W życiu zdarzają się różne wypadki, ale wpaść do grobowca w tajemniczych ruinach? To się nie zdarza każdemu!
Zwiedzanie tajemniczych ruin kończy się dla dwudziestopięcioletniej Sary katastrofalnie. Wraca ze świata śmierci w towarzystwie niechcianego głosu, który pojawia się w jej głowie. Podczas desperackiej ewakuacji zabiera upiornie wyglądającemu szkieletowi ludzkiemu misternie zdobioną szkatułkę. Wiedziona ciekawością – zagląda do środka, co zmienia jej życie nieodwracalnie.
Sara wkracza w świat magii, który już dawno zaplanował jej przyszłość. Poznaje mężczyznę skrywającego wiele sekretów, który wydaje się ucieleśnieniem jej pragnień. Odkrywa w sobie magiczne talenty i szybko dowiaduje się, że korzystanie z nich ma wysoką cenę. Jakby mało jej było przygód, wraz ze swoimi znajomymi zostaje wplątana w zagadkowe morderstwo, a próba odkręcenia tego szaleństwa kończy się podróżą w czasie. Dziewczyna jest pewna, że sprawy nie mogą się jeszcze bardziej skomplikować… Ale los wie swoje, czyż nie?
Pasjonująca opowieść Agnieszki Kotuńskiej wciąga bezlitośnie! Dajcie się porwać bohaterom, których autorka nakreśliła z rozmachem i polotem.
"(…) Powoli zaczynałam się uspokajać. – Dlaczego mam blizny? – A czy zranione ciało regeneruje się, nie pozostawiając żadnych śladów? – odpowiedział pytaniem na pytanie. – Myślałam, że zaklęcie… – Igra z czasem i tyle. Przyspiesza regenerację. Nie ożywisz nim zmarłego. – Czy jesteś w stanie zdjąć ten amulet? – Wyrwałam swoje ręce z jego objęć, po czym złapałam za talizman. – Musiałbym cię zabić."
Nie wiem, co myślę o tej książce. To było takie zagmatwane, nigdy nie było wiadomo, co się zdarzy. Początek był powolny , chociaż jak teraz myślę, to nim dobrnęłam do połowy książki, to główna bohaterka mogła zginąć tak ze 3 razy. Ale na początku jeszcze ogarniałam, potem to istne szaleństwo. Bardzo nie podobał mi się błyskawiczny romans, nim doszłam do 50% już byli razem, skąd to uczucie i zaufanie. Jeszcze patrząc na to, kim była wcześniejsza ukochana i w ogóle z tym całym przeznaczeniem...Wątek romantyczny zdecydowanie na minus.
Potem akcja ruszyła z kopyta i pędziła na łeb na szyję. Za szybko, za dużo. Przez to było wszystko niedokładnie opisane i nie do końca mogłam nadążyć oraz poczuć jakiś związek z bohaterami czy wczuć się w ich emocje. Niektóre wydarzenia były niepotrzebne, a niektóre fragmenty wręcz absurdalne. Ni z tego ni z owego pojawili się agenci federalni. Wykradanie zwłok z kostnicy, podróże do przeszłości i światów równoległych, można było się pogubić w tych wszystkich wątkach.
Najbardziej przeszkadzało mi chyba to pisanie po łebkach, przydałoby mi się zwolnienie tempa i obszerniejsze przedstawienie wszystkiego. Dodatkowo to dodanie bezsensownych, nic nie wnoszących wydarzeń, w niektórych momentach to było jedno wielkie wtf. System magiczny i to manipulowanie czasem na plus. Parę pomysłów mi się podobało, więc sięgnę po następna książkę autorki, tylko mam nadzieję na lepszy wątek miłosny plus przemyślenie ilości i umiejscowienia poszczególnych wątków.
Był taki czas, kiedy królowała u mnie fantastyka. Zanurzałam się w światy kreowane przez J.R.R Tolkiena, F.Herberta, Ursulę K. Le Guin, A. Norton, czy A.Sapkowskiego. Dziś znacznie rzadziej sięgam po ten gatunek. Trudno jest doścignąć mistrzów fantastyki.
"Laiko Medis - Kraina Cienia" Agnieszki Kotuńskiej trafiła do mnie dzięki booktour.
Autorzy fantastyki mają nieograniczone możliwości w kreowaniu własnych światów , bohaterów i fabuły, która zwykle odnosi się do motywów dobra i zła. Laiko Medis to trochę trochę baśń przeplatana fantastycznymi krainami, gdzie można sterować czasem i przestrzenią. Jest trochę magii i legend, i bohaterka, pozornie zwykła dziewczyna, której życie przewraca się do góry nogami, gdy okazuje się wcale nie taka zwyczajna. Jest wątek romansu, który niekoniecznie do mnie przemówił i oczywiście zły charakter, którego nie rozgryzłam. Lubię odkrywać nowe światy, ale nie bardzo podobały mi się niektóre relacje - szczególnie jedna mocno przemocowa i nie chodzi tu o typową walkę między dobrem i złem. Dużo się dzieje, a autorka nie oszczędza swoich bohaterów. Podobał mi się język stworzony przez autorkę, to zawsze jest wyzwanie, ale też uatrakcyjnia historię. To pierwszy tom serii i czuję lekki niedosyt, dlatego jak będę miała okazję sięgnę po drugi tom.
Sama książka jest ładnie, starannie wydana, a ja najbardziej polubiłam maleńkie ilustracje rozpoczynające każdy rozdział.
