Niebanalna kompozycja światów i stylów – od refleksyjnych historii o przemijaniu, poprzez treści żywo zaangażowane w palące problemy współczesności, aż do wartkich fabuł szokujących swoją brutalnością. Te opowiadania łączy jeden pierwiastek: w obszarze zainteresowania autora pozostaje niedoskonałość naszych procesów myślowych, iluzoryczny charakter rzeczywistości i zło powołane do życia jako często niezawiniona konsekwencja dwóch poprzednich. Majchrzak zabiera nas w podróż po brudnych ulicach małych miast, po szpitalnych salach, po wąskich korytarzach mrocznych domów i hoteli – po świecie, o którym staramy się nie myśleć zbyt często. Porzuć przyzwyczajenia i oczekiwania, wsłuchaj się w „Ciszę”. To, co usłyszysz, zostanie z Tobą na długo, być może na zawsze.
Antologie opowiadań zazwyczaj mają to do siebie, że bywają nierówne; zróżnicowane pod względem literackim i gatunkowym podobać się będą w odmiennym stopniu, a niekiedy, z zupełnie innym natężeniem emocji towarzyszących danej lekturze. W przypadku ,,Ciszy” – jednej z trzech najnowszych premier wydawnictwa Vesper – mowy być nie może o jakiejkolwiek nierówności. O różnorodności owszem, o nierówności - podkreślę raz jeszcze - w żadnym wypadku nie. Zbiór tekstów Marcina Majchrzaka charakteryzuje się bowiem jakością adekwatną do prezentowanego warsztatu pisarskiego; zawiera w sobie nagromadzenie tak ciekawych rozwiązań fabularnych podanych we wcale nie mniej unikatowej formie, że śmiem twierdzić, iż nikt, kto po niego sięgnie, nie poczuje się ani rozczarowany, ani tym bardziej - zawiedziony.
Sama jestem nieco zaskoczona odbiorem ów niepozornego, liczącego ledwie 200 stron, zestawienia; tego jak szybko i jednoznacznie trafiły on w mój gust oraz jak mocno zaspokoił apetyt na grozę. I to grozę, co koniecznie należy uściślić, niebanalną; nietuzinkową, ciekawą, oryginalną, momentami odbiegającą całkowicie od utartych, mono wyświechtanych i wyeksploatowanych schematów. Mimo oczywistego, nienachalnego skojarzenia gatunkowego ,,Ciszy” z weirdem, osobiście posunęłabym się do stwierdzenia dopuszczającego pewien sceptyzm wobec tak jasno skonkretyzowanej przynależności. Oczywiście, antologia posiada kilka opowiadań doskonale wpisujących się w nurt (w paru pobrzmiewają echa twórczości znamienitych autorów), jednak więcej tu mieszanki klasycznej grozy, mrożącego krew w żyłach horroru i typowego weird fiction w wydaniu ‘soft’, niż samego owego. Mnie podobne połączenia w żadnym stopniu nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie – urzekają i hipnotyzują, a sama ,,Cisza” ku mojej uciesze, okazała się być właśnie czymś w rodzaju mieszanki idealnie wyważonej, skondensowanej całości z posępnym ‘wajbem’ i aurą dziwności unoszącej się nad bohaterami prezentowanych historii.
Ponadto, mimo mikrej objętości, antologia spełniała absolutnie wszystkie wymogi literackie gwarantujące udaną lekturę. Napisana pięknym językiem, z zachowaniem odpowiedniej konstrukcji, wykorzystaniem interesujących motywów oraz równie błyskotliwą adaptacją fabularną, potrafiła zaspokoić gusta wszystkich ceniących sobie formy krótkie. Czytając te teksty, bez trudu można było dostrzec pewną linearność, kompletność, pełność; nic w opowieściach Pana Majchrzaka nie było przypadkowe i pomimo dopracowania najdrobniejszych szczegółów, wybrzmiewała tu także naturalność oraz niewymuszona swoboda operowania słowem. Roztaczał autor przed swym czytelnikiem wizje unikatowe, dwuznaczne, czarujące mroczną lirycznością, intensywnością i dosadnością; to przygody fantastycznie mroczne, ale jednocześnie oscylujące wokół tematów poważniejszych, więc niejako także – angażujące, skłaniające do refleksji bądź po prostu, zwracające uwagę na doczesność bytu.
Przewspaniała, szalenie działająca na wyobraźnię proza!
