,,Dom pachnący pomarańczą,, czyli sentymentalna podróż do lat 80 i 90 -tych . Opowiadanie pełne emocji i ciepła,które przeniesie Was do czasów Waszego dzieciństwa. Każdy odnajdzie tu siebie bo czy mieszkaliśmy na wsi czy w mieście czy na południu czy północy Polski wspomnienia mamy bardzo podobne.
3.5 To było niesamowite przeżycie to przeczytać i przenieść się w tamte lata! Co prawda słuchałam w audio ale książka pod koniec miała taki fajny aneks i pytania a’la quiz, fenomenalne!
W ubiegłą niedzielę piknął mi Messenger. Wiadomość od mojej kuzynki @jeny_co_tu_czytac brzmiała: "Ja już po lekturze. Nie oderwiesz się!" i link do tego audiobooka. Pomyślałam, co ona mi tu wciska. Włączyłam i przepadłam na amen. Wspomnienie goniło wspomnienie, a wzruszenie wzruszenie. Najczęściej jednak słuchałam z uśmiechem na ustach, kiwając wciąż głową... no tak przecież było. O czym jest ta książka? O moim pokoleniu, o ludziach, ktorych dzieciństwo i młodość przypadła na lata 80te i 90te. Ja jestem trochę starsza od autorki i wczesne dzieciństwo to były lata 70te, a w 90tych byłam już dorosła, ale ja to wszystko znam i pamiętam. Każde pokolenie wspomina dawne lata, ale my chyba możemy czuć się uprzywilejowani. Zobaczcie jak wielka zmiana zaszła w ciągu naszego życia. Od siermiężnego PRLu, w którym "wszyscy mieli gówno ale po równo", do kapitalizmu, gdzie wszystko jest, ale nie wszystkich stać. Czy wtedy było lepiej? Pewnie że nie, ale żyło się inaczej. Sąsiad to była rodzina, a nie obcy któremu czasem nawet dzień dobry się nie mówi. Nie było komórek, ale dzieci znikały z domu na cały dzień i nikt się nie martwił o ich bezpieczeństwo. Nie było nic, ale jak koleżanka wpadła pobawić się po szkole, to zawsze dostała obiad. Kiełbasa, wędlina, chleb - wybór niewielki, ale smak jakiego dziś nie odnajdziemy. Donaldówa z Pewexu, której chciałabym posmakować jeszcze choć raz w życiu. Potrafiliśmy bawić się wszystkim - furorę robiły "złote myśli". Ja miałam te standardowe, ale mojej młodszej siostrze, rówieśniczce autorki, pomogłam zrobić takie z odjechanymi pytaniami i strasznie żałuję że zginęły. Tyle przedmiotów, które dziś budzą u młodych zdziwienie - moje córki zobaczyły kiedyś kalkę maszynową i wołały że mają magiczny papier, a walkmana nie umiały nawet otworzyć. Mam tyle wspomnień, tak bardzo podobnych do tych autorki. Dla mnie też Święta miały ten niezwykły smak i zapach pomarańczy. Pani Moniko, bardzo dziękuję za te dwie godzinki wspomnień, snute ciepłym głosem Marii Seweryn. Na końcu zadała Pani pytanie. Odpowiedź ode mnie... TAK!!!! Proszę o więcej!
Rozumiem zamysł książki, kronikarsko została zrobiona zasadniczo dobrze, jeśli ktoś szuka “Pamiętników Jana Chryzostoma Paska” ale w wersji lat osiemdziesiątych to polecam se przeczytać/przesłuchać. Ogólnikowo natomiast książka nie powiedziałabym, że jest dobra. Narracja nastoletnia jest bardzo umniejszająca nastolatkom, nie jest to na poziomie w ogóle ich umiejętności językowych, a bardziej jakby 10 latka to pisała. Została ta perspektywa całkowicie zinfatylizowana i o ile rozumiem, iż każdy dojrzewa w swoim tempie, to od wydanej książki oczekiwałam wyższego poziomu i umiejętności nazywania rzeczywistości. Nawołuje ta książka to pewnych refleksji, np nad prędko upływającym czasem, by się zatrzymać, docenić rzeczywistość, w której żyjemy, mówić bliskim to jak ich kochamy, bo może ich zabraknąć. Są to dobre i wartościowe przedmioty rozważań, na których oczywiście warto się zatrzymać i spojrzeć na swoje codzienne życie w ich kontekście, jednak znów uważam, ze zostały potraktowane po macoszemu, można by było je poruszyć dużo lepiej a nie tak po prostu, a żeby sobie były. Czy uważam czas poświęcony tej książce za zmarnowany? Nie, ale czy poleciłabym tą książkę dalej, też raczej nie. Zapewne użyje jej w swoim życiu jedynie jako kontekstu literackiego lub rozmawiając na temat przeszłości moich rodziców (chodź dosłownie praktycznie o wszystkim, co było w tej książce, usłyszałam wcześniej z ich ust). Ta książka ma wartość (zapewne wzrośnie ona w perspektywie lat gdy pokolenia naszych rodziców już zaczną odchodzić, a ich historia zostanie jedynie w naszej pamięci i na kartkach papieru), lecz ta, za przeproszeniem, cholerna narracja zepsuła mi całą przyjemność z czytania tej nostalgicznej historii.
