"I'm suggesting a deal of sorts." Principal Blythe studies my face with intensity. Her words are slow and carefully selected. "I want you to help me expel a student, Erika."
When Erika Monroe is approached with an offer too tempting to refuse - a scholarship to her dream college - she signs up to plot the expulsion of Lindale High's notorious flirt and rule-breaker, Chase Thatcher. Her plan is catch him in an act of wrongdoing and give the principal the evidence she needs to expel him.
But as Erika finds herself increasingly entangled in a web of lies, moral dilemmas, and bad behavior (not to mention those pesky feelings), it quickly becomes clear that her path to Stanford won't be as clear-cut as she had hoped. And with Chase, being bad feels kinda good...
Confronted by decisions about who she is and what she stands for, how long can Erika continue to hide behind frenemy lines?
This one is one of the sweetest, funniest YA contemporary romances I read in a while. The author did a great job of capturing what being a teen feels like - the struggles, the self-doubts, the emotional rollercoaster, the high school atmosphere. Her characters were vivid and extremely relatable, but above all, they didn't live in a void but were surrounded by their families and friends. In a word, they felt real. I loved Erika and Chase - well, I wanted so much to hug him - and their banter was irresistible.
The only aspect that didn't convince me completely was
All in all, I really loved this story, and I'll make sure to check the previous book by the Author with Riley and Alec starring.
*Thank you to Ink Road and NetGalley for the eARC*
Behind Frenemy Lines is a slow-burn romance which owes a lot to the enemies-to-lovers trope. Erika is a good student, and on her first day back at school is curious as to why the Principal wants to speak to her. When she’s offered a 20,000 dollar ‘reward’ for helping to gather information that will get another student expelled, she is curious as to whose life she will be ruining if she takes up the offer. Though she’s heard of Chase, she doesn’t really know him. Cue some rather cringeworthy attempts from Erika to get his attention and set up some potentially expulsion-worthy scenarios. As to be expected, Erika finds herself spending more and more time with Chase. She likes him. She can see he’s a nice guy. So, why is the Principal so keen to exclude him? As we learn the answer to this question, Chase and Erika learn about each other and how to place their trust in people, even when it leaves you vulnerable.
Behind Frenemy Lines is a solid YA enemies-to-lovers romance. It is a cute, enjoyable, albeit quite simple, read. The characters were well developed and the pacing was good. The plot is fairly predictable, but that is quite common with this type of book. The flirty banter between the protagonists was funny, witty and engaging. This book is definitely more suitable for the younger side of YA. This book is a feel-good, easy read, but if you're looking for something with a it more depth, this is not for you.
Thank you to Ink Road and NetGalley for the e-arc in exchange for an honest review.
„𝐅𝐫𝐞𝐧𝐞𝐦𝐲” to książka, do której nie miałam absolutnie żadnych oczekiwań. Zaskoczyła mnie, jak bardzo mi się spodobała! Była to bardzo przyjemna książka i mimo paru cringowych momentów, na prawdę super się bawiłam!
Od pierwszych stron byłam zaintrygowana tym, jak potoczy się akcja. Książka totalnie dawała mi 𝐤𝐥𝐢𝐦𝐚𝐭 𝐚𝐦𝐞𝐫𝐲𝐤𝐚𝐧́𝐬𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐞𝐫𝐢𝐚𝐥𝐮 𝐧𝐚 𝐍𝐞𝐭𝐟𝐥𝐢𝐱𝐢𝐞, a 𝐬𝐭𝐲𝐥 𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐢𝐚 był bardzo przyjemny, dzięki czemu byłam wkręcona i czerpałam przyjemność z czytania.
Jeśli chodzi o 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰, to na prawdę się z nimi polubiłam! 𝐇𝐮𝐦𝐨𝐫 panujący w książce często wywoływał u mnie uśmiech. Uwielbiam sprzeczki między bohaterami, jednak z czasem zaczęły mnie one „skręcać”… Najbardziej nie mogłam zdzierżyć, jak Erika nazywała Chase’a „Gniotkiem”…. Na ogół wątek romantyczny bardzo mi się spodobał, bo na prawdę było czuć 𝐜𝐡𝐞𝐦𝐢𝐞̨ między bohaterami.
Wątek 𝐟𝐨𝐮𝐧𝐝 𝐟𝐚𝐦𝐢𝐥𝐲, jestem jednym z moich ulubionych i dzięki 𝐦𝐨𝐭𝐲𝐰𝐨𝐰𝐢 𝐚𝐝𝐨𝐩𝐜𝐣𝐢, oraz 𝐠𝐫𝐮𝐩𝐤𝐢 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐜𝐢𝐨́𝐈, tutaj również skradł moje serce.
Podsumowując, „Frenemy” to książka, która zasługuje na zdecydowanie większą popularność w Polsce. Jest to idealna pozycja na zastój czytelniczy, więc mam nadzieję, że się na nią skusicie!
Eh, this was fine. It felt very generic and predictable and the writing was alright but nothing special. I didn't overly connect to the characters or the plot and it was just meh. There was nothing glaringly wrong with this novel but also nothing overly bright or appealing.
Thanks to Netgalley and the publisher for an arc of this in exchange for an honest review.
This book was okay I had fun reading it but it was kinda basic and predictable. If you just want a quick paced YA read this one definitely ticks the boxes but there were times when I was bored and just wanted it to be over. However with that there were also times that had me laughing out loud and loving the banter between our two main characters.
Dostajecie pewną propozycję. Mianowicie jeśli uda wam się wyrzucić innego ucznia ze szkoły, dostaniecie pomoc finansową na początek przygody na studiach. Decyzja należy do was. Zgadzacie się?
Erika Monroe, nasza główna bohaterka, się zgodziła. I właśnie tak zaczyna się ta historia. Z niesamowitym zaangażowaniem podchodzi do całej sytuacji i zaczepia swój cel na korytarzu. Chase szybko orientuje się, że coś jest nie tak, kiedy dziewczyna najpierw chce wyjść z nim na kawę, a później coś razem "zbroić". Cóż, to ogólnie wydaje się być podejrzane.
