Na terenie warszawskiego Lasku Bielańskiego odkryte zostają zwłoki Anastazji – utalentowanej uczennicy szkoły baletowej. Podkomisarz Lena Chudzińska stara się ustalić, kim jest morderca. Odkrywając tajemnicę brutalnego zabójstwa, nie może przestać myśleć o tym, jak bardzo zmarła przypomina jej własną córkę, uczennicę tej samej szkoły. Czy jej również grozi niebezpieczeństwo?
Tomek, chłopak Anastazji, prowadzi własne śledztwo. Nie rozumie, dlaczego dziewczyna przed śmiercią odcięła się od niego i od znajomych. Ma się za twardego i sprytnego – ale czy jest gotów na to, co odkryje?
A Anastazja? Z kim się spotkała o zmroku w lesie? Co wiedziała? Komu przeszkadzała i dlaczego musiała zginąć?
Lena, Tomek i Anastazja – trójka bohaterów, trzy postaci dramatu jak trójka tancerzy w baletowym przedstawieniu odgrywają swe role, dostarczając emocji i zmierzając do mrocznego finału.
W „Za kulisami” Joanny Wtulich przeszłość miesza się z teraźniejszością, by wydobyć na światło dzienne ponure sekrety ludzkiej natury.
3,5/ 5. Na początku byłam zachwycona ale im dalej szło to szczerze mówiąc było gorzej. Trochę głupiutka była ta książka, ja rozumiem Polska policja leży i płacze najczęściej XDD ale kurde ponad 3/4 książki a ktoś dopiero wpada na pomysł hm sprawdźmy monitoring??? lol Zakończenia niby samego w sobie trochę trudno było się domyśleć i to przewidzieć ale niestety nawet ten fakt i tak nie pomaga ze było mega średnie
Jestem świeżo po lekturze nie tylko kryminalnego debiutu Joanny Wtulich, ale również wywiadu z autorką, która dała się poznać już czytelnikom poprzez pryzmat romansów historycznych. Sama zaznacza, że dotychczas pisała głównie dla czytelniczek. Nie dziwota, bo chyba ze świeczką jedynie szukać mężczyzn, którzy lubowaliby się w romansach. Nawet jeśli takowi istnieją, to i tak, nawet łamani kołem, nie przyznają się do tego.
Z kryminałami sytuacja jest jednak inna – potencjalnymi odbiorcami są zarówno kobiety jak i mężczyźni. Wydaje mi się jednak, że „Za kulisami” zdecydowanie bardziej przypadnie do gustu czytelniczkom. Moją pierwszą myśl po zakończeniu tej książki można oddać parafrazując bestseller Stiega Larssona - oto „autorka, która nienawidzi mężczyzn”. Praktycznie wszystkie złe role odgrywają w tym kryminale faceci, a nawet ci, którzy z założenia źli nie są, mają naprawdę fatalne przywary. Nie chcę w tym miejscu dokonywać pogłębionej analizy skąd się to mogło wziąć, aby przypadkiem nie sprzedać zbyt wiele z treści samej książki.
BECZKA MIODU
„Za kulisami” to debiut, który należy zaliczyć do tych udanych. Niełatwo jest w dzisiejszych czasach napisać dobry kryminał, który wniesie coś świeżego do gatunku. Dlatego czasem najmądrzej jest nie silić się na ponowne wymyślanie koła. Tu wielki plus dla Joanny Wtulich, że i to dość klasyczne i solidne podejście do gatunku. Akcja zawiązuje się bardzo szybko, bez zbędnych wstępów. W lesie znaleziono zwłoki Anastazji, uczennicy szkoły baletowej, a my, przez całą książkę, wraz z narratorem staramy się rozgryźć tę sprawę. Bardzo lubię prowadzenie fabuły jednocześnie w teraźniejszości jak i przeszłości, gdzie niedługie rozdziały zabierają nas naprzemiennie nie tylko w odmienny fragment historii, ale również pozwalają nam spojrzeć na nią z perspektywy trzech różnych bohaterów – Anastazji (ofiary), Tomka (chłopaka ofiary) oraz Leny (policjantki prowadzącej śledztwo). Autorka wciąż dostarcza nam kolejne puzzle potrzebne do rozwiązania zagadki śmierci.
Na plus należy zapisać również umiejscowienie części akcji w dość nieoczywistym miejscu jakim jest szkoła baletowa. Lubię książki, które przenoszą mnie w zupełnie obce mi realia. Ufam tu researchowi jaki przeprowadziła autorka, bo przy pisaniu książek z historią w tle, nieraz zmuszona była dobrze zbadać dany temat nim zabrała się za opisywanie go.
