Kiedy całe życie nagle się zmienia, a wszystko, co do tej pory znaliśmy, okazuje się być wielkim kłamstwem.
Byli niczym maszyny, marionetki spełniające rozkazy. Pozbawieni przeszłości. Bez rodzin, bez przyjaciół, bez tożsamości. Zabrano im wolną wolę, zakazano podejmowania własnych decyzji. Nie pozostawiono nawet imion, w zamian poczęstowano cyframi. Ich oczy były puste, a spojrzenia zimne jak lód. Bezwzględni, brutalni, nielitościwi. Wolni od wyrzutów sumienia, obdarci z emocji i uczuć.
W drodze do domu, Alex jest świadkiem makabrycznego zdarzenia. Widzi grupkę ludzi, których ciała płoną żywcem. Po ich środku stoi nieznajomy chłopak władający śmiercionośnym ogniem. Incydent jest tak potworny i niewytłumaczalny, że dziewczyna zastanawia się, czy nie są to halucynacje lub wytwór jej wybujałej wyobraźni. Cała teoria szybko lega w gruzach, kiedy następnego dnia staje twarzą w twarz z tajemniczym chłopakiem.
O tej serii słyszałam już w przypadku pierwszego wydania tej serii i miałam ochotę po nią sięgnąć, ale jakoś nie było okazji, a teraz mam okazję patronować pierwszej części, z czego się bardzo cieszę, bo bardzo lubię książki młodzieżowe i wątki paranormalne. I w końcu przyszedł moment, aby na własnej skórze spróbować pióra Pani Kasi Wycisk. I tak oto zaczęłam przygodę z historią Alex i pozostałymi bohaterami serii o Falconie. Myślałam, że to będzie typowa książka w charakterze YA i z wątkiem paranormalnym, ale oczywiście było wręcz przeciwnie, ale to wyszło tej lekturze moim zdaniem na dobre! Zaczynamy tak jak to zazwyczaj bywa - nastolatka, która jest zwyczajna, nagle przez pewne wydarzenia przestaje być zwyczajna. Klimat jaki autorka nam tu funduje zdecydowanie nie należy do lekkich, ma w sobie bardzo ciekawy mrok orz tajemnice, które zdecydowanie nie są proste czy trywialne. Nasza główna bohaterka ma na imię Alex i to właśnie z jej strony poznajemy wszystkie bieżące wydarzenia (ale nie tylko to poznamy w Falconie). Nie będzie to moja ulubienica, ale myślę, że mogę powiedzieć, że ją w jakimś stopniu polubiłam, a to jest ważne prawda? Jest ona młoda i jest typowo zachowującą się nastolatką - porywcza, trochę naiwna, ma swoje zdanie oraz stara się znaleźć we wszystkim tym co ją spotkało jakiś sens, a nie jest o to łatwo, gdy wszystko co się wiedziało okazuje się kłamstwem. Damska bohaterka jest tylko jedna, ale bohaterów męskich, na których zwrócicie na pewno uwagę jest dwóch, z tym, że choć to lubię, nie ma tu wielokątów, co to, to nie! Mają oni enigmatyczne imiona - Jeden i Trzy, ale skąd się one wzięły, będziecie musieli przekonać się sami! Obaj są mroczni, ale każdy jest sam w sobie inny - mają całkiem różne cechy, co było w nich fascynujące. Myślę, że każdy czytelnik wybierze sobie jednego z nich, bo do każdego przemówi coś innego. Widać w tej części zalążek potencjalnego romansu, który myślę, że ucieszy wiernych czytelników Falconu. Na Ścieżce Kłamstw jest zaledwie wprowadzeniem do całej historii, która myślę, że będzie sięgać dużo głębiej niż się spodziewam obecnie. Mamy tu tajemnice, moce, które nie mają swojego wyjaśnienia oraz ludzi sprzeciwiających się temu dawnym żołnierzom Falconu. Będziecie się tu śmiać, ale też będziecie tu smutni i to bardzo, bo autorka nie wstrzymuje się w dawkowaniu nam wydarzeń jakie tu serwuje. Nie chcę zdradzać tu szczegółów pozycji, bo nie ukrywam, że to mogłoby się okazać dla czytelników spoilerem, a tego staram się unikać za wszelką cenę. Nadmienię tylko, że autorka zakończeniem bardzo mnie zaskoczyła, bo zdecydowanie się nie spodziewałam takiego obroku sprawy! Falcon nie jest pozycją dla każdego, ale jeśli lubicie dobre młodzieżówki, które mają w sobie mocne wątki paranormalno-fantastyczne będziecie szczęśliwi, po przeczytaniu tomu pierwszego Falconu – Na ścieżce kłamstw.