Jednak finalnie dochodzi do nich do wspólnych interakcji. Erika odbiera naszego buntownika na jego prośbę. Zabawa się rozpoczęła. Dziewczyna oficjalnie zaczyna zbierać informacje na temat chłopaka. Obserwuje jego zachowania, ludzi, którymi się otacza. Analizuje go. Czy okazuje się, że da się go wydalić ze szkoły? Oczywiście. Droga na wymarzone studia stoi dla Eriki otworem! Ale czy po wielu spędzonych chwilach, nadal chce go wsypać? Po kilku wywołanych przez Chase'a uśmiechach, zarumienieniach, gonitw myśli? Tego musicie przekonać się sami podczas czytania. Ja mogę powiedzieć wam tyle, że nie warto oceniać książki po okładce, bo jej zawartość może być lepsza niż cokolwiek innego.
To jedna z tych historii, która idealnie nadaje się na letni wieczór. Spędzony z książką, która do niczego was nie zobowiązuje. Po prostu jest, aby się odprężyć, zapomnieć o świecie. Między bohaterami od początku książki wyczuwalna jest swego rodzaju chemia, która w książkach autorki jest charakterystyczna. Od przekomarzania do wspólnych wyjść, wymienionych spojrzeń po tęskne pocałunki. A po drodze spotykamy się z rozterkami naszej Eriki. Oprócz relacji romantycznej, pojawia nam się tutaj wiele innych ciekawych wątków. Wchodzenie w dorosłość, walka z samym sobą, pierwsze miłości, przyjaźnie i dojrzewanie. Cała zgraja tematów idealnych i dobrze znanych nastolatkom. Ubranych w bardzo uroczy i przyjemny sposób.
Minusem, który znalazłam, było tłumaczenie. Niejednokrotnie przyprawiało mnie o dreszcze żenady, nie duży, ale jednak się pojawiał. Używanie bardzo potocznego języka nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, nawet jeśli takie się ono wydaje w oryginale.
W poszukiwaniu nastoletnich przygód, walki z problemami, poczucia zagubienia i bohaterów pełnych wątpliwości, którzy na bieżąco muszą sobie radzićn z przeszkodami postawionymi na ich drodze, ta książka okaże się strzałem w dziesiątkę! Poza tym czyta się ją niesamowicie szybko i przyjemnie. Czego potrzeba wam więcej?
Fajna rozrywka, śmiech i lektura na jeden wieczór - tak opisałabym tę książkę. Bawiłam się przy niej naprawdę dobrze. Początkowo miałam mieszane uczucia przez decyzje bohaterki i podczas czytania czułam podskórny stres przed tym, co może się wydarzyć. Jednak przeważyły pozytywne emocje - radość, ekscytacja, ciekawość, a momentami nawet śmiech. Autorka zaskoczyła mnie tym, jak poprowadziła historię i jak wykreowała bohaterów. Myślałam, że przewidzialam, jak wszystko się potoczy - a jednak moje wizje sprawdziły się tylko częściowo. Gdy zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać, a strony same się przewracały. Nie zwracałam uwagi na dłuższe rozdziały ani na to, co dzieje się wokół - po prostu żyłam tą historią przez kilka godzin. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny. Na początku lekko przeszkadzały mi wulgaryzmy i sposób narracji, ale z czasem się do tego przyzwyczaiłam i czytanie sprawiało mi czystą przyjemność. Erika nie jest idealną postacią - i to duży plus. Popełnia błędy i uczy się siebie oraz relacji z innymi. Chase natomiast bardzo mnie zaskoczył. Spodziewałam się zupełnie innej postaci - i to zaskoczenie było zdecydowanie na plus. Podobało mi się też, że autorka porusza wiele problemów, zarówno u głównych, jak i postaci drugoplanowych: rozwód rodziców, strach przed porzuceniem, brak pewności siebie, manipulacje, wykorzystywanie władzy czy porównywanie się do rodzeństwa. Ta różnorodność to duży plus, bo więcej osób może odnaleźć w tej historii coś dla siebie. Jeśli chodzi o minusy - zabrakło mi większego przywiązania do historii. Uważam czas spędzony z tą książką za dobrze wykorzystany, ale nie jest to opowieść, która zostanie ze mną na długo. Polubiłam bohaterów i fabułę, ale czegoś mi zabrakło. Były momenty śmiechu i nawet łez, ale nie przeżyłam tej historii całą sobą. Co do wydania - uważam, że dobrze oddaje klimat książki. Szkolna atmosfera jest bardzo wyczuwalna. Znalazłam dosłownie dwa drobne błędy w tekście (brak literki), poza tym nie mam się do czego przyczepić. Podsumowując, myślę, że to idealna pozycja na jeden wieczór. Lekka, wciągająca historia, mimo poruszania poważniejszych tematów. Bardzo polecam 💚 [Współpraca reklamowa. Bardzo dziękuję @wydawnictwo.beya ]
Nie było to moje pierwsze spotkanie z autorką, bo kilka lat temu przeczytałam jej debiut ,,Grzeczni chłopcy nie kradną staników" i zdecydowanie stał się on dla mnie komfortową przystanią. Teraz czytając ,,Frenemy. Przyjaciel czy wróg?" po raz kolejny zatraciłam się w powieści autorki i po raz kolejny stała się ona dla mnie domem. Fabuła jest naprawdę wciągająca i zdecydowanie nie chciałam kończyć jej czytać, ale niestety do końca dobrnęłam szybciej niż bym chciała.
Książka opowiada o Erice Monroe i Chase Thatcher. O dziewczynie, którą dyrektorka szkoły postanowiła wykorzystać do swojego planu i chłopaku, którego ta sama dyrektorka chciała wydalić ze szkoły. Na początku wszystko wydaje się proste, ponieważ się nie znają, a Erika pomagając usunąć chłopaka, może wiele na tym zyskać, jednak sprawy zaczynają się komplikować w chwili, gdy ta dwójka zaczyna spędzać ze sobą czas i dziewczyna widzi, że on wcale nie jest taki zły.
