Szczerze o wszystkich pułapkach życia w rozmiarze XS O wszystkim, czego nie powiedzą ci znane trenerki fitness, o czym nie przeczytasz w internecie i na stronach lifestyle'owych magazynów, z rozbrajającą szczerością opowie Ci autorka tej książki. W jaki sposób się odchudzać, by nie stać się wieszakiem, a mieć kobiece kształty? Cardio, interwały, a może trening siłowy? Co ćwiczyć, by mieć piękne ciało i jak często ćwiczyć, by się nie przetrenować? A przede wszystkim jak wyrobić w sobie zdrowy dystans do nierealnego, bo wykreowanego przez media świata, w którym liczy się tylko rozmiar XS? Marta Kieniuk-Mędrala udowadnia, że obsesja na punkcie bycia fit to jedna z najniebezpieczniejszych pułapek naszych czasów, a obietnica osiągnięcia pełni szczęścia po zrzuceniu kolejnych kilku kilogramów nigdy się nie spełnia. Zamiast po raz kolejny w tym tygodniu pędzić na siłownię, znajdź czas, by przeczytać tę książkę. Może się okazać, że to najlepsza rzecz, jaką zrobiłaś dla siebie w ostatnim czasie.
To jest pamiętnik i tym powinien pozostać. Dużo myśli autorki, niekoniecznie zgodnych z prawdą czy aktualnym stanem wiedzy. Rozumiem przejścia, kibicuję akceptacji i zdrowieniu. Ale ich elementem nie powinno być to wydanie, które nic nie wnosi, a niektórym może szkodzić
Książka z jednej strony potrzebna, ważna i mająca w sobie historię osoby z zaburzeniami odżywiania. Pokazująca jak autorka sobie radziła ze wszystkimi przeciwnościami związanymi ze światem FIT czy social mediami. Z jednej strony pisze „nie słuchajcie tych i tamtych” z drugiej sama pisze komuś jak powinien się czuć i co robić, aby było dobrze. Niby pamiętnik, ale jednak poradnik. „Wiem lepiej”, „wiem bo sama sprawdziłam”, „z zaburzeń odżywiania da się wyjść prosto”, „to proste”. A i jeszcze jedna rzecz, która mnie wkurzyła „to nasza wina, ze się tak czujemy”, a pójście do psychologa to „strata czasu i pieniędzy”. No, cóż. Jestem innego zdania. Gratuluję wyjścia samemu z tak trudnych zaburzeń.
Jest to książka o hipokryzji, zarówno autorki (świadomej problemu) jak i mediów. O zaburzeniach odżywiania, które potrafią być studnią bez dna.
Interesująca pod wieloma względami, jak bardzo mass media na nas wpływają, jak same potrafimy się psychicznie i fizycznie linczować, jak bardzo perfekcjonizm jest zabójczy, oraz, że mimo wszystko, mimo różnych historii zawsze należy mieć nadzieję, ponieważ żadna sytuacja nie jest permanentna.
Oceniam raczej nisko, ponieważ nie jest to najbardziej porywająca opowieść, a kunszt pisarski pozostawia wiele do życzenia.
Gdybym miała polecić jakieś książki o podobnej tematyce, to „Hunger” albo „Głodne. Reportaże o niejedzeniu”
Kurde no nie było to nic odkrywczego. Może gdybym sięgnęła po nią kilka lat temu doceniłabym ją bardziej. Jednocześnie myślę, że niektórym może naprawdę pomóc zrozumieć pewne rzeczy. Powiedziałabym, że to pamiętnik autorki i zbiór jej przeżyć