Uwielbiana Jaga powraca! Jeszcze bardziej wygadana i jeszcze bardziej gniewna.
Wszystkie kłopoty Jagi zaczynają się od... nudy. Spokojna praca i lekko monotonny żywot szeptuchy zostają przerwane, gdy kilka dni po Nocy Kupały zostają znalezione zwłoki kobiety. Ostatnią osobą, która widziała ją żywą, jest Jarogniewa. Mieszkańcy Bielin niemalże natychmiast zaczynają podejrzewać, że szeptucha ma z tym coś wspólnego. Samą Jagę także dręczą wątpliwości. Po wizycie jej klientka udała się na spotkanie z ukochanym. Nikt jednak nie zna jego tożsamości. Czy śmierć kobiety mogła mieć związek z magiczną miksturą szeptuchy? A może z tajemniczym kochankiem? Jarogniewa jest wściekła, że interes znowu podupada i że ktoś zabija jej klientów. Postanawia rozwikłać tę zagadkę zanim policja na dobre zajdzie jej za skórę.
Przy okazji wpadnie w spore kłopoty, pozna bliżej Swarożyca, a także niechcący stanie na ślubnym kobiercu.
Lekarka, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Debiutancką powieść Wilk napisała w wieku piętnastu lat, a wydała trzy lata później (2006). W 2009 roku ukazała się kontynuacja tej książki - Wilczyca. Autorka została za nią nominowana do nagrody Nautilus, przyznawanej przez czytelników w corocznym plebiscycie na najlepszy polski utwór literacki z gatunku fantastyki. Wilczyca zdobyła w nim piąte miejsce. W Wydawnictwie W.A.B. pisarka opublikowała trylogię, na którą składają się powieści: Ja, diablica (2010), Ja, anielica (2011) oraz Ja, potępiona (2012).
Na wszystkie kotki, jak ja bym chciała, żeby książki Miszczuk nadal podobały mi się tak samo, jak kiedy zaczynała swoją karierę. Nie zrozumcie mnie źle, to nadal jedna z moich ulubionych pisarek, ale podobnie jak wielu polskich autorów, weszła w wygodny szablon powieści i szczerze mówiąc, zaczyna to być trochę męczące. Mimo że książkę czyta się przyjemnie (skończyłam w parę godzin!), to nużyły mnie pewne elementy, które są takie same w dosłownie każdej książce Miszczuk. Główna bohaterka? Wypisz wymaluj Gosia, tylko bardziej denerwująca się na wszystko i wszystkich. Wypisz wymaluj, każda inna bohaterka - kąśliwa, pyskująca (lubię tę cechę charakteru, ale ile można), z małym biustem (nie żeby mi to przeszkadzało, bo nie, ale dosłownie każda jej główna bohaterka ma ten sam kompleks, i to powoli staje się nudne). Wiecznie również pojawia się jakiś typ trójkątu miłosnego, a jak nie trójkąt, to dosłownie każdy facet, który się pojawia w książce, musi polecieć na główną bohaterkę chociaż trochę. Nudzi już też, że Swarożyc to taki trochę Beleth, tylko z lepszą klatą. Ciagle ta sama śpiewka, że człowiek to proch, a oni są tacy wspaniali, a mimo to jakoś usilnie czepiają się śmiertelniczek jak lep psiego ogona. Szkoda mi tez było, że wątek szukania bagien nie został zakończony. Domyślam się, że to jakiś taki przedsmak kolejnej części, ale w takim razie brakuje mi czegoś, co by tłumaczyło, czemu ten wątek się tak przeciąga. Chyba, że coś pominęłam, bo z poprzednich części już średnio cokolwiek pamiętam, a może to ma jakiś związek. Jakkolwiek bohaterowie i narracja są świetni, kiedy Miszczuk czyta się pierwszy raz, to po przeczytaniu wszystkich książek najzwyklej w świecie czuje się znużenie. Mam wrażenie, że Miszczuk już nic więcej nie ma do pokazania i bardzo mnie to boli.