Uwielbiałam czytać, jak para nastolatków zaczynała się do siebie zbliżać, tak powoli, w swoim tempie. Te wszystkie urocze gesty - pierwszy przytulas, buziak w czoło, złapanie za rękę czy choćby podarowanie swojej bluzy. To wszystko, jak i każda spędzona chwila wspólnie, zaczęła ich do siebie zbliżać i z ludzi, którzy się nie znali, nie lubili przeszli do ludzi, którzy się przyjaźnili, a potem się w sobie zakochali.
Zdecydowanie pokochałam relację między głównymi bohaterami, strasznienie mnie ona urzekła.
Jednak ta książka nie była wcale taka cukierkowa, ponieważ opowiadała też o problemach głównych bohaterów oraz ich przyjaciół. Każdy z nich coś przeżywał i radził sobie w różny sposób. Myślę, że wiele osób może utożsamiać się z nimi.
Jeśli, więc szukacie książki, która nie jest długa, ma wciągająca fabułę, ale nie jest ona cukierkowa i poruszane są w niej trudne tematy, takie jak: czucie się gorszym, porównywanie się do innych, strach przed utratą bliskich i adopcja, to zdecydowanie musicie po nią sięgnąć.
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?” to młodzieżowa powieść. Na początku wydaje się, że dostaniemy historię ze znanym schematem szkolnego romansu, jednak po zagłębieniu się można ujrzeć historię o wyborach, moralności i cenie swoich marzeń.
Główna bohaterka, Erika Monroe, to ambitna i zdeterminowana licealistka, która zrobi wszystko, by dostać się na wymarzone studia na Stanford. Do tego stopnia, że wplątuje się w moralnie niejednoznaczną grę. Ma pogrążyć i doprowadzić do wyrzucenia ze szkoły ucznia Chase'a.
Jednak po bliższym poznaniu się bohaterowie zaczynają nawiązywać nić porozumienia i przyjaźni. Autorka umiejętnie komplikuje relacje i stopniowo odsłania kolejne warstwy bohaterów. Chase nie jest typowym złym chłopakiem, a Erika nie jest bez skazy. Należy także pamiętać, że jest to książka młodzieżowa, więc bohaterowie popełniają błędy, które mogą się wydawać głupie, jednak są adekwatne do ich wieku. Przez to są jeszcze bardziej autentyczni i prawdziwi. Erika to bohaterka, której dylematy są realne i bolesne. Przy jej postaci można zacząć zastanawiać się nad kilkoma rzeczami, np. Czy warto poświęcić czyjeś życie dla własnej przyszłości? Czy cel naprawdę uświęca środki? Chase z kolei łamie stereotypy. Niby buntownik, a jednak pełen sprzeczności. Z jednej strony jest typem samotnika, a momentami da się zauważyć jego zagubienie . Czasami ciężko było go rozgryźć. Relacja tej dwójki rozwija się stopniowo, w swoim naturalnym rytmie.
Styl autorki jest lekki i przystępny, co sprawia, że książkę czyta się szybko. Narracja jest dynamiczna, dialogi naturalne, a emocje podane w sposób bezpośredni i angażujący. Momentami fabuła może wydawać się przewidywalna, zwłaszcza dla osób, które często sięgają po literaturę młodzieżową. „Frenemy. Przyjaciel czy wróg?” to wciągająca i emocjonalna opowieść o dorastaniu, trudnych wyborach i odkrywaniu prawdy o innych, ale też i o sobie. Idealna dla czytelników, którzy lubią historie z napięciem, romantycznym wątkiem i moralnym dylematem w tle. Mi się bardzo podobała
Recenzja: Erica to ambitna dziewczyna, która ma jasno określone plany na przyszłość i marzy o studiach na Stanfordzie. Niestety wysokie czesne sprawia, że jedyną realną szansą na spełnienie tego marzenia jest zdobycie stypendium. Kiedy dostaje propozycję jednego z nich, dlugo nie mysli nad zdobyciem czego pragnie. Na początku Erica czuje ogromną niechęć do chłopaka, którego musi wyrzucić ze szkoły, jednak z czasem ta relacja zaczyna przeradzać się w coś znacznie głębszego. Ich historia rozwija się w naprawdę przyjemnym tempie, spokojnie i naturalnie, bez przesadnego pośpiechu. Czytało mi się o tym bardzo lekko, często z uśmiechem na twarzy, bo całość miała w sobie dużo uroku. . Chase Thatcher początkowo jest przedstawiany jako typowy chuligan i wandal, zarówno w oczach dyrekcji, jak i samej Ericki. Z czasem jednak poznajemy go bliżej i okazuje się, że za jego zachowaniem stoi trudny charakter, który później mozemy pokochać. To bohater, którego naprawdę da się pokochać, a jego przemiana w trakcie książki była dla mnie jednym z największych plusów. Szczególnie urocza była jego potrzeba chronienia Ericki i to, jak powoli zaczynał się otwierać. . Ich relacja nie była planowana i właśnie to było w niej najpiękniejsze. Dwie osoby z zupełnie różnych światów, o całkowicie innych charakterach, zaczynają się do siebie zbliżać w sposób, który wypada bardzo naturalnie i wiarygodnie. Styl pisania Lauren Prince jest lekki i przyjemny. Akcja prowadzona jest spokojnie, bez nagłych skoków czasowych, ale jednocześnie nie brakuje w niej delikatnego napięcia, które sprawia, że chce się czytać dalej. Zdecydowanie spodobał mi się sposób, w jaki autorka buduje emocje i rozwija relację bohaterów. Na pewno sięgnę po inne książki autorki, bo ta historia ogromnie mi się spodobała.