Alex jest świadkiem okrutnego wydarzenia. Widzi ludzi płonących żywcem, a obok tajemniczego chłopaka, który jest temu winien. Dziewczyna jest tak zszokowana, że myśleć że to zwykle halucynacje i nic takiego nie miało nigdy miejsca. Niestety następnego dnia Alex staje twarzą w twarz z z mrocznym nieznajomym.
…Ludzie w Falconie byli pozbawieni wspomnień, emocji, rodzin i uczuć. Ich imiona to zwykle cyfry. Zabrano im wolną wolę, zakazano podejmowania własnych decyzji…
Katarzyna Wycisk przedstawiła nam intrygująca powieść urban fantasy. Razem z bohaterką poznajemy nieznany dotąd świat i zjawiska. Okazuje się, że życie Alex było kłamstwem. Zszokowana dziewczyna nie ma pojęcia komu ufać i z kim się sprzymierzyć. Obserwujemy jej mętlik w głowie, a co za tym idzie, angażujemy się w całą historię, która potrafi zaskoczyć. Akcja jest dynamiczna i całkiem brutalna. Znajdziemy tutaj bardziej lub mniej szczegółowe opisy brutalnych scen. Z tego powodu zalecam się na to przygotować jeszcze przed sięgnięciem po ten tytuł. Dla mnie był to plus, bo lubię smaczki i szczegóły tego typu. Dużą zaletą są rozdziały o Falconie. Dzięki temu, możemy lepiej zapoznać się z całą fabułą. Bohaterowie, którzy pojawiają się w powieści są otoczeni bańką tajemnicy. Każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju, przez co nie odnosimy wrażenia, że są nijacy. Podobało mi się to, że tak naprawdę nie wiemy kto jest zły, a kto dobry. Oczywiście z czasem możemy to wywnioskować, ale nadal dodaje to trzymającej w napięciu atmosfery.
Mimo wszystkich zalet, nie czuję się zżyta z tą książką. To była naprawdę fajna rozrywka, ale najprawdopodniej szybko o niej zapomnę. Pomimo to z pewnością sięgnę po kolejne tomy za jakiś czas. Podsumowując, polecam ją dla fanów urban fantasy, to na pewno coś dla was.
Książka wciąga w swój świat od pierwszych stron. Akcja opisana w niej jest tak ciekawa, że nie idzie się oderwać. Bardzo spodobał mi się wątek osób o odmiennym DNA, które daje im nadprzyrodzone zdolności, a jeszcze bardziej zaciekawiła mnie rola ich Opiekunów. Tej więzi, która momentalnie się między nimi wiąże, tak jakby byli sobie pisani. Jakby od narodzin miały przypisaną sobie drugą połówkę, która nad nimi czuwa. Oczywiście nie u wszystkich, gdyż Opiekunowie są pionkami organizacji, a ich podopieczni marionetkami...
Bohaterowie zostali świetnie wykreowani, każdy z nich był inny, miał swoje demony, historię, którą ciężko było od nich wyciągnąć. Ich charaktery, ta zadziorność, sposób bycia i czasami ciepło, które się od nich czuło, bardzo mnie intrygowały. Chciałam poznać każdego z osobna, w danym momencie i sprzed wstąpienia do organizacji. Czytając tę powieść, cały czas zastanawiałam się, co zgotuje im los. Jak potoczy się ich najbliższa przyszłość. Czy odkryją jakąś część siebie przede mną, a jeśli tak się stanie, to jak będę się z tym czuła? I szczerze mówiąc, podczas odkrywania coraz to nowszych tajemnic z ich życia, łezka nie raz zakręciła mi się w oku. Pokochałam ich za wszystko, za to, jacy byli i co robili.