Z pozytywnych rzeczy, jak już postanowiłam ignorować te wszystkie podobieństwa i szablony, to książkę naprawdę dobrze się czyta. Można się pośmiać, zdenerwować, współczuć, a nawet trochę przestraszyć (jeśli jest się takim strachajło jak ja), oblać rumieńcem (jeśli kogoś pociągają typowi piękni, napaleni mężczyźni, którzy nie istnieją). Czyta się szybko i przyjemnie i naprawdę jest się ciężko oderwać. Pewnie gdyby to była jedna z pierwszych, które od niej przeczytałam, to byłabym zachwycona. W sam raz na leniwe popołudnie.
Uwielbiam JaroGniewę! I powrót do przygód Szeptuchy z Bielin uznaję za arcyudany :) Nieustająco polecam serię „Kwiat paproci” wszystkim, których pociąga słowiańszczyzna połączona z humorem oraz miłosnymi perypetiami.
Gniewa to kolejna po Jadze część historii szeptuchy Jarogniewy, potocznie zwanej Babą Jagą. Dostajemy następną porcję wspomnień szeptuchy, w których przedstawia życie w Bielinach za swojej młodości. Cofamy się do lat 80-tych kiedy to Jaga nie narzeka na brak zajęć.
Miłosne perypetie nieszczęsnego żercy. Dostajemy takie dwie znaczące i przeplatające się linie fabularne. Pierwsza, ta bardziej obyczajowa dotyczy Mszczuja, który absolutnie nie zgada się ożenić z wybraną przez rodziców kobietą. Prosi on Jagę aby udawała jego narzeczoną. Ona w swoim rozkojarzeniu zgadza się i tak się jakoś plączą w tym kłamstwie przez całą książkę. Jest całkiem zabawnie, w szczególności, że do akcji wkracza była zaborcza narzeczona wagi ciężkiej. Oprócz tego jesteśmy świadkami normalnego życia w Bielinach i okolicy. Odbywają się swadźby, pogrzeby i różne rytuały.
Tajemnicza śmierć i podejrzana bogini. Drugi wątek jest bardziej fantastyczny. W nim pojawia się pewna bielińska rodzina, rozpustna córka oraz Dziewanna i Marzanna. Do tego dochodzi kryminalna zagadka i pewna martwa pacjentka Jagi, o którą zaczęła pytać policja, a która kupowała często miłosne eliksiry. Jaga oczywiście podąża po tropach na które zwykła policja nie zwraca uwagi i dochodzi do pewnego bóstwa zamieszanego w sprawę. Troszkę nowych słowiańskich potworów się znowu pojawia.
Nie jest nudno, coś się zawsze dzieje nawet jeśli są to przyziemne sprawy mieszkańców Bielin. Jaga jest bardzo fajną i konkretną bohaterką, czasami jest zakręcona i nieco ironiczna, ale ogólnie lubię ją. Oprócz niej spodobał mi się bardzo okoliczny grabarz, natomiast Mszczuj wciąż jest jedną z miej lubianych przeze mnie postaci, chociaż miał kilka swoich momentów chwały. Jest to naprawdę wciągająca książka, która czyta się sama. Luźna i idealna na lato lektura.
Zacznijmy od tego, że potrzebuję „Mszczuja” już, teraz, natychmiast, na wczoraj !! Totalnie niespodziewanie dla samej siebie odkryłam oto właśnie, że audiobooki prozy Katarzyny Bereniki Miszczuk zrobiły ze mną to, co na przełomie 2022/2023 „Heksalogia o Dorze Wilk” Anety Jadowskiej. Świetnie się przy nich bawię, historia mnie angażuje, pomijam kompletnie wszelkie mniejsze i większe głupotki i po prostu relaksuję się podczas słuchania. Absolutnie uwielbiam takie książki! A teraz przynajmniej do jesieni pozostaje mi czekać na dalszą część tej historii. A w „Gniewie” dzieje się sporo, mnóstwo rzeczy też zostaje nam tylko napomkniętych i na pewno ich kontynuacja nastąpi w kolejnym tomie (tomach?).