Hejka witam w kolejnej recenzji .Może zacznę od pochwały dla Wydawnictwa za bardzo dobre przetłumaczenie książki bo jednak to jest bardzo ważne oraz za brak błędów językowych ,jako osoba która lubi wyłapywać literówki to tu nie znalazłam ani jednej.Przechodząc do książki osobiście naprawdę zadko sięgam po książki zagranicznych autorek tym bardziej gdy są to młodzieżówki ,ale tutaj naprawdę sie mocno zaskoczyłam ,totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać .Książka jest 16+ wiec nie ma tu żadnych mocnych scen są jedynie śmieszne podteksty, które szczerze powiedziawszy mnie rozbawiły tak samo jak niektóre sytuację (oczywiście w dobry sposób) poprostu uwielbiam humor w tej książce . Pozycja ta jest o podejmowaiu ciężkich decyzji Główna Bohaterka otrzymuje ciekawą propozycje .Ma ona pomoc dyrektorce wyrzucić pewnego chłopaka za szkoły w zamian za stypendium na Collage'u. Oczywiście sprawy się komplikują bo jak można się domyślić bohaterowie zaczynają coś do siebie czuć. Kolejnym plusem są,problemy rodzinne głównych bohaterów ale nie tylko .W książce pojawia się też Miko postać drugoplanowa( przyjaciółka głównej bohaterki ).Szczerze powiedziawszy to chyba moja ulubiona osoba w tej książce, jest świetnie wykreowana i jakoś tak ją polubiłam. Jej problemy też są dokładnie opisane I dla mnie to jest plus że Autorka skupiła się też na niej i jej emocjach.Jeśli chodzi o minus to zdecydowanie za dużo było zwrotów typu "orzechowe oczy i brązowe oczy".Mogłam zrobić licznik tych okreslen bo jak dla mnie było ich trochę za dużo ,niepotrzebuje wiedziec jaki kolor oczu ma każdy .😅(juz sie pogubiłam ile osób w tej książce miało orzechowe oczy, ale napewno bylo ich sporo). .Podsumowując książka jest bardzo dobra ,napewno jeszcze przeczytam coś od tej autorki.
Na samym początku chciałabym podziękować wydawnictwu za możliwość współpracy przy tym tytule. Od razu zaznaczę, że moja opinia nie będzie zbyt długa, ponieważ książka nie do końca przypadła mi do gustu. Opis od wydawcy bardzo mnie zaciekawił i wzbudził pewne oczekiwania. Fabuła miała potencjał, jednak ostatecznie okazała się zupełnie inna, niż się spodziewałam. Główna bohaterka, Erika, od początku jest przedstawiona jako poukładana i ambitna dziewczyna. Już w trzecim rozdziale trafia jednak na szemraną ulicę, a później na imprezy, gdzie zachowuje się zupełnie inaczej niż wskazywałby jej wcześniejszy wizerunek. Dochodzi do tego nieprzemyślany wandalizm i kradzież, a ona sama przyznaje, że sprawia jej to przyjemność. Chase również wzbudził moje mieszane odczucia. Początkowo obraca się w podejrzanym środowisku i sprawia wrażenie doświadczonego, by ostatecznie okazać się totalnym „green flagiem". Trudno mi ocenić, z czego wynika ta niespójność. Z czasem akcja nabiera tempa i staje się mniej przewidywalna niż wiele powieści z Wattpada, jednak nadal nie była to opowieść, w której mogłam się odnaleźć. Nie znaczy to oczywiście, że inni nie odbiorą jej lepiej. Na plus wyróżnia się lekki styl autorki. Jednak to na tyle z plusów. Mimo że książkę czyta się płynnie, pojawiają się stowa trudne do zrozumienia bez sprawdzania ich znaczenia. Natrafiłam też na zdanie, które wydaje się nielogiczne: „[...] tymi swoimi dekadenckimi, brązowymi oczami, Iśniącymi z rozbawienia" - gdzie „dekadenckie" raczej nie współgra z rozbawieniem. Podsumowując, nie jest to tytut, który poleciłabym znajomym. Jeśli jednak lubisz takie klimaty, warto samemu dać mu szansę. Może to będzie Twoja ulubiona pozycja!! Moja ocena: 2/5⭐️
"Choć może nigdy mi nie wybaczy - i ma do tego pełne prawo - to musi usłyszeć, jak bardzo żałuję tego, że go oszukałam".
"Frenemy. Przyjaciel czy wróg?" Lauren Price [Współpraca reklamowa] @beya
Patrząc na tytuł książki, wiedziałam, jak się potoczy. Jednak nie skreśliłam jej, bo chciałam się przekonać, jak autorka poprowadzi akcję.
Opis książki od wydawcy wstawię wam w komentarzu, a tutaj dostaniecie od razu moją opinię.
Jest to książka na pewno dla młodszych czytelników. Ukazuje ona trudności bycia nastolatkiem w czasach, gdzie większość ludzi wokół nas jest fałszywa i tylko czeka na nasze potknięcie.
Główna bohaterka zostaje postawiona przed trudnym zadaniem - miała donosić na szkolnego "przestępcę". A w ramach tego miała dostać możliwość przyjęcia na wymarzone studia.
No plan doskonały, szkoda tylko, że dla człowieka, który nie ma w sobie za grosz empatii i rozumu. Jak możecie się domyślić, przyjęła propozycję i zaczęła knuć plan.
Czytając tę książkę, zastanawiałam się, jak duża ilość dzieci teraz mierzy się z podobnymi sytuacjami jak w tej książce. Gdzie rówieśnicy próbują im dopiec lub uprzykrzyć życie.
Myślałam również o naszym głównym bohaterze, który, jak się okaże, po prostu dobrze udawał tego złego, a w pakiecie dał się podejść i pozwolił na zbliżenie się do niego.
Książka idealnie pokazuje, że człowiek, który ma w sobie chociaż odrobinę rozumu, wie, że nie można iść do celu po trupach, bo źle się to skończy.
Jest także przestrogą dla młodszych czytelników, do czego może doprowadzić źle dobrane towarzystwo, a już w szczególności takie, któremu trzeba się przypodobać, żeby w ogóle zaistnieć.
Książę oceniam pozytywnie, napewno można z niej wiele wywnioskować a jednocześnie spędzić miło czas.