Opowiadania w wykonaniu Marcina Majchrzaka to dziesięć zabaw ludzkim losem. Pojawia się w nich motyw kary, radzenia sobie z traumą czy konsekwencji trudnych wydarzeń. Spotykamy toksyczne rodziny i toksyczne przyjaźnie. Zaufanie bywa zdeptane, a nadziei na odmianę losu nie widać. Bohaterami są kobiety i mężczyźni w różnym wieku oraz w różnej sytuacji materialnej. Ich życiorysy niewiele mają wspólnego, co tworzy barwną mieszankę osobowości. Są znane zagrywki podane w odświeżonej formie (chociażby ekscentryczny naukowiec). Są też pomysły, z którymi nie kojarzę, bym kiedykolwiek wcześniej się spotkała (jak człowiek, który widzi więcej, ale nie może podzielić się z nikim tą wiedzą). Jest ciekawie i wciągająco.
Zwykle opowiadania podczytuję przez kilka dni, może nawet tygodni, ale tym razem musiałam zrobić wyjątek, bo prozę Majchrzaka się pochłania. Jedyne dawkowanie wynikało z tego, że od czasu do czasu musiałam oderwać się od lektury, by odhaczyć obowiązki, ale gdy tylko znowu miałam czas — ponownie zbiór łapałam w dłonie. Ciekawe pomysły (których autorowi nie brakuje), dobrze skonstruowani bohaterowie i — co najważniejsze — plastyczny język z naleciałościami mowy potocznej. Brzmi jak zestaw, który może stać się podwalinami sukcesu! Wystarczy dodać do tego jeszcze kreację klimatu, którą się czuje i fragmenty, które zmuszają do przystanięcia i zastanowienia się i oto jest! Zbiór, który można głośno polecać oraz do którego pragnie się wracać!
TW: pedofilia, gwałt, przemoc psychiczna oraz fizyczna, samobójstwo, okrucieństwie wobec zwierząt, morderstwo, czyli pełen repretuar horrorów
Zaskoczyła mnie jakość zbioru i bardzo równy poziom. Każde z opowiadań potrafiło mnie zainteresować, wciągnąć i w dodatku nie puszczać aż do finału. Dobry balans między a akcją, co w weirdzie (chociaż raczej tego zbioru bym tak nie klasyfikował) potrafi być przechylone w jednym kierunku walną część historii. Najbardziej przypadły mi do gustu Cisza I, Transgresja, 118, Antropologia Stosowana. Wydaje mi się, że największy problem autor ma z postawieniem ostatniej kropki - miejscami miałem wrażenie, że brakuje zdania do ciekawszego zakończenia (Cisza II), żeby zaraz czuć, że wybrano o jedno zdanie za daleko (Transgresja, Podróż Służbowa). Drugi zarzut to brak doskonałego opowiadania, jednak zadziałało to w dwie strony - brak również odstającego od reszty.
„Cisza” Marcina Majchrzaka to krótki zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza grozy i weird fiction. Nie są ze sobą fabularnie powiązane, jednak łączą je podobny klimat i tematyka. Otóż historie te zabierają nas do obszarów na co dzień przez nas pomijanych, zapomnianych, lub też takich, z których nawet niezdawaliśmy sobie sprawy. Opowieści te są niewygodne, przepełnione brudem i okrucieństwem, a jednocześnie w pewien sposób unaoczniają głęboko skrywaną ludzką naturę. Wkradając się do umysłów postaci poznajemy ich sekrety, lęki i przemyślenia, co pokazało mi, jak strasznym narzędziem może być umysł człowieka.
Historie te w dużym stopniu poruszają tematykę naszej rzeczywistości. Problemy i lęki, które zazwyczaj spychamy na drugi, trzeci, czy nawet czwartym plan, grają tutaj główne skrzypce. Pojawia się w nas pierwotny lęk, gdyż podstawy, na których opiera się nasze bezpieczne jestestwo, zostały nagle podważone. Po lekturze pozostaje jedynie masa pytań napędzająca nasz niepokój.
Muszę docenić również techniczną stronę tekstu i warsztat autora, którego pracę upiększa barwne i wyszukane słownictwo. Co więcej pan Majchrzak doskonale odnajduje się w różnych stylach pisarskich, bawiąc się formą i językiem. Zabiegi te sprawiają, iż książka, w swej osobliwości, niezaprzeczalnie wyjątkową i ciekawą lekturą.
najbardziej spodobały mi się opowiadania: „Miłość płonie”, „Antropologia stosowana” oraz „118”. nie był to zbiór opowiadań, do którego z chęcią wrócę, ale też nie żałuję spędzonego nad nim czasu
Są gatunki książek, czy poruszane przez nie tematy, których unikam. Nie jestem pod tym względem wyjątkowa, na pewno każdy z Was unika literatury jakiegoś rodzaju.
