Na autostradzie łączącej Katowice z Krakowem grupa zamaskowanych postaci zatrzymuje luksusowe bmw i porywa kierowcę. Ofiarą okazuje się profesor Jan Potocki, milioner ze Śląska, pionier nowoczesnych technologii nad Wisłą. Sprawa przypadkiem trafia na biurko Wilhelma Borsztajna, kiedyś obiecującego detektywa, dzisiaj zdegradowanego aspiranta sztabowego w katowickiej drogówce, który na własną rękę rozpoczyna śledztwo i rusza tropem porywaczy. Czy sprawa Potockiego okaże się przepustką do wielkiego powrotu i zaspokojenia uśpionych ambicji? Borsztajnowi pomaga Zuzanna Fuchs – analityczka finansowa, której niezwykła intuicja jest czymś więcej niż tylko szczęśliwym przypadkiem. Tropy prowadzą do ultranowoczesnej siedziby firmy Quantum-Fuel, której właścicielem jest porwany Potocki. To właśnie tu pod okiem budzącego grozę Maksymiliana Kutza przeprowadzane są eksperymenty z komercyjnym wykorzystaniem fenomenu splątania, zjawiska, które łamie reguły otaczającego nas świata, nazywanego przez Alberta Einsteina „upiornym oddziaływaniem na odległość”… Literacki debiut Łukasza Szustera to thriller z elementami kryminału, który strona po stronie odsłania mroczne zakamarki ludzkiej duszy. Aż do wybuchowego finału.
Na autostradzie A4 zostaje zatrzymane luksusowe auto i znika jego kierowca. Ofiarą okazuje się bogaty profesor Jan Potocki, działający na polu nowoczesnych technologii. Sprawą na własną rękę zajmuje się Wilhelm Borsztajn, który kiedyś był na wysokiej pozycji, ale jedno śledztwo spowodowało, że spadł na najniższe szczeble.
Mam wrażenie, że tytuł książki nie dotyczy tylko tego efektu splątania oraz eksperymentów nad nim, ale również tego jaka ta historia staje się z czasem. Pierwsza połowa książki była bardzo obiecująca, ale druga, gdzie wchodzą już elementy nadprzyrodzone.. no tutaj mam już zgrzyt, bo wprowadziło to niepotrzebny chaos do lektury. Czasami faktycznie miałam problem, żeby się w tym wszystkim odnaleźć, by na końcu uznać, że nie było to potrzebne, żeby lektura była atrakcyjna. Szkoda, że autor też nie pokusił się, żeby stworzyć coś nietuzinkowego przy postaciach tylko wykorzystał najniższą linię oporu dotyczącą przeszłości i nie podziałał wiele na teraźniejszości.
Dosyć specyficzna pozycja, także nie polecam i nie odradzam, trzeba samemu spróbować. Ode mnie dwie gwiazdki - było okej, ale nic poza tym.
Z jednej strony wciągająca i intrygująca, z drugiej natomiast dziwna i przesadzona. Szczególnie końcówka moim zdaniem nie połączyła się dobrze z resztą książki. 2,5/5
"Splątani" to książka, wokół której zrobił się całkiem spory szum i nic dziwnego, ponieważ to debiut Łukasza Szustera. A czy wart uwagi?
Dla mnie zachęcająca do lektury już była sama okładka, opisu nie czytałam z zasady, ale Wydawnictwu Videograf ufam, bo wiem, że ich książki w ogromnej większości przypadają mi do gustu i są po prostu świetne. Ale nie mówiłam hop przed przeczytaniem, no bo jak to tak, nie samymi zachwytami nad okładką czytelnik żyje, prawda?
Więc o czym jest ta książka? A przede wszystkim jest to kryminał zmieszany z thrillerem lub odwrotnie, thriller z elementami kryminału. Nie zaczyna się od znalezienia trupa, a od porwania milionera. Dzieje się to na trasie Katowice - Kraków i jest to o tyle dziwne, że pojawiają się cztery zamaskowane osoby trzymające się za ręce postanawiające faceta uprowadzić. Cóż, bogaty człowiek, to i pomyślicie, że takie rzeczy się zdarzają, ale nie, to nie jest tak oczywisty pomysł na powieść kryminalną.
Sprawa trafia do policji, a tam na biurko człowieka, który niegdyś zapowiadał się na genialnego detektywa. Wszystko to jest o tyle dziwne, że to przypadek, bo został on zdegradowany do aspiranta i nie powinien się sprawą zajmować. Jednak postanawia na własną rękę poprowadzić śledztwo. Usilnie chciałby wkupić się w łasi i na powrót mieć szansę na bycie detektywem?
Dla mnie debiuty to są książki, po które coraz częściej i coraz chętniej sięgam, bo faktycznie nie wiem czego się spodziewać, nie znam autora i może mnie zaskoczyć pozytywnie lub od razu skreślić swoje nazwisko w moich oczach. Na szczęście w dużej części są to faktycznie bardzo udane debiuty i nie ma się zbytnio do czego przyczepić. Tak też jest w tym przypadku. Książka jest napisana naprawdę dobrze, dopracowane są szczegóły i czyta się bardzo szybko.
No właśnie, a propos czytania szybko, to w "Splątaniu" powoduje to fakt, że mimo, że autor wchodzi w bardzo nowoczesne technologie, to jednak robi to na tyle przystępnym językiem, że czytelnik się nie pogubi i wie o co chodzi, a jednocześnie nie czuje się traktowany jak niedouczona osoba, której trzeba tłumaczyć podstawy i autorzy często to robią wyjaśniając nawet najdrobniejsze i najprostsze regułki.
Oprócz tego, mamy genialnie wykreowanych bohaterów. Niby znów aspirant z problemami, zdegradowany, prowadzący śledztwo na boku, a jednak nie jest to znów to samo i powielenie schematu. Tych postaci jest w książce sporo i każdej należycie autor poświęcił uwagę.
Cóż, akcja mknie, jest napięcie, jest śledztwo więc jak dla mnie ten dreszczowiec pomieszany z thrillerem tworzy bardzo dobrą książkę. Czekam na kolejne powieści autora niecierpliwie i nie pozostaje nic innego jak pogratulować i jemu i wydawnictwu.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Videograf.
„Splątani” to gatunkowy mix, thriller z elementami kryminału i dodatkiem wątków paranormalnych. Prawdę mówiąc tych ostatnich nie spodziewałam się znaleźć w powieści, nawet mimo dość oczywistego nawiązania do nich w opisie książki. Kluczowym elementem powieści jest zjawisko splątania kwantowego, które Einstein nazywał „upiornym oddziaływaniem na odległość”. Autor we wstępie do książki objaśnia trochę, na czym ten efekt polega. Co potrafią osoby obdarzone takim talentem, okazuje się dopiero podczas lektury. Muszę przyznać, że chociaż ta paranormalna część powieści dość mocno mnie zaskoczyła już samym faktem, że w niej jest, podobała mi się. Sprawiła, że jej fabuła jest zdecydowanie niebanalna i została w tej sposób urozmaicona. Autor bardzo zgrabnie wplótł do niej wątki paranormalne, dzięki czemu powstała absorbująca i intrygująca mieszanka. Śledztwo, które z pomocą obdarzonej nadnaturalną intuicją Zuzanny Fuchs prowadzi Will, od początku nie jest zwyczajnym śledztwem. Oprócz wielu niewiadomych, pojawiają się w nim coraz bardziej tajemnicze elementy, włączając w to nadprzyrodzone zdolności niektórych bohaterów.
Początek lektury nie jest łatwy. Najpierw wstęp przybliżający nieco efekt splątania. Później wspomnienia Borsztajna z prowadzonego przez niego śledztwa, które zakończyło się fiaskiem i jego degradacją z dobrze zapowiadającego się detektywa do zwykłego „krawężnika”. Następnie kolejne wydarzenia i nowi bohaterowie. Początkowo panuje lekki chaos, pojawia się na raz wielu bohaterów i ciężko się odnaleźć. Ale niedługo później dochodzi do porwania profesora, rola poszczególnych osób w powieści klaruje się i dalej się przez książkę dosłownie płynie. Bardzo wciąga, lekko i przyjemnie się ją czyta, chociaż trzeba się skupić, aby nic nam nie umknęło. Ciekawostką są w powieści odniesienia do prawdziwych wydarzeń, jak chociażby do katastrofy budowlanej (zawalenia się dachu hali) na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich, a także gry słowne i zabawa językiem. Od razu można zauważyć, że nazwiska, jakie noszą bohaterowie (a na pewno część z nich) sporo o nich mówią. Nazwisko Willa to Borsztajn, czyli potocznie krawężnik, Zuzanna z kolei od początku mówi o tym, jak dużo ma szczęścia, a właściwie godną pozazdroszczenia intuicję, a nazywa się Fuchs. Przypadek? Nie wydaje mi się. Najmocniejszą stroną powieści są po pierwsze jej bohaterowie, wyraziści, nieszablonowi i tacy ludzcy, po drugie wartka akcja i po trzecie doskonale poprowadzony wątek kryminalny, pełen napięcia, grozy, dość widowiskowy. I taki, którego nie daje rozwikłać się przed zakończeniem powieści. Które, swoją drogą, jest oszałamiające. I zapowiada kolejną część, na którą z niecierpliwością czekam.