"Laiko Medis. Kraina Cienia" to książka, którą bardzo mi się podobała a zarazem nie podobała 🙈 Czemu jestem taka niezdecydowana? Autorka stworzyła cudowny świat, historia wciąga od pierwszej strony. Mamy tu rozbudowany system magiczny oparty na kamieniach. Magiczne księgi i czarnoksiężników a także podróże w czasie, które uwielbiam. Książka nie stroni od brutalności pojawia się tu nawet motyw gwałtu i dosłownie każdy może tu zginąć. Co więc mi się nie podobało? Sara, czyli nasza główna bohaterka, która była bardzo niedojrzała. Nie rozumiałam jej toku myślenia. Wszystko przychodziło jej bardzo łatwo i ze wszystkim bardzo szybko sobie radziła. Każda trudność na jej drodze, nawet ta najgorsza była przez nią od razu przyswajana i dziewczyna przechodziła do porządku dziennego. Jej relacja miłosna z Viktorem rozwinęła się za szybko. Wiem, że byli sobie przeznaczeni jednak to nie znaczy że od razu mają iść ze sobą do łóżka 🙈 więc tak, to był chyba największy minus tej książki. Cała reszta była cudowna. Nigdy nie pomyślałabym, że to debiut. Autorka pisze w sposób prosty a zarazem ciekawy. Od książki dosłownie nie da się oderwać. Niesamowite było to, że pomimo podziału na dobro i zło ta granica bardzo często była zacierana. Dobrzy nie byli wybielani, mieli swoje mroczne strony i tak samo było z tymi złymi bohaterami.. Potrafili okazać troskę i serce. Cała historia była pełna akcji i trzymała poziom od początku do końca. Jest mi tylko smutno bo nie przywiązałam się do żadnego bohatera. Nie stworzyłam więzi chociaż bardzo liczyłam na taką z Erykiem🤭 tak mam do niego słabość, to chyba przez to imię 🤣 Mimo, że bohaterowie mi nie pasowali to polecam wam tę książkę . Uważam ,że to co stworzyła tu autorka- świat, własny język, system magii - zasługuje na poznanie i zachwyty. A wiedząc, że jest to debiut, wierzę, że każda kolejna książka będzie tylko lepsza. Nie mogę się doczekać co Agnieszka Kotuńska nam jeszcze zaserwuje. Czuję, że jeszcze będzie o niej głośno nie raz.
Dziewczyna wraz z grupką przyjaciół wybiera się w ruiny zamku. Chwila nieuwagi, niestabilne podłoże i Sara wpada to starego grobowca. Przez obrażenia, których doznała przy upadku, powinna umrzeć. Jednak wraca, a wraz z nią tajemniczy głos w jej głowie. Podczas ewakuacji zabiera jednak coś, co zostało pochowane wraz z nieszczęśnikiem w grobowcu. Od momentu otworzenia tajemniczej szkatułki wszystko ulega drastycznej zmianie, a świat magiczny wyszedł z kart powieści i teraz rządzi światem dziewczyny. Co kryje się za medalionem, którego nie może zdjąć i co znaczą słowa spisane nieznanym językiem w ukrytej książce? Choćbym nie wiem jak się spięła, nie jestem wam w stanie opisać w poście wszystkiego, co tam się działo. Autorka zaserwowała nam magię, tajemnicze medaliony, teleportacje, różnie linie czasowe, podróże w czasie, przeznaczenie, morderstwo i jeszcze federalnych na ogonie. Nie ukrywam, że momentami szło się pogubić przez narzucone tempo, ale nie mogłam się od tego oderwać. Małe zamieszanie wprowadziło też połączenie narracji pierwszo i trzeciosobowej. Musiałam się do tego przyzwyczaić. Jestem bardzo wdzięczna za zamieszczenie słowniczka na końcu. Zostało wprowadzonych wiele nowych słów, które ubarwiło historię i dodało szczyptę magii. Wątek romantyczny był szybko poprowadzony, więc fani #slowburn będą raczej zawiedzeni. Nie zmienia to jednak faktu, że był ciekawie przedstawiony. Świat magiczny miesza się ze światem, który znamy na co dzień, co bardzo mi się podobało. Mamy nie tylko magów, czarodziejki, gawrony czy pantery, ale również prawników, architektów, dziennikarzy czy agentów federalnych zajmujących się zjawiskami paranormalnymi. Oba światy mają swoją linię czasową, którą mogą przekroczyć wyłącznie osoby magiczne. Tylko czy podróż w czasie, ingerencja w przeszłość to dobry pomysł? Co może przynieść drobna zmiana, którą wprowadzimy? Z jakiem efektem to się spotka, gdy postanowimy wrócić do przyszłości? Czy będzie do czego wracać? Z niecierpliwością czekam na drugi tom, nie wiem tylko czy bardziej czekam na Viktora czy Eryka 🖤
Macie ulubiony kamień szlachetny? Mnie zawsze ciągnęło do szafirów, może dlatego tak bardzo lubię kolor niebieski? A co powiecie na fantastyczną historię, pełną magii i kamieni szlachetnych, które są przekaźnikami mocy magicznej? Nie wiedziałam, że potrzebuję takiej książki i żałuję, że tak późno po nią sięgnęłam. Jeśli i wy macie ochotę się przekonać, czy to książka dla was to zapraszam was na recenzję “Laiko medis. Kraina cienia.” Agnieszki Kotuńskiej. Po kilkunastu stronach nie wiedziałam, co myśleć o tej książce, pomysł na wskrzeszenie kogoś przez krew, kojarzyło mi się z wampirami i ten pomysł mnie strasznie podkręcił. Wraz z płynącą fabułą, wszystko stawało się klarowniejsze i bardziej mi się podobało. Nie spodziewałam się, że książka, o której było tak cicho, tak bardzo przypadnie mi do gustu. Wszystkie tajemnice, magia płynąca z każdej strony i przeskoki między różnymi epokami, to było coś tak genialnego, że nie mogłam się od niej oderwać i gdyby nie tak trywialna rzecz jak sen, książkę pochłonęłabym w jeden dzień.
