Po przeczytaniu już opublikowanych opinii, nie spodziewałam się zbyt wiele. Bardzo lubię książki tego typu i czytam ich sporo, gdy ciekawi mnie jakiś kraj, region itd., ale często też natykam się na bardzo słabe pozycje, pełne prywatnych anegdot, czy pisane słabym językiem.
,,Pociąg do Tybetu" to była bardzo dobra książka. Pełna ciekawostek, intrygujących wiadomości, które dodatkowo sprawdzałam i doczytywałam. Najciekawszy wątek dotyczył Alexandry David, której pozycje trafiły na mój TBR. Autorka ma też bardzo sprawne pióro, tekst czytało się chętnie i z zaciekawieniem. Dawno nie czytałam tak dobrej książki podróżniczej. Jedyny minus - za to odjęta została gwiazdka - to sama Maja Wolny, a przynajmniej to jak ją odebrałam po lekturze. Narzekanie owszem było, ale tylko momentami było tego faktycznie za dużo. Gorszym ,,problemem" wydawał się brak szacunku do kultury i zwyczajów ludzi, których odwiedzała. Nie podobało mi się, gdy na siłę próbowała ,,wcisnąć" swojemu przewodnikowi Tenzinowi do obejrzenia film ,,Droga do Tybetu", który w tym miejscu był zakazany. Wydało się to bardzo naiwne i wścibskie, a nawet ignoranckie, bo faktycznie mogło to być źródłem zagrożenia nie tylko dla niej, ale przede wszystkim dla chłopaka, który prowadził ją przez Tybet. Takich momentów ,,mesjanistycznych" było kilka.
Polecam lekturę książki i chyba przeczytam coś jeszcze tej autorki w przyszłości. Warto tylko wziąć pod uwagę, że to nie jest książka o Tybecie, a o podróży tam, a więc nie tylko o regionie wspomnianym w tytule, ale też o innych miejscach.