Trójka bohaterów, których oczy możemy zauważyć na okładce, najbardziej mnie ciekawiła. Zresztą co tu się dziwić? Alex, choć dopiero zaczęła poznawać ten świat, wydawała się być jednocześnie krucha i silna. Jej cięty język, nie raz sprawiał, że obawiałam się tego, co za moment może się wydarzyć. Dziewczyna po prostu uwielbiała pakować się w kłopoty! Jeden od razu zyskał sobie moją sympatię, samym tym, że tam był, że dzięki niemu zaczęłam zastanawiać się nad więzią, która trzymała go przy boku Alex. A nie powiem, ten wątek jest szczególny dla mnie. W dodatku to właśnie z jego pojawieniem się cała historia zaczyna nabierać tempa. Za to Trzy, który był najbardziej skryty z całej ekipy, krok po kroku sprawiał, że tylko wyczekiwałam akcji z nim w roli głównej! Ten niebezpieczny i tajemniczy mężczyzna na pewno zawładnie sercem nie jednej czytelniczki. Tego mogę być pewna, gdyż moje, w niektórych momentach coraz szybciej biło.
Czytając tę książkę, czułam się jak na karuzeli. To, co odczuwałam, zmieniało się z minuty na minutę. W jednym momencie byłam wstrząśnięta i z zaciskającymi się pięściami wyczekiwałam kolejnych zdarzeń, a po chwili uśmiech wykwitał na mojej twarzy, bym za sekundę wstrzymywała łzy. Emocje dosłownie się we mnie kotłowały. Z każdą kolejną sekundą, byłam coraz bardziej zauroczona historią, którą stworzyła Autorka. Jak początek powieści był spokojny i pozwalał na stopniowe zanurzanie się w niej, tak dalsza jej część z minuty na minutę nabierała tempa. Gdy już fabuła się rozkręciła, ja przepadłam! Świat, który wykreowała Autorka, wciągnął mnie tak głęboko, że czułam się tak, jakbym sama stała się jedną z bohaterek książki. Osobą, która z ukrycia wszystkich obserwuje i zastanawia się, co za chwilę się wydarzy...
Autorka pokazała, że potrafi wodzić za nos i w najmniej spodziewanym momencie zrzucić na czytelnika bombę. Tak wszystko wykreowała, że powieść była nieprzewidywalna. Naprawdę! Nie było takiej akcji, której byłabym pewna. Nie wiedziałam, co czeka na mnie za rogiem, a dokładniej na następnej stronie. To samo tyczy się zakończenia, które wywaliło mnie z butów. Zostawiło mnie z masą pytań i z ogromną chęcią sięgnięcia po następny tom!
Jestem pod wielkim wrażeniem pióra Kasi, które od początku mnie oczarowało! Ogromnie się cieszę, że dostałam tę szansę, by przeczytać pierwszy tom Falconu. Teraz jestem pewna, że po powieści Autorki będę sięgać w ciemno! Dziękuję pięknie Autorce za podesłanie mi książki do recenzji. A Wam kochani polecam ją z całego serca! Jestem pewna, że wzbudzi w Was masę emocji!
Naprawdę dobrze bawiłam się pod czas czytania. Historie bohaterów bardzo mnie zaciekawiły i chciałabym poznać ich lepiej, a dokładnie ich wszystkich mocno przytulić (o ile nie zrobiliby mi krzywdy). Cały ten motyw tajnej organizacji, który bardzo przypadł mi do gustu. Sposób w jaki została spisana cała historia również bardzo mi się spodobał, poznawaliśmy na przemian przeszłość facończyków oraz teraźniejszość.