Zdecydowanie książka autobiograficzna. Niestety, z całym szacunkiem do doświadczeń autorki, słuchanie tej książki było jak poznawanie pamiętnika randomowej dziesięciolatki (a właściwie baaaaaaaardzo sentymentalnej dorosłej). Książkę można streścić słowami “a tu synu, po maturze chodziłam na kremówki”, albo “kiedyś to były czasy”. Nie ma tu fabuły, jest tylko nostalgia i wiem, że to miłe sobie czasami przypomnieć jak to było w dzieciństwie, wiele doświadczeń tutaj opisywanych jest zresztą zgodne z moimi. Na dłuższą metę nie jest to jednak ciekawe, nawet jeśli książka trwa w audiobooku tylko dwie godziny. Można sobie odhaczać jak w jakimś bingo rzeczy z lat 90tych, o których tu mowa, bo to opowiadanie to tak naprawdę po prostu wymienianie iconic rzeczy z tej dekady - BRAVO? check - gra w gumę? check - kiedy obiad? jak się ziemniaki ugotują!! check - kilka tytułów iconic filmów i popularnych wtedy zespołów? check - ale się fajnie na pasterkę chodziło, kolana w śniegu i zasypiańsko w kościele? check - NIE SIEDŹ TU BO WILKA DOSTANIESZ!!!1!1!11!!1 check - pasta aqua fresh kc? check
Zupełnie nie mój klimat, bo o ile miło mi się słucha o latach 90tych i 00 (pozdrawiam podcastex), o tyle fajnie jest z książki wynieść coś więcej niż v i b e
Trochę takie bingo, wymienianie charakterystycznych cech, rzeczy, wydarzeń dla lat 80/90/00, ale bez większego pogłębiania tematu i dodania czegoś więcej. Książka brzmiała jak przepisany pamiętnik dziecka albo artykuł typu top 10 rzeczy z lat 90. Nie do końca podobała mi się też bardzo prywatna część przed aneksem oraz sam aneks, który był właśnie taką suchą listą wymienianych rzeczy - ta „końcówka” stanowiła aż 1/4 książki. Liczyłam na coś innego
Nic, co tak cudownie przenosi czytelnika (tu: słuchacza) w duchologiczne czasy, nie zasługuje na niską ocenę. Nie ma pięciu gwiazdek, bo forma jest bardzo krótka - po wysłuchaniu, oprócz reaktywacji wspaniałych wspomnień z dzieciństwa, został niedosyt, że to już koniec. Troszkę fabularyzacji, jeszcze większa porcja '80/'90 i byłoby perfekcyjnie.
Książka bardzo słabiutka. Absolutnie oparta na nostalgii i pewnie dlatego ma dość wysokie oceny. Gdyby wyjąć z niej wszystkie punkty, które wywołują reakcje: ‘ojej, pamiętam!’ To nie ma w niej nic. Ewidentnie to historia mocno osobista dla autorki, więc trudno mi było dać jej 1 punkt, ale książka pisarsko naprawdę słaba moim zdaniem.
Bardzo dobry audiobook. Myślę, że jak ja będę miała 40 lat to będę miała dokładnie takie same wspomnienia, jak o moim dzieciństwie, jak główna bohaterka o swoim.
Czy to grafomańskie posty na fejsie starszej pani? Czy pamiętnik dziesięciolatki, który przetrwał kilkadziesiąt lat? Szkoda mi tych dwóch godzin, które na to poświęciłam.