Nie patrzę na świat przez różowe okulary. Wiem, że wokół mnie dzieją się straszne rzeczy. Ludzie popełniają przestępstwa, dochodzi do aktów przemocy, zdarzają się nieszczęśliwe wypadki, w końcu los dla niektórych jest nieprzychylny i zsyła na nich różne, straszne choroby. Ta wiedza mi w zupełności wystarcza, nie potrzebuję znać szczegółów. Nie oglądam programów informacyjnych i ostatnie, na co mam ochotę, to po powrocie do domu dołować się czytaniem dokumentów, czy thrillerów.
Nie czytam opisów książek, bo w większości przypadków stanowią czyste zło i zdradzają zdecydowanie zbyt wiele. Patrzę za to na gatunek książki i widząc horror, liczę na to, że dostanę horror, czyli książkę lub opowiadanie, w którym pojawia się jakiś rodzaj sił nadprzyrodzonych: duchy, demony, czy insze potwory i to one przyjmują na siebie rolę "złola". Zło może być wyrządzane rękami człowieka, ale niech on będzie z łaski swojej przez coś opętany.
„Cisza” to zbiór opowiadań, którego gatunek jest określony mianem horroru, problem w tym, że nie wszystkie składające się na niego opowiadania są horrorem. Przyznam się bez bicia, że w kilku przypadkach autentycznie zmuszałam się do kontynuowania czytania, jęcząc pod nosem: O. Mój. Boże. Jak ja nienawidzę takich tematów.
Poszczególne teksty różnią się między sobą sposobem opowiadania historii, tempem, rodzajem narracji. We większości odnajdziecie ponury i depresyjny klimat, a jednocześnie nie musicie bać się przesadnego epatowania brutalnością – nie ma tryskającej krwi, czy urywanych członków. Przemoc w większości przypadków dzieje się w cieniu, na samej granicy naszego pola widzenia.
1. „Cisza I” Moje pierwsze skojarzenie? Simsy. Budujemy małą chatkę z dala od wszystkiego, wrzucamy tam czworo młodych-dorosłych uzbrojonych w wódkę, piwo, kiełbasę i ciasto marchewkowe, chwytamy chipsy, popcorn, czy co tam lubicie chrupać i patrzymy, co się wydarzy. Główny bohater pełniący również funkcję narratora jest wyluzowany i złośliwy zarówno w stosunku do swoich przyjaciół, jak i samego siebie. Gdyby pociągnąć historię dalej w tym samym tonie i rzecz jasna dorzucić kilka magicznych straszydeł – których nie uświadczycie – mogłabym czytać, i czytać, i czytać, i świetnie się bawić. A tak? Na początku było zabawnie, później trochę straszno, a potem się skończyło.
2. „Podróż służbowa” Bohater zdecydowanie odbywa podróż, ale czy jest ona służbowa? A jeśli tak, to o czym to świadczy? Opowiadanie jest tajemnicze, czuć w nim smętną rezygnację i pogodzenie z burym losem, zawiera także nutkę mistycyzmu.
3. „Miłość płonie” – O. Mój. Boże. Jak ja nienawidzę takiej tematyki. To jedno z tych opowiadań, w trakcie których błagam o koniec. Główna bohaterka opowiada o traumatycznej przeszłości i koszmarze zgotowanym przez człowieka, który powinien ją chronić. Tekst prosty, bez grama magicznych strachów i okrutnie straszny w swym prawdopodobieństwie.
4. „Transgresja” To kolejny tekst, który porusza bardzo trudny temat, który ostatnimi czasy jest odmieniany przez wszystkie przypadki. Autor nie staje po żadnej ze stron, pokazuje jedynie bohatera w obliczu trudnego wyboru, w sytuacji, która zdarza się dużo częściej, niż nam się wydaje i niż byśmy chcieli, i w której na pewno sami nigdy nie chcielibyśmy się znaleźć. W tym opowiadaniu też uświadczymy wyłącznie szarej prozy życia, bez choćby odrobiny magii.
5. „Antropologia stosowana” I kolejna historia, poprzez którą autor próbuje nam przybliżyć stan, w którym sami nigdy nie chcielibyśmy się znaleźć. I jakby absolutna bezsilność i bezwolność, to było za mało, autor dobija bohatera i przy okazji czytelnika obrazem tajemniczych potworów.
