O Korei Północnej wiadomo niewiele. Ten kraj jak żaden inny strzeże swoich sekretów, a mieszkańcy żyją w nim wciąż jak w szklanej bańce, pozbawieni dostępu do informacji ze świata zewnętrznego. Nie daj bowiem Bóg, żeby ktoś zniewolony przez zgniły, kapitalistyczny Zachód ważył się skrytykować Słońce Narodu i jedyną słuszną, komunistyczną politykę Wielkiego Wodza. Kiedy się jednak spojrzy na Koreę Północną oczami Geoff’a White’a, włos się na głowie jeży i okazuje się, że nikt z nas w globalnym świecie nie jest bezpieczny, gdyż koreańskie państwo doskonale wie jak pójść na wojnę z resztą świata. Na wojnę dość specyficzną, gdyż mającą charakter cybernetyczny, co wcale nie oznacza, że mniej niebezpieczną niż jej rzeczywisty odpowiednik.
Jeśli chcecie się zatem przekonać o czym mówię sięgnijcie koniecznie po reportaż "Wielki skok grupy Lazarus" autorstwa właśnie wspomnianego Geoffa White’a, od Wydawnictwa Szczeliny. Przyznam, że do czasu lektur żyłam jak dziecko we mgle, całkowicie nieświadoma cybernetycznych zagrożeń. Im bardziej zagłębiałam się w kolejne rozdziały, tym przerażenie bardziej rosło, gdyż okazuje się, że globalnym zagrożeniem nie jest dzisiaj uzbrojona po zęby armia, dysponująca nowoczesnym sprzętem militarnym, ale z pozoru niepozorne nerdy uzbrojone w wysokiej klasy komputery, z dostępem do zaawansowanych programów i wiedzą hakerską na poziomie ekspert.
Dokładnie taką niebezpieczną jednostką jest dzisiaj tytułowa grupa Lazarus, stanowiąca wyspecjalizowana komórkę rządową w północnokoreańskich strukturach powiązanych z władzą. To właśnie ona wzbudza trwogę wszelkich służb od Pentagony, przez NASA, to ona budzi niepokój światowych banków, i to przeciwko niej FBI prowadzi liczne postępowania. I nie mam się co dziwić, bo jak pokazuje lektura tego reportażu to właśnie ona jest odpowiedzialna za globalną cyberprzestępczość, w którą wpisują się zarówno ataki na instytucje finansowe, na giełdy krtyptowalut, czy nawet na ataki na organizacje związane ze zdrowiem publicznym.
Obraz hakerskich możliwości ukazany w książce jest wręcz porażający. Dziennikarz zabiera nas w podróż przez różne zakątki świata, od tętniących życiem ulic Dhaki, gdzie być może ukrywają się członkowie grupy, po rozświetlone kasyna w Makau, gdzie pieniądze zdobyte przez cyberprzestępców trafiają na światowe rynki. Fascynujące są opisy działań Grupy Lazarus, które skupiają się nie tylko na kradzieży pieniędzy na niewyobrażalną skalę, ale także na destabilizowaniu sytuacji politycznej i gospodarczej na całym świecie.
Dzięki najnowocześniejszej technologii hakerzy nie tylko kradną ogromne sumy pieniędzy, ale także stają się narzędziem groźby wobec demokratycznych państw, kneblując usta krytyków reżimu północnokoreańskiego. A zaatakowany może zostać każdy. Wystarczy tylko nadać pozory wiarygodności jakiej korespondencji mailowej, załączyć do niej link lub załącznik i niczego nieświadomy odbiorca uaktywni wirusa, który pozwoli na dostęp do jego danych, a w prostej drodze również do pieniędzy.
White ukazuje także niezwykłą skuteczność działań Lazarusa, które obejmują ataki na banki centralne, giełdy kryptowalut i nawet hollywoodzkie studia filmowe. Autor krok po kroku ukazuje, gdzie doprowadziło go jego dziennikarskie śledztwo, odkrywa potencjalne zaangażowane w nie osoby. Dodatkowo, White rzuca światło na kontrowersje i napięcia międzynarodowe związane z oskarżeniami wobec Korei Północnej. Propaganda polityczna ma na celu zrzucenie winy na inne państwa, po to by wzbudzić powszechne przekonanie, że to nie Korea Północna jest tu winowajcą, przeciwnie, że to kapitalistyczny Zachód dąży do zszargania wizerunku Korei Północnej.
Jeśli zatem nie boicie się wejść w świat cyberprzestępczości przez duże C, przeczytajcie koniecznie "Wielki skok grupy Lazarus". Z całą pewnością jest to lektura, która rzuci światło na dzisiejszą geopolitykę. Mimo osobistego przerażenia wynikającego z dotychczasowej niewiedzy, zapewniam Was, że warto tę książkę przeczytać. W końcu warto mieć świadomość zagrożeń w cyberprzestrzeni, tym bardziej jeśli mają one wymiar globalny.