Trudno o ,,Przypadłości’’ rozprawiać inaczej niż w samych superlatywach, i mówiąc szczerze - wcale nie odczuwam potrzeby, by zaprzeczać owym; pisarstwo Tomka Sablika zasługuje na gromki poklask, więc chciałabym, żeby każdy kto zechce sięgnąć po tę właśnie powieść, był w pełni świadom jej wyjątkowości.
Bo ,,Przypadłość”, choć pozornie wpisująca się w ramy gatunku stricte – powiedzmy - rozrywkowego, udanie przełamuje pewne ograniczenia i znacznie wykracza poza jego utarte schematy. To szalenie niejednoznaczna, oryginalna, a zarazem nastrojowa historia; pełna napięcia, tajemnic, niedomówień, jednak mimo to - mocno sfokusowana na właściwych emocjach oraz swych wyrazistych bohaterach.
Pod płaszczykiem cichej, kameralnej i nieco intymnej narracji, Tomek Sablik umieszcza prawdziwą istotę tej pozornie prostej opowieści. W oparciu o rozbudowaną warstwę psychologiczną tworzy postaci tragiczne; osadzone w byle jakiej codzienności, rzucone na pastwę losu, na pasmo traum mających początek w dalekiej przeszłości, kreśli im drogę okupioną jeszcze większym bólem; obarcza ich barki ciężarem bezwarunkowego zła, które doprowadzi je albo do ostatecznego upadku, albo przywiedzie wprost ku samym bramom piekieł; od nich samych zaś zależeć będzie jaką drogę obiorą i jak ukierunkują przeznaczenie.
Wydawałoby się, że w przypadku literatury grozy, podobny zabieg okaże się przysłowiowym ‘strzałem w kolano’; w końcu horror stoi dosadnością, brutalnością, szybką akcją i konkretnymi wrażeniami, niekoniecznie prozą powszedniości - nawet jeśli ta jest podszyta swego rodzaju dramatyzmem - ale autor udowadnia na tym polu jedno: że można.
Można na bazie analizy ludzkich zachowań, ich słabości, ułomności, na podstawie eksploracji najodleglejszych zakamarków umysłu, stworzyć historię wcale niemniej straszną niż te, które tworzyli topowi przedstawiciele gatunku. Nawet zdecydowanie bardziej przerażającą od wymyślnych, fantastycznych stworzeń czających się za drzwiami szaf, bo umiejscowioną wśród tego, co nam tak dobrze znane; pozornie zwyczajne, komfortowe, swojskie.
Tomek Sablik nie boi się zajrzeć pod fasadę iluzorycznej spokojności i nie boi się pokazać swemu czytelnikowi jej ciemnej strony. Robi to jednak w sposób zupełnie naturalny, pozbawiony taniej sensacji i zbędnej nachalności, przeciwnie. Wybrzmiewa w tych akapitach pewna subtelność, dojrzałość i trafność przedstawianych spostrzeżeń.
Jako uważny obserwator otaczającej nas rzeczywistości, potrafi odmalować ją niezwykle sugestywnie, z zachowaniem wszystkich najistotniejszych elementów, w tym także – uczuć.
,,Przypadłość’’ nie jest rollercoasterem emocjonalnym. Rozwija się stopniowo, podążając za swoim własnym rytmem, skupiona bardziej na nastroju, aniżeli ekscytującej fabule - uderza przy tym jednak celnie i dosadnie w odpowiednie struny duszy, wzbudzając w czytelniku całą gamę emocji – od poruszenia, poprzez drżenie, na zimnym lęku oblepiającym ogłupiały umysł, skończywszy.