Sięgnęłam po Mahatmę Witkaca przez referat na zajęcia z biografistyki i absolutnie nie żałuję. Siedlecka pisze po prostu fenomenalnie. Przedstawia skrawki z życia Witkacego, które ukazują go w zupełnie innym świetle, niż funkcjonująca wciąż czarna legenda. Pozwalają dostrzec dramat niedocenienia i niezrozumienia, jaki stał się udziałem "nieudanego syna wuja Stacha". A co więcej - dramatyczne, wstrząsające historie kobiet niegdyś Witkacemu bliskich. Siedlecka odkrywa przed czytelnikiem ich samotną starość, zaciskające gardło realia w jakich przyszło im kończyć życie.
Przywołując słowa Pawła Głogowskiego, który moim zdaniem ujął to idealnie - autorka pisze o "świecie odartym z metafizyki, o świecie, w którym przyszło nam żyć, a z którym nie chciał mieć nic wspólnego Mahatma Witkac".
Nie mogę się doczekać odkrywania pozostałej twórczości Joanny Siedleckiej.