Na pewno sięgnę po kolejne tomy. Końcówka mnie zaskoczyła i po prostu muszę wiedzieć co będzie dalej.
4,5/5 to była naprawdę świetna ksiazka, podobała mi się już od samego początku, no i ogromnie polubiłam bohaterów. Poza tym... kto kończy książki w takich momentach?! Cóż, przynajmniej wiem, że nie będę zwlekać z czytaniem kolejnego tomu
O kurcze, to było niesamowicie dobre! Jestem ogromną fanką Urban Fantasy więc bawiłam się przednio. Wątek tej tajnej organizacji ma moje serduszko. Uwielbiam! A zakończenie.... od razu zabieram się za kolejna część
Alex - młoda, pracująca w kawiarni, kobieta mieszkająca z babcią - zostaje pewnego wieczora świadkiem dziwnej sceny. Widzi grupę ludzi płonących żywcem, a źródłem śmiercionośnych płomieni zdaje się, na pozór zwyczajny, chłopak o interesujących fioletowych oczach. Bohaterka wraca do domu, niepewna, czy miała halucynacje, czy widziała incydent naprawdę. Dziwnym zrządzeniem losu już następnego dnia spotyka tego samego młodego człowieka w kawiarni. Jak się niebawem okaże, ich spotkanie nie było całkiem przypadkowe, a jego konsekwencje na zawsze zmienią spokojne życie Alex.
"Falcon" aż po brzegi napakowany jest akcją, dzięki czemu podczas lektury nie sposób się nudzić. Już od pierwszych stron coś się dzieje i czytelnik, wraz z główną bohaterką, zaczyna zastanawiać się, o co właściwie chodzi. Czy Alex miała omamy, czy też widziała incydent naprawdę? Czy tajemniczy mężczyzna o fioletowych oczach faktycznie włada ogniem? Czemu pojawił się w kawiarni? Dlaczego nagle zaczynają o niego pytać groźnie wyglądający ludzie? Kolejne rozdziały przynoszą coraz więcej pytań, a odpowiedzi pojawiają się niespiesznie. Alex powoli dowiaduje się, że jej życie zostało utkane na kłamstwie, a Jeden - wspomniany młodzian o fioletowych oczach - oraz jego przyjaciele, których poznajemy na kartach powieści, należeli (należą?) do organizacji o nazwie Falcon. Organizacji, do której trafiają dzieci o nietypowym genotypie, który daje im niesamowite umiejętności.
Podobało mi się podejście Autorki do - mocno wyeksploatowanego - motywu "bardzo potężnej organizacji zrzeszającej dzieci o niesamowitych umiejętnościach i wykorzystującej je do bardzo złych rzeczy". Za bardzo miłą odmianę uznaję wprowadzenie "drugich połówek" wychowanków Falconu. Każdy małoletni żołnierz ma bowiem swojego towarzysza, z którym łączy go wyjątkowa więź; który potrafi go kontrolować, a jego rozkazy muszą zostać wykonane. Myślę, że to ciekawy zabieg osłabiający niezwyciężonych(?) wojowników i potencjalnie dodający dramatyzmu powieści.
Za pewien mankament uznaję też kreację bohaterów. Wiek Alex, głównej bohaterki, nie został doprecyzowany, ale wspomina się, że dziewczyna pracuje, a gdyby nie ciężka sytuacja materialna, byłaby na studiach. Wniosek: jest pełnoletnia. Z przykrością stwierdzam, że bardzo często zachowuje się ona dziecinnie, "tupie nóżką" i stawia żądania. Niespecjalnie ją przez to polubiłam, ale koncentrację na sobie i ogólny "rozstrój" nerwowy mogę zrzucić na karb sytuacji, w której nieoczekiwanie się znalazła (nie mamy bowiem dużego podglądu na to, jak zachowywała się wcześniej). Jeden, chłopak o fioletowych oczach z błękitnymi plamkami, został natomiast wykreowany niespójnie; jako wychowanek Falconu, nie powinien czuć żadnych emocji - czy to za sprawą treningu czy substancji, na których działanie był wystawiany. Proces inicjacji w Falconie miał zmienić dzieci w bezwzględne maszyny, tymczasem Jeden daleko od takiego stanu. Czy to dzięki obecności Alex, innej okoliczności, czy niedopatrzenie - ciężko określić.