„Gniewa” jest zasadniczo płynną kontynuacją „Jagi”, choć wprowadza sporo nowych wątków, o czym już wspomniałam. Mamy zatem dalszą historię nietypowej znajomości Swarożyca oraz Jagi i jej perypetii życiowo-miłosnych z Mszczujem (które krystalizują się w pewnym momencie w postaci…a zresztą, to będzie spoiler, nic nie mówię!). Tym razem jednak Jarogniewa będzie musiała zmierzyć się z pewną zagadką…kryminalną. Oto bowiem zostaje znaleziona martwa jedna z jej klientek. Jaga obawia się, że do śmierci młodej kobiety mogły doprowadzić różne miłosne specyfiki, które ta od niej kupowała. Szybko okazuje się jednak, że za śmiercią dziewczyny kryje się coś więcej, a Jaga – próbując rozwiązać zagadkę – będzie musiała ponownie wejść w konszachty z bogami i boginkami. Jakby tego było mało, do wsi przyjeżdżają rodzice Mszczuja. Próbujący od lat zeswatać syna z koleżanką Mszczuja z dzieciństwa przybywają oni do Bielin, ciągnąc ze sobą niespodziewanego gościa.
Audiobooka słuchało mi się bardzo dobrze (Anna Szawiel jest świetną lektorką książek z tej serii), również na przyspieszeniu. Byłam zaangażowana w całą historię i nadal podtrzymuję to, co pisałam przy poprzedniej mojej recenzji – Jaga jest sto razy bardziej charakterną i lepiej napisaną bohaterką niż Gosia. Zgadzam się jednak z twierdzeniami, że „Jaga” jako całość była lepszą książką niż „Gniewa”. Bo choć fabularnie bardziej pasowało mi to, co działo się tutaj, to nie sposób nie zauważyć, że niektóre z zabiegów fabularnych już tutaj kulały. Po pierwsze, kompletnie nie kupił mnie pomysł ze ślubem. Od momentu, kiedy ten wątek zaczął być rozwijany, miałam wręcz wrażenie, że Katarzyna Berenika Miszczuk zmieniła z lekka profesję i „Gniewa” jest zasadniczo komedyjką kryminalną z wątkiem fantastycznym, a nie pełnoprawną powieścią fantasy. Straszne to było, a fakt, że całość doszła do skutku i jeszcze jak ta uroczystość się skończyła…No nie, nie, nie. Minus jedna gwiazdka zdecydowanie. Poza tym zaczyna mnie nużyć Swarożyc. W sensie nadal go uwielbiam, ale jednak doznał on trochę kastracji w tym tomie. Jaga nic sobie nie robi z tego, co mówi do niej bóg, bardzo wygodnie „zapomina” jego prośby i żądania, a sama chce, żeby ten ciągle był na jej zawołanie. Czy ktoś mógłby na powrót przyszyć Swarożycowi jego cojones? Dziękuję.
Pomimo moich uwag, to – tak jak napisałam na początku – dalej chwyta mnie ta historia i jestem nią szczerze zainteresowana. Kiedy audiobook dobiegał końca i na powrót znaleźliśmy się w chacie Gosławy, gdzie to Jaga mówi, że „na dziś koniec, idę spać” miałam dokładnie tak samo, jak Gosia, która zaczęła namawiać starą szeptuchę, żeby ta kontynuowała swoją historię. No nic, pozostaje nam czekać na „Mszczuja”. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie czeka nas ponownie historia na miarę „Jagi”.
Czytanie książek z serii „Kwiat paproci” jest dla mnie jak powrót do domu. Nie ważne czy czy czytam wybrany tom po raz kolejny czy po raz pierwszy jak w przypadku „Gniewy”.
Katarzyna Berenika Miszczuk zafundowała fanom serii kolejny powrót do Bielin. Dobrze było tam wrócić. Nawet bardzo dobrze! „Kwiat paproci” obudził również lata temu moją miłość do słowiańskich wierzeń poruszanych w literaturze i ta miłość pozostała ze mną po dziś dzień.
