Dla Knoxa Storm Riders MC jest rodziną. Nie potrzebuje nikogo innego. Caroline to przeszłość i to taka, do której nie chce wracać. A jednak, kiedy dziewczyna wpada w tarapaty, Knox postanawia ją ratować. Widok Caroline sprawia, że demony wracają, a on z powodów, których sam nie rozumie, zabiera ją do Jackson w Tennessee, gdzie mieści się jego klub. Dziewczyna razem z Knoxem broni siedziby klubu przed atakiem wrogiego gangu motocyklowego. Rani jednego z napastników. Okazuje się nim mężczyzna, którego próbowała wymazać ze swojej pamięci. Konflikt między klubami przybiera na sile, tak samo jak nieporozumienia między Knoxem a Caroline.
Czy miłość będzie w stanie wygrać z nienawiścią, a teraźniejszość w końcu pogrzebie przeszłość?
"Przeszłość nas kształtuje, ale w jakim kierunku, to już my sami musimy zdecydować. Po prostu daj mu szansę. Wszyscy na nią zasługują." Apodyktyczni faceci ze "Storm Riders" i ich charakterne kobiety wróciły, i znowu będzie się działo, tym razem za sprawą Knoxa i Caroline. Romans, akcja i dużo humoru, tak w skrócie można streścić ten tom, podobnie zresztą jak i pozostałe. Fabuła mimo że jest oddzielną historią, to stanowi integralną część serii, więc dobrze będzie wiedzieć, co działo się wcześniej. Zakończenie natomiast jak zwykle zwiastuje intrygująca zapowiedź kolejnego tomu. Zatem jeśli potrzebujecie rozrywki na wieczór, to gwarantuję, że nieokiełznani faceci ze "Storm Riders" wam ją zapewnią.
Trochę mam niedosyt. Brakuje mi bacgroudu dla historii Lin i Knoxa. Bo okej wiemy, ż była z jego bratem, ale nie wiemy co i jak działo się kiedyś między nimi. Dostajemy jedynie jakieś strzępki, co mnie nieco zirytowało, bo jednak przy takiej serii oczekuję jakiegoś bardziej nakreślonego tła. Nie podoba mi się też to, jak Knox się zachowywał. Niby w poprzednich częściach taki fajny koleś, a tu takie odpały robił w w stosunku do Lin. Obstawiam, że to jego zachowanie miało być słodkie i w ogóle , ale trochę wyszło inaczej niestety.
Knock, knock, Knox! Kto zna serię o MC Anny Wolf? To już trzecia historia chłopaków ze Storm Riders, a w każdej kolejnej jest jeszcze bardziej... motocyklowo. 😁 Jest to specyficzny rodzaj książek, trzeba go lubić, aby czerpać przyjemność z tego typu lektury. No dobra, to chyba oczywista oczywistość, ale mimo to zaznaczam, że romanse MC nie spodobają się każdemu. 😊
Przedmiotowe traktowanie kobiet, mocno zarysowana terytorialność i zaborczość samców alpha, a także samo nazewnictwo używane w stosunku do płci pięknej w tego typu klubach może niektórych razić w oczy, czy nawet oburzać, ale da się to tak ubrać w słowa, że widać w tym szacunek. Czy autorce się to udaje? 😊 Mam wrażenie, że raz tak, a innym razem nie do końca. 🤭 Jeśli chodzi o tę serię, to najbardziej przypadła mi do gustu historia Storma, natomiast zarówno Blade, jak i teraz Knox, troszeczkę mnie zawiodły.😔 Pomysł na fabułę był dobry, bo znajdziecie tu starą miłość, która- jak wiadomo- nie rdzewieje, dwóch braci i jedną dziewczynę, walkę zła z mniejszym złem i różne życiowe rozterki.😉