Sarę, główną bohaterkę poznajemy w bardzo niecodziennej sytuacji, jest na skraju śmierci. Zwiedzając ruiny przeklętego zamku, wpada do komnaty, prosto na trumnę, na którą kropla po kropli spływa jej krew. Sara wychodzi z tej opresji cało dzięki szczęściu i swojemu uporowi, jednak to jest tylko wyobrażenie Sary. Tak naprawdę żyje tylko i wyłącznie dzięki magii. Od tej pory śni się jej tajemniczy mężczyzna, oraz słyszy głosy w swojej głowie, a dzięki szkatułce i jej zawartości, którą ukradła z grobu, dzieją się magiczne rzeczy wokół niej. Magia, którą się posługuje, wydaje się jej pasować, nie sprawia jej praktycznie żadnego trudu, jakby naturalnie była stworzona dla niej. W chwili, w której poznaje tajemniczego mężczyznę i dowiaduje się, że jest ona jego wybawczynią, a on jej, zaczyna się jej magiczna przygoda. Przed Sarą zostaje postawione wiele zadań, ale również wiele się dowiaduje o swojej przeszłości, która okazuje się niezwykle odległa od obecnych czasów. Czy Sara się odnajdzie w nowej rzeczywistości?
Spotkaliście się z połączeniem narracji pierwszo i trzecioosobowej w jednej książce? Przyznam szczerze, że nie kojarzę powieści, gdzie było takie połączenie, lub nie zwróciłam jakoś na to uwagi. Jednak przy “Laiko Medis. Kraina cienia” rzuciło mi się to bardzo i na początku ciężko było mi na początku się do niej przyzwyczaić, jednak z czasem przestałam na to zwracać uwagę. Podczas lektury, zwróciłam uwagę na szybkie tempo wydarzeń. Miałam kilka zastrzeżeń do tych pędzących zjawisk, takich jak obezwładniająca miłość głównych bohaterów lub szybka nauka magicznych zaklęć przez Sarę. Oczywiście, wszystko w końcu zostało wytłumaczone i przestałam się irytować i rozmyślać o tym szybkim tempie. Jest jedna rzecz, która strasznie mi się nie podobała, zawsze mam bardzo niemiłe odczucia do scen gwałtu, jednak ta scena, która była przedstawiona w tej książce, bardzo mi uwierała, z powodu rozmyślań i odczuć osoby poszkodowanej. Jest to dla mnie ciężki temat i chyba zawsze będę się do czegoś przyczepiać podczas takich scen. Nie chce za dużo się na ten temat rozpisywać, ponieważ nie był to dominujący wątek, jednak bardzo irytujący i mam nadzieję, że nie zaspoilerowałam nic nikomu. Co do samych postaci występujących w książce, chyba wszystkich polubiłam, a jak nie polubiłam, to mnie zaciekawiły, nie były jałowe i potrafiły wciągnąć w swoją historię czytelnika. Jest to całkiem dobry debiut i polecam każdemu się z nim zaznajomić, a sama nie mogę się doczekać kolejnego tomu, bo tak się nie kończy książek. Oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, ponieważ nigdy nie pogardzę dobrym cliffhangerem. Podsumowując, pomysł bardzo mi się spodobał, mam kilka zastrzeżeń, jednak są one moim odczuciem wobec niektórych rzeczy i scen, które ostatecznie zostały gładko wyjaśnione. Polecam wam “Laiko medis. Kraina cienia” a wydawnictwu Vibe bardzo dziękuję za książkę i czekam na informacje w sprawie kolejnego tomu tej magicznej historii.
W ostatnim czasie zgłosiłam się do wielu autorów z propozycją recenzji ich książki. Jedną z nich była Agnieszka Kotuńska, która się zdecydowała nawiązać ze mną współpracę. Miałam przyjemność czytać jej książkę „Laiko medis. Kraina Cienia” Zacznijmy od tego, że książka jest bardzo dobrze napisana, język i styl autorki sprawiają, że czyta się ja szybko i przyjemnie. Fabuła jest interesująca i oparta na równych liniach czasowych, co jest ciekawe samo w sobie. Mimo tak wielu zmiennych wszystko jest ze sobą spójne, nie ma błędów logicznych czy dziur fabularnych. Autorka w interesujący sposób przedstawiła tu magię, jest to kolejna książka, która opisuje ją w niecodzienny sposób. Jest ona zależna od różnych czynników, nie jest to zwykłe machanie różdżką czy samo wypowiadanie inkantacji. Dodatkowo motyw przenoszenia się w czasie wnosi do lektury intrygujący wątek i sprawia, że jest ona inna niż stereotypowe książki, o tym mówiące. Wydarzenia po sobie następujące, są wciągające i sprawiają, że czytelnik chce poznać dalsze losy bohaterów. Plus do tego walka dobra ze złem, pokazana na podstawie relacji dwóch braci podnosi poziom adrenaliny. Książka ma w sobie aurę tajemniczości i mroku, gdyż ścierają się tutaj dwa światy, magii tej w dobrym wydaniu, jak i tej mroczniejszej, czarnej magii. Nietypowym elementem tej powieści, jest fakt, że autorka stosuje mieszany typ narracji, tzn. miesza ze sobą narrację trzecioosobową z bezpośrednimi relacjami w pierwszej osobie. Początkowo może to działać dezorientująco na czytelnika, jednak ja dość szybko przyzwyczaiłam się do tego faktu. Akcja książki jest wartka i dynamiczna, autorka potrafi budować napięcie oraz zaskakiwać czytelnika plot twistami. Bardzo lubię, gdy akcja biegnie, a nie stoi w miejscu, stąd też wielki plus za to, dla tej pozycji. Niewielkim minusem książki była mnogość magicznych słów, które trudno było spamiętać, mimo tłumaczeń w przypisach, jednakże można było w każdej chwili zajrzeć do słowniczka na końcu pozycji. Dodatkowo miałam mały moment zawahania się i zwątpienia w historię, co sprawiło, że po zakończeniu czytania miałam mieszane uczucia w kwestii jej oceny. Jedna ze scen – plot twistów wprawiła mnie w lekkie osłupienie, przez chwilę się zastanawiałam, co się właśnie wydarzyło, jednak dość szybko to uczucie zostało zatarte przez następujące dalej wydarzenia. Przejdźmy może do bohaterów, których w tej książce spotkamy dość wielu, jednak są oni bardzo dobrze wykreowani i jasno widać między nimi różnice. Autorka zadbała o to, aby jej postacie były różnorodne, realizowały się wraz z historią oraz nie były miałkie. Jasno możemy zobaczyć, jak trzy główne postacie poddają się fabule i wraz z nią się zmieniają, wyraźnie widać zachodzące w nich przemiany, a przede wszystkim łatwo da się z nimi utożsamiać. Sara – główna bohaterka, jest osobą, którą z jednej strony bardzo się lubi, a z drugiej ma się ochotę powiedzieć jej: „Ej! Kobieto co, ty wyprawiasz?!”. Jest ona zarazem silna, jak i delikatna, ponieważ gdy tego trzeba, potrafi wykazać się odwagą i siłą charakteru, jednak są sytuacje, które tę siłę jej odbierają. Pozostali bohaterowie odgrywają swoje role w książce i nie są byle jakimi postaciami. Zabrakło mi w całej historii ukazania relacyjności pomiędzy bohaterami, ponieważ jeżeli ona się już pojawia, to jest szybka. Więź romantyczna, opiera się głównie na namiętności i seksualności, co trochę mi przeszkadzało. Kończąc już swoją wypowiedź, chcę zaznaczyć, że książkę warto przeczytać. Jest to ciekawa, mroczna i pełna akcji historia o kobiecie, która spróbuje oszukać przeznaczenie. Znajdziemy w niej dużo dramatu, zła, ale również i dobra. Polecam i już nie mogę się doczekać drugiego tomu. WSPÓŁPRACA Z AUTORKĄ AGNIESZKĄ KOTUŃSKĄ
„Laiko Medis. Kraina cienia” to debiutancka książka Agnieszki Kotuńskiej, wydana przez Wydawnictwo Vibe.
Jeśli miałabym opisać książkę jednym słowem, to byłoby to zdecydowanie „wciągająca”. „Laiko Medis” rozpoczyna się w dość nietypowy sposób – główna bohaterka Sara wpada do grobowca podczas zwiedzania owianych złą sławą ruin. Wypadek nie kończy się dla Sary tragicznie, aczkolwiek to wydarzenie zupełnie zmienia jej dotychczasowe życie. Za sprawą ukradzionej z grobowca szkatułki, Sara wkracza w świat magii, gdzie czeka na nią próba zmierzenia się z przeznaczeniem, tajemnicami, morderstwami i mocą, o której istnienia nie miała pojęcia.
Agnieszka Kotuńska ma niezwykle plastyczny język, który sprawia, że zostajemy wciągnięci w wykreowany świat i akcję w stu procentach. Otrzymujemy magię w niesamowitej postaci, mrok, napięcie i ekscytujące relacje, a to wszystko od niezwykle ambitnej autorki, która debiutowała właśnie tą powieścią. Niektórzy wzbraniają się przed czytaniem debiutów, a ja z ogromną przyjemnością czytam, recenzuję i im patronuję. Dlaczego? Ponieważ kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że trzeba dawać szansę autorom. Tutaj Agnieszka Kotuńska daje nam wszystko to, co najlepsze. Stara się od początku do końca kupić czytelnika, przekonać do siebie, zaciekawić, wciągnąć w wir opowieści. Udaje jej się to w stu procentach!
Autorka z ogromnym zaangażowaniem kreuje postaci, które od początku potrafią zaintrygować czytelnika. Poznajemy bohaterów z różnych stron, akcja dzieje się wielotorowo. Dzięki temu jesteśmy w stanie poznać sposób myślenia postaci, ich motywacje, plany i ich przeszłość.
Od książki niekiedy bije wyraźny podział na dobro i zło, a momentami te granice się zupełnie zacierają. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kto rozdaje karty, a czerń i biel stają się odcieniami szarości. Bazujemy na przeciwieństwach, skrajnościach, które sprawiają, że książka jest wyrazista, oryginalna i sprawia, że nie możemy się od niej oderwać. Autorka długo trzyma nas w niepewności, budując wyraziste napięcie, pogłębiające się z każdą stroną.
Książka pod pewnymi aspektami jest dość kontrowersyjna i szaleńczo zagmatwana, co, według mnie, pozytywnie wpływa na całokształt w tym przypadku. Autorka postawiła na dopracowanie swojej książki, dopieszczenie jej, ukazanie wszystkiego w taki sposób, żeby czytelnik nie pozostawał sam na lodzie z domysłami. Są elementy zaskoczenia, są fragmenty do dowolnej interpretacji, ale to pozytywne zagmatwanie nie jest przytłaczające i nie jest chaosem.
Podróże w czasie, rozwiązywanie zagadek, tajemnice, odkrywanie nieznanego, fantastyka, a także romans? Wszystko to znajdziecie w „Laiko Medis”. W książce znajdziecie ciekawe opisy, dobrze poprowadzone dialogi, barwne i niejednoznaczne postaci, które wyzwalają w czytelniku całą gamę odczuć - intrygują, irytują, bawią, przerażają, poruszają i wzruszają.
Tak na marginesie, bardzo lubię książki, podczas których lektury można „wybrać” swój team, stanąć murem za daną postacią i kibicować danej relacji. Tutaj również mamy okazję wybrać, do którego bohatera nam bliżej, co dodatkowo angażuje w lekturę.
Dodatkowo od autorki dostajemy na początku mapki, a na końcu – słowniczek, pozwalający odnaleźć się tym bardziej zagubionym. Autorka oczywiście tłumaczy w przypisach dolnych dane słowa, ale i tak słowniczej w tym przypadku jest również świetną i przydatną opcją.
Jeśli macie ochotę na książkę, która porywa w wir akcji i zaskakuje, a do tego łączy fantasy z romansem, to sięgnijcie po „Laiko Medis”.
Za możliwość patronowania książce dziękuję serdecznie autorce!
Książka "Laiko medis Kraina cienia" to mój kolejny patronat. I powiem wam, że już nie mogę się doczekać aż trafi w wasze ręce i zaczną się pojawiać recenzję. To historia z gatunku fantasy, science fiction. Zwykle nie oceniam książki po fragmencie, ale kiedy zgłosiłam się do patronatu, miałam możliwość zdecydować czy książka mnie zauroczy, czy jednak rezygnuje. I więcej co? Już po pierwszym rozdziale nie mogłam się opanować z czytaniem. A ja nie przepadam za e-bookami ze względu na swój wzrok, a mimo to siedziałam z nosem w telefonie i czytałam.
Sara to młoda dziewczyna, która wybiera się wraz z paczką przyjaciół na wycieczkę. Kiedy docierają do ruin, dzieje się z nią coś dziwnego. Słyszy głosy, widzi coś, czego nie am. To wszystko sprawia, że wpada do krypty. Od tego momentu w jej życie zmieni się nie do poznania. Do tego zabiera z krypty tajemniczą szkatułkę, która kryje w sobie dziwny wisiorek i książkę. Za ich sprawą odkrywa w sobie magie a jej życie nigdy już nie będzie takie samo. W jej życiu pojawia się także Victor, tajemniczy mężczyzna o oczach czarnych jak smoła. Kim jest i czemu on i Sara są jak dwie połowy całości? Skąd się pojawił? Co go łączy z wisiorem?
Okrycie w sobie magii oraz tego ile kosztuje jej użycie dla Sary to dopiero początek. Wplątana w morderstwo, wraz z przyjaciółmi chce odkryć prawdę. W zrozumieniu tego pomaga jej Victor. Między tą dwójką rodzi się uczucie. Ale sprawy się komplikują. Splot nieoczekiwanych zdarzeń sprawia, że Sara trafia w ręce Maledictusa. Jest przerażona bo przecież przed nim ma być chroniona. Tylko że Maledictus ma w sobie to coś, co ją przyciąga i obezwładnia. Sara przenosi się w czasie, a wydarzenia, których jest świadkiem sprawią, że ta historia długo zostanie z wami w pamięci.
Muszę przyznać, że historia jest świetnie napisana, nie ma nieścisłości, każde wydarzenie pięknie napisane, nawet to gdy Sara przenosi się w czasie. Wszystko perfekcyjnie dopracowane. Każdy wątek ma swój czas, znaczenie. Dodatkowo mamy watek miłosny. Kogo wybierze Sara? Muszę przyznać, że obaj panwie mają w sobie coś takiego co nas do nich przyciąga. Victor to ten dobry Maledictus ten "zły". Ale czy na pewno jest zły? A może ma w sobie jednak pokłady dobra i serce? Sama miałabym dylemat, którego wybrać. Serce składnia się ku Victorowi może dlatego, że to on pojawiła się jako pierwszy? Sami wybierzecie który z braci będzie wam bliższy.
Zakończenie historii was zaskoczy. Będzie intrygujące, tajemnicze. Całość została zakończona w takim momencie, że będziecie mieć apetyt na więcej. Epilog wprowadza nas w stan gdzie coś zaczyna się tworzyć ale nie do końca autorka nam to zdradza. mam nadzieje, że na tom drugi nie będziemy czekać długo. Kochacie niebanalną książkę, z elementami magii i świata fantasy? A może kochacie poznawać nowych autorów? Jeśli tak to ta książka jest dla was. Książka jest magiczna, wciągająca i nie uwierzycie ze to debiut literacki. Autorce gratuluje debiutu, odwagi, by napisać i wydać tak fantastyczną książkę. I życzę by każda kolejna książka była tak samo fantastyczna, a nawet lepsza.
Drodzy czytelnicy, nawet nie wiecie, jak bardzo Wam zazdroszczę tego, że macie tę historię nadal przed sobą. Kiedy zauważyłam, zupełnie przypadkowo, nabór na patronów "Laiko medis" postanowiłam się zgłosić. Aga wysłała mi treść, żebym mogła podjąć decyzję, no i przepadłam. Historia Sary kupiła mnie całkowicie.
