Trzy miesiące, stary bus i ponad 10 tysięcy kilometrów przez drogi i bezdroża Turcji. Odwiedziliśmy najpiękniejsze tureckie plaże, podziwialiśmy balony w Kapadocji i eksplorowaliśmy podziemne miasta. Widzieliśmy dziesiątki antycznych ruin, wypiliśmy hektolitry tureckiej herbaty i na własnej skórze przekonaliśmy się, że stereotypy o Turkach są nieprawdziwe. A przede wszystkim uczyliśmy się podróżowania na nowo – z niemowlakiem na pokładzie naszego kolorowego busa.
Ta książka, to nie tylko relacja z naszej podróży. To także masa porad o tanim podróżowaniu i o podróżach z dzieckiem. A także źródło pięknych miejsc i ciekawostek o Turcji.
Czytanie tej książki to czysta przyjemność. Człowiek sobie siada, bierze do ręki tę pozycję i od razu przenosi się do innego kraju. Wyrusza w podróż wraz z bohaterami. Śledzi ich losy, choć śledził je na bieżąco, wtedy gdy ta wyprawa miała miejsce.
Muszę przyznać, że widzę progres w tym, jak tworzy Karol Lewandowski. Pamiętam jego pierwsze książki, które były ciekawe i wciągające, ale brakowało im takiej lekkości pióra, którą widzę teraz. Lubię jego opowieści, jego ciekawość świata.
Piękne zdjęcia Aleksandry Lewandowskiej oraz fragmenty z jej pamiętnika dodają tej pozycji charakteru i takiej domowej, swojskiej atmosfery. Lubię i poniekąd podzielam podejście Oli do życia, do otoczenia, do rodzicielstwa, które jednak mocno jest w tej najnowszej książce wyczuwalne. Nic dziwnego, w końcu rodzina się im powiększyła, więc rzeczywistość i podróże wyglądają obecnie nieco inaczej. Powinni mieć to na uwadze ci, którzy nie lubią dzieci i tego typu tematów.
Jeśli poszukujecie takiej dzikości i spontaniczności jak w poprzednich książkach tego autora, to możecie się poniekąd rozczarować. Ich dzikość wygląda bowiem obecnie nieco inaczej a w życie zakradła się przyjemna rutyna dnia codziennego. Życie i świat codziennie się zmieniają. Podobnie jak Ola i Karol. Ja to lubię i doceniam. Teraz kroczą przez życie w trójkę, ale my nadal poznajemy inne kraje ich oczami. Nadal możemy się w tym wszystkim zatracić i kibicować im, aby pokazali swojej córce jak największą część świata.
Jak zwykle czyta się lekko i przyjemnie. Fajnie zobaczyć, że nas, ludzi z humorzastymi kamperami, jest więcej 😉 Dodatkową wartością dla niektórych czytelników mogą być opisy vanlife’a z dzieckiem i porady w tym temacie.
Mimo paru gaf meryrorycznych, o których pisałam w mediach społecznościowych i które już zatoczyły chyba pełen krąg wśród "turkoholików" uważam, że to bardzo dobra książka. Nie dość, że bardzo ciekawie opisuje Turcję i jej wiele twarzy, zachwyca się jej różnorodnością i kształci, to jeszcze ma dodatkową funkcję edukacyjną: o tym, że jednak się da podróżować z dzieckiem, o tym, jak podróżować świadomie i jak naprawdę ważna jest natura - nasza i ta dookoła nas. Dodatkowo oczywiście pięknie zdjęcia, które sprawiają, że książka jest prawie jak album. Czyli: trochę się boczę na Busy, ale i tak nadal ich kocham.