„Splątani” to nieoczywisty, zaskakujący, pełen tajemnic, godny polecenia kryminalny debiut, po który warto sięgnąć. Do czego oczywiście gorąco zachęcam.
Na auststradzie pomiędzy Katowicami i Krakowem grupa zamaskowanych postaci zatrzymuje luksusowe bmw i porywa kierowcę. Ofiarą okazuje się Jan Potocki, jeden z najbogatszych ludzi ze Śląska. Wilhelm Borsztajn, kiedyś obiecujący detektyw dzisiaj aspirant drogówki. To właśnie na jego biurko trafia sprawa porwania milionera. Will rozpoczyna śledztwo na własną rękę. W pościgu za porywaczami pomaga mu Zuzanna Fuchs- analityczka finansowa z niezwykłą intuicją. Wszystkie tropy prowadzą do siedziby firmy Potockiego, gdzie pod okiem Maksymiliana Kutza przeprowadzane są eksperymenty z komercyjnym wykorzystaniem splątania.
Wiecie czym jest splątanie? Jeżeli nie, to się nie martwcie, ja do momentu sięgnięcia po książkę też nie wiedziałam co to pojęcie oznacza, ale Autor zadbał o czytelnika i już na wstępie wszystko dokładnie objaśnia. "Splątani" to fenomenalny debiut Łukasza Szustera. Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w tę niebanalną ale jakże intrygującą fabułę. Choć fantastyka i fizyka kwantowa to zdecydowanie nie moja bajka, to miszmasz jaki stworzył Autor kupił mnie w stu procentach. Książka napisana jest prostym i lekkim w odbiorze językiem, nie ma zbędnych opisów wszystko zgrabnie się ze sobą łączy, co sprawia, że dosłownie płyniemy przez karty powieści. Bardzo polubiłam głównych bohaterów, wyraziście wykreowani, bardzo oryginalni. Nie żałuję czasu spędzonego na lekturze, podczas czytania ani przez moment nie czułam sie znużona, wręcz przeciwnie, czytałam z wielkim zainteresowaniem. Ja jestem w pełni usatysfakcjonowana. Jeżeli lubicie mieszanki gatunkowe i wątki paranormalne to ta pozycja koniecznie powinna znaleźć się na Waszej liście. Gratuluję Autorowi debiutu i czekam z niecierpliwością na kolejne książki!
- mocno potoczny język – nie pasuje mi to, bo po połączeniu kryminału z fizyką kwantową i paranormalnością spodziewałam się ambitnej lektury, a tu takie pospolite czytadło. - męski punkt widzenia ocierający się o obleśność – każda kobieta musi mieć niezłe ciało, fajne cycki, zgrabne nogi i extra tyłek i każdą kobietę trzeba najpierw zlustrować od stóp do głów. - dużo wątków, chaotycznie.
Pierwszy raz się spotkałam z takim połączeniem gatunków, kryminał podszyty troszkę jakby sci-fi? Do tego osadzony w Śląskich realiach :) udany debiut i czeka na kolejne książki 📚
To miało potencjał, ale chaos, który zastałam był dla mnie nie do przejścia. Niestety. Może to wina mojego zmęczenia i roztargnienia, ale nie byłam w stanie ogarnąć niektórych wątków, skąd się wzięły i co to w ogóle za postacie. Były dla mnie fragmenty zupełnie zbędne i niepotrzebne totalnie. Takie, które nic nie wnosiły do fabuły ostatecznie. Niesamowicie podobało mi się wykorzystanie splątania kwantowego i tego że mogłam się czegoś o tej teorii dowiedzieć. Chętnie poznam kolejny tom bo może być lepszy niż ten. Plusik za zakończenie! Minusik za akcję na A4 na końcu bo dla mnie to było za bardzo.