No właśnie, Sara. Dwudziestopięcioletnia bohaterka historii. Historii, jakiej nie mieliście jeszcze okazji czytać. Takiej, która namiesza w Waszych głowach, i po której będziecie potrzebować więcej. Dziewczynę, podczas eksplorowania grobowca spotyka coś, co będzie miało ogromny wpływ na jej dalsze losy. Tajemniczy mężczyzna, który pojawia się w jej życiu - Viktor - wydaje się kimś prawie idealnym. Między nim a Sarą powstaje niesamowita więź, a na jaw wychodzą pewne sekrety. Jak kobieta zareaguje na to wszystko? Czy da radę w to wszystko uwierzyć? Magia jest czymś nadzwyczajnym, a co gdyby dodać do tego wszystkiego przeniesienie się w czasie?
Tak, dobrze czytacie. W życiu Sary i jej przyjaciół odrobina spraw się skomplikuje, oj bardzo się skomplikuje... Jednak to i tak będzie tylko igła w stogu siana. Dopiero w tym momencie zacznie się prawdziwa przygoda okraszona szczyptą (no dobrze, ogromną garścią) magii, tajemniczości, sytuacji, które bohaterowie będą musieli rozwiązać. Nie będę Wam oczywiście zdradzać, jak daleko ich to wszystko zaprowadzi.
Nie mogę zapomnieć oczywiście o Maledictusie - o raju, jak ja uwielbiam tego faceta! Aga naprawdę stanęła na wysokości zadania przy tworzeniu bohaterów tej książki. Każdy z nich ma w sobie coś przyciągającego, wyjątkowego. Nie sposób o nich nie myśleć. Nasza trójca - Sara, Viktor i Maledictus. Będą Wam się śnić po nocach.
Oczywiście w przypadku historii, w których pojawia się jedna kobieta i dwóch mężczyzn, czytelnik zawsze wybiera swoich faworytów. Stawiając sobie pytanie V czy M, nie byłam w stanie do końca zdecydować. Jednak mogę otwarcie przyznać się, że moje magiczne serce (które stało się takim na rzecz książki) wyrywa się bardziej w stronę tego "złego". Kurczę, chyba mam tak prawie za każdym razem. Pytanie tylko, czy ten z pozoru zły, faktycznie takim jest? Jestem ciekawa, jakie będzie Wasze zdanie w tym temacie.
Jak zmiany w przeszłości mogą wpłynąć na to, jak będzie wyglądała rzeczywistość? Jak bohaterka zareaguje na fakt, że jej przyszłość już dawno została zaplanowana? Magia wymaga poświęceń, jakie konsekwencje będą musiały zostać poniesione?
Cała historia została poprowadzona bardzo spójnie, nie spotkacie się z niewyjaśnionymi sytuacjami, które utkwią w martwym punkcie. Z każdą stroną będziecie chcieć więcej i więcej. No i zakończenie... Zostaniecie zawieszeni w punkcie, w którym od razu będziecie potrzebować drugiego tomu. Lubimy takie zwieńczenia, prawda?
Koniecznie przeczytajcie tę książkę, jest warta każdego czasu, który na nią poświęcicie. Niebanalne fantasy z elementami magii - niesamowita przygoda. Styl Autorki dodatkowo umili czytanie. To co ważne - w tekście pojawia się wiele określeń typowych dla tej konkretnej historii - ale nie martwcie się - znajdziecie przypisy, które ułatwią Wam zrozumienie wszystkiego.
Zapraszam Was na przedpremierową Recenzję Patronacką „Laiko Medis. Kraina Cienia”, debiutu literackiego autorstwa Agnieszki Kotuńskiej, który swoją premierę będzie miał już jutro.
Sara to z pozoru zwyczajna, wychowywana przez babcię dziewczyna. W czasie wędrówki po okolicznych ruinach, na którą wybrała się z przyjaciółmi, ulega wypadkowi. Ledwo uchodząc z życiem, z pełnego mroku miejsca, zabiera tajemniczą szkatułkę. Ten dzień rozpoczyna serię wydarzeń i olbrzymich zmian zarówno w jej życiu, jak i w niej samej. Gdy powraca do zdrowia, odkrywa w sobie nadzwyczajne zdolności a los na jej drodze stawia przystojnego Victora, który zdaje się być wszystkim, czego dziewczyna pragnie. Kim jest tajemniczy mężczyzna? Co go łączy z Sarą?
Autorka wykreowała w swojej powieści fikcyjny świat, dopracowany w najmniejszym szczególe, który kusi zarówno realnością jak i prastarą magią, którą jest wypełniony. Lekki i przystępny styl sprawił, że bez trudu przeniosłam się na strony by z czystą przyjemnością oddać się lekturze.
Emocje jakie wzbudziła we mnie historia bohaterów pochłonęły mnie w całości: współczucie, oczarowanie, zaskoczenie, wzruszenie, ale i napięcie, gdyż do ostatniej strony nie wiemy czym zaskoczy nas fabuła. Relacja Sary i Victora sprawia, że serce zaczyna szybciej bić, czuć między niemi olbrzymie przyciąganie, a może jest to przeznaczenie?
Najbardziej zaintrygowało mnie postać Maledictusa, niezwykłego, ale i mrocznego mężczyzny, którego pojawienie się w życiu Sary i Victora, burzy i tak już wywrócony do góry nogami świat bohaterów. Przynosi zagubienie, strach i cierpienie. Jednak tli się w nim dobro. Czy uda się je wydobyć na powierzchnię?