Caroline znalazła się w niebezpieczeństwie, a osobą, która ją uratuje, będzie ktoś z przeszłości. 💔 Knox wcale nie zamierzał do tego wracać, ale zmienił zdanie, gdy tylko po latach spotkał Carol. Coś jakby wskoczyło na swoje miejsce i wiedział, że drugi raz nie pozwoli jej odejść. I dokładnie to miał na myśli, nie będzie o nic pytał, nie będzie się starał, tylko powie "hop" i będzie oczekiwał, że Caroline skoczy. Tylko czemu miałaby to robić? Oj, nie będzie tak prosto. 😊 Dopiero prawdziwe niebezpieczeństwo sprawi, że kobieta przestanie rozmyślać nad swoimi i Knoxa uczuciami i postanowi robić, co jej podpowie serce. Ale czy pogodzi się z przeszłością mężczyzny? Czy będzie potrafiła odnaleźć się w klubowej rzeczywistości?🤔 Szkoda, że autorka aż tak pojechała po bandzie, bo to mogłaby być naprawdę fajna, ciekawa i romantyczna powieść, a, z przykrością muszę stwierdzić, że bywała niesmaczna.😝 Jasne, nie oczekuję, że członkowie tego typu organizacji będą miłymi i grzecznymi chłopcami, ale ilość przekleństw, głupich tekstów, seksistowskich i płytkich uwag, a także dziecinnych śmieszków-heheszków i manipulowania sobą wzajemnie za pomocą seksu, była po prostu przesadzona. Ja naprawdę uwielbiam romanse MC, przysięgam, że one mogą być piekielne seksowne, a przy tym pełne szacunku i romantyzmu. Tutaj, niestety, więcej było głupiego gadania, niż ciekawej akcji, a całość była mocno przekoloryzowana (na kolor czarny i czerwony 😄), przez co miałam wrażenie, że czytam o dzieciakach, gówniarzach z co najwyżej liceum, a nie poważnych, dorosłych ludziach, byłych żołnierzach i doświadczonych życiem kobietach.🤷🏼♀️ Szkoda, bo ten cykl ma potencjał, a autorka potrafi naprawdę dobrze pisać, co pokazała chociażby w kilku pierwszych tomach swojej serii mafijnej. Tutaj wyszło coś naciąganego, na siłę "uniegrzecznianego", a przez to trochę sztucznego. Jednak to nie jest też tak, że książka jest całkiem zła. Moja ocena to 6/10, ale po prostu spodziewałam się czegoś lepszego. 😊 Mimo wszystko, przeczytam kolejny tom, bo i tak złapałam sympatię do tych bohaterów i ciągle liczę, że rokochają mnie w sobie do reszty. 🥰
Gdy Caroline wpada w tarapaty, jakież jest jej zdziwienie, gdy rycerzem na białym koniu okazuje się nie kto inny a Ryan – Knox, człowiek, którego dawno temu darzyła ogromnym uczuciem. Mężczyzna ratuję Lin i zabiera ją do siedziby klubu do Jackson. Jednak nawet tam nie może czuć się bezpiecznie. W czasie napadu na klub, dziewczyna broni go z pozostałymi członkami, raniąc jednego z napastników. Niestety, wygląda na to, że tym kimś jest osoba z przeszłości zarówno Knoxa, jak i Caroline a ta już dawno chciała wyrzucić go z pamięci.
Czytałam już większość Książek Pani Ani i tu również jej styl mogłam podziwiać w pełni. Język choć nieco wulgarny, idealnie się wpasowuje w klimat klubów motocyklowych, bo nie ukrywajmy, zabierając się za taką tematykę, nie ma mowy, aby bikerzy prowadzili wyrafinowane dialogi na tematy filozoficzne, więc jest on idealnie dostosowany do świata, w którym toczy się cała akcja – pełnego brutalności, przestępstw, walki i sexu.
Co do akcji - ta pędzi jak szalona, ale fabuła jest poprowadzona przemyślanie, nie zastanawiamy się co z czego wynika, bo wszystko jest jasne i klarowne albo zostaje w czasie lektury wyjaśnione. Od początku czuć pożądanie między bohaterami, uczucie między nimi trwa od lat, czytając ich historię czujemy, że nigdy tak naprawdę nie wygasło. Nie zabrakło tu zabawnych dialogów, ciętych ripost i oczywiście tego co lubimy najbardziej mocnej dawki testosteronu, którym emanuje nie tylko Knox, ale i cały Team Storm Riders MC, a który tak lubimy w tej serii.
