, który w dość bestialski sposób morduje, jak wydawałoby się, całkiem przypadkowe i niezwiązane ze sobą osoby. Zapisy tych makabrycznych i wymyślnych tortur transmitowane są w internecie. Ale seryjny to nie jedyne zmartwienie Eryka- ginie jego współpracownica i mężczyzna decyduje się poświęcić naprawdę wiele, by ją odszukać. Proszę Państwa, co tutaj się działo! Autor tak namieszał mi w głowie, ułożył tak skomplikowaną zagadkę, że gdy już, już myślałam, że wiem, o co w tym całym zamieszaniu chodzi, spadały na mnie kolejne informacje, które wywracały do góry nogami moje wcześniejsze tezy i teorie. W tej części Czornyj trzyma świetny poziom, jest krwawo, brutalnie, intryga goni intrygę, akcja goni jak szalona i ani na chwilę nie zwalnia, a wątki, które na pierwszy rzut wydają się kompletnie ze sobą niezwiązane, łączą się w zaskakujące zakończenie. Skoro mowa o zakończeniu- to jak tak można? Teraz jeszcze bardziej nie mogę doczekać się kolejnego tomu! Bo to przecież nie może być koniec…
Polecam, nie będziecie zawiedzeni, ja nie mogłam się od tej książki oderwać i jedyne, czego mi brakowało, to jeszcze kilku(set) stron do przeczytania! Czuję ogromny niedosyt i czekam na więcej!
Kolejny wieczór, kolejna książka Czornyja. Całość czyta się szybko, a autor zapewnia niezłą rozrywkę, aczkolwiek jest to bardziej książkowy odpowiednik takiego letniego filmu, który ma dać radochę, ale przede wszystkim odciąć kupony od franczyzy. I nieco szkoda, bowiem na pewnym etapie to dziesiątą odsłonę spraw Deryły uznawałem za najlepszą.
Mamy tu kolejnego sprawcę, który zdaje się inspirować filmem "Siedem" Finchera. Przed śmiercią makabrycznie krzywdzi swoje ofiary i ma w zwyczaju to jeszcze filmować. Poprzez Haller, która już zrezygnowała de facto z czynnej służby, policja dochodzi do wniosku, że ma to coś w związku z jednym z pacjentów pani psycholog, która również prowadzi przyjaciółkę Deryło.
Śledztwo oczywiście jest okraszone dużą ilością twistów fabularnych, ale koniec końców pewne aspekty są za bardzo wtórne względem dwóch ostatnich odsłon tego cyklu. I o ile pewien zwrot w finale początkowo naprawdę mnie zaskoczył, tak po namyśle doszedłem do wniosku: to już tu było.
Już nie mówię też, że autor de facto nie daje nam zakończenia. Jest ono w najlepszym razie "sygnalizowane". Raz się na to człowiek złapie, ale jeżeli się to powtarza już w kilku tytułach tegoż autora, to wygląda to tak, jakby twórca nie miał pomysłu na zakończenie... I tym akcentem - fade to black.
Max Czornyj Wydawnictwo Filia Seria Komisarz Eryk Deryło (tom 10) Do tej pory przeczytałem 1 ) Grzech 2 ) Ofiara 3) Pokuta 4) Trauma 5) Klątwa 6) Zjawa 7) Bestia 8) Krew 9) Pacjent
To już dziesiąty tom bestselerowej serii z komisarzem Erykiem Deryło i podkomisarz Tamarą Haler. Już się bałem wypalenia autora, ponieważ poprzednia część nie za bardzo mi się podobała. Tym razem mogę napisać, że książka od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Opisy morderstw są mocne makabryczne i brutalne, dokładnie takiej, jakie lubię w książkach Maxa Czornyja. W Lublinie ktoś morduje w przypadkowe osoby i to transmituje je na żywo do sieci. Eryk Deryło próbuje znaleźć wspólny mianownik tych okrutnych morderstw. Tymczasem Tamara Haler odwiedza pewną lekarkę i prosi ją o wystawienie pewnych lekarstw. Lekarka mimo tajemnicy lekarskiej opowiada jej o pewnym pacjencie… Autor wodzi nas za nos, już, wiemy, kto zabija, by za chwilę nasze plany spełzły na panewce. Czytając, Piekło czujemy się jakbyśmy byli na rollercoasterze. Ta książka to dobra dawka emocji ! Polecam, przeczytać całą serię ! Moja skromna ocena to 9 /10.
Dawno nie czytałam tak wciągającej i realistycznie napisanej książki. Opisy morderstw i tortur jakie tworzy Czornyj sprawiają, że mamy wrażenie bycia w samym środku akcji. To przerażające, a jednocześnie niesamowicie fascynujące. Całość uzupełnia mroczny, niepokojący klimat opierający się na ciemnych zakamarkach ludzkiej psychiki. Dodatkowo mamy subtelnie zarysowany wątek religijny. Świetne, genialne, dobrze napisane i z pewnością warte przeczytania. Piekło, autorstwa Maxa Czornyja, to jedna z książek, po które naprawdę warto sięgnąć. Jeśli lubicie kryminały i mocne historie to z pewnością nie pożałujecie.
Mimo, że jest to 10 tom serii to bez większych problemów można ją czytać, bez znajomości poprzednich. Ja tak czytałam i wiem, że będę chciała nadrobić poprzednie!
Kolejna świetna książka Maxa Czornyja. Wciąga już od pierwszych stron, a te zwroty akcji 😳 (muszę powiedzieć, że od początku podejrzewałam tego Munda, ale że ta doktorka była zamieszana) Polecam ogromnie
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jest brutalnie, jest zagadkowo i zaskakująco. Autor kolejny raz wzbudza w czytelniku uczucie grozy i strachu. Na pierwszy plan wysuwa się Tamara Haler, której życie będzie zagrożone i zależne od szybkości działań Deryły.
Panie Czornyj… czapki z głów, kolejny raz! Napięcie, akcja i nawet jak człowiek myśli, ze się domyśla zakończenia i kto kogo, to i tak na koniec jest się zaskoczonym. Komisarz Deryło jest jak członek mojej rodziny. Tamara również. Wiec czekam na kolejne części!
Twórczość Pana Maxa Czornyja śledzę już od jakiegoś czasu. Staram się być na bieżąco z utworami autora. Dziś przychodzę z dziesiątą odsłoną losów detektywa Eryka Deryło (który jest moim ulubionym bohaterem z wszystkich przedstawionych przez Pana Czornyja).
Tym razem detektyw, będzie musiał poradzić sobie bez swojego wiernego kompana, czyli Tamary. Jak już wiemy z poprzednich części Pani detektyw, choruje na nie uleczalną chorobę. Niestety, choroba mocno daje się we znaki Tamarze, dlatego też nie może uczestniczyć w śledztwie. Nie oznacza to jednak, że jest ona ominięta w kwestii samego rozpoczęcia śledztwa. Otóż, detektyw Tamara zgłasza się o pomoc do psychologa. U niej właśnie jest poproszona o pomoc w odnalezieniu psychopaty, który był pacjentem pani psycholog. Zaczyna się wyścig z czasem. Umiera wiele osób, parę też udaje się ocalić. Polecam.