Błędy. Każdy z nas je popełnia. Najważniejsze to przyznać się do nich i umieć przeprosić. Ale kluczowe w tym jest to, by zrobić to wcześniej, niż później. Zwlekanie w czasie nie wróży niczego dobrego. Erika właśnie stoi przed trudnym wyborem - własnym sumieniem czy kuszącą propozycją, która jest dla niej bramą do spełnienia marzeń. A ona chce tylko jednego: akceptacji surowej mamy. Tylko czy w momencie, gdy pozna bliżej Chase'a będzie umiała wybrać mniejsze zło? Chłopak bowiem pod płaszczem wesołka i żartownisia skrywa całe morze kawałków szkła, z którego jest zbudowanego jego serce. On również ma w sobie to coś, co czyni go wartego wszystkiego. Cudna powieść. Może faktycznie skierowana do młodzieży 16+ ale wartości w niej zawarte, refleksje nad własnym życiem, które można poczynić, składnia do tego, by myśleć, że ta powieść nie ma ograniczeń wiekowych. Fakt, że tło wydarzeń do lata liceum ale cała reszta? Jak najbardziej uniwersalna. Autorka bardzo fajnie bawiła się słowami. Jej opisy i dialogi były lekkie. Naprawdę czytanie mi się nie dłużyło. Wręcz przeciwnie - nawet nie zorientowałam się kiedy dotarłam do końca. Ta historia pobudza wyobraźnię. Wczułam się w nią już od pierwszej strony. A im głębiej w tekst, tym było bardzo emocjonalnie, przewrotnie, ekscytująco. Słodko, romantycznie kontra smutno i aż przerażająco. Ot, samo życie. Kreacja bohaterów również w punkt. Zarówno główna para, jak i ich przyjaciele. Wyraziści ale stanowiący całość świetnej grupy. Pierwsze spotkanie z twórczością autorki było jak najbardziej pozytywne. Dlatego też będę chciała przeczytać jej poprzednią powieść "Grzeczni chłopcy nie kradną staników". Jestem ogromnie ciekawa co tam wymyśliła dla stworzonych przez siebie postaci.
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya ] Objęłabym tę książkę definicją idealnej młodzieżówki. Nie tylko ze względu na to, że najlepiej odnajdą się przy niej czytelnicy w okolicy sugerowanego wieku [16+].
Gdy mówię, że mam ochotę oderwać się od rzeczywistości, poszczerzyć się jak głupia do sera, pośmiać, poskręcać z zażenowania nad niektórymi dialogami i decyzjami, a po chwili popłakać w obawie, że tego typu urocza historia prawdopodobnie nigdy mnie nie spotka - mam dokładnie ten typ historii, jaki zaprezentowała nam Price.
Zaczynając od interesującego zamysłu na fabułę, przechodząc przez ciekawe, ciepłe - choć nie zawsze dobrze rozwinięte – wątki poboczne i kończąc w idealnym miejscu. Humor autorki wypełnia książkę po brzegi, jest rozbrajająco nastoletni, pełen przekomarzanek, docinek i sarkazmu. Nie zabrakło momentów, przy których zaciskałam usta i udawałam, że nie miały miejsca - jednak czy to nie jest jeden z istotniejszych składników kiczowatych romansów?
Zakochałam się w bohaterach. Jestem ogromną fanką grupek nastoletnich przyjaciół, a ta tutaj składała się z mieszanki postaci o intrygujących charakterach.
Napotykamy tu mniejsze i większe rozterki, nie uważam jednak, by były one poprowadzone na tyle głęboko, by osiąść na sercu; są raczej dodatkiem niż głównym nurtem. Autorka podkreśla ideę relacji, wspomina rodzinne relacje i kwestię rywalizacji czy poczucia porzucenia; jest to jednak podjęte w dość lekki sposób.
Pochłonęłam tę historię praktycznie na raz, świetnie się bawiłam i bardzo polecam każdemu, kto potrzebuje oderwania się od własnego życia i zatonięcia w szkolnych miłostkach.
"-Dlaczego miałabyś chcieć mi pomagać? -Bo się przyjaźnimy - mówię, tym razem już pewniejszym głosem. Chase odwraca się w stronę szafek po przeciwnej stronie korytarza. Wypuszczam powoli powietrze, żeby uspokoić walące serce. -Posłuchaj...Eee... Wiem, że nie mam pojęcia co się z tobą dzieje, ale widzę, że cierpisz. Chcę tylko pomóc."
Lekka, słodka i interesująca to przymiotniki, którymi mogę określić tą książkę. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało i była miłą odskocznią od książek o innej tematyce.
Erika ma jeden cel:dostać się na Stanford. Żeby jej się to udało musiałaby bardziej wyróżniać się na tle szkoły. Z pomocą przychodzi jej dyrektorka która chce żeby pomogła jej znaleźć dowody potrzebne na wyrzucenie Chase'a. Główna bohaterka stoi na przepaści: z jednej strony ma szansę dostać się na wymarzone studia i zadowolić rodziców, z drugiej wyrzuciłaby ucznia, który nie jest wcale taki zły. Jak postąpi główna bohaterka?
Historia tej dwójki bardzo mi przypadła do gustu, motywy found family czy strangers to lovers zdecydowanie urozmaiciły książkę. Na początku jest nudna, ale nie zniechęcajcie się: warto poczekać na rozwój akcji. Chase to jest tak delikatna i ciekawa osoba, nawet nie wiecie jak bardzo mi się go żal robiło. Tak samo z Erika, która musiała dorównywac siostrze na każdym kroku. Żadnych błędów gramatycznych, składniowych i nie spójnej fabuły nie zauważyłam. Dziękuję wydawnictwu za możliwość zrecenzowania tego tytułu.
Ocena:⭐️⭐️⭐️⭐️/5 Współpraca barterowa z @wydawnictwo.beya Insta:zaczytana.gabi Tt:zaczytana.gabii
Being a fan of the enemies-to-lovers trope since I was in high school, I decided to give this book a try and I this is my honest opinion-- finished in two days..
Good points:
-Male protaganist and female protaginist's chemistry. And love to hate premise.
-The comedic relief in some areas of the story - banter between the leads and their friends.