„Gniewa” to drugi już tom z serii, który opowiada o przygodach Jagi sprzed lat, gdy ta dopiero zagłębiała się w szeptuchowanie. Tym razem opowieść młodej Jagi zaczyna się od trupa kobiety, i to na dodatek to właśnie nasza ukochana szeptucha widziała denatkę żywą po raz ostatni. Czy miała coś wspólnego z tajemniczą śmiercią? A może jesteście ciekawi jak doszło do ślubu Jarogniewy i Mszczuja? To też niezła i zabawna opowieść!
Mogę jedynie dodać, że kocham Babę Jagę i jej przygody z młodości. Nie wiem na ile jestem obiektywna w całej swojej opinii, ale nic na to nie poradzę. Darzę ogromną miłością „Kwiat paproci” jak i pióro autorki do takiego stopnia, że nawet gdyby napisała poradnik (nienawidzę poradników) pierwsza stałabym w kolejce do zakupu. 💁🏻♀️
„Gniewa” to lekka opowieść, napisana z humorem, który tak zawsze sobie cenię w powieściach Katarzyny Bereniki Miszczuk. Autorka stworzyła świetny klimat swoich historii, do którego bardzo często wracam myślami. Jednym słowem - rewelacja.
Tęsknie trochę za Gosią i Mieszkiem więc po cichu liczę, że autorka nam jeszcze troszkę przybliży ich życie. Dla tych co jeszcze zastanawiają się czy czytać „Gniewę” - TAK OBOWIĄZKOWO. A jeżeli należysz do tych osób, które w ogóle nie znają serii to nie rozumiem dlaczego jeszcze nie ładujesz książek do wirtualnego koszyka! Tik-tak nie ma na co czekać, lepiej pieniędzy nie zainwestujesz. ❤️
„Gniewa” to kolejna część historii Jarogniewy. Uwielbiam tą postać i bardzo się ciszę, że autorka pokusiła się o kolejna historie z Jagą w roli głównej. Poznajemy jej początki jako Szeptuchy i więcej szczegółów ze związku z Mszczujem. Oczywiście jest dużo nawiązań do słowiańskich wierzeń.
Styl autorki mnie kupił już dawno tem, wiec czytało mi się a w połowie słuchało (audiobook) wyśmienicie. Cięty język głównej bohaterki nie jeden raz wywołał uśmiech na mojej twarzy. Chcę więcej 😊
Bardzo dużo dało to, że słuchałam jej w formie audio, a wtedy o wiele bardziej przymykam oko na różne rzeczy i jestem w stanie bardziej wciągnąć się w samą historię i wyłapać żarty. Dopiero kiedy usiadłam nad oceną, zaczęłam analizować, ilu męskich bohaterów nie chciało zaliczyć głównej bohaterki. Moje statystyki były niewielkie. Prawie każdy kto się pojawiał, chciał lub z powodzeniem zaciągnął Szeptuchę do łóżka. Bardziej niż czarami, ocieka erotyzmem i to podanym w (jak dla mnie) momentami lekko żenującej formie. Wiem, że jest wielu czytelników, którzy będą się wyśmienicie bawić przy tej historii (fani Dory Wilk - puszczam do was oko!), ale ja zdecydowanie nie należę do tek grupy. Liczyłam na coś, co będzie bardziej kręcić się wokół czarów, słowiańskiej magii niż facetów.
Uwielbiam Bieliny. Gdybym mogła przenieść się do fikcyjnego świata, w sekundę wybrałabym je ponad Hogwart. Kocham też Jagę - niestety czuję, że w tym tomie autorka odarła ją trochę z... jagowości. Nie wytłumaczę tego lepiej. Tak czy inaczej, jestem wdzięczna za kolejny dodatek do Kwiatu Paproci, chętnie przyjmę jeszcze z milion!
seria o kwiecie paproci to taka moja comfort seria. Nie jest ona jakoś górnolotna, ale to jak ja przy niej odpoczywam i świetnie się bawię rekompensuje jej prosty język i taką momentami infantylność.