W powieści ważną rolę odgrywa też tajemniczy Trzy - młodzieniec o nieprzeciętnej urodzie i trudnym charakterze. To ciekawa postać, ale odebrałam go jako przedramatyzowanego, a jego akcje jako przesadzone. Rozumiem, dramatyczne dzieciństwo i trudy szkolenia w Falconie musiały mocno na niego wpłynąć, ale nie mogę zrozumieć jego wahań nastroju. (Z drugiej strony, zupełnie subiektywnie, obdarzenie potężną mocą osoby o niestabilnym charakterze ma swój urok i może wprowadzić sporo zamieszania.)
"Falcon" uznaję za naprawdę dobrą powieść kierowaną do młodzieży (choć i osoby starsze, czego dowodzi mój przykład, mogą się przy niej dobrze bawić). Bardzo podoba mi się pomysł na historię i pomimo braku sympatii dla głównej bohaterki, nadal chcę poznać ciąg dalszy jej przygód. (Tym bardziej, że tom pierwszy pozostawił mnie z wieloma pytaniami i urywał akcję w połowie punktu kulminacyjnego T_T) Mimo pewnych mankamentów, lektura mijała mi bardzo przyjemnie, stąd wysoka ocena. Polecam!
Ocena końcowa: 5-/6 Polecam: fanom literatury młodzieżowej bez nachalnego paranormal romance i insta love
Falcon – tajna organizacja zajmująca się szkoleniem dzieci z niezwykłymi umiejętnościami i przekształcaniem ich w bezwzględne maszyny do zabijania. Zabierają wszystko – wspomnienia, wolność, nadzieję… Przynoszą tylko ból i chęć zapomnienia. Stajesz się cyfrą. Mam wrażenie, że pani Katarzyna ma taką magiczną moc, a objawia się ona tym, że kiedy człowiek zaczyna czytać jej książki nie jest w stanie się od nich oderwać. Tak było w przypadku „Krew Nowych Bogów” i tak jest w pierwszym tomie trylogii „Falcon”. Jeśli chodzi o fabułę, postacie i akcję to nie mam się nawet, do czego przyczepić. Serio! Akcja jest wyważona i dosłownie płynie się przez książkę z zaciekawieniem i myślą co będzie dalej. Mamy kilka plot twistów, których człowiek nie spodziewa się za grosz, a dodać muszę, że są świetnie przemyślane. Pojawia się kilka brutalnych scen, ale zdecydowanie powieść nie jest tak krwawa, jak wspominałam w recenzji o KNB, choć przemyślenia o tym, jak okropny może być świat często sprawiały, że serce ściskało mi się z bólu. Znajdziemy tu wątek miłosny, który oscyluje na trójkąt, choć w moim odczuciu bardzo subtelnie, a przyznam się, że, mimo iż za takimi figurami nie przepadam to tutaj jakoś nie zwróciłam na to większej uwagi, bo akurat szukałam sobie nowego książkowego ciastka (znalazłam, aż dwa!). No i właśnie – bohaterowie. Ta książka to wytwórnia fikcyjnych mężów! Normalnie do ostatniej strony miałam dylemat moralny i wybierając jednego czułam, że zdradzam drugiego i miałam wyrzuty sumienia. Także, jakby co – obaj są moi! Główna bohaterka to silna babka, która dopiero odkrywa swój potencjał i tajemnice, które całkowicie zmienią jej życie. Polubiłam ją, bo była taka prawdziwa w tym całym bałaganie, jaki się dookoła niej zrodził. Ogólnie bardzo chcę pochwalić kreacje bohaterów i to jak zostali ukształtowani przez wydarzenia mające miejsce w ich dzieciństwie. Historię poznajemy z punktu widzenia Alex, czyli naszej "super babki", z przerywnikami w postaci rozdziałów o przeszłości Jeden, czy Trzy, które czasami zaburzały mi akcje i nie pasowały w danym momencie, ale to taka mini, mini uwaga. Potem już nie zwracałam uwagi. A nie! Przepraszam mam jedno „ale”! Jak można skończyć książkę w takim momencie?! Tak nie wolno, bo nie byłam na to przygotowana, a dalszych części nie mam pod ręką i moje serduszko krwawi. Potrzebuję reszty na wczoraj, bo jedyne, o czym marzę to po nie sięgnąć. Więc rada - jeśli sięgacie po pierwszą część trylogii "Falcon" od razu zaopatrzcie się w całą resztę, ponieważ zaufajcie mi, kiedy zamkniecie książkę będziecie zbierać szczękę z podłogi i ręka powędruje po tom drugi.
