"Blisko, coraz bliżej" autorstwa Danuty Awolusi to na wskroś kobieca książka. Jest to moje drugie spotkanie z tą autorką, która zachwyciła mnie już przy opisywaniu własnych zmagań z odchudzaniem. W tym przypadku widać kilka punktów wspólnych, cechujących jej pióro takich jak: dbałość o szczegóły, wciągający sposób pisania i ogromny szacunek nie tylko do kobiet, ale do człowieka jako takiego.
"Blisko, coraz bliżej" to nie jest kolejna książka o seksie. Kryje się w niej zdecydowanie coś więcej. Znajdziemy tutaj także m.in.: relacje z partnerem/ partnerką, dorastającymi dziećmi, sposoby na zabicie związkowej rutyny, czy podejmowanie bardzo trudnych, życiowych decyzji.
Z zapartym tchem poznawałam losy wspaniałych, lecz tak bardzo różnych od siebie kobiet pochodzących z jednej, wielkiej rodziny. Najbardziej do gustu przypadła mi Gosia, która była szczera i bezpośrednia. Jako trenerka seksualna wprowadzała kobiety zamknięte w rolach matek i żon w meandry przyjemności, odblokowując kobiece pragnienia, burząc tym samym "grube mury wstydu i braku wiedzy", który w głowach kobiet był budowany przez lata.
Kolejną inspirującą bohaterką była Jagoda. Pełna życia i uśmiechu kobieta, która nie potrafiła usiedzieć na miejscu. Mimo wypadku samochodowego, nie utraciła determinacji i chęci do życia. Pozostałe bohaterki też są oczywiście godne uwagi, lecz warto pozostawić Wam drogie czytelniczki co nieco do odkrycia.
Jeśli chodzi o minusy tego tytułu, to niestety muszę wskazać na męskie postaci. Ja nie wiem dlaczego jestem w tej kwestii tak wymagająca. Faceci u Awolusi byli pozbawieni charakteru. Jeśli "czymś zabłysnęli" to za chwilę okazywało się, że miało to swój powód.
Podsumowując: "Blisko, coraz bliżej to tytuł zdecydowanie wart poznania, także babeczki sięgajcie po tą książkę śmiało. Nie jeden raz się uśmiejecie, wzruszycie, a być może utożsamicie się z którąś bohaterką lub bohaterem. Takich książek, gdzie kobiety solidarnie trzymają się razem chcę więcej.
Mnie nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejną książkę od Danuty Awolusi, bo coś mi się wydaje, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.