Bad points:
-Scenes with the headmaster Blythe were just so hard to get through, I had to push myself. How can a headmaster be so immature and plot against one of her students? I felt like this could have been explained better, which it was towards the end but even then the whole premise was just a bit boring for me.
-The female protagonist was insufferable in most parts of the story that I found it really hard to relate to her issues such as issues with her sister and issues with her mum etc...
-Im not too sure why majority of the story was focused on Miko and her brother Kaito as I wasnt really bothered about their dynamic. It didn't need to be dragged as much as it was..
All in all, I did enjoy the few romantic scenes although there could have been more.
Jako pierwsze, chciałabym bardzo podziękować wydawnictwu za możliwość zrecenzowania owego tytułu! A przechodząc już do recenzji…
Oh. My. God. To było super!!
Nie ukrywam, nie miałam do tej książki bardzo wysokich oczekiwań, a bardzo pozytywnie się zaskoczyłam!
Historia wciągnęła mnie już od początkowych stron i nie znudziła mnie ani na chwilę 😋 Uważam, że fabuła jest bardzo kreatywna, nie spotkałam się jeszcze z historią, która byłaby podobna do tej.
Relacja głównych bohaterów była przecudowna! To jak sobie wzajemnie dogryzali… byłam kupiona. Chase jest takim słodziakiem, że to szok 🩷 zużyłam praktycznie wszystkie znaczniki, jakie miałam na jego postać przeznaczone.
Bardzo podobało mi się to, że praktycznie każda postać wnosiła coś do fabuły, oraz to, że nie opierała się ona jedynie na wątku głównym, tylko te poboczne również były w dużym stopniu poruszone.
Jedynymi aspektami, które mi się nie podobały, to zachowanie głównej bohaterki na samym początku książki (dosłownie jakieś 50 pierwszych stron) oraz miałam wrażenie, że sama końcówka była zbyt przedłużona.
Jeśli szukacie książki na jeden wieczór, która równocześnie osłodzi wasz czas jak i będzie trzymać w niepewności, to zdecydowanie polecam ten tytuł!
„Frenemy. Przyjaciel, czy wróg?” To książka, która miło mnie zaskoczyła. Nie ukrywam, że na początku było mi trudno, ale z każdą kolejną stroną historia Eriki i Chase'a wciągała mnie coraz bardziej.
Bardzo spodobał mi się wątek relacji tej dwójki. Ciągłe docinki, żarty i stopniowe odkrywanie siebie nawzajem sprawiło, że czytało się to bardzo przyjemnie. A sam Chase? Matko jest on przesłodki. Spodziewałam się szkolnego bad boya, a zastałam Chase'a który pracuje w sklepie z zabawkami i ma duże problemy z zaufaniem. Chłopak okazał się bohaterem o wiele bardziej złożonym, niż mogło, by się wydawać na początku. Pod maską buntownika i łamacza szkolnych serc kryła się samotność i wrażliwość co dodawało mu uroku.
Dużym plusem książki jest to, że nie skupia się ona wyłącznie na romansie. Wątki związane ze szkołą, tajemnicami i trudnymi wyborami bohaterów były równie interesujące i dobrze rozwinięte. Każda postać wnosiła coś do historii, dzięki czemu moim zdaniem fabuła nie była nudna. Nie wszystko jednak było idealnie. Niestety na początku irytowało mnie lekko zachowanie głównej bohaterki co na szczęście nie trwało długo. Mogłabym się również przyczepić do troszkę moim zdaniem przeciąganej końcówki książki. Mimo wszystko uważam, że „Frenemy. Przyjaciel, czy wróg?” To lekka, przyjemna oraz momentami śmieszna książka idealna dla fanów romansów i młodzieżówek. Myślę, że zdecydowanie warto dać jej szansę.
Chciała, bym również podziękować wydawnictwu zadanie mi tej szansy:)
Bohaterka już na starcie zostaje postawiona przed wyborem: otrzyma stypendium na upragniony college, ale w zamian musi pomóc dyrektorce wyrzucić nieznajomego sobie chłopaka.
Niesamowite, prawda? Na pierwszy rzut oka może brzmieć głupio, sama miałam do tego motywu mieszane uczucia, ale wiecie co? Już po poznaniu głębi tego wydarzenia, doszłam do wniosku, że “ej, autorka nie zrobiła tego całkiem od czapy!” Erika dostała taką ofertę, ale wszystko było podszyte manipulowaniem jej emocjami oraz możliwym nadużyciem władzy. Później rozwinięło się to naprawdę ciekawie, więc Price wykorzystała to, co sama zasiała, a nie tylko użyła jako pretekstu.
Z łatwością można się domyślić, że relacja Eriki i Chase będzie zmierzać do romansu. Tylko znowu, zostałam nawet pozytywnie zaskoczona. Chłopak malowany nam jako wandal i casanova to tak naprawdę ktoś z bardzo skomplikowanym wnętrzem. Nie, nie dlatego, że robi coś nielegalnego, a stąd, że jest niesamowicie samotny. Umawianie się na tylko jedną randkę? Jego forma ucieczki, gdy znajomi nie mają czasu. Polubiłam go. Jego podejście wobec Eriki też i po wyjściu na jaw prawdy zrobiło mi się go szkoda, a jednocześnie czułam dumę. Nie był głupi, pojmował, ale cierpiał.
Sama końcówka jest urocza, a powieść wywołuje wiele przemyśleń i często czułam się jak Erika. Wiecie, chyba każdy z nas miał kiedyś moment, gdy czuł, że nie jest dość idealny dla kogoś.
Pamiętajcie, najważniejsze, abyście byli doskonali dla siebie!
⟢ 𝓣o moja pierwsza książka tej autorki, i jestem naprawdę zachwycona. Początek (mniej więcej pierwsze 60 stron) był dla mnie dość wymagający, trudno było mi wciągnąć się w historię i odnaleźć w tym, co się dzieje. Przyznam, że przez chwilę rozważałam nawet DNF, ale postanowiłam dać tej książce szansę przynajmniej do połowy (około 175 strony). I całe szczęście, że tego nie zrobiłam.