Książka wciąga od pierwszych stron... a może słów! W tym wypadku druga opcja jest bardziej poprawna, ponieważ pierwszy tom serii "Falcon" wysłuchałam w audiobooku i co więcej: Pokochałam tą pozycję😻
Po książkę sięgnęłam w ciemno, więc zaskoczyło mnie wszystko: od imion bohaterów, do samej fabuły i wykreowanego świata.
Historia była bardzo lekka i przyjemna, a fabuła bardzo rozbudowana, czyli pojawiło się kilka zwrotów akcji, wielowątkowość. Lubię takie rzeczy w książkach, ponieważ wtedy widać prawdziwy potencjał autora.
Świat, który wykreowała Katarzyną Wycisk, jest niepowtarzalny. Baza Falconu skojarzyła mi się z "Więźniem labiryntu". Jak czytaliście, to powiedzcie, czy macie takie same skojarzenia.
Z bohaterów to najbardziej polubiłam Trzy, mimo, że nie jest on głównym bohaterem, a przynajmniej nie wydaje się być na początku. Jego styl bycia, tajemniczość oraz zachwiania na różnych polach są opisane tak, jakby ktoś opisywał mnie. Mimo, że nie jestem w stanie zatrzymać lecącego pocisku🤭
Jako, że książkę "czytałam" w audiobooku, to warto wspomnieć jedną rzecz: lektorka jest świetnie dobrana do postaci - czyli do Alex, która relacjonuje nam wszystkie zdarzenia, jest narratorem w tej książce. Dzięki temu, że lektorka czytała tekst, łatwiej mi było wyłapać kontekst wypowiedzi i "wykreować" główną bohaterkę w mojej głowie.
Książkę polecam wam gorąco🔥🔥🔥 Świetna, fantastyczna pozycja, która jest równocześnie bardzo udanym debiutem Katarzyny Wycisk! Czytajcie, a ja czekam na drugą część w audiobooku
Chwyciłam za "Falcon" i... z rozmachu przeczytałam od razu dwa tomy! Świetny pomysł i dobrze poprowadzona fabuła: czytelnik nie nudzi się, cały czas coś się dzieje, ale w sposób umiarkowany. Nie za dużo, nie jesteśmy bombardowani nadmiarem akcji. Tym co mnie urzekło jest styl. Rewelacyjny! Od razu wchłonęłam w książkę i na prawdę widziałam to co autorka chciała pokazać. Najpierw pokochałam Jeden, potem Trzy - i to jemu jednak będę wierna :)
Podsumowując obie części: czyta się na prawdę świetnie, na szczególnie uznanie zasługuje plastyczny styl i fabuła, przez którą się wprost płynie! A jeśli dorzucimy do tego jeszcze fakt, że jest to debiut literacki, to nie pozostaje nic innego jak pochylić czoła przed talentem autorki i sięgnąć po ostatnią część.