6. „Eksperyment profesora” To opowiadanie, to w sumie takie trochę science fiction, ale bardziej fiction, niż science. Eksperymentowanie na samym sobie nigdy nie jest dobrym pomysłem, a jego konsekwencje mogą być… opłakane. Ciekawie i zaskakująco, ale znowu zero duchów, wampirów, demonów i innego nawiedzonego towarzystwa.
7. „Ostatni kolejarz” W absolutnym skrócie? Uważaj, czego pragniesz, bo możesz to dostać. Czasem myślimy sobie, jakby to cudownie było, gdyby móc cofnąć czas i wrócić do lat świetności… Może lepiej tego nie robić? Jeszcze ktoś nas usłyszy…
8. „118” Są problemy, których nie warto ignorować, które nigdy nie znikają, a nawet jeśli, to tylko pozornie, i rosną wewnątrz, czekając na odpowiedni moment, by w tragiczny sposób dać o sobie znać.
9. „Strach” W tym opowiadaniu ponownie dotykamy bardzo trudnego tematu. Są tragedie, które zmuszają nas do zastanowienia się, co ten człowiek miał w głowie, że posunął się tak daleko? Na to pytanie stara się opowiedzieć autor.
10. „Cisza II” A jednak pierwsze opowiadanie się nie skończyło. Na samym końcu zbioru znajduje się jego kontynuacja, która – na mój gust niestety – nadal nie zawiera żadnych straszydeł. W dalszej części opowiadania nie pojawia się też humor. Za to robi się trochę tajemniczo i niepokojąco.
Jak w każdym zbiorze tak i tu mamy teksty lepsze i gorsze. Jednak jeśli lubicie krótką formę, ponure klimaty, poważne tematy i nie przeszkadza Wam brak sił nadprzyrodzonych, to ten maleńki, bo liczący zaledwie sto siedemdziesiąt dziewięć stron zbiór może się spodobać.
Czy mi się podobało? Niestety nie. Nie moja bajka.
Bardzo dobry zbiór różnorodnych opowiadań. Wydawnictwo Vesper zadbało o przepiękne ilustracje co również umiliło czytanie. Najbardziej do gustu przypadło mi opowiadanie "eksperyment profesora".
'Cisza' to chyba pierwsza słabsza książka z wydawnictwa Vesper po jaką sięgnąłem. Kilka opowiadań autora z Tarnowskich Gór charakteryzuje różnorodność zarówno gatunkowa jak i formalna. Całość otwiera nam tytułowe opowiadanie, w którym poznajemy grupę znajomych wybierających się na weekend w Bieszczady. To co charakteryzuje ten wyjazd to detox od technologii, mediów społecznościowych i telefonów. Obrazowość w jakiej autor opisuje nam całonocną libację i kaca dnia następnego może doprowadzić do bólu głowy. Historia kończy się dość niespodziewanie, ale jej druga cześć zamyka nam całą książkę, co jest bardzo zgrabną klamrą. Kolejne historie to teksty oscylujące wokół tematów będących dość niewygodnymi dla dzisiejszego społeczeństwa. Aborcja, kazirodztwo i wykorzystywanie seksualne dzieci, brutalne morderstwa, choroba psychiczna to motywy przewijające się przez całą książkę i chociaż dość niewygodne, to Majchrzak zaskakująca głęboko i dosadnie brnie w te tematy.
Nie jestem miłośnikiem opowiadań, już chyba przyzwyczaiłem się do rozbudowanych postaci i opisów, a tutaj autor dość mocno eksperymentuje. I chociaż warsztatowo jest bardzo dobrze to fabularnie jest dla mnie dość przeciętnie. Spowodowane jest to pewnie długością historii. Nie mówię, że 'Cisza' to zła książka, absolutnie nie! Zbiory opowiadań potrzebują miłośników, do których ja nie należę. Ale pozycja Majchrzaka to ciekawy eksperyment, który można przeczytać w jeden wieczór. Zachęcam, to na pewno.
Twórczość autora lubię, szanuję, chętnie więc sięgnęłam po nowość spod jego pióra, czyli ten oto niespełna dwustustronicowy zbiór opowiadań. Refleksyjne opowieści, które zostały spięte klamrą ciszy. Wszak taki jest tytuł pierwszego i ostatniego tekstu. Gdyby można powiedzieć, że cisza może jakkolwiek brzmieć, powiedziałabym, że brzmi ona w tych opowiadaniach i to bardzo. Niczym niewidzialna mara, przemieszcza się i pozostawia po sobie bolesny ślad. Ze strony na stronę brzmi coraz głośniej, wnika w nasze umysły, łechcąc nerwy wzbudza same negatywne emocje.
