Gdyby miłość miała smak, smakowałaby jak najlepszy sernik na świecie. Słodka kruszonka łaskotałaby podniebienie, a miękki twaróg otulał język. Kryształki cukru, aksamitna masa, kruche ciasto… Miłość przełożona do blachy, upieczona w piekarniku, podana na gorąco i przyprószona cukrem pudrem. Miłość wystawiona na stół i przykryta bawełnianą ściereczką. Miłość pachnąca domem. Cynamon wirujący w powietrzu i okruszki zostawione na blacie.
Gdyby miłość miała smak, smakowałaby jak sałatka z halloumi. Słodkie kuleczki granatu powoli eksplodowałyby w ustach, a orzeźwiajacy arbuz chłodziłby policzki. Chrupiące pistacje, figowy dressing, sok z cytryny, szczypta soli…
Miłość pokrojona w plasterki, wsunięta do pieca, zarumieniona i buchająca parą. Miłość miękka i rozpływająca się na języku. Miłość pełna smaku. Ciepła i kremowa. Słodka i wyrazista. Miłość podana na przystawkę, wyczekująca dania głównego, zasługująca na najsmaczniejszy deser.
Czasami miłość jest gorąca i smakuje sernikiem, a czasami jest lekka i zaostrza apetyt, jak sałatka z halloumi. Tym razem właśnie…
🌻”Miłość ma smak halloumi” - Ginger Jones🌻
I jest to smak, który musicie poznać❤️
_
Ta książka byłaby naprawdę idealna, gdyby scena z sernikiem z samego początku nigdy się nie wydarzyła! Ale czy musi być idealna, żeby smakować wyśmienicie? Na szczęście nie🥰 Więc przewróćcie ten jeden raz oczami, a potem rozkoszujcie się najpyszniejszym romansem tych wakacji! Chociaż romans jest tutaj, hmmm, wisienką na torcie. Bo ta książka to najbardziej szalony, wciągający i zapadający w pamięć odcinek Masterchefa na papierze, jaki możecie poznać. Widzieliście kiedyś Masterschefa? Ja, o mały włos, a powiedziałabym, że nigdy! Ale widziałam. Masterchefa, Hell’s Kitchen i kto wie, co jeszcze, ale chyba wszystko o gotowaniu, co tylko kiedykolwiek nagrali. Gdy leżałam w szpitalu przed porodem, dziewczyny z sali włączały codziennie telewizor na 20 godzin… Oglądałam te wszystkie pyszności, a później przychodziła kaszanka na kolację i człowiek musiał naprawdę dużo sobie wyobrazić, żeby zobaczyć w niej to wyśmienite danie z ekranu😂 Myślę teraz o tamtych momentach i szeroko się uśmiecham. I wiecie co? Taki sam uśmiech wywołuje u mnie każdy powrót do „Miłość ma smak halloumi”. Książki, która jest wakacyjną ucztą jedzoną pod gołym niebem. Która jest łykiem lodowatej lemoniady - przyjemnym przerywnikiem najbardziej upalnych dni. Jest halloumi roztapiającym się na sałatce. Rozgrzanym i rozpływającym się dokładnie tak samo, jak Wasze serca podczas czytania.
_
Obserwuję ich nerwowe ruchy. Drzwiczki piekarników trzaskają co chwilę. Ktoś szuka buraka, ktoś bezradnie łapie się za głowę. I widzę ją. Freya. Stoi przy swoim stanowisku i wsypuje mąkę do miski. Zatrzymuje się na chwilę, jakby wokół niej nie panowało istne piekło i delikatnie unosi kąciki ust do góry. Jestem pewna, że słyszy teraz w swojej głowie te słowa pani K.:
„Ciesz się procesem, Freyo.”
Ciesz się procesem. Ciesz się każdym przeczytanym słowem. Nie myśl o zakończeniu. Ciesz się każdą stroną i każdym rozdziałem. Kosztuj, smakuj i obracaj w ustach. Ciesz się procesem. I czytaj całym sobą❤️
Zaczytana Querida