„Nie wystarczy tylko chcieć, Alex. Jeśli marzysz o tym, by być silna, stań się taką. Jeśli nie potrafisz obronić siebie i bliskich ci osób, naucz się, jak to zrobić. Wszystko jest wykonalne pod warunkiem, że się tego naprawdę chce. Wystarczy się tylko trochę wysilić, nic więcej. „
Katarzyna Wycisk a polskim rynku pojawiła się już jakiś czas temu. Jednak to w tym roku wydając wznowione wydanie trylogii Falcon sprawiło, że jej nazwisko stało się rozpoznawalne w świecie książkowym. Można powiedzieć, że jest ona kobieta wielu talentów. Nie dość, że jest pisarka samodzielnie wydającą coraz to nowe tytuły to również pięknie rysuje (sama tworzy grafiki do książek) i zajmuje się muzyką. Na jej profilu na Facebooku znajdziecie wywiady/ rozmowy z innymi autorami. Polecam śledzić profile, bo jest to osoba, u której nie będziecie się nudzić i dowiecie się wielu ciekawych rzeczy. https://www.instagram.com/katarzynawy... https://katarzynawycisk.com/
„Czy tego chcę, czy nie, odpuszczam. Spada moja maska, burzy się wysoki mur. Na wierzch wychodzę „Ja”. Ta krucha, delikatna osóbka z wrażliwym sercem, którą tak łatwo zranić. Szlocham jak małe dziecko. Coś we mnie pęka. Nie płaczę jedynie z powodu tego, co mi się dzisiaj przytrafiło. Płaczę za wszystkie ostatnie lata, w których nie mogłam płakać. Płaczę za każdy moment, w którym przeganiałam łzy, by udawać twardzielkę. Płaczę i nie mogę przestać. „
Już tak naprawdę od pierwszych stron wiedziałam, że polubię się z piórem Kasi Wycisk. Książka napisana jest w narracji zarówno pierwszoosobowej jak i trzecioosobowej. Posiada wyrazistych bohaterów, do których przyzwyczajamy się i po prostu nie chcemy kończyć historii. Co do samej fabuły uważam, że jak na fakt, iż podobną tematykę już znamy książka jest jak najbardziej oryginalna. Następują przyspieszenia akcji oraz zwolnienia całość idealnie wyważona. Bardzo szybko płynie się przez kolejne strony. Widać, że autorka naprawdę miała na nią pomysł i idealnie wprowadza czytelnika w wykreowany świat. Oczywiście książka tak wciąga, że od razu chce się sięgnąć po kolejny tom a najlepiej całą trylogię na raz. Cóż mogę powiedzieć jeśli lubicie takie książki jak igrzyska śmierci czy niezgodna to myślę, że również Alex i reszta bohaterów podbiją wasze serca. Nic tylko czytać "Falcon na ścieżce kłamstw" tom 1 jak i pozostałe. „Milczenie jest złotem — mówi półgłosem, zagadkowo się uśmiechając. — A poza tym — ciągnie dalej — najpotężniejszy jestem w ciszy. Ludzie się jej nie spodziewają, co daje mi przewagę. Nie lubię niepotrzebnych słów. Nie sądzisz, że gesty są bardziej wartościowe niż słowa? „
Całościowo ta historia nawet mi się podobała. Kilka razy skojarzyła mi się z serią "Lux" Jennifer L. Armentrout. Są pewne podobne fragmenty. Ogólnie może nie była to jakaś świetna lektura, ale na pewno czas przyjemnie spędzony.
Znajdziemy tutaj trójkąt miłosny. Niestety ja nie znoszę tego wątku, więc trochę mnie on męczył. Dla mnie to takie sztuczne podkręcenie akcji, kiedy nie ma się ciekawego pomysłu na fabułę. A szkoda bo ta historia miała potencjał.
Książka jest wciągająca, ale ledwie co udało mi się wciągnąć w tekst, pojawiał się rozdział poświęcony przeszłości. Kilka razy odłożyłam przez to ten tytuł, bo bardzo mnie to wybijało z rytmu. Niekiedy były to ciekawe fragmenty, ale to jak często wcinały się w główną historię... Wolałabym gdyby bohater sam to opowiedział, niż ciągle musieć przeskakiwać w fabule.