No nie jest to wybitne, ale nie spodziewałam się wybitności sięgając po Miszczuk. Jest po prostu... przyjemne - takie z powtarzalnymi schematami, bohaterką którą już znamy (dosłownie i w przenośni - bo młoda Jaga to po prostu taka Gosia, ale bardziej się wkurza), przewidywalną fabułą, no i naładowaniem przerysowanych postaci i sytuacji. A, no i cały problem rozwiązuje się w jednej chwili. Bo tak.
Ale no cóż - "Gniewa" jest świetną książką na czas zaliczeń, projektów i wszystkich zamieszań w studenckim życiu, bo nie muszę się tutaj wysilać, czasem jest zabawnie, czasem neutralnie, ale nie muszę się przy tym ani trochę skupiać. I to jest wspaniałe.
Świetnie sie bawiłam! Oczywiście tej serii mozna wiele zarzucić... Ale co poradzę, ze lubię! Ten tom podobal mi sie duzo bardziej, niż poprzedni (czyli "Jaga").
Wpadłam w tę serię jak śliwka w kompot. Och, jak kocham Jagę, jej niesforny charakter, odwagę i poczucie humoru! Jej dialogi, monologi i myśli. Czytając to człowiek się raz po razie głośno śmieje i nie może się oderwać. Mnóstwo motywów słowiańskiej mitologii, ciekawostki z zaświatów i tym razem całkiem warta akcja! Odrobinę bardziej podobała mi się "Jaga", ale tu raczej więcej się działo. Miłość trwa, lecę po "Mszczuja".
Myśleliście kiedyś co by było gdyby Polska pozostała krajem pogańskim i Mieszko I nie wziął by chrztu? Katarzyna Berenika Miszczuk w swojej serii Kwiat Paproci przychodzi z odpowiedzią na to pytanie! Kolejna odsłona przygód Jarogniewy tym razem w tomie pod tytułem "Gniewa". Jest to bezpośrednia kontynuacja książki "Jaga". Najnowsza powieść została wydana nakładem Wydawnictwa Mięta. Okładka, którą widzicie na zdjęciu pasuje do poprzednich części, a książka jest również dostępna w twardej oprawie. Obie okładki są dziełem Agnieszki Zawadki.
Tym razem nasza szeptucha pada ofiarą oskarżeń i jest posądzana o śmierć swojej klientki. Jaga postanawia odkryć prawdę i co naprawdę spotkało kobietę, która ciągle kupowała u szeptuchy mikstury miłosne. Jaga już przestaje narzekać na nudę i spokój. To jednak nie jedyne zmartwienia naszej bohaterki. Do Mszczuja przyjeżdżają jego rodzice wraz z jego byłą narzeczoną. Chcą by wrócił do domu i wziął z nią swadźbę. On jednak ma inne plany i wplątuje w nie Jagę. Zgadza się ona udawać jego narzeczoną i wpada się w znacznie większe kłopoty. Do tego wszystkiego Swarożyc zleca jej ważne zadanie i nie będzie ono tak łatwe jak się może wydawać. Co tym razem czeka Jarogniewę i jak wybrnie z kłopotów? Kto okaże się odpowiedzialny za śmierć jej klientki? Na te i inne pytania, które zrodzą się w trakcie lektury znajdziecie odpowiedzi w powieści!
Serię uwielbiam i dzięki książkom autorki obecnie jestem nałogowym książkopożeraczem, więc zawsze będzie miała specjalne miejsce w moim sercu. Ten tom jeszcze bardziej mi się spodobał od poprzednich! Uwielbiam Jarogniewę, nie tylko za charakter, ale i za świetne poczucie humoru. Fabularnie książka jest niezwykle wciągająca, a kolejne przygody Jagi są nie tylko ciekawe, ale i trochę zabawne. Styl autorki niesamowicie mi się podoba i dzięki temu przez książkę wręcz się płynie. Czytałam już 17 książek autorki i nadal mi mało! Ogromnie podoba mi się wizja świata przedstawionego w powieści i słowiański klimat. To dzięki tej serii zaczęłam się bardziej interesować mitologią słowiańską. Jedyną wadę jaką tu znalazłam jest brak kolejnego tomu, po który mogłabym już sięgnąć.