Lin jest rewelacyjnie wykreowana i jej historia aż porusza. To co przeszła sprawiło, że jest silną kobietą, oczywiście targana przez wątpliwości jednak nie poddająca się strachowi. To kobieta, która walczy o siebie i próbuje odnaleźć się w świecie Klubu, który otworzył dla niej Knox, wciągając ja do niego i przywiązując do siebie podstępem, którym przebił wyskoki pozostałych członków.
To świetna lektura, przy której z pewnością nie poczujecie nudy i spędzicie przyjemnie czas. A czas mija przy niej niewiarygodnie szybko, bo czyta się ją z zawrotną prędkością. Zachęcam do sięgnięcia po nią.
Caroline wpada w tarapaty, o pomoc prosi przyjaciółkę, która postanawia w sprawę zaangażować Rayana, czyli tytułowego Knoxa. Główny bohater ratuje swą dawną znajomą z opresji i zabiera ją do swojej wielkiej rodziny, czyli klubu motocyklowego. Jednak w obojgu odradzają się demony przeszłości, jakby tego było mało zjawia się inny klub, który chce przejąć terytorium Storm Riders MC. Caroline postanawia pomóc bikerom i też chwyta za broń i rani jednego z wrogów, którego miała nadzieję nigdy nie spotkać.
Czy Caroline będzie bezpieczna przy Knoxie? Czy Rayan przekona do siebie dziewczynę? Oraz co ona ma wspólnego z wrogiem bikerów?
Przyznam, że zawsze z przyjemnością sięgam po książki Anny Wolf. Tę historię czyta się bardzo szybko, odniosłam wrażenie, że akcja pędziła na łeb, na szyję, więc nie było czasu na nudę.
Tym razem poznajemy Caroline i Konxa, którzy mają wspólną przeszłość. On może i jest miłym i opiekuńczym facetem, jednak czasami zachowywał się jak dupek. Zamiast porozmawiać na pewne tematy, to wolał sam podjąć decyzję i postawić dziewczynę przed faktem dokonanym. Ona natomiast może i miała cięty język, jednak nie umiała wyrazić swojego zdania i na wszystko się zgadzała. Nie przeszkadzało jej to, że ktoś decyduje za nią. Dopiero pod koniec postanowiła się postawić na swoim.
Po przeczytaniu dwóch poprzednich tomów polubiłam tę serię, więc nawet się nie zastanawiałam czy sięgnąć po tę część. Jednak przez to, że akcja toczyła się (moim zdaniem) za szybko, zabrakło rozwinięcia niektórych wątków.
Co do bohaterów, tak jak wyżej pisałam, też mam kilka zastrzeżeń. Aczkolwiek wiadomo, że biker nie będzie pluszowym misiem, jednak Caroline mogłaby być trochę bardziej charakterna.
Nie twierdzę, że książka była zła, bo wcale nie. Jednak w porównaniu do poprzednich tomów wypadła najsłabiej.
Lecz w tajemnicy wam powiem, że już nie mogę się doczekać kolejnej części, bo polubiłam całą tę serię i jestem bardzo ciekawa, co dalej wymyśli dla nas autorka.
Kolejny bicker ze Storm Riders, rycerz na stalowym rumaku, która rusza uratować dziewczynę w poważnych kłopotach. Caro od zawsze ma miejsce w jego sercu, choć przed laty wybrała jego brata. Ten związek skończył się dla niej dramatycznie. Teraz znowu ktoś jej grozi. Tylko ochrona Knoxa i klubu zapewni jej bezpieczeństwo. Równocześnie klub musi zmierzyć się z atakiem konkurencyjnego MC, więc będzie się działo. A sama bohaterka musi przyznać się do swoich uczuć, do tego że kiedyś źle wybrała. No i musi przywyknąć do klubowej codzienności, co nie jest łatwe. Tu rządzą specyficzne prawa. Czyta się jak zawsze dobrze. Miłośniczki, nie chcę wyjść na szowinistkę, więc też miłośnicy, powieści o klubach motocyklowych będą usatysfakcjonowani. Fabuła jest tak poprowadzona, że dowiadujemy się co u bohaterów poprzednich części. W końcu Storm Riders MC to jedna rodzina, trochę jak muszkieterowie trochę jak komuna. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza.