Szerń ma moc obdarzania rozumem, ale nie może stworzyć życia. Życie tworzą tylko Bezmiary - najstarsza z Potęg.
Od śmierci Riolaty Ridarety minęło 5 lat. Długich lat. Mapa Szereru zmieniła się - krainy straciły władców, rozpadły się sojusze, odeszli ci, którzy, wydawali się niezastąpieni a na ich miejsce przyszli nowi, bez których świat istniałby tak samo. Tylko cicha walka o władzę trwa niezmiennie i nieustępliwie. Nadchodzi czas przesilenia i tym razem nowy porządek wykuje się nie w szczęku mieczy i rżeniu koni, ale w huku dział abordażowych i ostatnich krzykach tonących rannych. Karty rozdadzą zdrajcy a konsekwencje poniosą legendarni kapitanowie i ich marynarze. Żaden z nich nie wybiera się na spotkanie ze śmiercią, a jednak wielu ją spotka.
Pierwszy raz czytając tę serię mam wrażenie, że kręcę się w kółko. Nie czuć jakby kolejny tom miał być finałem. Recenzja: https://www.youtube.com/watch?v=zKAq4...
Worldbuilding Feliksa Kresa jest zachwycający i godny najwyższego podziwu. Fabularnie nie czułem się tak zaangażowany, jak przy poprzednich tomach, ale nadal nie żałuję ani minuty w tym świecie.
Nie mam się co rozwlekać. Mistrzu Kresie, byłeś wielki. Zostawiasz po sobie wspaniałe literackie dziedzictwo.
Najstarsza z potęg to dowód na to, że Kres nic nie stracił ze swojego literackiego talentu lub jak wolał określać swoją pracę – rzemiosła. Moja ulubiona część Księgi całości. Rewelacyjnie napisana. Ogromny pisarski warsztat. Dodatkowo świetnie zinterpretowana w audiobooku przez Wojciecha Żołądkowicza. Życzyłbym sobie więcej takiej fantastyki. Zwłaszcza, że na obecnym rynku wydawniczym to perła wśród wychodzących książek w moim ukochanym gatunku. Polecam wszystkim. Prawdziwa literacka uczta.
Riolata Ridaretta dała nieźle popalić Raladanowi w siódmej odsłonie fantastycznego cyklu Feliksa W. Kresa i „obiecała więcej” w kolejnej odsłonie. ;) Dlatego z zaciekawienie sięgnęłam po ósmą Księgę Całości pod tytułem Najstarsza z Potęg.
Pięć lat później. "Szerń ma moc obdarzania rozumem, ale nie może stworzyć życia. Życie tworzą tylko Bezmiary – najstarsza z Potęg. Od śmierci Riolaty Ridarety minęło 5 lat. Długich lat. Mapa Szereru zmieniła się – krainy straciły władców, rozpadły się sojusze, odeszli ci, którzy, wydawali się niezastąpieni a na ich miejsce przyszli nowi, bez których świat istniałby tak samo. Tylko cicha walka o władzę trwa niezmiennie i nieustępliwie. Nadchodzi czas przesilenia i tym razem nowy porządek wykuje się nie w szczęku mieczy i rżeniu koni, ale w huku dział abordażowych i ostatnich krzykach tonących rannych. Karty rozdadzą zdrajcy a konsekwencje poniosą legendarni kapitanowie i ich marynarze. Żaden z nich nie wybiera się na spotkanie ze śmiercią, a jednak wielu ją spotka."
Czas na oddech? Po niesamowitych emocjach, jakie towarzyszyły mi podczas czytania Tarczy Szerni, przyszedł „czas na oddech”. Jest odczuwalnie wolniej. Akcja nie pędzi jak rączy koń, ale powoli, acz bardzo stanowczo posuwa się do przodu.
My zaś „wgryzamy się” w politykę, bo Raladan w końcu dojrzał do sprawowania władzy na Agarach i do poważnego traktowania swoich pociech. Bardzo podoba mi się jego odmiana i to, jak „dorósł” do swojej roli. Jest teraz postacią przodującą, która w końcu może i w mojej opinii ma prawo do decydowania o losach wielu.