Tą powieść jak i wszystkie powieści w tej serii Wam bardzo polecam! Mam nadzieję, że pokochacie słowiańską Polskę tak jak i ja!
Za egzemplarz książki do recenzji w ramach współpracy barterowej dziękuję bardzo Wydawnictwu.
Już podczas pierwszej odsłony Kwiatu paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk wiedziałam, że z Jargoniewy to było w młodości niezłe ziółko. Czytając Jagę, miałam próbkę jej możliwości. ;) Próbkę, którą z powodzeniem rozszerza Gniewa.
Ślubny kobierzec i śmierć klientki. Od jakiegoś czasu Jagę prześladuje nuda. Nic tylko zbieranie ziółek, wizyty klientów, przygotowywanie mikstur i drapanie za uchem kota.
Jednak po Nocy Kupały sytuacja diametralnie się zmienia. A wszystko przez to, iż policja odnajduje zwłoki jej klientki, która ochoczo zażywała jej miłosne specyfiki. I tu pojawia się pytanie. Czy mieszanka miłosna mogła zaszkodzić młodej kobiecie?
Jakby problemów i wątpliwości było mało, to jeszcze Mszczuj prosi Jagę, by na czas pobytu jego rodziców „zagrała” jego narzeczoną. I tak rozpoczyna się komedia pomyłek zwieńczona wieczorem panieńskim i niezbyt huczną, ale jednak swaćbą.
Swarożyc, Mszczuj i były narzeczony. To było dokładnie to, czego po tej powieści się spodziewałam. Lekkość pióra, finezji, słowiańska nutka i odrobina pikanterii.
Pikanterii, której doprawia powieści Jaga, która przez swoje potrzepanie zgadza się zostać narzeczoną Mszczuja na czas bytności w Bielinach jego rodziców. Przez co sytuacja w życiu się mocno dynamiczna i trochę tragiczna.
Fajnie poprowadzony wątek, który uchyla „rąbka pierzynki” z życia tej dwójki i w mocno humorystyczny sposób pokazuje, jak to się stało, że stanęli na ślubnym kobiercu.
Jednak to nie miłosne perypetie Jagi i Mszczuja były głównym wątkiem Gniewy, a tajemnicza śmierć klientki.
Śmierć, która pozwoliła ponownie wkroczyć czytelnikom w świat słowiańskich bogów, który tym razem został doprawiony ciekawie i dość dynamicznie poprowadzonym wątkiem kryminalnym (Baba Jaga na tropie ;)).
W tym szale poszukiwań sprawcy nie można się nudzić, a do tego jest wesoło, ciekawie, rzeczywistość miesza się z fikcją, a ironia i czarny humor leją się strugami.
Dlatego jeżeli macie ochotę na lekką lekturę na lato, to koniecznie sięgnijcie po Gniewę Katarzyny Bereniki Miszczuk.
Czytając "Gniewę", już od pierwszych stron poczułam się jak w domu - niepowtarzalny klimat Bielin stworzony przez Autorkę, jest jednym z moich ulubionych i odczuwam ogromny sentyment za każdym razem, gdy sięgam po książkę z serii Kwiat Paproci. W tym tomie wiele się dzieje, chociaż początkowo Jaga narzeka na nudę i rutynę. Jednak los szybko się odmienia, a my, podglądając historię szeptuchy, możemy śmiać się w głos. Uwielbiam jej cięty język i brawurę. Jaga nie boi się nawet odpysknąć bogom! A niektórym z nich to się nawet podoba... ;) Jest gorąco, mamy zagadkę kryminalną oraz perypetie miłosne, w które nasza bohaterka jakimś cudem się wplątała. Zapewniam Was, że nie oderwiecie się od lektury - a przynajmniej ja tak miałam!
Co też jest dla mnie dużym plusem, to możliwość lepszego poznania Mszczuja - w końcu tu jest zupełnie inną osobą, niż w tomach opowiadających o Gosi, co mnie osobiście urzeka. Mamy też parę postaci ze słowiańskiej mitologii czy bestiariusza, tak jak pisałam, ani chwili nie ma nudy! Również wszelkie postacie drugoplanowe napisane są z jajem, ciekawa jestem, co pomyślicie o Motylku?