Powoduje, że zaczynasz się denerwować. Drżysz ze strachu. Krzywisz z obrzydzenia. Przechodzi przez Ciebie fala niepokoju.
Pierwsze opowiadanie nazwałabym idealnym otwarciem - "Cisza I", to typowo "majchrzakowa" historia. Grupka znajomych postanawia zrobić sobie detoks od telefonów, wyruszają na totalne "zadupie" do chatki w dziczy, zabierają ze sobą Vifony, wódę i kiełbasy. Pełno tutaj wulgaryzmów, ekskrementów, jak można się domyślić - skończy się niewesoło. Uwielbiam tego typu grozę.
Z opowiadania na opowiadanie robi się coraz bardziej wykwintnie. Ekskrementy przeobrażają się w filozoficzne rozważania, a zdania pięknieją. Autor włada językiem na wysokim poziomie, potrafi w żarcik, gra słowem. Czytelnicy lubujący się w literaturze pięknej z dreszczykiem powinni sięgnąć po "Ciszę" i to bez cienia wątpliwości.
Wszystkie teksty trafiły w mój gust, jest ich dziesięć i pomimo swojej niewielkiej objętości skłaniają do wielu przemyśleń. Autor porusza tematy egzystencjalne, przemieszczamy się korytarzami szpitalnymi, na których cisza miesza się z krzykiem, szaleństwo i bezradność kroczą ramię w ramię. Zajrzymy również do domu, w którym strata i cierpienie przeobraziły się w cichy, miłosny, jeszcze bardziej krzywdzący pakt. Będziemy gośćmi w hotelu, tajemnicze dźwięki pokoju 118 nawiedzą nas we śnie, a barbarzyńskie sceny opowiadania zamykającego pozostawią nas oniemiałych na dobre.
Za egzemplarz dziękuję @opowiem_ci @wydawnictwo_vesper
To była naprawdę dziwna książka i chyba to chciałabym podkreślić. Niektóre opowiadania niesamowicie do mnie dotarły i bardzo mi się podobały, innych nie rozumiałam, a jeszcze inne wydawały mi się głupie. Mimo tego, że książka jest bardzo krótka składa się ona z aż 10 opowiadań. Zalecam czytanie każdego na raz. Myślę, że najbardziej wartościowym z nich była: "Antropologia Stosowana". Natomiast najmniej podobała mi się Cisza I (podczas gdy Cisza II była wspaniała) Głównie przez moje mieszane uczucia względem niej, jak i brak zrozumienia wstrzymałam się przed wystawieniem oceny. Z pewnością nie byłam też docelowym odbiorcą i sporo mi do niego brakuje :)
Jestem absolutnie zaskoczona, że w tak małej książeczce jest tak dużo dobrej treści. Wszystkie opowiadania mi się podobały, cały zbiorek, jak nigdy. Nie było żadnego niedosytu, niezrozumienia, nudy. Mrok wkrada się tutaj w zwykłe sytuacje jak mgła - przed chwilą jej nie było, a teraz coraz mocniej rozmywa nam obraz. Niepokój pełza nam po plecach, bezsilność, beznadzieja, wreszcie brudna prawda kolą w oczy. Przy niektórych tekstach myślałam "o nie, nie chcę wiedzieć", ale i tak czytałam dalej, przy innych rozszerzałam oczy z wrażenia. Nie uważam, żeby było za krótko, dla mnie było w sam raz. Niczego bym nie pominęła i niczego nie wydłużyła. Bardzo dobra książka, dla fanów grozy obowiązkowa!
Śmierć. Prosty koncept łączący opowiadania. Prosty, a jednak - ugryziony za każdym razem inaczej. Opowiadania różnią się pomysłami, stylem, realizacją. Czasami, jak w przypadku Eksperymentu, pozostawiają nas z pełną świadomością, innym razem - jak ze 118 - gustownym niedosytem. Cztery gwiazdki, gdyż miałam poczucie, że brakuje pewnej osi wokół której opowiadania zostały ułożone. Owszem, koncept śmierci jest wszędzie, ale momentami nie jest to wystarczające.
Świetny zbiór opowiadań, aż szkoda w większości wypadków, że to tylko krótkie opowiadania, bo mają, moim zdaniem, idealne predyspozycje do bycia pełnymi książkami. Zdecydowanie z chęcią przeczytam coś jeszcze od autora, bo ciekawe opowieści i lekkie, przyjemne pióro.