⟢ 𝓑o to była naprawdę świetna historia. Serio. Główni bohaterowie, Chase i Erika, tworzą absolutnie cudowny duet. Od samego początku im kibicowałam, ich wspólne momenty były pełne uroku i autentyczności 🥹
⟢ 𝓒hase to typowy szkolny „bad boy”, bójki, włamania, nielegalne sprawy. Erika z kolei dostaje od pani dyrektor propozycję: jeśli zdobędzie dowody na jego przewinienia i doprowadzi do jego wyrzucenia ze szkoły, zapewni sobie miejsce na wymarzonych studiach na Stanfordzie. Sytuacja szybko się jednak komplikuje. Erika zaczyna poznawać prawdę o Chasie, a jednocześnie mierzy się z presją ze strony mamy, która nieustannie porównuje ją do „idealnej” starszej siostry.
⟢ 𝓢zkoda, że takie książki trafiają do Polski i są wydawane dopiero kilka lat po swojej oryginalnej premierze. Ta historia zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos zostawiam jej kawałek mojego serca 🥹
będę się tu za bardzo rozpisywać, bo niestety ta książka nie do końca trafiła w mój gust. A szkoda, bo opis naprawdę mnie zaciekawił i nastawiłam się na coś zupełnie innego.
Historia miała potencjał, ale w trakcie czytania okazało się, że zmierza w inną stronę, niż się spodziewałam.
Główna bohaterka, Erika, na początku wydaje się poukładana i ambitna, jednak dość szybko zaczyna podejmować decyzje, które kompletnie nie pasują do jej wcześniejszego wizerunku. Jej zachowanie momentami było dla mnie trudne do zrozumienia, zwłaszcza że sama przyznaje, że czerpie przyjemność z rzeczy, które raczej nie powinny jej dawać satysfakcji.
Podobnie mam mieszane odczucia co do Chase’a początkowo wydaje się kimś z bardziej „mrocznego” środowiska, a później nagle zmienia się w totalny green flag. Ta zmiana nie do końca była dla mnie przekonująca i trochę wybijała z rytmu historii.
Na plus na pewno jest to, że książkę czyta się dość szybko i z czasem akcja robi się ciekawsza i mniej przewidywalna. Mimo wszystko finalnie nie była to opowieść, w którą mogłam się wciągnąć emocjonalnie. Zdarzały się też momenty, gdzie język był trochę dziwny albo nielogiczny.
Podsumowując to nie była książka dla mnie (może jestem za stara już na takie młodzieżówki🤣) i raczej nie poleciłabym jej w ciemno bliskim znajomym , ale jeśli lubisz takie klimaty, to możliwe, że odbierzesz ją zupełnie inaczej.
Gdy zaczynałam czytać tę książkę, pierwsze wrażenie było raczej średnie, a nawet trochę negatywne. Przez pierwsze dwa rozdziały ledwo przebrnęłam, bo wydawały mi się trochę cringowe, więc odłożyłam ją na jakiś czas. Później wróciłam do czytania i już było zdecydowanie lepiej, kolejne rozdziały wciągnęły mnie bardziej. Fabuła była nawet spoko, wkurzyło mnie jedynie to, że nie zostało wytłumaczone dlaczego dyrektorka chciała wyrzucić Chase’a ze szkoły, zostało to pozostawione jako domysły. W dalszej części książki też dziwne dla mnie było to, że Chase przestał ufać Erice i mówi jej, że chyba nie da rady jej już zaufać, bo ta zataiła przed nim fakt, że pomagała dyrektorce, a dosłownie parę sekund jej wybacza i do siebie wracają. Nie wyłapałam błędów w pisowni, ale zdarzały się momenty, które nie do końca trzymały się kupy fabularnie. Stylu autorki nie mogę tak do końca ocenić, bo książka była tłumaczona, ale samo tłumaczenie też nie do końca mi siadło. Może to po prostu kwestia gustu, bo często mam tak, że tłumaczone książki brzmią dla mnie trochę dziwnie. Żeby nie było, że tylko narzekam, reszta fabuły naprawdę mi się podobała! Było sporo słodkich momentów, kilka razy się nawet zaśmiałam i ogólnie przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Mimo to nie jest to książka, do której na pewno będę wracać, ale też nie żałuję, że ją przeczytałam 💗 [współpraca reklamowa z wydawnictwem]
„Frenemy" to książka, która pokazuje, jak jedna decyzja może namieszać w życiu i jak łatwo ocenić kogoś po plotkach albo opinii innych. To historia o presji, marzeniach, trudnych wyborach i relacji, która z czasem staje się dużo bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać na początku. *+ Książka opowiada o Erice Monroe, która marzy o studiowaniu na Stanfordzie i zdobyciu stypendium, bo bez tego nie miałaby szans spełnić swoich planów. Pewnego dnia nowa dyrektorka szkoły daje jej propozycję, Erika ma zdobyć dowody przeciwko Chase'owi Thatcherowi, chłopakowi uważanemu za problematycznego i niebezpiecznego. Dziewczyna zgadza się, choć nie jest to dla niej łatwe. Z czasem zaczyna obserwować Chase'a i odkrywa, że wcale nie jest taki, jak wszyscy o nim mówią. Między nimi pojawia się coraz większa więź, a Erika zaczyna mieć wyrzuty sumienia i wątpliwości, czy robi dobrze. Moim zdaniem książka była naprawdę przyjemna do czytania. Podobało mi się, że bohaterowie nie byli idealni i mieli swoje problemy. Relacja Eriki i Chase'a rozwijała się spokojnie, dzięki czemu wydawała się bardziej prawdziwa. Chase byt postacią, którą dało się zrozumieć i polubić mimo jego zachowania. Historia momentami była przewidywalna, ale i tak miała fajny klimat i potrafiła wciągnąć. To dobra młodzieżówka z emocjami, tajemnicami i motywem bad boya, którą czyta się lekko i szybko.