Jak zawsze jestem w pełni zauroczona i cichcem oczekuję na kolejny tom. Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni. Czytajcie cały Kwiat Paproci, dla mnie to jedna z ulubionych serii!
P.S. Jeśli nie czytaliście ani jednego tomu, polecałabym jednak zacząć od "Szeptuchy". Pomimo tego, że "Jaga" i "Gniewa" są prequelami serii, w prologach są wzmianki dotyczące akcji po głównych czterech tomach (czyli po "Przesileniu") i można sobie kilka ważnych rzeczy zaspojlerować.
Czy jest coś lepszego niż książka pełna tajemnic, magii i miłości? Książka, która łączy to wszystko z wierzeniami słowiańskimi. Katarzyna Berenika Miszczuk przeszła samą siebie i powraca z powalającą na kolana „Gniewą”!
Muszę przyznać, że podchodziłam do tej książki z pewną obawą. Nie mogłam się doczekać premiery „Gniewy”, ale moje oczekiwania było ogromne. Bałam się, że się zawiodę, a tu okazało się, że książka przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania.
„Gniewa” to kolejna po „Jadze” książka opisująca historię Jarogniewy. Trzeba przyznać, że Szeptucha z Bielin w latach 80. miała pełne ręce roboty. W jej pracę wkrada się monotonność, ale oto jedna z jej klientek pada trupem. Mieszkańcy wsi coraz podejrzliwiej patrzą na Szeptuchę. Jaga postanawia przeprowadzić śledztwo na własną rękę i obronić swoje dobre imię.
Absolutnie uwielbiam postać Jarogniewy. Jej się po prostu nie da nie lubić. Jaga nie jest wyidealizowana, ma swoje wady i natręctwa. W tej książce mamy też okazję lepiej poznać Mszczuja i uważam, że jest to jeden z największych plusów tej książki.
Czy to najlepsza książka z całej serii? W mojej ocenie tak. Nie ma nic, co bym zmieniła, do czego mogłabym się przyczepić. Przez historię się wręcz płynie, a to wszystko zasługa niesamowicie przyjemnego stylu autorki. To jest lektura, która poprawia humor. Cięty język Jagi w połączeniu z niezdrowym zainteresowaniem bogów jej osobą gwarantują porządne wybuchy śmiechu.
Jeśli tak jak ja pokochaliście serię „Kwiat Paproci” to musicie sięgnąć po „Gniewę”.
Jak ja bardzo czekałam na kolejne książki z tego świata. W końcu się doczekałam kontynuacji. Mój entuzjazm za zabranie się za ten tytuł był ogromny. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że jestem w pełni zaspokojona i usatysfakcjonowana. Bardzo się cieszę, że moje oczekiwania zostały spełnione.
Jest to seria, którą darze wielkim sentymentem. Bo wiem jak świetnie bawiłam się czytając pierwsze tomy, które wciągnęły mnie od samego początku. A muszę przyznać, że nie jest to koniecznie mój gatunek. A przeczytałam wszystkie tomy w ekspresowym tempie. Dlatego jak zobaczyłam zapowiedź tego tytuły to byłam zachwycona.
W twórczości Katarzyny Bereniki Miszczuk najbardziej doceniam sposób wykreowania postaci. To z jaką lekkością jest napisana, a przy tym jest bardzo zabawna i intrygująca.
"Gniewa" to bardzo przyjemna, lekka i klimatyczna historia, która zaangażuje Cię od samego początku. Jest to idealna książka dla fanów całej serii, ale również dla tych co lubią mitologię słowiańską. Dla mnie REWELACJA!
Ojej, jak dobrze że powstała ta seria prequelowa. Jarogniewa jest stokrotnie lepszą postacią niż była Gosia. Dodatkowo seria naszpikowana jest słowiańską mitologią. Z zapałem zabieram się za kolejną część.