Mroczny Homar w Mieście Pełnym Zła
Zacznijmy od tego, że Homar Johnson to komiks, który mnie totalnie wciągnął. Mignola + współka nie bawi się w żadne rozważania na temat moralności, psychologii postaci czy nadmiernych dylematów. Od razu rzuca nas w akcję, gdzie bohater zamaskowany mściciel nie czeka na odpowiedni moment, tylko wyciąga broń i strzela. Zero zbędnych pytań. To nie jest Daredevil, który rozmyśla nad tym, jak ocalić dusze przestępców. Nie, to Homar Johnson po prostu zrobi to, co trzeba, bo dla niego sprawiedliwość to nie dyskusja, a czyn.
A kiedy powiem, że Homar nie bierze jeńców, to nie przesadzam.
Chłopak, Który Woli "Załatwiać" Problem
Homar w tym tomie jest jak prawdziwy detektyw w klimacie lat 40., ale… bardziej drastyczny. Jeśli myślisz, że akcja opóźni się chociaż na moment, to się mylisz. Mignola nie bawi się w budowanie napięcia, on od razu wrzuca nas na głęboką wodę. Chcesz wiedzieć, co dzieje się z przestępcami? Otóż Homar ich zabija. Bez zbędnych rozmyślań, rozterek czy podtekstów. Jest sprawiedliwość, jest broń, i to wystarczy. Bo nie chodzi o to, by rozmawiać, tylko by działać. I mimo, że na początku byłem trochę znudzony tym podejściem, to później zaczęło mi to pasować. Mniej tekstu, więcej akcji. W sumie to było odświeżające.
Pulpowa Estetyka, Jakiej Nie Widziałeś Od Dzieciaka
Mignola w tym komiksie nie idzie na łatwiznę choć historie są proste, to mają ten niesamowity klimat, który kojarzy się z pulpą sprzed lat. Zło jest wyraźnie złe, bohater jest wyraźnie bohaterem, a wszystko to dzieje się w latach 40., gdzie mroczne rytuały, przestępcze syndykaty i zjawiska nadprzyrodzone są na porządku dziennym. Lubię to. Mimo że Homar nie jest wybuchowym bohaterem w stylu współczesnych filmów, to czuć w nim tę starą szkołę czystą sprawiedliwość, brutalną, ale skuteczną.
Za Szybko, Ale Właśnie O To Chodzi
Nie oszukujmy się: ta historia to szybka jazda bez trzymanki. Mignola nie bawi się w rozwlekanie pędzi od jednej strzelaniny do drugiej, a zagadka nie jest rozwiązana w jakiś odkrywczy sposób, tylko po prostu rozwiązuje się na drodze przemocy. Nie ma tu wielkich filozofii, tylko działania.
Tak, wiem, że to może być dla niektórych minus momentami miałem wrażenie, że brakuje tu trochę głębszej narracji. Czasami przeskok z jednej sceny do drugiej wydaje się być trochę za szybki, jakby brakowało kilku stron, by spokojnie przejść do kolejnego aktu. Ale w sumie? Może to dobrze. W końcu to nie jest historia, która chce nas zanudzić na intelektualnych rozważaniach. To opowieść o gościu, który rozwiązuje problemy kulami.
Obojętność Homara to Jego Siła
Jednym z aspektów, które naprawdę doceniam w Homarze Johnsonie, jest to, jak Mignola buduje postać. Właściwie, nie buduje. W tym tomie dostajemy Homara jako postać, której nie musimy rozumieć do końca. To nie jest bohater z tragiczną przeszłością, nie ma tam wątku o zaginionych rodzicach czy motywacji związanej z chęcią zemsty. On po prostu chce wymierzyć sprawiedliwość. Jest prosto, jest męsko, ale działa z powołania nie z rozpaczy.
I to mi się podoba. Kiedy zaczynamy rozkładać na czynniki pierwsze postać, która nie jest aż tak rozbudowana, to z jednej strony to ograniczenie, ale z drugiej – homarowa siła tej postaci. Czasem lepiej nie wiedzieć wszystkiego o bohaterze, bo pozostaje tajemnica. No i nie trzeba ciągle szukać powodu, dlaczego on to robi. To czysty, nieskażony akt sprawiedliwości.
Proste, ale Skuteczne
Z jednej strony można zarzucić temu komiksowi brak głębi, ale z drugiej strony Homar Johnson to nie komiks, który chce cię porwać swoją psychologią. Mignola stawia na prostą, brutalną sprawiedliwość i to działa. Jeśli szukasz bohatera, który nie ma oporów przed pozbyciem się złych typów, to tutaj go znajdziesz.
Cała historia jest jak szybka jazda, gdzie akcja nie przestaje się zmieniać, a dialogi są cięte i proste. To sprawia, że komiks jest szybki, ale przy tym nie traci swojej mrocznej i lekko groteskowej atmosfery.
Podsumowując
Homar Johnson Tom 1 to mroczna przygoda, która nie każe ci zbyt długo myśleć o tym, co się dzieje. To komiks, który wciąga, bo nie bawi się w zbyt skomplikowane historie, ale daje to, co najlepsze w klasycznym pulpowym stylu. Jeśli nie potrzebujesz wielkich dramatów i moralnych rozterek, a po prostu chcesz postać, która ratuje świat lub przynajmniej robi porządek w Nowym Jorku to jest to coś dla ciebie. wciągnie.