[współpraca recenzencka] ocena:★★★✬☆ Jest to pierwsza książka Lauren Price którą przeczytałam i mam co do tej książki mieszane uczucia,z jednej strony uwielbiam ją a z drugiej jest dla mnie dość przewidywalna młodzieżówka. Z początku była trochę nudnawa z vibem serialu dla nastolatków z Disney Chanel lecz dość szybko się rozkręciła i pozwoliła mi bardziej zrozumieć bohaterów. Autorka częściowo budowała napięcie i relacje głównych bohaterów, więc nie było to odrazu przejście z hate to love a coś bardziej częściowego,skomplikowanego. Bohaterzy są wspaniali,serio Erica i jej teksty to jak kopalnia złota.Poza tym są bohaterami z którymi można się utożsamiać pod różnymi względami i nie są płytcy,naprawdę lubię to jak Lauren ich napisała. Chase,wiadomo jest buntowniczy i nie jest w 100% idealny,ale jest też pogubiony w życiu.Dla mnie nie jest typowym "bad boyem" a raczej chłopakiem pełnym sprzeczności,co jest na plus bo przez to jest bardziej realistyczny. Moja ocena 3,5 gwiazdek nie wynika z tego że jest to zła książka,bo jest naprawdę przyjemna w czytaniu.Po prostu momentami widać błędy w tłumaczeniu oraz nie jest to raczej książka na którą normalnie bym zwróciła uwagę,mimo to uważam że jest naprawdę warta przeczytania.
Ta książka to klasyczny przypadek: "zaczęło się jak serial na Disney Channel, a skończyło jak Wattpad z ambicjami". I to nie jest ani komplement, ani totalny roast. Raczej coś pomiędzy - jakby autorka nie mogła się zdecydować, czy pisze dramat psychologiczny, czy młodzieżową historię o "bad boyu z traumą i dziewczynie od misji specjalnej". Fabuła kręci się wokół Eriki Monroe - ambitnej licealistki, której marzeniem są studia na Stanfordzie. Brzmi niewinnie, ale oczywiście życie mówi "trzymaj mi napój energetyczny" i wrzuca ją w układ: masz zbierać haki na Chase’a Thatchera, szkolnego "problematycznego chłopaka", a w zamian dostajesz szansę na przyszłość marzeń. Klasyczna moralna mina pod nogami. Relacja Erika–Chase startuje od nieufności i wzajemnych uprzedzeń, potem robi zakręt w stronę "może jednak nie jesteś taki zły", a finalnie ląduje w emocjonalnym chaosie typu enemies-to-lovers, tylko że miejscami bardziej "bo fabuła tak kazała" niż "bo to miało sens". Chemia jest, ale czasem wygląda jak złożona z dwóch różnych szkiców tej samej historii, które ktoś połączył zszywaczem i powiedział "będzie dobrze". Najmocniejszy punkt to bohaterowie. Erika ma charakter, sarkazm i momenty, które faktycznie brzmią jak realna nastolatka, nie kartonowa figurka. Chase z kolei nie jest tylko plastikowym "bad boyem", tylko raczej zlepkiem sprzeczności - trochę buntownik, trochę zagubiony chłopak, trochę "czy ktoś w tej szkole ma plan na jego życie?". Problem w tym, że jego wizerunek miejscami się rozjeżdża, jakby autorce brakło decyzji, kim on właściwie ma być. Styl pisania jest lekki, szybki i bardzo czytelny. To ta książka, którą się "przewraca strony", nawet jeśli co chwilę łapiesz się na myśli: "serio, to się właśnie wydarzyło?". Dialogi brzmią naturalnie, tempo jest dobre, ale fabularnie trafiają się skróty myślowe i trochę zbyt wygodne zwroty akcji. Do tego dochodzą momenty przewidywalne i kilka rzeczy, które aż proszą się o lepsze tłumaczenie albo dopracowanie. Największy problem? Niespójność. Erika raz jest poukładana i ambitna, a za chwilę wpada w zachowania, które kompletnie nie pasują do jej wcześniejszego obrazu. Chase z "groźnego typa" momentami robi się "najbardziej green flagowy chłopak w promieniu kilku kilometrów". A relacja między nimi czasem rozwija się bardziej na zasadzie skrótów fabularnych niż naturalnej ewolucji. To książka, która jednocześnie próbuje być przestrogą, romansem i młodzieżowym dramatem społecznym. I robi to wszystko naraz, więc efekt bywa trochę chaotyczny, ale nadal wciągający - szczególnie jeśli ktoś lubi szkolne konflikty, emocje na wysokich obrotach i relacje "czy to już miłość czy jeszcze chaos". Nie jest to historia, która zostaje na długo w głowie jako coś przełomowego. Ale jako lekka, młodzieżowa rozrywka - działa. Raz lepiej, raz gorzej, ale działa.
Tytuł: „Frenemy przyjaciel czy wróg?” Autorka: Lauren Price Ocena: ⭐️⭐️⭐️/5
„Frenemy przyjaciel czy wróg?” To książka która nie za bardzo przypadła mi do gustu. Od początku ta książka była dla mnie taka średnia, dlaczego?
Na początku nawet mi się podobała, główna bohaterka miała układ z dyrektorką by udowodnić że Chase jest sprawcą wandalizmu na terenie szkoły, podobała mi się ta fabuła itd. Ale? Bardzo wkurzali mnie bohaterowie a główna bohaterka była taka irytująca i zwyczajnie głupia, niby z niej taka dobra uczennica a jej decyzje były takie głupie.
Nie lubię książek w stylu „bad boy x grzeczna uczennica” książka była bardzo cringowa i przewidywalna, a oczekiwałam dużo plot twistów
Gdy bohaterowie ze sobą rozmawiali czułam że te dialogi były puste, jakby autorka pisała to na siłę.
I pisząc tą recenzję nie miałam na celu urazić autorki. jest jedna rzecz która mi się podobała: Podoba mi się bardzo styl pisania bo czyta się to lekko i szybko.
Ostatecznie książkę oceniam na 3/5 i tak dla jasności, moja recenzja była szczera, mi ta książka poprostu nie przypadła do gustu, ale są osoby którym się podobała.