Choć kryminały należą do literatury rozrywkowej i nie oczekujemy od nich zbyt wiele w kwestii kształtowania naszego światopoglądu, nie oznacza to, że nie powinny one poruszać ważnych problemów. Cenię to np. w kryminałach Izabeli Janiszewskiej, że są nie tylko świetnie napisane, ale naświetlają jakiś problem i skłaniają do refleksji. Joanna Wtulich również sygnalizuje pewne niepokojące zjawisko. Będąc nauczycielką dobrze zna realia szkoły oraz młodzieży, która zmuszona jest nieraz do realizacji ambicji swoich rodziców. W „Za kulisami” czytamy o trudnych realiach życia młodych baletnic, o presji rówieśniczej, o niezdrowej rywalizacji, o gonitwie za ideałem, która może odbijać się na zdrowiu. To cenna lektura również dla rodziców, którzy zapisują swoje dzieci na coraz to bardziej wyszukane ponadprogramowe zajęcia, aby ich pociechy mogły zrealizować ich własne marzenia. Warto w tym będzie zatrzymać się i pomyśleć gdzie tak naprawdę zmierzamy.
ŁYŻKA DZIEGCIU
„Za kulisami” wciąga i czyta się lekko, ale nie wszystko w tej książce mi się podobało w tym samym stopniu. Po mocnym i dopracowanym początku, następują fragmenty słabsze, które warto by dopracować. Przede wszystkim razi mnie zbyt jednoznaczne przedstawienie postaci. Praktycznie bez wyjątku wiemy kto jest dobry, a kto zły. Biedni są bardzo biedni i mieszkają oczywiście na Warszawskiej Pradze. Bogaci są obrzydliwie bogaci i są oczywiście prawnikami i posiadają basen. O ile szkoła baletowa była zaskakującym wyborem na umiejscowienie akcji, to postaci są aż nazbyt przewidywalne. Wolałbym aby autorka zdecydowała się na subtelniejszą grę z czytelnikiem, ponieważ bardzo szybko domyśliłem się części znaczących wydarzeń.
O ile Lena jest bardzo dobrze wykreowaną postacią i w większości kupuję jej zachowania, to nie o wszystkich bohaterach mogę napisać to samo. Zwłaszcza wspomniani już mężczyźni są praktycznie bez wyjątku najgorszymi szumowinami, do tego stopnia, że tracą rys prawdopodobności.
WERDYKT
Ze względu na to, że nie czytuję (naprawdę!) romansów historycznych nie mogę porównać „Za kulisami” do poprzednich książek Joanny Wtulich. Autorka debiutuje całkiem niezłym kryminałem. Choć nie jest to książka, którą zapamiętam na wieki wieków, to jednak oceniam ją pozytywnie. Drobne niedociągnięcia fabularne oraz kilka błędów w tekście (ach te pierwsze wydania!) nie zepsuły mi frajdy z rozwiązywania zagadki kryminalnej. Trzymam kciuki za Joannę Wtulich by kolejne części przygód Leny były jeszcze lepsze.
Polecam nie tylko baletnicom, ale wszystkim miłośnikom kryminałów :)
PS. Zapraszam na bloga: atypowy.com oraz na IG @cien_mgly
Książka została otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Autorkę pewnie kojarzycie z serii „Trylogia Lwowska”, a jak nie to koniecznie musicie nadrobić. Ja jestem po 1 tomie i nie ukrywam, że kupiłam od razu tom 2,3 tak bardzo mnie wciągnęła. Dziś przychodzę z kryminałem, który sprawi, że możecie spojrzeć na swoje dziecko lekko z innej perspektywy i tytuł książki jest małą podpowiedzią. „Za kulisami” to pozycja, dla której warto zarwać noc, bo tak było u mnie. Książkę przeczytałam już jakiś czas temu. Wiecie jak to jest jak długo pamiętasz to, co w niej było, to musi coś w tym być?! Poleciłam kilku osobom i na dziś same pozytywy chodź jedna musiała odłożyć w połowie ze względu na niemoc pociągnięcia wątku, ale nie usłyszałam, że jest zła. W maju tego roku była premiera, a ja co chwila widzę, że ktoś nowy jest już po. Jako rodzić 9-letniej córki nie ma miesiąca, żebym nie zastanawiała się jak potoczą się losy mojego dziecka i przyznam się Wam do czegoś! Szlag mnie trafia, kiedy widzę jak rodzić spełnia swoje marzenia, nakłaniając dziecko do ich realizacji, i to często nie pytając się córki/syna o zdanie. Ja rozumiem, że dzieci często niewiedzą, co chcą i jesteśmy od tego, żeby nakierować nasze pociechy, ale nie za cenę zdrowia psychicznego własnego dziecka. Pisze o tym, ponieważ ta oto pozycja wzbudziła we mnie kilka refleksji i właśnie . Chore ambicje rodzica realizowane przez dziecko. Poznajcie Anastazję utalentowaną uczennice szkoły baletowe, a dokładniej jej zwłoki, które zostały znalezione na terenie warszawskiego Lasku Bielańskiego. Od tej chwili będziecie wciągnięci w szereg sytuacji, które mnie osobiście mocno namieszały w głowie. Pokazały drugą stronę medalu m. in. osoby, które miały być tym wzorcem do naśladowania okazały się nic niewarte i z pomocą przychodzi