Ridareta, która powróciła do żywych, też pokazała się z zupełnie innej strony strony. Wyruszamy z nią w kolejną morską przygodę, ale ta choć ma w sobie nutkę dawnego szaleństwa, to jednak prowadzona jest z pewną powagą i nutką świeżości.
I gdy przy tych statkach jesteśmy, to muszę nadmienić, że początek powieści, w którym główne skrzypce grają Mevev Cichy i Sayl, wierni oficerowie Riolaty Ridarety, bardzo przypadł mi do gustu. Gdzieś w poprzednich częściach Ci dwaj panowie przewijali się obok postaci Ridi jak cienie, a teraz w końcu mogliśmy poznać ich zamiary i motywacje.
Dlatego polecam Wam gorąco Najstarszą z Potęg Feliksa W. Kresa, bo fantastycznie pokazuje ona zmiany, jakie zaszły w głównych bohaterach, otwiera oczy czytelnika na ważne tematy dotyczące polityki i doskonale uzupełnia całość dużą dawką czarnego humoru.
"Najstarsza z Potęg" to niestety książka, która ukazała się już po śmierci autora całej "Księgi Całości", Feliksa W. Kresa. Według mnie całej polskiej fantastyce będzie brakować tego pisarza, który potrafił zaskoczyć czytelników swoim warsztatem literackim i tym, jak potrafi odnaleźć się w różnych wątkach. W kilku ostatnich książkach tego cyklu autor skupił się przede wszystkim na motywach marynistycznych. Nie inaczej jest w "Najstarszej z Potęg", gdzie ponownie dopływamy do pirackiego księstewka Agarów, by chwilę później wylądować na "Zgniłym trupie". W tej powieści znajduje się wszystko, co potrzebne do stworzenia dobrej książki przygodowej z elementami fantastyki. Intrygi, bitwy morskie oraz nadnaturalne moce tworzą misz masz, który czyta się po prostu dobrze i przyjemnie.
Ucieszyło mnie to, że dużą rolę, zwłaszcza na początku fabuły odgrywają dwaj oficerowie Riolaty Ridarety, czyli Mevev Cichy oraz Sayl. Tych dwóch wiernych marynarzy lubię już od kilku części "Księgi Całości", więc ich większym udziałem w akcji byłem po prostu zachwycony. Fajnie, że postaci, które do tej pory były jedynie postaciami pobocznymi, nagle zostają głównymi bohaterami. Autor zawsze zaskakuje!
Fabuła zaczyna się kilka lat po zakończeniu poprzedniej części, ale jest to wykonane w dobry sposób i czytelnik kompletnie nie ma wrażenia, że zgubił coś po drodze i nie może odnaleźć się w akcji. Całość poprowadzona jest dobrze i ciekawie. Nie sposób się nudzić, a myślę, że większość czytelników będzie odczuwać coś wręcz przeciwnego niż nudę.
"Najstarszą z Potęg" zdecydowanie polecam wszystkim fanom dobrych książek przygodowych oraz fantastycznych. Autor świetnie oddaje klimat, więc zanurzając się w lekturze, można dosłownie odpłynąć na pokładzie statku pirackiego lub stracić oko lub dłoń podczas abordażu. Któż z nas nie marzył w dzieciństwie o byciu piratem? Dzięki Feliksowi W. Kresowi teraz to możliwe. Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów. Więcej recenzji znajdziecie na moim Instagramie @chomiczkowe.recenzje, gdzie serdecznie zapraszam
Feliks W. Kres był dla mnie (obok Sapka) pierwszym podejściem do polskiej fantastyki - już w liceum zaczytywałem się pożyczoną od kolegi “Północną granicą”; kolejne części Księgi Całości (“Król Bezmiarów” i właszcza przejmująca niepokojem do szpiku gości “Grombelardzka legenda”) utkwiły mi w pamięci na równi z pierwszymi powieściami Kinga.
Upłynęło kilka(naście) lat i przypadkiem wpadła mi w oko promocja na wszystkie książki z cyklu szererskiego - nie tylko odświeżyłem sobie całość ale z radością dowiedziałem że w międzyczasie Kres trochę dopisał - zbindżowałem jak zły (batalistyka z “Pani dobrego znaku” do dzisiaj tętni mi w uszach łoskotem kopyt).
Nastał 2022 a wraz z nim kolejna część cyklu (oraz widoki na dokończenie) - byłem wniebowzięty. Niestety wiele innych wydarzeń spowodowało że przypomniałem sobie o (w międzyczasie wydanej) “Najstarszej z Potęg” razem ze smutną wiadomością - Kres przegrał walkę z chorobą…
Nie wiem czy zdążył dokończyć planowaną na 2023 “Szerń i Szerer” - natomiast mimo to zachęcam każdego kto lubi fantasy w wydaniu bardziej “depressing” niż “high” (to zdecydowanie bardziej “Gra o Tron” niż “Władca Pierścieni”) do zmierzenia się z ponurym, brutalnym i tak bardzo ludzkim światem wykreowanym przez Kresa - o ile warto książki czytać w porządku chronologicznym”, to większość z nich stanowi zamkniętą całość i nawet jeśli “Najstarsza z Potęg” okaże się tą ostatnią, to nie będę cierpiał z powodu niedokończonych wątków (pod tym względem książki z cyklu są dużo lepiej przemyślane niż “Symfonia Lodu i Ognia”.
Niektórzy z bohaterów przewijają się przez kilka książkę, niektórzy… nie - fani twórczości Martina znajdą się tu jak w domu… cudzym… podczas wesela.
Jeśli lubisz: Wyrazistych bohaterów Zaskakująca fabułę Decyzje które mają swoje konsekwencje Żywy świat Politykę Batalistykę - lądową i morską (Kres naprawdę wiedział jak ją pisać)
"Najstarsza z potęg" to już 10 tom w którym ponownie spotykamy piratów! Uwielbiam morskie i pirackie klimaty, więc tematyka tej książki wyjątkowo do mnie przemówiła. Bardzo długo nie mogłam się wkręcić w fabułę, niestety mniej więcej przez połowę książki :/ jednak drugą połowę czytało mi się już dużo lepiej i z o wiele większym zaangażowaniem, chętnie śledzę ich losy Ucieszyło mnie ponowne spotkanie z Raladanem i Ridaretą, których lubię, choć wiem, że nie wszyscy darzą ich sympatią.
W tej książce autor ponownie zachwycił mnie szczegółowymi opisami okrętów pirackich i terminami żeglarskimi wplecionymi do książki. Bardzo cenię wnikliwy research autora w tematyce, którą podejmuje. Pod tym względem była to genialna robota 😍 Uwielbiam klimat Księgi całości, dobrze się czuję w tym świecie i przy czytaniu tej książki ponownie z przyjemnością się w nim zanurzyłam.
Z wad, które niestety zauważyłam w tej książce to nadmiar postaci i ich perspektyw, po których autor skacze jak szalony. Trochę wybijało mnie to z rytmu. Momentami książka była dla mnie trochę przegadana, przytrafiło się trochę przydługich i chyba niezbyt potrzebnych fragmentów. Książka zyskałaby więcej dynamiki i może lepiej zaangażowała w wątkach głównych postaci, zamiast rozdrabniać się w mało istotnych sprawach.
Mimo tych wad i trudnego początku książka wzbudziła we mnie wiele pozytywnych odczuć, dała sporo frajdy z pirackich klimatach i spędziłam z nią mile chwile. Z pewnością będę kontynuować tę serię i pewnie będę wracać do ulubionych tomów i fragmentach 💗 ci, którym podobały się wcześniejsze części powinni być zadowoleni z lektury tego tomu 😁
Zachwytów nad prozą p. Kresa ciąg dalszy. Akcja toczy się tutaj swoim tempem, które znamy z poprzednich części. Jeśli ktoś dotrwał do 10 tomu Księgi Całości, to zakładam, że już przywykł i lubi styl pisania autora. Jest tu mniej polityki, mniej walki niż w Tarczy Szerni, bardziej akcent jest postawiony na budowanie postaci Raladana, Ridi, oraz budowanie nowego politycznego porządku. Możemy delektować się inteligencją kreowania świata oraz wspaniałymi opisami bitew morskich. Od kilku tomów cała seria trzyma dobry poziom, będąc jedną z najlepszych jakie czytałem.