W liściku od autorów napisano, że mają nadzieję, że ich książka znajdzie się w moich Top wyborach na lato w kategorii „najlepsza adaptacja literacka podcastu o rankach i związkach”. Irene i Grabari - no więc znalazła się nie tylko w tej kategorii, ale też w tej bardziej ogólnej „Top książki na leżak/lato”. Bo to taka pozycja (hue hue), którą możecie czytać niezobowiązująco i kiedy wasz zakrawający o udar mózg nie przyjmie raczej Kafki, ale bez problemu przyjmie rozmowę dwóch przyjaciółek o kolesiach. Co więcej, czytając będziecie się czuły jak ta trzecia przyjaciółka i będziecie chciały opowiadać im swoje podobne historie. A jeśli swoich podobnych nie macie to z wypiekami na twarzy będziecie planować jak sprawić by takie historie zdarzyły się w końcu (sic!) w waszym życiu.
I jest o seksie, tym w długich związkach i tych z typem poznanym na imprezie (z zachowaniem wszystkich elementów bezpieczeństwa i konsensualnej zgody!). Jest o pierwszych miłościach i pierwszych randkach tych udanych i tych, z których chciałybyście uciec oknem w restauracyjnej łazience. Jest o zdradzie i byciu zdradzonym, i o toksycznych relacjach, w które zdarza nam się wplatać. A przede wszystkim jest po prostu zabawnie i lekko, trochę Sex w wielkim mieście (wersja „jak najwięcej Samanthy”), trochę Bravo naszych czasów (wersja bez bzdurnych porad!). Więc jeśli macie ochotę na najbardziej otwartą i bezpruderyjną rozmowę o seksie, to koniecznie. Choć zachęcam najpierw posłuchać podcastu autorek :)