Wiecie, za co kocham literaturę? Za to, że jest absolutnie nieprzewidywalna. Nieważne, ile razy chciałbym przewidzieć fabułę, wątki, reprezentację, to i tak trudno być w 100% zgodnym z ostateczną wersją.
Dlaczego to piszę? Już wyjaśniam. Niedawno swoją światową premierę miał kolejny tytuł Alice Oseman, osoby autorskiej znanej z serii Heartstopper, czyli „Heartstopper. Yearbook”. Od początku czułem, że będziemy mieli tutaj motyw podsumowania, w końcu poznajemy początki osoby pisarskiej m.in. pierwsze szkice Nicka i Charliego, alternatywne wersje bohaterów, ciekawostki o komiksowym uniwersum. To wszystko jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, obfitującym w ilustracje i grafiki, będących idealnym uzupełnieniem kolekcji każdego miłośnika Alice Oseman.
Nie spodziewałem się jednego - nagłego przypływu wdzięczności. Nie tylko za ostatni rok, ale za wszystko, co przydarzyło się w moim krótkim życiu. Czytając „Heartstopper. Yearbook”, wzruszyłem się na myśl o mojej rodzinie, przeszłych i teraźniejszych znajomościach, czy podróżach, które do tej pory odbyłem. Nie zabrakło oczywiście wspomnień związanych z Wami, w tym z moimi książkowymi początkami. To było bardzo oczyszczające uczucie.
Osoba autorska kolejny raz niepozorną formą przekazuje wartości tak ważne, zwłaszcza gdy dookoła dzieje się dużo złego, a dodatkowo przywraca czytelnikowi nadzieję, wywołuje na twarzy uśmiech i wspiera bezinteresownie!