Akcja nabiera tempa z każdym czytanym rozdziałem. Wiele wydarzeń oraz wątków zaskakuje, a dzieje się tu wiele. Jednak w tej pozycji wszystko jest skrzętnie ze sobą powiązane, wszystko ma swój cel aby finalnie poprowadzić nas do zakończenia. Tajemnicze miejsca, podróż w czasie, porwanie, magiczne kamienie i ono, Laiko Medis, o którym zawsze będę myśleć, gdy spojrzę na lawendę. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie na stronach tej powieści.
W czasie przedpremierowej promocji miałam okazję poznać nieco autorkę i to co zrobiło na mnie największe wrażenie to jej perfekcjonizm. Nic nie mogło być na pól gwizdka - wszystko musiało być perfekcyjnie dopasowane, dopieszczone, od gadżetów promocyjnych, po okładkę, a to wszystko przedkłada się na całą treść tej powieści. Wszystko jest dopieszczone do ostatniego słowa.
Jak zapewne wiecie, jest to mój pierwszy patronat, który z dumą mogę promować i polecić każdemu czytelnikowi. Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować autorce za zaufanie a Wam polecić tę pozycję – nie zawiedziecie się. Ruszajcie zatem w literacką podróż z Laiko Medis u boku Sary, Victora i tajemniczego Maledictusa.
Podróż, w którą zabrała mnie Autorka, przeszła moje najśmielsze oczekiwania! Historia, którą miałam przyjemność czytać, była magiczna i nie mówię tu tylko o faktycznej magii opisanej w niej, a o tej emocjonalnej. Dostałam w niej całą masę uczuć, które targały mną od samego początku aż do końca. Nie byłam się w stanie oderwać od książki. Zaprzątała moje myśli cały czas i nie chciała uciec z mojej głowy, nawet na moment. Historia ta wprawiała moje serce w szybsze bicie, wylałam przez nią masę łez, a uśmiechom nie było końca. Pokochałam bohaterów tak mocno, że ciężko mi było się z nimi rozstać.
Czytając, czułam się tak, jakbym przeniosła się do książki i razem z bohaterami dzieliła te wszystkie emocje, przeżywała przygody, które ich spotykały, a także te gorsze momenty, w których łzy same napływały do oczu. Laiko Medis to fantastyka, która wdarła się w moje serce, przy tym się zadomawiając. Z pewnością go nie opuści, gdyż była wręcz genialna! Autorka stworzyła istne dzieło, które zostało dopieszczone, co do najdrobniejszego szczegółu. Opisane tam stworzenia, postacie, czy też drzewa, które były szczególnie ważne, dosłownie ożywały w mojej wyobraźni. Do tego momentu nie mogę wyrzucić z głowy pewnych sytuacji, jak chociażby sam początek, który szczególnie mnie zaciekawił. W sumie, co się dziwić, skoro to on zapoczątkował tak wspaniałą historię? Przepadłam bez dwóch zdań!
Książka Agi była niczym muzyka dla mojej duszy, grała tak, jak chciałam, by była grana. Koiła moje myśli, pozwalała zatracić się w sobie, przy czym zapominałam o całym świecie. Byłam tylko ja, książka i bohaterzy, którzy zostali wykreowani perfekcyjnie. Nie spodziewałam się, że lektura tej książki zrobi na mnie aż tak ogromne wrażenie, a teraz czuję, że mogłabym błagać Autorkę o kolejny tom, którego nie mogę się wprost doczekać! Za sprawą tej książki jestem pewna, że będę czytać więcej książek fantasy, ponieważ już zapomniałam, jak to jest uciec do świata, który ma tyle ciekawych rzeczy do zaoferowania. Magia, krypty, przenoszenie się w czasie, przeznaczenie-to, a nawet więcej możecie spotkać właśnie w tej historii! Ja zostałam kupiona na maxa!
Pióro Autorki urzekło mnie i z pewnością sięgnę po jej kolejne powieści, których jestem bardzo ciekawa! Lekkość pióra Agi było czuć nawet podczas akcji tak mocnych, że serce o mało nie wyrywało się z piersi. Było wręcz przyjemne i nie darowałabym sobie, gdybym nie przeczytała kolejnych jej książek. Aż nie wierzę, że tak długo czekałam, by sięgnąć po Laiko Medis, gdyż była to historia tak dobra, iż ciężko jest mi nawet o niej opowiadać.
Dziękuję serdecznie Autorce za zaufanie i możliwość zrecenzowania tej emocjonującej książki! Polecam ją całym sercem, obiecując tym samym całą masę pozytywnych wrażeń!
"W moich oczach pojawiła się ciemność. Wokół nastała noc. Podniosłam głowę. Gwiazdy pojawiły się na niebie i wtedy pomyślałam o zaklęciu. Czy byłam pewna tego, co robię? Nie."