Zakończenie niestety było dosyć przewidywalne i nie zbyt mi się podobało. Spróbuję sięgnąć po drugą część, dam szansę tej serii, ale raczej nie nastawiam się na zbyt wiele.
Historie bohaterów bardzo mnie zaciekawiły i chciałam poznać ich lepiej,naprawdę dobrze bawiłam się podczas czytania.
"Falcon" po brzegi napchany jest akcją, dzięki czemu podczas lektury nie sposób się nudzić.
Już od pierwszych stron coś się dzieje i czytelnik, razem z główną bohaterką Alex zaczyna zastanawiać się, o co właściwie chodzi.
Czy dziewczyna miała omamy, czy też widziała incydent naprawdę? Czy tajemniczy mężczyzna o fioletowych oczach naprawdę włada ogniem?? Sami musicie się tego dowiedzieć .
Jestem pod wielkim wrażeniem tej historii i jeśli lubicie wątek nadprzyrodzonych zdolności i tajemniczych organizacji ta książka jest właśnie dla Was.
To zakończenie sprawiło, że nie mam pojęcia, co myśleć! A, choć miałam mieszane uczucia, przez całą książkę mniej więcej miałam wyrobioną opinię.
Uwielbiam Jeden, Dwa i Trzy. Każde z nich z innego powodu.
Więź między Jeden a Alex jest tak urocza, że chwilami myślałam, że się rozpuszczę.
Alex mnie bardzo irytowała, miała swoje przebłyski, ale znacznie częściej miałam ochotę nią potrząsnąć na opamiętanie. W dodatku zbyt szybko się przystosowała do okoliczności, przez co nie potrafiłam jej uwierzyć.
Siedem... Nienawidzę. Jak można być tak zaślepionym?
Sam pomysł na świat i organizację Falcon ciekawy, wciągnął mnie do tego stopnia, że trudno mi było odłożyć książkę.
Książka nie dla wszystkich... Historia miałaby naprawdę duży potencjał, gdyby nie była napisana z pierwszoosobowej perspektywy... gdyby autorka przemyślałaby bardziej historię oraz ujednoliciła postaci. Główna bohaterka jest irytująca, wydaje się mieć zamiast rozterek to rozdowjenie jaźni... Nie mówiąc o tym, ze bohaterka ma 22? Lata a zachowuje sie jak dziecko.... Poboczni bohaterzy raz zyskują, a raz tracą przez brak stałego charakteru. Akcja rozpływa się przez rozmyślania głównej bohaterki. Lokalizację są bardzo pobieżnie opisane, więc nie wiadomo co gdzie jak i kiedy, a bylby to ciekawy aspekt tej pozycji... Na plus książki, wspomnienia z dzieciństwa bohaterów jak Jeden i Trzy. Jak wspomniałam na wstępie nie dla każdego ksiazka, jak człowiek ma ochotę poczytać masło maślane, proszę bardzo, Książka idealna, ale jeśli dobre fantasy z krzepką akcja i ciekawymi postaciami to odradzam.
Było spoczko, w połowie troszkę wszystko zwolniło i ciężej było mi czytać. Ale w ogólnym rozrachunku jest spoko i prawdopodobnie sięgnę po następny tom, bo potrzebuje więcej interakcji między bohaterami, a tutaj było tego dla mnie trochę za mało. Główna bohaterka trochę głupiutka, ale da się przeżyć.
Muszę przyznać, że całkiem dobrze się bawiłam czytając tę książkę. Dostałam fajną akcję, lekko przewidywalne zakończenie i miejscami denerwującą główną bohaterkę, ale na pewno sięgnę po kolejny tom, który zresztą już czeka na półce :D
OMG!!! Jak mi się to podobało. Słuchałam tej książki w audiobooku i pół wczorajszej nocy spędziłam na słuchawkach bo nie mogłam się oderwać i musiałam to skończyć!! Jak najszybciej muszę wziąć się za 2 tom, bo akcja skończyła się w takim momencie… No i do tej pory nie wiem czy wolę Jeden czy Trzy