np. brat lub ktoś inny. Uwielbiam, kiedy autorka manewruje między różnym punktem widzenia danych osób, przez co masz obraz widziany z innej perspektywy i w pewnym momencie nie wiesz, kto, kim jest. Kto jest tym dobrym, a kto tym złym oraz co sprawiło, że nasza Anastazja odwróciła się od bliskich i zaczęła zachowywać, ubierać się jak nie Ona. Często jest tak, że jako rodzic, rodzeństwo myślimy, że znamy kogoś z rodziny i tutaj szok, bo gdzieś coś przegapiliśmy. Bardzo chciałabym napisać co i jak, ale drogi kilkoro osób nie bez kozery zostały ze sobą splątane, lecz to do was należy odkrycie, dlaczego tak jest. Dodatkowym plusem dla klimatu książki to audiobook, który ma wstawki muzyki dające ten dreszczyk grozy i niepewności. Kolejnym plusem w książce to, to że małymi krokami odkrywasz kartę, która wskazuje winowajcę, ale niech was to nie zwiedzie. Szkoła baletowa i kulisy walki ze sobą i wbrew sobie, kłamstwa, problemy życia codziennego oraz zazdrość to coś, co według mnie opisuje ten debiut kryminalny autorki. Zapraszam, ale uprzedzam, że czytając bądź, słuchając możecie zapomnieć o obowiązkach domowych. :D
Do tej pory Joannę Wtulich kojarzyłam jako autorkę wspaniałych powieści retro, z motylkami, klimatycznymi sukniami. Zawsze tam w tle była jakaś intryga i tajemnica, a autorka nie kryła, że ciągnie ją w stronę kryminałów, że ten gatunek jest tym, który chce pisać. Sądziłam, że nie można być dobrym we wszystkim, zatem z dużym niepokojem sięgnęłam po ten kryminał. Oczywiście włączyłam sobie jako muzykę w tle Czajkowskiego i jego najsłynniejszy balet, bo jednak morderstwo uczennicy szkoły baletowej musi mieć należytą oprawę. Szybko miałam typa, który według mnie zamordował i byłam ciekawa czy moje przypuszczenia się sprawdzą.
Anastazja jest utalentowaną baletnicą, chodzi do słynnej szkoły baletowej i wszyscy wróżą jej spektakularną karierę, chociaż pochodzi z biednej rodziny, mieszka na Pradze a jej matka po śmierci ojca rozsypała się, rozpiła i przestała dbać o rodzinę i o siebie. A jednak Anastazja, dzięki pomocy brata, miłości do tańca wyszła na prostą. Gdy jej zwłoki zostają ujawnione w Lasku Bielańskim, podkomisarz Lena Chudzińska zaczyna śledztwo z niesamowitą energią, bo jej córka też chodzi do tej samej szkoły i matka chce ochronić swoje dziecko. Lena jest charakterna i niepokorna, przejścia z ojcem jej córki sprawiły, że zamknęła się na świat, stwardniała, a ów ojciec będąc wysoko w policyjnej hierarchii skutecznie utrudnia jej pracę, jednak ona łatwo nie odpuszcza. Trzecią perspektywą z której będziemy obserwowali postępy w śledztwie jest Tomek, chłopak Anastazji, syn bogatego adwokata, brat przyjaciółki Anastazji. Chłopak też studiuje prawo i próbuje zgłębić zagmatwane relacje w szkole baletowej.
Powieść jest inna od poprzednich książek Joanny Wtulich, brak w niej tej subtelności, chociaż śladowe ilości motylków znajdziemy. W tej książce jest wiele mroku, cierpienia. Świat baletu, chociaż z pozoru jest taki filigranowy, kruchy i pełen wdzięku, od środka jest bezlitosny i twardy jak stal, okropny kontrast, który znajduje tragiczny finał. I tak, zgadłam kto zabił, a to zawsze poprawia mi humor i łechce próżność. Ciekawa jestem, czy sprawca miał być do odgadnięcia, czy to ja wykazałam się spostrzegawczością godną Herkulesa Poirota. I co mogę powiedzieć… będę wypatrywała kolejnej książki autorki, bez względu na gatunek…
W momencie czytania rozrywka jest przednia. To uczucie podczas czytania zapewnia dynamiczna akcja, dobre tempo i konstrukcja fabularna. Poza tym jest to naprawdę dobrze napisane pod względem stylistycznym. Zawsze też moje serduszko bije mocniej dla motywów baletowych/szkoły baletowej, ale tutaj tego motywu znalazło się stosunkowo niewiele. Brakowało mi jednak trochę odniesienia do zaplecza "zza kulisowego", a wydaje mi się, że była na to przestrzeń w jednej z perspektyw. Dość schematyczna i łatwo się domyśleć poszczególnych twistów czy rozwiązań, jeśli przeczytało się już kilka thrillerów czy kryminałów. Zakończenie i odsłonięcie karty "kto zabił" mnie rozczarowało. Dlatego oceniam tylko na "była okej/była spoko" i mogę polecić jako lekkie czytadło. Wydaje mi się, że na zastój czytelniczy również się sprawdzi. 2.5 stars + polecam audiobook!
Nudny i naiwny. Dopiero w pięćdziesiątym rozdziale policjanci sprawdzają monitoring i na podstawie nagrania dochodzą kto jest mordercą.....poważnie?? Do tego przerysowana główna bohaterka.