Ruiny starych zamków wcale nie są niebezpieczne. Dla Sary jednak ich zwiedzanie kończy się tragicznie, wpada do sali z tajemniczym sarkofagiem. Wiedziona ciekawością zagląda do środka. Podczas ewakuacji pod wpływem chwili zabiera szkatułkę, z którą pochowany był zmarły. I tym oto sposobem otworzyła wrota do swej przeszłości, jak i przyszłości. Powiecie co ma wspólnego z tym wszystkim umarlak? Zdziwię Was, bo dzięki krwi Sary on ożywa. 😱 Kim jest ów tajemniczy gość? I jaki ma związek z dziewczyną? 🤔
Okładka książki już mnie zachęciła do lektury. Jakbyście nie wiedzieli, to jest na niej amulet. 😁 Ciekawiła mnie jego historia, do czego jest potrzebny i jakie ma moce. Na wszystkie pytania dostałam odpowiedzi. Wy również możecie się tego dowiedzieć. 😅
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i powiem szczerze, że taka odsłona mi się podoba. Świat, w którym występuje magia, tajemne moce i zaklęcia został świetnie wykreowany. Z początku nie mogłam się za bardzo w niego wczuć z powodu zbyt dużej ilości informacji. Po przyswojeniu wszystkiego nie miałam już żadnego problemu. Z każdą kolejną stroną świat bohaterów pochłaniał mnie coraz bardziej. W pozytywnym znaczeniu oczywiście. Przyszedł taki moment, że nie chciałam się rozstawać z Sarą i jej przyjaciółmi. 😅
Najbardziej zapadła mi w pamięć scena podmiany i kradzieży zwłok z kostnicy. Przygotowania do tego niecnego postępku były bardzo ekscytujące.😈
Autorka miesza przeszłość z teraźniejszą, nasi bohaterowie odbywają bowiem podróże w czasie. Nieodpowiedni ruch i cała przyszłość może ulec zmianie. Bałam się, że wszystko się popsuje. I po powrocie nic już nie będzie takie samo. 🙈
Niektóre wątki nie zostały do końca wyjaśnione. Zwiastuje to kolejną część. Mam nadzieję, że znajdę w niej dużo informacji i moja ciekawość zostanie zaspokojona. 😅
Zakończenie pozostawia nas w jednej wielkiej niewiadomej. Skończyło się w najlepszym momencie. Pytam się co dalej? Tak nie można. 😯 Koniecznie muszę poznać dalsze losy bohaterów.
Piękna książka, cudownie wydana i świetnie napisana. Powieść wciąga od pierwszych stron, nie będziecie się nudzić, gdyż autorka przygotowała dla nas cały wachlarz zawiłych emocji, trwałych relacji i niebezpiecznych przygód. Bardzo mocno spodobała mi się historia Sary, która przez przypadek, uaktywnia swoje magiczne moce. Jednak czy to na pewno przypadek..? Czy może przeznaczenia, które zostało jej zapisane, wiele lat wcześniej w końcu postanowiło upomnieć się o dziewczynę..?
Zwiedzanie tajemniczych ruin kończy się dla Sary katastrofalnie, wpada do tajemniczego grobowca, udaje się jej na szczęście skontaktować z przyjaciółmi, którzy organizują akcję ratunkową. Zanim to jednak nastąpi dziewczyna wiedziona ciekawością zabiera z sarkofagu piękną szkatułkę, której otwarcie zmienia jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Nagle zaczyna słyszeć głos i w zaskakujący sposób udaje się jej uzdrowić samą siebie. Kilka dni po wyjściu ze szpitala poznaje też tajemniczego Victora, który zapoznaje ją z tajnikami magii i przeszłoścąi która bardzo mocno skomplikowała życie bohaterom.
Świat, który stworzyła autorka jest naprawdę oryginalny, i mega wciągający. Nie znajdziecie w tej powieści oklepanych sytuacji, wszystko jest nowe, wyjątkowe i unikatowe. Emocje które Wami zawładną w trakcie czytania, na pewno będą Wam towarzyszyć jeszcze przez długi czas.
Ja z przyjemnością wrócę do Krainy Cienia i poznam dalsze losy bohaterów. A wy? Macie ochotę na duże ilości magii, niebezpieczeństwa, przyjaźni i pożądania? Jeśli tak, dotknijcie Laiko Medis i przeniesie się do książki, która pokaże magiczną przeszłość i teraźniejszość.
Historia Sary, która uległa wypadkowi w tajemniczych ruinach jest nietuzinkowa. Dziewczyna podczas wypadu z przyjaciółmi po prostu wpada do grobowca. Doznając wielu obrażeń spędza tam dwa dni. Po akcji ratunkowej już nic nie będzie takie samo. A wszystko za sprawą szkatułki, którą postanowiła sobie przywłaszczyć. Okazuje się, że Sara ma w sobie magię, a sam grobowiec skrywał jej przeznaczenie.
„Laiko Medis” jest niezaprzeczalnie dobrze skonstruowaną książką. W stworzony świat wpadamy jak śliwka w kompot. Wraz z Sarą poznajemy mroczne tajemnice i zaznajemy podróży w czasie. Uwielbiam motyw podróży w czasie, uwielbiam uniwersa z różnymi liniami czasowymi. Historia napisana z perspektywy naszej bohaterki pozwala nam wczuć się we wszystkie przeżycia oraz emocje, które nią targają.
Akcja pędzi w zawrotnym tempie, książki nie da się odłożyć. Momentami odczuwałam coś na wzór choroby lokomocyjnej bo to była dosłownie ostra, szybka jazda! Bohaterowie to silne postacie. Nie sposób szukać tam słabych jednostek. I naprawdę cieszę się, że to nie kolejna książka w której główna bohaterka jest ofiarą losu i bez pomocy mężczyzny sobie nie poradzi. Stworzony świat jest dopracowany, magiczny i wciągający. Na tyle, że już chcę tam wrócić!
Historia Sary urzekła mnie przede wszystkim słowami zaczerpniętymi wysp które zostały wplecione w dialogi oraz kryształami które nie służyły tylko do ozdoby. Zdecydowanie sposobały mi się odniesienia do przeszłości oraz śliczne ilustracje do każdego rozdziału. Nie mogłabym nie wspomnieć również o tym jak świetnie autorka dobrała “zwierzęta” otaczające dwóch głównych bohaterów. Natomiast końcówka książki to czyste emocje i ciągła niepewność o naszych ulubieńców. Nie było momentu na nudę dlatego całą książkę pochłonęłam w dwa dni pomimo trwającej sesji. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu!