Gorath - ukrywający się przed prawem zabijaka i awanturnik, półork półczłowiek – wpada w ręce władz i dostaje propozycję nie do odrzucenia. Ma przeniknąć do organizacji płatnych zabójców – Nocnych Cieni, poznać ich strukturę, metody działania i przywódców, by w odpowiednim momencie wystawić ich siepaczom Władców. W zamian uzyska darowanie win i wolność. By zdobyć zaufanie Cieni, Gorath musi stać się jednym z nich, a żeby poznać tajemniczych przywódców, musi zabijać sprawniej niż pozostali. Szybko przekonuje się, że nie jest to czysta robota, a podczas likwidacji celów giną też postronni. Zaczyna rozumieć, że nie można być zawodowym mordercą i nie staczać się coraz bardziej w mrok.
Nocne Cienie mają jednak własne metody na zapewnienie lojalności członków. Podczas Rytuału Przejścia Gorath otrzymuje mistyczny tatuaż. Musi się go pozbyć jak najszybciej, by móc wystąpić przeciw zabójcom. Upragniona wolność wymaga od Goratha ostrożnego lawirowania między Nocnymi Cieniami, ludźmi kontrolującej go Władczyni oraz jedną z kupieckich gildii. Jej zamorskie powiązania musi odkryć, aby opłacić pomoc elfów – bez nich zawsze będzie na czyjejś smyczy.
Gorath stara się podchodzić do misji na zimno, jednak wbrew sobie z niektórymi spośród Nocnych Cieni zaczyna go łączyć więcej niż znajomość i zdrada nie przyjdzie mu łatwo, zwłaszcza gdy odkryje, jakimi motywami kieruje się ich przywódca. Odtąd nie będzie już pewien, kto stoi po właściwej stronie oraz czy on którąkolwiek ze stron powinien wybrać.
Pierwszy tom 3-częściowego cyklu, w którym krew leje
Bardzo przyjemna lektura w stylu heroic fantasy. Zaspokoiła moją nostalgię do "książek z dawnych lat"- takich prostych, może niespecjalnie wyszukanych, ale zapewniających rozrywkę i spora porcję adrenaliny, mordobicia i rozlewu krwi. Gdybym miała ją polecać, to myślę, że fani Conana barbarzyńcy i Drussa Legendy powinni po nią sięgnąć w pierwszej kolejności
"Gorath. Uderz pierwszy" to krótka historia osadzona w ciekawym świecie. Uwielbiam różnorodność ras, a tutaj mamy i ludzi, i elfy, krasnoludy, a nawet orków 😁
Gorath, nasz główny bohater, to właśnie półork, który otrzymuje tajne zadanie zinfiltrowania grupy skrytobójców. Ewidentnie nie jest to jego praca marzeń, ale doświadczenie we władaniu bronią ma, zatem udaje mu się zaskarbić ich przychylność.
Niestety, jak na mój gust, trochę zbyt szybko. Ogólnie wiele rzeczy w tej książce dzieje się szybko, pewne sprawy zostały tez pominięte. Zdaję sobie sprawę, że na tak niedużej objętości nie dało się przedstawić wszystkiego dokładnie. Jednak bardzo rzadko trafiam na fantasy, a już zwłaszcza fantasy dla dorosłych, które by się zamykało w 300 stronach.
To właśnie było dla mnie największą wadą tej książki - była za krótka! Z przyjemnością spędziłabym więcej czasu w tym świecie i z tymi bohaterami, a do tego, gdy byłaby bardziej szczegółowa to czułabym, że jest ona bardziej pełna.
Są jednak pewne plusy związane z tą kwestią - szybko następujące po sobie wydarzenia zagwarantowały dużo akcji. Książka jest wciągająca i za każdym razem siadałam do niej z dużym zainteresowaniem i ciekawością co wydarzy się dalej.
Mam słabość do surowych światów, gildii zabójców czy złodziei, krwawych walk i misji podejmowanych przez szemranych typów. To wszystko w tej książce znalazłam i bardzo mnie to ucieszyło. Są to bardzo "moje" klimaty, do których tęskniłam, bo ostatnio niestety nie trafiłam na takie.
Sam Gorath jest postacią bardzo zagadkową, jestem ogromnie ciekawa jego wcześniejszych losów. Można mu kibicować, chociaż mam z nim pewien problem. Miałam wrażenie, że ma pewne rozdwojenie. Generalnie jest obeznany z bronią i brutalną walką, domyślam się, że pracował jako najemnik. A jednak wzdraga się przed odbieraniem życia niewinnym. Strasznie go to uwiera i ma ogromne rozterki moralne. Natomiast gdy wróg jest uzbrojony, choćby nie był równym przeciwnikiem, ale wystarczy by miał broń, to Gorath już ochoczo idzie w bój i przelewać krew 😅 Przez małą ilość stron, a dużo wydarzeń niestety nie możemy poznać głębi charakteru Goratha, ani zaobserwować bardziej naturalnie zawiadujących się relacji między bohaterami.
Styl autora jest w porządku, dobrze mi się czytało jego debiutancką książkę, chociaż przeszkadzało mi, że wołacz nie był używany tam, gdzie należało. Przez to pojawiło się trochę błędów w tekście związanych z odmianą imion, lecz to jedyne błędy, jakie zauważyłam.
Są w tej powieści pewne drobne wady i nieścisłości, ale prawie wszystkie związane są z tym, że krótka była po prostu za krótka. Miała natomiast wiele rzeczy, które uwielbiam - totalnie trafiła w moje klimaty - gildia zabójców, świetnie opisane sceny brutalnych walk, surowy świat z wieloma rasami, wciągająca fabuła i sporo akcji 😁
Biorąc pod uwagę, że jest to debiut, to te drobne wady można wybaczyć i ruszyć w tę mroczną i tajemniczą przygodę 😁 Moim zdaniem książka ma duży potencjał i polecam ją fanom tych klimatów. Jestem bardzo ciekawa co autor wymyśli dalej 😍
Książka bardzo mi się podobała. Przeczytałam ją szybko. Fabuła dynamiczna, nie miałam problemu z zapamiętaniem imion wspominanych bohaterów. Moja ocena to 5/5.
Niestety książka trafiła na zły okres, lub po prostu nie była dla mnie bo mimo nie znalezieniu żadnych istotnych wad - nie mogłem się w nią wciągnąć i czytać z przyjemnością. Dlatego ja nie sięgnę po drugą część. Niemniej muszę polecić Goratha fanom klasycznego fantasy wypełnionego różnorodnymi rasami, magią, mieczem, lochami i smokami! Jestem pewny, że nie da się tutaj nudzić.
Czego można oczekiwać od powieści żeby móc powiedzieć, że była dobra? Niewątpliwie zależy to od czytelnika, jednak dla mnie "Gorath" jest właśnie dobrą książką.
Poszczególne wątki, które najpierw wydawały mi się nieco chaotyczne, zgrabnie łączą się w kulminacyjnym momencie tej historii, stawiając głównego bohatera przed, delikatnie mówiąc, problematycznym wyborem. Podobały mi się poboczne wątki dotyczące magii i różnych ras, dzięki którym można było lepiej poznać opisywany świat.
W trakcie lektury brakowało mi jednak jakiegoś wydzierającego z kapci zaskoczenia, które niespodziewanie zostało zaserwowane w jednym z ostatnich rozdziałów (pozostaje się cieszyć, że drugi tom pod ręką).
W kwestii bohaterów, z pewnością nie są to wrażliwe postacie o złotych sercach - złoto zdecydowanie wolą w sakiewkach, a w celu ich zapełnienia nie wahają się grać nieczysto. Innych z kolei na przestępczą ścieżkę popycha chęć zemsty, odegrania się na rywalu. Niezależnie od motywacji, nie można im odmówić umiejętności snucia intryg, które urozmaicają fabułę.
Niestety pole do narzekania też się znalazło - w pewnym momencie wyglądało to tak, jakby bohaterowie mogli należeć tylko do trzech grup: bandziory, politycy/kupcy lub dziewczyny do towarzystwa. No i pojawiające się co chwilę podteksty/wzmianki erotyczne (bez opisów, ale jednak) moim zdaniem również nie działały na korzyść tej historii.
Wracając do pozytywów - tytułowy bohater (choć w sumie bandzior) nie jest pozbawiony przyzwoitości i zdolności logicznego myślenia. Świetnie czytało się zarówno dopracowane sceny walki z jego udziałem, jak i słowne potyczki z jaśniewielcepanami, z którymi mierzył się w trakcie misji. Dobrze, że ma też konkretny cel, do którego dąży, i jest mu w czym kibicować.
Polecam, szczególnie jeśli nie szukacie filozoficznego objawienia, za to gustujecie w mocnej fantastyce, z twardymi bohaterami (i jeszcze twardszymi pięściami), z dynamiczną akcją, która nie pozwala na nudę.
Świetni bohaterowie (a raczej antybohaterowie, bo same złole) obu płci, doskonale opisane walki. Historia w szybkim tempie, przestępczo-mroczne klimaty (tytułowy Gorath przenika do gildii skrytobójców), fajne, cięte dialogi, końcówka: miodzio. Czekam na więcej!
Elfy, orki i inne stwory z domieszką krwawej akcji, to jest absolutnie zakres moich zainteresowań. ;) Dlatego postanowiłam się skusić na debiutancką książkę Janusza Stankiewicza i w ramach wyzwania #polskafantastykafajnajest przeczytać pierwszy tom trylogii pod tytułem GORATH. Uderz pierwszy.
Nocne Cienie i lojalność wobec Kathany Maar. "Gorath – ukrywający się przed prawem zabijaka i awanturnik, półork półczłowiek – wpada w ręce władz i dostaje propozycję nie do odrzucenia. Ma przeniknąć do organizacji płatnych zabójców – Nocnych Cieni, poznać ich strukturę, metody działania i przywódców, by w odpowiednim momencie wystawić ich siepaczom Władców. W zamian uzyska darowanie win i wolność. By zdobyć zaufanie Cieni, Gorath musi stać się jednym z nich, a żeby poznać tajemniczych przywódców, musi zabijać sprawniej niż pozostali. Szybko przekonuje się, że nie jest to czysta robota, a podczas likwidacji celów giną też postronni. Zaczyna rozumieć, że nie można być zawodowym mordercą i nie staczać się coraz bardziej w mrok. Nocne Cienie mają jednak własne metody na zapewnienie lojalności członków. Podczas Rytuału Przejścia Gorath otrzymuje mistyczny tatuaż. Musi się go pozbyć jak najszybciej, by móc wystąpić przeciw zabójcom. Upragniona wolność wymaga od Goratha ostrożnego lawirowania między Nocnymi Cieniami, ludźmi kontrolującej go Władczyni oraz jedną z kupieckich gildii. Jej zamorskie powiązania musi odkryć, aby opłacić pomoc elfów – bez nich zawsze będzie na czyjejś smyczy.
Gorath stara się podchodzić do misji na zimno, jednak wbrew sobie z niektórymi spośród Nocnych Cieni zaczyna go łączyć więcej niż znajomość i zdrada nie przyjdzie mu łatwo, zwłaszcza gdy odkryje, jakimi motywami kieruje się ich przywódca. Odtąd nie będzie już pewien, kto stoi po właściwej stronie oraz czy on którąkolwiek ze stron powinien wybrać."
Krwawo i z przytupem. Początek powieści przeczołgał mnie totalnie. Długie zdania, chaos i brak umiejscowienia w świecie, spowodowały straszny rozgardiasz w mojej głowie.
Na szczęście ten stan nie trwał długo i już od trzeciego rozdziału zaczęłam się wciągać w dynamiczną, dość krwawą akcję, którą napędzał bardzo fajnie, acz lekko sztampowo, wykreowany główny bohater Gorath.
Bohater, któremu mimo wszystkich jego przywar, szemranej przeszłości i ogólnie przeciętnej moralności, chce się kibicować. Bo ten drań jest typem jednostki, która da się lubić i ma serce po właściwej stronie. Jednak niech ta „miękkość” Was nie zmyli, bo w ramach zlecenia, czy realizacji własnych celów, ten pół-ork gotów jest bez mrugnięcia okiem sprzedać Wam „kosę wprost pod żebra”.
Ta krótka, bo licząca zaledwie 292 strony powieść, jednak nie tylko Gorathem, pomysłem i krwawą akcją stoi. Warto czytając książkę zwrócić również uwagę na ciekawie wykreowane postacie kobiecie. Te nie są tu bezradnymi primadonnami, czy pięknymi dodatkami do głównego bohatera, ale pełnokrwistymi świadomymi babkami, które mają swoją historię i umiejętności, które wykorzystują w tym brutalnym i brudnym świecie.
Jeżeli chodzi o fabułę, to jest trochę intrygi, polityki, zakulisowych potyczek, problemów społecznych, które na końcu spinają się pięknie w jedną całość z finałem, który wbija w fotel. I jedynie czego brakowało mi podczas czytania, to świat. Ten jest słabo rozbudowany i mam nadzieję, że w kolejnym odcinku, ten drobiazg zostanie naprawiony.
Reasumując: GORATH. Uderz pierwszy Janusza Stankiewicza, to dobry, wart uwagi debiut, który szczególnie polecam wszystkim miłośnikom mocnej i krwawej akcji.
,,Uderz pierwszy, a zakończysz walkę na swoich zasadach"
Wolicie książki fantastyczne do 300 stron czy może jednak dłuższe?
Ja należę do zwolenników długich powieści fantastycznych, ale zdarza się, że i te krótsze potrafią przykuć moją uwagę, i do takich książek definitywnie zalicza się ,,Gorath. Uderz pierwszy" autorstwa Janusza Stankiewicza.
Jest to zdecydowanie bardzo ciekawa z nutką oryginalności powieść, która opowiada historię Goratha - półorka, zabijaki i awanturnika, borykającego się z problemami z prawem, który trafia w ręce władz. Otrzymuje od niejakiej Kathany Marr propozycję nie do odrzucenia. Ma przeniknąć do tajnej Gildii Zabójców, którą zwą Cieniami, a następnie dowiedzieć się o niej jak najwięcej, kto jest przywódcą, gdzie jest ich kryjówka itd. Informacje, jakie zdobędzie ma przekazać Kathanie za co w zamian odzyska wolność, a także darowanie dawnych win. Jednak jak się okazuje w późniejszym czasie odzyskanie upragnionej wolności wcale nie będzie takie łatwe. Półork będzie musiał wiele poświęcić, zabijać bez sumienia pozbawiony kręgosłupa moralnego, a także być może wybrać pomiędzy posłuszeństwem dla Cieni, a lojalnością wobec jedynego przyjaciela, jakiego kiedykolwiek miał.
Zainteresowani? Teraz postaram się Was przekonać do przeczytania tej pełnej niebezpieczeństw i intryg historii!
,,Gorath. Uderz pierwszy" jest mieszanką ciągłych, niebezpiecznych misji, jakie główny bohater musi wykonywać pod rozkazami Cieni, pełnych sprzecznych emocji walk, szantaży, niespodziewanych zagrywek politycznych, intryg oraz wyborów pomiędzy mniejszym lub większym złem, bo w tej opowieści nie ma ani złych, ani dobrych decyzji tylko bardziej albo mniej złe.
Nie jest to długa historia, ale bardzo treściwa, z rozbudowaną fabułą, z dynamiczną akcją bez chwili na wytchnienie, więc nudzić z pewnością się nie będziecie oraz pełna zaskakujących zwrotów akcji, których nawet nie oczekiwałam, a potrzebuję drugiego tomu na już.
Można by się spodziewać, iż jeżeli jest to krótka książka na 300 stron to kreacja bohaterów będzie znikoma, lecz wcale tak nie jest. Gorath jest bohaterem, który już od pierwszych stron zaciekawił mnie swoją mroczną osobowością. Jego działaniami kierują różne pobudki, ale przede wszystkim dąży do upragnionej wolności. Czy mu się to uda? Tego musicie dowiedzieć się sami.
Oprócz orków i półorków natknięcie się na różne rasy m.in. elfy, półelfy, krasnoludy, ludzie, a także wiele innych, ale to już pozostawiam Waszemu odkryciu. Kreacja świata jest znakomita, interesująca, lecz brakowało mi mapy do zrozumienia do końca, gdzie jakie miejsce leży. Z mapą zdecydowanie łatwiej byłoby się nie zgubić.
Reasumując po lekturze pierwszego tomu Goratha jestem nastawiona entuzjastycznie na kolejny, którego już nie mogę się doczekać. Niczego w tej książce mi nie brakowało, nawet nie poczułam tego, iż jest to debiutancka powieść autora. Janusz Stankiewicz ma bardzo dobry kunszt pisarski, z przyjemnością zatopiłam się w tej powieści i nie mogłam oderwać na dłużej. Polecam, jeśli lubicie dark fantasy to sądzę, iż powinna się Wam spodobać historia Goratha. Ode mnie otrzymuje 8/10.
Solidny debiut, szczególnie na tle polskiej literatury fantasy. Autor stworzył intrygujący świat, który stopniowo odsłania przed czytelnikiem coraz więcej tajemnic, a główny konflikt zyskuje na intensywności zwłaszcza w końcowych rozdziałach. Postaci są interesujące, choć jeszcze wiele przed nimi, zarówno w rozwoju, jak i w budowaniu głębszej więzi z czytelnikiem. Momentami miałam trudność z tempem narracji: raz wydarzenia i przemyślenia bohaterów pędziły zbyt szybko, by za nimi nadążyć, innym razem długie opisy wyhamowywały akcję lub wręcz ją przytłumiały. Mimo to, lektura pozostawia pozytywne wrażenie i z przyjemnością przeczytam o dalszych losach Goratha.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony jak dobrze bawiłem się czytając przygody Goratha. Zaskoczyła mnie brutalność kilku scen (naaajs), ale to na poczet klimatu Dark Fantasy. Początkowo myślałem też, że główny bohater to trochę taki Conan 2.0. Ale nie!!! Mam nadzieję że drugi tom trzyma formę i rozwija wątkirozpoczete w tomie pierwszym!
Bardzo przyjemna książka do posłuchania. Miejscami nawet brała mnie z powrotem w podróż do czasów jak czytałem książki ze stajni Forgotten Realms, i trochę pobudziło głód do tych klimatów!
3/10 Są fragmenty nieźle napisane ale sam szkielet fabularny to czysta rozpacz. To książka dla kogoś lubiącego opisy nawalane i sztampową fabułę :) Im bliżej końca tym łatwiej zaakceptować fabularną pustkę.